niedziela, 10 marca 2013

W klubie ( I wanna love - rozdział 4 )




*Próba Teen Top*
- Co tak późno? Nie mówcie, że do tej pory ćwiczyliście. – powiedział Ricky.
- Nie. Byliśmy w kawiarni. – odpowiedział L.Joe.
- Mów za siebie. – powiedział Chunji.
- Racja! Chunji cały czas pomagał Angel.
- Serio? Pomagał dziewczynie? Musi być śliczna! – skomentował Niel, podchodząc do nich.
- Bardzo śmieszne. – powiedział Chunji i poszedł do szatni.
- A tak serio to jest śliczna! Wszystkie są śliczne! – powiedział L.Joe gdy tylko Chunji zniknął w szatni. Niel patrzył na niego przez chwilę.
- Tobie to nie wierzę! Masz dziwny gust! – powiedział i pobiegł do szatni.
L.Joe patrzył przez chwilę z osłupieniem.
- Ej! Nie mam dziwnego gustu! – krzyknął za nim i też pobiegł do szatni, ale zatrzymał się przed wejściem gdy usłyszał Niela.
- No weź powiedz mi! Jakieś ostre szczegóły? Nie mów, że do niczego nie doszło! – nalegał Niel.
- Nic się nie stało. Daj mi spokój. – powiedział Chunji i zdjął koszulkę.
- Jasne to czemu się czerwienisz? I patrz o tu masz malinkę! – powiedział Niel dla żartów wskazując na szyję.
- Mówię że nic się nie stało! I niby kto ma malinkę!? Pomogłem jej tylko w nauce układu! – krzyknął i włożył koszulkę do ćwiczeń.
- Dobra, dobra. Już tak się nie bulwersuj! Tylko żartowałem. – powiedział i wyszedł z uśmieszkiem na twarzy.
*W studio*
- Zico! – krzyknęła Radoście Angel i podbiegła do kolegi. Chłopak wstał i uściskał ją na powitanie.
- Wow Angel nieźle wyglądasz! – powiedział Zico, rzucając jej jeden ze swoich najlepszych uśmiechów.
- Ty też. – również się uśmiechnęła i razem usiedli na krzesłach.
- Co tam słychać? Jak pierwszy dzień?
- Hymm… Beznadziejnie he he! Wiesz jak mi idzie taniec.
- Chyba nie było aż tak źle.
- Na szczęście Chunji mi pomógł. Gdyby nie on pewnie nadal bym się męczyła nad układem.
- Chunji? – zapytał, a jego uśmiech znikł z twarzy.
- Tak. Pomógł mi w nauce układu. – powiedziałaś i zaczęłaś przeszukiwać torbę.
- Ah tak… Czego szukasz?
- Oh mam! – wyciągnęła zeszyt i zaczęła coś w nim szukać. Po chwili wyrwała jedną z kartek.
- Masz to pierwsza część tekstu.
- Tak szybko? Dopiero wczoraj wysłałem ci podkład.
- Wiem, ale wolałam od razu się tym zająć i spytać o radę. Przejrzyj to i powiedz co o tym myślisz.
- Ok.
Zico wziął kartkę i zaczął czytać tekst. Po chwili oderwał wzrok od kartki i spojrzał na dziewczynę.
- Coś nie tak? – spytała niepewnie.
- Nie… Wręcz przeciwnie jest świetnie. Szybko załapałaś naturę k-popu. A to przy okazji nie wiedziałem, że umiesz pisać w hangulu.
- Trochę. Jeszcze się uczę więc jak jest jakiś błąd to sorry, nie chciałam pisać romanized bo dziwnie by to wyglądało. Jak nie byłam pewna wyrazu to sprawdzałam w słownikach, ale nie ręczę za siebie. – krzywo się uśmiechnęła.
- Nie widzę żadnych błędów. – powiedział i znowu zaczął czytać tekst. – Dobra zobaczmy jak by to podłożyć. – włączył muzykę.
Zaczęłaś śpiewać a chwilę później Zico dołączył się do rapu.
- Myślałam, że w tle fajnie by brzmiało takie o~ - zaproponowała.
- Kiedy ty tak wyrosłaś? – spytał i śmiejąc się pogłaskał ją po głowie.
- Hej! Nie traktuj mnie jak dzieciaka!
- No w końcu zauważyłem, że nim nie jesteś. – zażartował.
-Ha ha ha! Ubaw po pachy! – powiedziała Angel i uderzyła go w ramie.
- Dobra, dobra. Skupmy się na pracy. – powiedział i zaczął szperać w komputerze.
*W klubie*
- O tam mamy wolną kanapę! – krzyknął Tao, aby go wszyscy usłyszeli i ruszył w stronę kanapy, a reszta za nim.
- Co chcecie? Jakieś drinki? Piwo? Soczek? – zapytał Kris.
- Idę z Toba cos wybrać. – powiedziała Rina.
- Wybierzcie coś dla mnie. – powiedziała Ari.
- Dla mnie piwo. – dodał Tao.
- Ja wezmę sok. – odezwała się Carmen.
- Dla mnie też sok. – wtrącił Sehun.
Kris i Rina poszli po napoje, a reszta usiadła na kanapie.
- Co chcesz? – zapytał Kris.
- Jakiegoś drinka.
- Może to co ja? Biorę o smaku cytrynowym.
- Jasne.
- Ok… Więc dwa drinki o smaku cytryny, dwa soki pomarańczowe i dwa piwa. – zamówił Kris.
- Dwa piwa?
- Nom a co chce Ari?
- Weź jej też drinka, nie przepada za piwem.
- Ah ok. No to jednak trzy drinki a piwo jedno. – poprawił się Kris – Proszę przynieść je do tego stoliku. – wskazał kanapę przy stole gdzie siedziała reszta, po czym wyciągnął pieniądze.
Rina szybko sięgnęła po portfel.
- Nie dziś ja stawiam. – położył rękę na jej portfelu.
- Ale…
- Żadnych ale! – uśmiechnął się i zapłacił. – reszta dla pani. – powiedział do barmanki, a następnie złapał Rine za rękę i pociągnął do stolika.
- A wy już tak blisko? – spytał Tao patrząc na ich dłonie.
Rina szybko wyrwała swoją rękę z uścisku chłopaka.
- Jasne! – powiedział radośnie Kris i usiadł obok Tao robiąc miejsce dla Riny i klepiąc je pokazując żeby usiadła.
Chwilę później przyszła kelnerka.
- Oto państwa napoje. – powiedziała i postawiła tacę na stoliku.
Wszyscy sięgnęli po swoje napoje i zaczęli rozmawiać.
- A ty czasem nie prowadzisz? – spytała Ari Krisa w pewnym momencie.
- Sehun prowadzi. – powiedział bez zastanowienia uśmiechając się jak głupi do sera.
- Niby kto? – powiedział Sehun z niedowierzeniem.
- No ty. Nie pijesz. Masz prawko. – powiedział Tao jakby to było oczywiste.
- Yah! Nie będę prowadził! – krzyknął.
- Ale ja już wypiłem. – powiedział Kris i wziął ostatni łyk swojego drinka.
- A ja nie mam prawka! – dodał Tao – A na dziewczyny nie licz! Wiesz jak to jest w nowym kraju. – klepnął Sehuna po plecach.
- Nie, nie wiem! – westchnął – dobra, ale chcę coś w zamian.
- Co? – powiedzieli Kris i Tao równocześnie.
Sehun pochylił się do przodu, a oni za nim. Zaczął szeptać im coś do ucha.
- No problem! – wykrzyknął Kris po angielsku. – A teraz idę tańczyć! Kto się dołączy? – powiedział radośnie.
- Ja pójdę. – powiedziała Rina i wypiła ostatni łyk drinka. – Ari? – zwróciła się w stronę koleżanki.
- Nie jeszcze posiedzę.
- Jak chcesz. – powiedziała smutno i dodała – Carmen nie pytam, bo i tak odmówi. Dobra chodźmy!
Carmen uniosła lekko brwi do góry i wróciła do sączenia soku przez słomkę. Tao od razu przesiadł się do Ari i zagadał z nią. A Sehun siedzący obok Carmen rozglądał się jakby czegoś szukał.

~Angel

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz