sobota, 9 listopada 2013

Wolny dzień ( U-KISS - Rozdział 7 )




Rano jak zwykle obudził cię budzik. Tym razem jednak nie miałaś zamiaru wstawać od razu. Leżałaś jeszcze dobre pół godziny patrząc w sufit. Nie chciałaś myśleć o tym co powiedział ci Eli, jednak było to trudne. Wzięłaś głęboki wdech i poszłaś do łazienki. Przed drzwiami wpadłaś na Kiseopa.  Widać było, że chłopak przed chwilą brał prysznic. Jego włosy nadal były mokre i miał na sobie szlafrok.
- Już nie śpisz? – spytałaś go.
- Obudziłem się wcześniej, więc skorzystałem z tego, ze łazienka była wolna. Nie śpiesz się, ja dziś obudzę resztę. – uśmiechnął się, a ty skinęłaś głową.
- Dziękuję.
Weszłaś do łazienki . Prysznic zajął ci trochę dłużej niż zwykle, bo chciałaś wykorzystać to, ze masz trochę więcej czasu. Gdy wyszłaś wszystko było już gotowe. Reszta siedziała już przy stole i jadła śniadanie.
- Dziękuję Oppa… - podeszłaś do Kiseopa.
- Nie ma za co. Też czasem potrzebujesz odpoczynku. – uśmiechnął się i podał ci talerz.
Usiadłaś przy stole i też zaczęłaś jeść.
- Dzisiaj część ma wolne.  Ja i Hoon będziemy nagrywać, a w tym czasie reszta będzie mogła odpocząć. – powiedział Soohyun.
- Zdecydowaliśmy, ze pójdziemy do wesołego miasteczka!  - krzyknął radośnie AJ.
- My? Czy ty tak zdecydowałeś? – zaśmiał się Kevin.
- Jaaaaa! Ale i tak pójdziecie, prawda?
- I tak nie mam co robić, więc pójdę. Szczególnie, że uwielbiam wysokie kolejki.
- Ja też mogę iść. – odezwał się Kiseop.
- Ja też idę! Ale chcę watę cukrową! – krzyknął Dongho z pełnymi ustami.
- Skoro wszyscy idą, to chyba nie mam wyboru. – zaśmiał się Eli. – A ty _____?
- Ja? – pokazałaś na siebie, zdezorientowana. – A to też mam wolne?
- Tak. Menadżer powiedział, że wystarczy jak pójdziesz na jedne nagrania, więc spokojnie możesz zrobić sobie dziś wolne. Kiseop, Dongho i AJ będą mieli jutro. Myślę, że to będzie najlepszy przykład dla ciebie. – uśmiechnął się, a ty skinęłaś głową.
- W takim razie z miłą chęcią pójdę.
Ucieszyłaś się, że w końcu zobaczysz coś więcej, a nie tylko wszystko co związane z przemysłem muzycznym.
Kiedy Soohyun i  Hoon pojechali na nagrania, ty i reszta wspólnie wybraliście się do wesołego miasteczka. Było ogromne. Chyba pierwszy raz widziałaś tak wielkie. Spojrzałaś na mapkę i od razu zainteresowało cię kilka rzeczy.
- Ok! Ja od razu lecę na te największe! – krzyknął radośnie Kevin, na co Dongho się skrzywił.
- To ja sobie pójdę tutaj…  - pokazał na niezbyt wysoką kolejkę. – AJ! Idziesz ze mną. A ty _____ jakie wolisz?
- Hymmm… - zastanowiłaś się. – Chyba wolę te wyższe.
Trochę posmutniał, ale zaraz się uśmiechnął.
- Ok! To miłej zabawy. My już idziemy. – pociągnął AJ’a za sobą.
- A ty Kiseop? Nie przepadasz przecież za wysokością. – powiedział Eli.
- Racja. Ale jestem już przyzwyczajony, bo Kevin i tak wszędzie mnie ciąga.
Na te słowa Kevin się zaśmiał.
- No i dobrze! Im więcej, tym lepiej! Idziemy! – wyszczerzył się. – Od czego tu zacząć… Może to? – pokazał na wielki młot.
- Co to za różnica i tak będziesz chciał na wszystko. – Eli zaczął iść w stronę młota.
- Jak ty mnie znasz.
Zwiedzenie wszystkich atrakcji zajęło wam praktycznie cały dzień. Robiliście to bardzo szybko, ponieważ Kevin latał jak szalony z kolejki na kolejkę. W trakcie spotkaliście też Dongho i AJ’a i resztę spędziliście z nimi. W trakcie zrobiliście sobie przerwę i poszliście do jednej z pizzerii. Chyba pierwszy raz widziałaś, że chłopcy zjedli tak dużo. Byłaś szczerze zdziwiona. W końcu poczułaś się tu bardziej jak na wakacjach, a nie „przymusowym obozie”.  Po zjedzeniu przeszliście się trochę, ale zaraz Kevin zobaczył kolejkę przypominającą wodospad i od razu zagonił na nią wszystkich, nawet Dongho, który darł się na niej w niebo głosy.  W zamian zażądał od Kevina waty cukrowej, co skończyło się niezbyt dobrze, bo zjadł pięć pod rząd i rozbolał go brzuch. Jak na złość Kevin postawił wszystkim lody, no prawie wszystkim, bo Dongho oczywiście umierał, a przez to, ze Kevin chciał go podręczyć, rzucał w niego cały czas piorunami.
To był jak na razie najlepszy dzień, odkąd przyjechałaś do Korei.  Byłaś bardzo szczęśliwa, że mogłaś poznać ich lepiej, w dużo luźniejszej atmosferze niż zazwyczaj. Żałowałaś trochę, że Soohyun i Hoon nie mogli być wtedy z wami, ale miałaś nadzieję, ze kiedyś to nadrobicie.
Gdy wróciliście do domu zrobiliście wspólną kolację. Chłopcy pokazywali ci trochę jak przyrządzać niektóre potrawy. Potem już całą ósemką usiedliście przy stole i zjedliście. Kevin i Eli zadeklarowali się, ze pozmywają. Mieli jutro wolne, więc chcieli pograć sobie jeszcze w gry, dopóki maja na to czas. Reszta poszła spać, włącznie z tobą. Jutro czekał cię następny trudny dzień, więc chciałaś porządnie się wyspać. Przez to wszystko zapomniałaś nawet o wyznaniu Elia. 


Wybaczcie, że tak krótko T.T Mam nadzieję, że się podoba.
Dużo osób ostatnio pyta o "I wanna love". Postaram się coś napisać, ale niczego nie obiecuję. Niestety ostatnio naprawdę nie mam weny...P.S. PRZYPOMINAM O SPRAWDZANIU "AKTUALNOŚCI"!

~ Angel

piątek, 25 października 2013

Konkurs ( Ravi - VIXX)





Dużo osób mówiło ci, że dobrze rapujesz. Nie wierzyłaś w to za bardzo, ale za namową przyjaciół postanowiłaś wziąć udział w konkursie internetowym.
- Dziś wyniki konkursu. – powiedziała do ciebie koleżanka, a ty skinęłaś głową. – Sprawdzałaś już?
- Nie. Mówiłam wam, że mnie to nie interesuje. Zrobiłam to dla świętego spokoju.
Wtedy twoja koleżanka wyjęła telefon i zaczęła szukać wyników.
- Eh… Przegrałaś.
- Mówiłam ci. – odpowiedziałaś spokojnie, chociaż czułaś się troszkę zawiedziona.
- Wygrała jakaś _____. – powiedziała twoje imię i nazwisko i uśmiechem.
- CO?! – zapytałaś zaskoczona, a ta zaśmiała się. Spojrzałaś w jej telefon. – To znaczy… Że wygrałam?!
- Dokładnie! Gratulacje!
Zaczęłyście skakać z radości.
- Yah wygrałam!  - nagle przystanęłaś i spojrzałaś na nią. – A co wygrałam?
- Yah! – pacnęła cię w ramie. – Nawet nie wiesz co wygrałaś?! – spojrzała w telefon. – Pierwsze miejsce… Mam! Nagranie piosenki z VIXX! Ale ci zazdroszczę!
VIXX?! Ucieszyłaś się ogromnie, ponieważ bardzo lubiłaś ten zespół.
- Wiem, że się cieszysz. – poruszyła znacząco brwiami.
- Oczywiście! – wyszczerzyłaś się.

*Dzień pierwszego spotkania*
Wzięłaś głęboki oddech i weszłaś do studia. Byłaś trochę zdziwiona, gdy przeczytałaś w mailu, że macie się spotkać w studio. Weszłaś do pokoju nagrań i przedstawiłaś się.
- Dzień dobry. Jestem _____. – ukłoniłaś się.
Jeden z mężczyzn przy sprzęcie spojrzał na ciebie.
- Dzień dobry. Rozumiem, że ty wygrałaś konkurs. – skinęłaś głową. – Usiądź sobie. Zaraz powiem ci wszystkie szczegóły dotyczące nagrań.
Usiadłaś na kanapie i przyglądałaś się każdemu sprzętowi z zaciekawieniem. Widziałaś je w telewizji itd. wiele razy, ale to pierwszy raz kiedy widziałaś je na żywo.  Po kilku minutach do pokoju weszło dwóch członków VIXX – N i Ravi. Przywitaliście się i zaczęliście rozmawiać o planach nagraniowych.  Gdy wszystko omówiliście przeszliście do luźniejszych rozmów.  N wydawał ci się bardzo radosny i otwarty. Zdziwiłaś się trochę zachowaniem Raviego. Wydawało ci się zawsze, że jest równie otwarty jak N, ale kiedy rozmawialiście w trójkę prawie wcale się nie odzywał.
- Ja muszę lecieć, bo dziś mam nagrania do programu. Masz poćwiczyć dzisiaj trochę. – uśmiechnął się. – Więc do następnego! – pomachał wam na pożegnanie i wyszedł z pokoju.
Spojrzałaś na Raviego, który nie wyglądał na zbyt zadowolonego.
- Coś się stało?
- Nie. Dlaczego?
- Oglądałam z wami kilka filmików i wydawałeś się bardziej…
- Rozmowny? Ah tak… Przepraszam. Nie znam cię zbyt dobrze, a gdy poznaję nowych ludzi to na początku trzymam tak jakby dystans… Przed kamerami tego nie widać, ponieważ kamera to nie człowiek. – zaśmiał się, a ty pokiwałaś głową.
Atmosfera trochę się rozluźniła, ale długo nie rozmawialiście, gdyż zaprosili się do pokoju nagrań. Stanęłaś przed mikrofonem i zaczęłaś próbne nagrania. Kiedy skończyłaś dali ci piosenkę do nauczenia. Ponieważ nie umiałaś nut, nie znałaś melodii w jakiej powinnaś to rapować, dlatego podeszłaś do Raviego, by poprosić go o pomoc.
- Trudno będzie się tego nauczyć… - mruknęłaś pod nosem. – Nie znam nawet nut…
- Rozumiem.  Znam całą na pamięć, więc zaraz nagramy i dostaniesz na płytce jak powinnaś rapować.
- Jesteś pewien, że to nie problem? Na pewno masz dużo pracy…
- Nie. Akurat teraz mamy luźniejszy tydzień. Zresztą nie musze nagrać ci tego perfekcyjnie tylko żebyś wiedziała mniej więcej jak rapować. – uśmiechnął się i poszedł porozmawiać z pracownikami.
Chwilę później zaczął nagrania. Dostałaś płytkę, a chłopak zajął się swoją częścią. Po wszystkich nagraniach jeszcze raz mu podziękowałaś i rozeszliście się do domu.
Przez cały tydzień uczyłaś się swoich partii. Chciałaś wypaść jak najlepiej, żeby nie zrobić z siebie głupka, w końcu jako jedyna nie byłaś profesjonalistą, tylko zwykłą dziewczyną. Całe nagrania poszły całkiem dobrze. Oczywiście musiałaś wiele razy powtarzać te same partie, ale na końcu wszyscy cię pochwalili, więc byłaś bardzo szczęśliwa. Gdy wszyscy, oprócz ciebie i Raviego, opuścili studio podeszłaś do chłopaka.
- Ravi… Dziękuję bardzo za wszystko. Gdyby nie ty, to bym się skompromitowała przed wszystkimi.
- Nie musisz dziękować. Mówiłem, że rozumiem. Sam przez to przechodziłem.
- Masz teraz czas?
- Nie mam żadnych planów… Więc tak, mam.
- Zapraszam cię na kawę!
- Zapraszasz? – zaśmiał się. – Czy ty  mnie właśnie podrywasz?
- Nie! – zaprzeczyłaś szybko i zarumieniłaś się. – To w ramach podziękowania. Kawa, ciastko czy cokolwiek. Więc jak?
- Jasne. Z miłą chęcią pójdę z tobą na randkę.
- To nie randka! – zrobiłaś się jeszcze bardziej czerwona.
- Tak, tak. – znowu się zaśmiał. – Więc idziemy.
Złapał cię za rękę i wyprowadził z pokoju nagrań. Puścił cię dopiero, gdy byliście w kawiarni. Złożyliście zamówienie i zajęliście stolik. Przez prawie cały dzień rozmawialiście o wszystkim i o niczym. Na końcu chłopak odwiózł cię do domu.
- Więc następnym razem to ja zaproszę cię na randkę.
- To nie randka! Na randce ludzie trzymają się za ręce, przytulają i całuję…
- Za ręce się już trzymaliśmy…
Uśmiechnął się i przyciągnął cię do siebie. Objął cię, a gdy spojrzałaś na jego twarz zaskoczona, pocałował cię. Pocałunek był krótki, ale czuły.
- Więc teraz to już randka. – zaśmiał się.
Chciałaś zaprzeczyć, ale zrezygnowałaś, ponieważ bałaś się, że twój głos zacznie drżeć. Czułaś jak twoje serce szybko bije, a jedyne co miałaś w głowie to jego usta.
- Zadzwonię do ciebie jutro. To cześć. – rozczochrał twoje włosy i odszedł.
- Cześć… - wymamrotałaś tylko i poszłaś do domu.

~Angel


P.S. Przypominam o zakładce aktualności w którym zamieszczane są informacje kiedy wyjdzie następny scenariusz.
Powiem też, że jestem zawiedziona ostatnią liczbą komentarzy. Zawsze było ich dużo, a ostatnio jest coraz mniej. Może to wydaje się błahe, jednak te komentarze motywują do pracy.
Jeżeli są jakieś błędy to z góry przepraszam, ale przepisywałam na szybko (niestety mój słownik czasami sam coś poprawia, więc mogą byś przekręcone wyrazy itd.), więc jeżeli zauważycie jakieś błędy, to nie krępujcie się pisać ^^
I wiem, że powinnam używać jego prawdziwego imienia, ale jakoś tak lubię jego ksywkę XD

sobota, 19 października 2013

Przesłuchanie ( Shin - CROSS GENE)





Przez ponad rok próbowałaś dostać się do jakiejś wytwórni. Wiedziałaś, że twoje umiejętności nie są wystarczające, więc ćwiczyłaś więcej i więcej. Za każdym razem kończyło się tak samo.  Dziś miałaś kolejne przesłuchanie. Trenowałaś jak szalona przez ostatni miesiąc. Byłaś już tutaj. Dostałaś się nawet, ale wiedziałaś, że było to nieuczciwe.

*wspomnienie*
Podeszłaś podenerwowana do Shina.
- Dlaczego wtrącasz się w moje życie? Ktoś cię o to prosił? – byłaś bardzo wkurzona.
- Chciałem ci tylko pomóc.
- Mówiąc innym, że mnie znasz i dlatego powinni mnie przyjąć? – westchnęłaś. – Nie wtrącaj się. Chcę to zrobić sama! Sama zadbać o swoją przyszłość, uczciwie! Bez twojej pomocy!
*koniec wspomnienia*

Od tamtej pory nie odezwałaś się już do niego.  Nie chciałaś niczego robić nieuczciwie. Wtedy postanowiłaś pracować jeszcze ciężej.

Weszłaś do sali. Jeden z jury od razu cię rozpoznał.

- _____. Wcześniej dostałaś się do naszej wytwórni, ale zrezygnowałaś. Mogę wiedzieć dlaczego wróciłaś?
- Zostałam przyjęta wtedy nieuczciwie. – przyznałaś. – Chciałam się tu dostać z powodu moich umiejętności, a nie dlatego, że znam kogoś z wytwórni.
Wszyscy pokiwali głowami i dali ci znać żebyś zaczęła. Bez wahania rozpoczęłaś występ. Śpiewałaś do jednej z piosenek Sistar, a potem zatańczyłaś do 2ne1 – I’m the best.
- Dziękujemy bardzo. Z tego co widzę twoje umiejętności zdecydowanie się polepszyły. – powiedział jeden z jury. – Zapraszamy na wyniki po 18.
- Dziękuję. - skłoniłaś się i wyszłaś.
Ponieważ miałaś dwie godziny wybrałaś się do pobliskiej kawiarenki. Zamówiłaś małe ciastko i kawę.
- _____...
Uniosłaś wzrok i zobaczyłaś Shina. Próbując go ignorować napiłaś się kawy i spojrzałaś w okno. Usiadł naprzeciwko ciebie.
- ____... Przepraszam. Naprawdę chciałem wtedy tylko pomóc. Nie wiedziałem, że tak bardzo zależy ci na uczciwości.
Mówił to już wiele razy, ale za każdym razem odtrącałaś jego przeprosiny. Brakowało ci w nich czegoś.
- Proszę, nie bądź taka. Czekałem na to spotkanie rok. Przynajmniej wysłuchaj co mam do powiedzenia.
Spojrzałaś na niego.
- To mów. Przecież słucham.
Uśmiechnął się do ciebie lekko.
- Wszystko źle zrozumiałaś… Nie pomogłem ci wtedy, bo byłaś zbyt słaba. Chciałem żebyś była ze mną w wytwórni, ale to nie ma ze sobą nic wspólnego. Wiedziałem, że masz talent, ale potrzebowałaś kogoś kto ci w tym pomoże. Dlatego chciałem żebyś dołączyła do naszej wytwórni, nie dlatego, że się nad tobą litowałem, bo byliśmy przyjaciółmi.
- Oppa… - powiedziałaś cicho, nie patrząc na niego. – Teraz… Byłam dziś na przesłuchaniu.
- Wiem. – uśmiechnął się szerzej. – Słyszałem też, że twoje umiejętności się o wiele poprawiły.
Nic nie powiedziałaś, tylko patrzyłaś na niego w ciszy.
- Wierzę, że tym razem ci się uda. Bez mojej niepotrzebnej pomocy.
Wypiłaś szybko kawę do końca i chciałaś wstać, ale cię zatrzymał.
- Chciałem ci powiedzieć coś jeszcze.
- Mów.
- Nie teraz. Po wynikach przesłuchania. Będę czekał tutaj, więc jak się już dowiesz czy się dostałaś to przyjdź tu.
Skinęłaś głową, chociaż tak naprawdę nie miałaś zamiaru przyjść.
- Będę tu czekać. Aż przyjdziesz, więc nie myśl nawet o tym, żeby mnie olać.
Nic nie mówiąc wyszłaś z kawiarni. Poszłaś do pokoju gdzie mieli ogłosić wyniki. Bardzo się denerwowałaś. Od tego przesłuchania zależało wszystko. Wcześniej postanowiłaś sobie, że jeżeli ci się nie uda, to odpuścisz. Jury weszli do środka.
- _____. – zwrócił się do ciebie przewodniczący. – Twoje umiejętności mimo poprawy nadal pozostawiają wiele do życzenia. Jednak jest w tobie coś, czego u wielu osób nie widzę. Ten sam błysk w oku, co w tamtym roku. Od razu widać u ciebie pasję. Dlatego właśnie chcę zobaczyć czy dasz sobie radę. W tamtym roku zdecydowałaś się nie przyjąć propozycji. Sądzę, że był to dobry wybór, ale jest coś co muszę ci powiedzieć.  Masz rację, rozmawiałem wtedy z Shinem, jednak jego słowa upewniły mnie tylko o twojej determinacji i tym, że jesteś jak diament, który trzeba oszlifować. Myślę, że zrozumiałaś to wtedy omylnie i sądziłaś, że dostałaś się tylko dzięki niemu. Shin nie prosiłby mnie o to, gdyby nie znał twojej wartości. – uśmiechnął się do ciebie. – Gratuluję przyjęcia i zapraszam jutro na 8 rano, aby porozmawiać o szczegółach.
Skłoniłaś się i wyszłaś. Nie wiedziałaś co robić. Przez cały czas myślałaś, że to jego zasługa, ale się myliłaś. Dostałaś się tam uczciwie, a co gorsza zraniłaś uczucia osoby, która była ci bardzo bliska. Bez zastanowienia pobiegłaś do kawiarni, gdzie miał czekać na ciebie chłopak.
- Oppa! Chodź ze mną na chwilę. – powiedziałaś zdyszana i wyprowadziłaś go na zewnątrz.
Zatrzymałaś się dopiero w ustronnym miejscu, gdzie nie musieliście się martwić, że ktoś was usłyszy czy zobaczy.
- Tak mi przykro Oppa… - zaczęłaś i mimowolnie się rozpłakałaś. – Powiedziałam ci tyle niepotrzebnych rzeczy i nie chciałam słuchać twoich wyjaśnień. Na dodatek ignorowałam cię przez tak długi czas.
Chłopak przyciągnął cię do siebie i przytulił.
- Nie szkodzi _____. Ważne, że w końcu mnie wysłuchałaś i uwierzyłaś. – wytarł delikatnie twoje łzy. – Ale nie ignoruj mnie już więcej, nie zniosę tego.
Skinęłaś głową i spojrzałaś na niego, uśmiechając się przy tym.
- Dostałam się Oppa. Udało mi się.
- Oczywiście. W końcu dużo się poprawiłaś od poprzedniego razu.
- Dziękuję. Za to, że mimo wszystko nadal we mnie wierzyłeś.
- To dlatego, że wiem jaka jesteś. Zawsze dawałaś z siebie wszystko, dlatego musiałaś się dostać, nie było innego wyjścia. – potargał twoje włosy z uśmiechem na ustach. – Od dziś za karę będziesz mi codziennie robiła śniadanie!  - zaśmiał się.
- O nie! – walnęłaś go lekko w ramię.
Resztę dnia spędziliście na wspólnym wspominaniu.

~ Angel

P.S. Jeżeli dużo osób będzie za drugą częścią to postaram się coś napisać, bo krótki wpis i moim zdaniem lekki niedosyt ^^

P.S.2 - zapraszam do zakładki "AKTUALNOŚCI". Tam będą podawane wszystkie informacje na bieżąco i tam możecie pisać komentarze typu "kiedy będzie następny scenariusz". 

niedziela, 15 września 2013

Urodziny ( U-KISS - rozdział 6 )




Każdy kolejny dzień był jak nowa przygoda. Poznawałaś dokładnie uroki i wady koreańskiego show biznesu, byłaś coraz bliżej z chłopcami i zaczęłaś powoli przyzwyczajać się do swojej pracy.  Chłopcy w końcu przestali traktować cię jak gościa, a bardziej jak członka rodziny. Wszystko szło w miarę gładko, oczywiście dużo pracowałaś i często wracałaś późno do domu, całkiem przemęczona i myśląc jedynie o wypoczynku. Zaczęłaś się nawet przyzwyczajać do tego, że jesteś jedyną dziewczyną w domu pełnym chłopaków.
Dziś były twoje urodziny, a ty byłaś zalatana cały dzień. Stwierdziłaś, że to najgorsze urodziny w twoim życiu. Nikt nie złożył ci życzeń, a gdy tylko wróciłaś do domu po tylu męczarniach, menadżer wysłał cię jeszcze do sklepu. Byłaś bardzo wkurzona, ale bez sprzeciwów poszłaś. Po zakupach wróciłaś do domu. Wszędzie było ciemno, co oznaczało, że chłopcy nie wrócili jeszcze z treningu.  Zapaliłaś światło, rozebrałaś się i poszłaś do kuchni rozpakować zakupy. Miałaś już iść do pokoju gdy nagle wszystkie światła się zgasiły. Zatrzymałaś się zdezorientowana na środku pokoju i zobaczyłaś zbliżające się postacie w twoją stronę. Po chwili zaczęli śpiewać piosenkę urodzinową, a Dongho wyszedł zza kanapy z tortem, na którym było 20 świeczek. Uśmiechnęłaś się mimowolnie. Cała złość i smutek odpłynęły. Bardzo się cieszyłaś, że jednak o tobie nie zapomnieli. Gdy skończyli śpiewać zapalili światła.
- No _____! Wszystkiego najlepszego! A teraz pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczki! – powiedział radośnie AJ.
Wszyscy patrzyli na ciebie z oczekiwaniem. W końcu zamknęłaś na chwilę oczy, zastanawiając się nad życzeniem i zdmuchnęłaś świeczki. Chłopcy zaczęli klaskać, a potem każdy po kolei zaczął ci składać życzenia. Usiedliście wszyscy do stołu i zaczęliście rozkoszować się tortem. Na koniec każdy dał ci prezent. Byłaś bardzo szczęśliwa, chociaż nie liczyłaś na żadne prezenty. Dla ciebie była ważna sama pamięć o tym, że masz urodziny. Po całej imprezie poszłaś się wykąpać. Wyszłaś jeszcze z mokrymi włosami i od razu udałaś się do pokoju. Usiadłaś i chciałaś już włączyć suszarkę, ale ktoś zapukał do drzwi. Wstałaś i otworzyłaś drzwi.
- Przeszkadzam? – spytał Eli, a ty pokręciłaś głową. – Mogę wejść?
Wpuściłaś go do środka, a on zamknął za sobą drzwi.
- Coś się stało? – spytałaś, nie wiedząc za bardzo czego może od ciebie chcieć.
- Chciałem porozmawiać. A raczej o coś zapytać.
- Więc pytaj. – uśmiechnęłaś się.
- Wiem, że znamy się dość krótko, ale od początku cię polubiłem.  Może za wcześnie o to pytam, ale… Czy zostałabyś moją dziewczyną?
Byłaś zdziwiona i przez chwilę patrzyłaś na niego w ciszy. Nie czułaś nic do niego i traktowałaś jak zwykłego przyjaciela, dlatego nie wiedziałaś co mu powiedzieć.
- Ja… - zaczęłaś, ale ci przerwał.
- Domyślam się, że powiedziałem to zbyt nagle. Nie śpiesz się z odpowiedzią. Jak będziesz gotowa to dasz mi znać. – uśmiechnął się i otworzył drzwi. – Chociaż mam nadzieję, że nie będziesz się długo zastanawiać. Dobranoc _____.
- Do-dobranoc. – chciałaś powiedzieć coś jeszcze, ale byłaś tak zmieszana, że nie wiedziałaś co.
Chłopak zamknął za sobą drzwi, a ty usiadłaś i zaczęłaś suszyć włosy.  Próbując nie myśleć o tym co ci powiedział położyłaś się spać. Długo nie mogłaś zasnąć, jednak w końcu zmęczenie wzięło górę. Gdy rano się obudziłaś niechętnie wstałaś z łóżka i poszłaś się wykąpać.  Dziś chłopcy mieli wolne, więc postanowiłaś pozwolić im na odrobinę więcej snu. Zaczęłaś przygotowywać śniadanie.
- Oh Noona… - powiedział Dongho, przecierając oczy i zaraz po tym ziewnął. – Dlaczego nas nie obudziłaś?
- Macie dziś wolne. A trening dopiero na 12, więc możecie chwilę jeszcze pospać.  – powiedziałaś krojąc warzywa.
Dongho pokiwał głową i podszedł do ciebie. Przez chwilę patrzył na to co robisz.
- Pomóc ci?
- Możesz wyjąć talerze i szklanki.
Posłusznie wyjął talerze i rozłożył po stole, potem ze szklankami zrobił to samo. Wyjął też duży talerz na kanapki i położył obok dziewczyny.
- Dzięki. – zaczęłaś kłaść gotowe kanapki na talerz. – Co do picia?
- Ja się tym zajmę Noona. Wiem co zazwyczaj piją. – uśmiechnął się i wyjął kilka napoi i położył je na stole. – Pójdę ich obudzić.
Położyłaś gotowe jedzenia na stole i usiadłaś na jednym z krzeseł. Poczekałaś aż wszyscy przyjdą i wspólnie zjedliście śniadanie. Potem chłopcy poszli się wykąpać oraz przebrać i przed 12 poszliście na trening. Przez cały trening nie mogłaś oderwać wzroku od Elia. Myślałaś o tym co ci wczoraj powiedział i nadal nie wiedziałaś co mu odpowiedzieć.  Z zamyśleń wyrwał cię Kiseop. Usiadł obok ciebie na ławeczce.
- ____... O czym tak myślisz?
Spojrzałaś na niego lekko zaskoczona, bo nawet nie zauważyłaś, że jest tuż obok.
- O niczym szczególnym…
- Myślałaś o Eliu?
- Co? Skąd wiesz?
- Trudno się nie domyśleć, skoro cały czas na niego patrzyłaś.
Przygryzłaś lekko wargę, nie wiedząc co powiedzieć.
- Coś się stało między wami?
- Wczoraj zapytał mnie o coś i po prostu zastanawiam się co powinnam odpowiedzieć.
- A o co cię zapytał?
- Przepraszam… Nie mogę powiedzieć… - powiedziałaś cicho. Nie chciałaś żeby ktoś się dowiedział zanim podejmiesz decyzję.
- Nie ma sprawy. – uśmiechnął się i poklepał cię po plecach. – Tak czy siak powodzenia. – wstał, bo przerwa się już skończyła i wrócił do treningu.
Gdy wróciliście do domu od razu poszłaś do pokoju i zamknęłaś się w nim. Chciałaś pobyć trochę sama, ale chwilę później usłyszałaś pukanie do drzwi.
- _____... Wszystko w porządku? – zapytał Kevin.
- Nic mi nie jest. Po prostu muszę coś przemyśleć.
- Może mogę ci jakoś pomóc?
Westchnęłaś. Nie chciałeś teraz niczyjej pomocy. Chciałaś pobyć sama.
- Dam sobie radę Kevin… Chcę to przemyśleć sama.
Przez chwilę nie usłyszałaś odpowiedzi, więc pomyślałaś, że sobie poszedł.
- Rozumiem… Gdybyś zmieniła zdanie to wiesz gdzie mnie szukać.
Wiedziałaś, że jest zawiedziony, bo nie przyjęłaś jego pomocy, ale nie miałaś czasu teraz nad tym rozmyślać. Położyłaś się na łóżku i patrząc w sufit zastanawiałaś się jakiej odpowiedzi udzielić Eliowi.



~Angel

sobota, 7 września 2013

Reklama ( Kim Bum )




Od jakiegoś czasu mieszkałaś w Korei.  Ciężko było znaleźć ci pracę, a pieniędzy było coraz mniej. Jako, że w Polsce wystąpiłaś w kilku reklamach, postanowiłaś spróbować i tutaj. W Internecie znalazłaś kilka firm i powysyłałaś zgłoszenia. Nie miałaś wielkich oczekiwań, wręcz myślałaś, że nikt się nie zainteresuje, ale na twoje szczęście jedna z firm się odezwała. Napisali żebyś przyjechała na casting i tak też zrobiłaś.  Ku twojemu zaskoczeniu przeszłaś go i dzięki temu przyjęli cię do reklamy nowej coli. Ucieszyłaś się bardzo, ponieważ firma oferowała dość sporą sumkę, a ty potrzebowałaś pilnie pieniędzy.
W końcu przyszła pora na dzień nagrań. Reklama miała trwać około 30 sekund. Wiedziałaś jedynie, że będziesz reklamować colę, a ty i jakiś podobno znany aktor będziecie grać w niej główne role. Przeczytałaś na spokojnie scenariusz. Zdziwiła cię scena pocałunku, ale jeden z pomocników zapewnił cię, że będzie to udawana scena.  Westchnęłaś z ulgą i poszłaś do garderoby. Tam zajęli się tobą specjaliści. Po przebraniu się, zrobieniu odpowiedniej fryzury i makijażu, byłaś gotowa do kręcenia.
W końcu mogłaś poznać swojego współpracownika, był nim wysoki brunet, oczywiście Azjata. Wyglądał przystojnie i od razu przyszedł się z tobą przywitać.
- Cześć jestem Kim Bum. Miło mi poznać. – uśmiechnął się szeroko i wystawił rękę w twoją stronę.
- Mi też miło. Jestem _____. – przedstawiłaś się, odwzajemniając jego uśmiech i uścisnęłaś jego dłoń.
- Pierwszy raz w reklamie? Nie widziałem cię wcześniej, chyba że coś przegapiłem.
- W Korei pierwszy raz. Brałam udział w kilku w Polsce.
- Ah więc jesteś z Polski? –znowu się uśmiechnął, a ty zdążyłaś tylko skinąć głową,  gdyż reżyser krzyknął, że zaraz zaczynacie.
Całość poszła gładko, w przerwach dużo ze sobą rozmawialiście. Została tylko jedna scena, której zresztą najbardziej się obawiałaś. Wiedziałaś, że pocałunek ma być udawany, ale jednak sama bliskość chłopaka cię onieśmielała, a co dopiero „pocałunek”. Próbowałaś zachowywać się normalnie i najwyraźniej ci  się to udało, ponieważ nikt nie zwrócił na ciebie uwagi. Gdy byliście gotowi i reżyser wszystko wam wyjaśnił zaczęliście ostatnią scenę. 
Podeszłaś do chłopaka, a ten objął cię lekko w talii. Było wam trochę niewygodnie, gdyż musiałaś trzymać colę pomiędzy waszymi ciałami, choć w pewnym sensie czułaś się dzięki temu bezpieczniej. Azjata powoli zaczął nachylać się w twoją stronę. Trochę spanikowałaś i mimowolnie odsunęłaś głowę.
- Cięcie! – krzyknął reżyser - _____ nie odsuwaj się.
- Przepraszam… -powiedziałaś i lekko się skłoniłaś.
Wzięłaś kilka głębokich oddechów. Chłopak czuł, że się denerwujesz i postanowił cię pocieszyć. Podniosło cię to trochę na duchu. Wiedziałaś, że tym razem się uda. Skinęłaś głową, że jesteś już gotowa i zaczęliście drugie podejście.
Tym razem szło o wiele lepiej. Nie czułaś już skrępowania. Chłopak znowu nachylił się w twoją stronę. Powoli zaczęliście przekręcać głowy, żeby wyglądało to jak prawdziwy pocałunek.  Sądziłaś, że jest idealnie, wczułaś się w swoją rolę. Nawet nie zauważyłaś kiedy jego usta dotknęły twoich. Zamarłaś i nie ruszyłaś się nawet o milimetr. Brunet przyciągnął cię trochę bliżej, pogłębiając pocałunek.
- Cięcie! Znakomicie! – krzyknął reżyser.
Kim Bum odsunął się od ciebie z uśmiechem. Nie wiedziałaś jak masz zareagować. Przecież to nie było w planach, ale nikt nawet nie zwrócił na to uwagi. Chłopak znowu nachylił się w twoją stronę, ale tym razem tylko po to, żeby szepnąć ci coś na ucho.
- Mam nadzieję, że się podobało. Naprawdę mi się podobasz _____.  Mam nadzieję, że to nie będzie koniec naszej znajomości. - znowu się odsunął i patrzył na ciebie z uśmiechem. – Pozwoliłem sobie wziąć twój numer telefonu od reżysera. Napiszę do ciebie niedługo. – nachylił się w twoją stronę i pocałował w policzek. – Więc do następnego. – pomachał ci i poszedł.
Przez chwilę patrzyłaś jak odchodzi. W końcu jednak oprzytomniałaś i poszłaś podziękować reszcie za współpracę. Jednak to nie był koniec twoich przygód, gdyż za kilka dni miała się odbyć sesja. Byłaś ciekawa o co dokładnie mu chodziło i miałaś nadzieję, że te kilka dni zleci szybko.


A tu mniej więcej jak wyglądała reklama:




~Angel


piątek, 6 września 2013

Powrót~!





Na początku chciałam przeprosić za tak długą nieobecność na blogu, niestety ciągłe wyjazdy sprawiły, ze nie miałam czasu na zajęcie się pisaniem...

Ponieważ nie wiem od jakiego scenariusza zacząć (pierwszy idzie Kim Bum, bo wiem, że jest dość długo w kolejce, ale chodzi mi o następny) to chciałam zapytać was na który z wymienionych u mnie czekacie najbardziej.
Dodatkowo kolejka jest zamknięta jak na razie więc proszę o nie pisanie próśb o nowe scenariusze. Chcę najpierw skończyć te co mam i dopiero wtedy zacznę zbierać nowe.
Chciałem tez dodać, że zaczynam studia i też będę musiała się zaaklimatyzować z nowym "życiem", że tak powiem, więc na początku mogę dodawać posty niesystematycznie. Mam nadzieję jednak, że to zrozumiecie.

Postaram się dziś dokończyć Kim Buma i mam nadzieję, że w następnym tygodniu dokończę nowy rozdział "I wanna love". To tych dwóch prawdopodobnie wezmę się za U-KISS lub jeden ze scenariuszy ^^


Pozdrawiam i mam nadzieję, że mi wybaczycie to zaniedbanie ;;

~Angel


P.S. Takie krótkie info od ~Dżasty
Wybaczcie za zaniedbanie z mojej strony, jednak dłuższe wakacje były strasznie pracowite.
W tym roku również będziemy dla was pisać.
Wyczekujcie bonusu z B.A.P który niebawem się pojawi na blogu.
Dla ciekawskich dodam, że następne opowiadanie ode mnie będzie z EXO.

Dziękuję za wsparcie i ciepłe słowa od was. Mam nadzieję, że i w tym roku będziecie chętnie czytać i komentować naszego bloga.

niedziela, 30 czerwca 2013

Wyniki konkursy!!!


                                  


Wiem, że z dużym opóźnieniem, za co bardzo przepraszam, ale miałam drobne problemy.
Miałam bardzo trudny wybór i nadal nie jestem do końca przekonana czy dokonałam dobrego wyboru... Wybrałam tą pracę z pośród 5 najlepszych, a ogółem prac przyszło około 30, więc miałam dużo roboty, bo niektóre musiałam czytać po kilka razy.
 Pod uwagę brałam nie tylko fabułę, ale także styl i błędy. Niestety w niektórych pracach było ich nad wyraz dużo, przez co niektórzy stracili swoją szansę na wygraną. Jeżeli chcecie się dowiedzieć mojej opinii na temat waszej pracy, chętnie się nią podzielę, wystarczy napisać na maila ( azjatyckiecudo@wp.pl ), a ja postaram się wam napisać co bym pozmieniała i poprawię wam błędy (sama też oczywiście nie jestem jakimś ekspertem, ale na pewno trochę już wiem, więc chętnie się z wami podzielę, szczególnie z początkującymi ^^)


                                    


Konkurs wygrywa Martyna Chlebda (Uszati) z opowiadaniem Danse Macabre,  które możecie znaleźć tutaj: http://klejnot-jeziora.blogspot.com/2013/05/danse-macabre.html
(Wysłałam maila, więc podaj dane i tytuł wybranej mangi)

SERDECZNIE GRATULUJĘ!!!!


W przyszłości również planuję tego typu konkursy, więc nie traćcie nadziei i dalej próbujcie swoich sił. ^^

P.S. 
Na razie nie przyjmujemy też zamówień na nowe scenariusze. Chcemy skończyć to co mamy oraz kilka innych projektów (np. ja z U-KISS) i wtedy dopiero zaczniemy przyjmować zamówienie. Nie wiem jak Dżasta, ale ja już niebawem wstawię coś nowego, więc czekajcie z cierpliwością. Niedługo też po nadrabiam wszystkie scenariusze. Teraz jestem w trakcie pisania nowego rozdziału "I wanna love", a po nim zaczynam scenariusze ^^




środa, 12 czerwca 2013

Pierwszy pocałunek ( U-KISS - rozdział 5 )





Gdy udało ci się uwolnić z rąk Elia i zmusić go do obudzenia się,  poszłaś do salonu, gdzie czekała już reszta. Kevin rzucił ci krótkie przepraszam, ale ty nie chciałaś mu tak po prostu wybaczyć.  Postanowiłaś się jakoś zemścić, jednak teraz najważniejsze było, aby ogarnąć ich i na czas wyjść z domu.  Zobaczyłaś, że dwójka z nich już robi śniadanie, a reszta się szykuje, więc odetchnęłaś z ulgą i usiadłaś na kanapie. Chwilę później usiadł obok ciebie Kiseop.
- Nie martw się, pierwszy dzień jest zawsze najgorszy. – zagadał do ciebie.
- Nic mi nie jest.
- Przecież widzę. Jeżeli będziesz czegoś potrzebować, zawsze mogę ci pomóc.  - zaśmiał się
- Dziękuję. – uśmiechnęłaś się.
Gdy wszyscy byli już gotowi zjedliście śniadanie i wyszliście z mieszkania. Przed domem czekał na was bus. Na miejsce dojechaliście w jakieś 30 minut. Menadżer kazał ci pójść do sklepu i kupić kilka rzeczy, a następnie przynieść na miejsce. Po drodze spotkałaś następne problemy, ponieważ ochroniarz nie chciał cię wpuścić do środka. Zaczęłaś się denerwować, bo nie miałaś numeru do menadżera, a nie wiedziałaś czy chłopcy nie zaczęli już wywiadu. W końcu zdecydowałaś się zadzwonić do Kiseopa. Dziś rano był wyjątkowo miły i stwierdziłaś, że on będzie najlepszym wyjściem.
- Yoboseyo?
- Oppa? Macie już wywiad?
- Aniyo.  Jeszcze pół godziny.
- Ah chincha? Oppa… Mam problem. Ochroniarz nie chce mnie wpuścić. Mógłbyś poprosić menadżera, żeby tu przyszedł?
- Ok zaraz tam będę. – rozłączył się.
Popatrzyłaś na telefon i schowałaś go do kieszeni.  Zaczęła cię boleć ręka,  bo miałaś sporo zakupów, na szczęście Kiseop był już na dole, pogadał z ochroniarzem i chwilę później podszedł do ciebie i zabrał od ciebie zakupy, po czym wolną ręką złapał twoją i wprowadził do budynku, a następnie do poczekalni. Gdy do niej weszliście podziękowałaś szybko Kiseopowi i zabrałaś od niego reklamówkę z zakupami. Podeszłaś do menadżera, a on kazał ci rozdać kupione rzeczy chłopcom. Wykonałaś jego polecenie, po czym usiadłaś na chwilę, aby odsapnąć. Niestety twój odpoczynek nie trwał długo, gdyż menadżer chwilę później powiedział, że chłopcy teraz idą na wywiad, a wy musicie jechać w kilka miejsc. Trochę się zawiodłaś, bo chciałaś zobaczyć  jak będą radzić sobie chłopcy.  Odwiedziliście kilka sklepów, gdzie odbieraliście ubrania i akcesoria na jutrzejszy występ. Potem pojechaliście do supermarketu i zrobiliście wielkie zakupy. Wróciliście w jakieś 3 godziny. Chłopcy czekali już na was przy wyjściu, przez co poczułaś się jeszcze bardziej zawiedziona, bo miałaś nadzieję, że zobaczysz chociaż kawałek wywiadu. Kiedy weszli do samochodu, przez cały czas patrzyłaś w okno. Byłaś zmęczona ciągłym ganianiem i czułaś, że zaraz padniesz. Miejsce obok ciebie zajął Kevin, dlatego nie miałaś zamiaru odwracać głowy od okna.
- Nadal jesteś obrażona? – spytał cicho, ale ty nie odpowiedziałaś. – Serio przepraszam. Nie chciałem cię tak zostawiać. – spojrzałaś na niego z uniesionymi brwiami. – Wybaczysz mi proszę? – zrobił słodką minkę i zaczął trzepotać oczami, na co ty prychnęłaś. – No nie bądź taka.
- Jaka? – odezwałaś się w końcu. – Musisz się bardziej postarać.
- Więc może w ramach przeprosin dasz się zaprosić na kawę albo lody albo kino. Co wolisz? – szepnął ci na ucho.
- Czy ty mnie właśnie podrywasz? – uśmiechnęłaś się diabelsko – Nie pamiętasz co powiedział mój dziadek?
- Pamiętam. – zaśmiała się – Ale jeżeli to będzie z dobrych chęci, to chyba nic złego?
- Jasne. Możemy iść na kawę, lody i do kina. Możemy iść gdzieś jeszcze. Wiesz lubię wykorzystywać takich słodkich chłopców. – zaśmiałaś się i uszczypnęłaś go w policzek.
- Ej ja też jestem słodki. – odezwał się Eli z tyłu, zaczął demonstrować swoje słodkie minki, przez co wszyscy zaczęli się śmiać. 
*W domu* 
Całe U-KISS usiedli na kanapie. Byli wykończeni podobnie jak ty, ale wiedziałaś, że musisz zrobić jeszcze kilka rzeczy. Wyjęłaś potrzebne składniki i zaczęłaś robić obiad. Nie byłaś pewna ile zjedzą, więc zrobiłaś tego naprawdę dużo. Chciałaś żeby spróbowali polskiego jedzenia, więc zrobiłaś pierogi z mięsem kapustę i grzybami oraz ruskie, bo nie wiedziałaś kto co lubi. Dodatkowo zrobiłaś po jednym schabowym dla każdego i jakieś surówki.  Kiedy wszystko było gotowe, a zajęło ci to sporo czasu, położyłaś wszystko na stole i zaprosiłaś resztę. Byli trochę zdziwieni, bo nawet nie zauważyli kiedy zrobiłaś to wszystko.  Usiadłaś i przygryzłaś wargę, czekając na ich reakcję. Wszyscy bez wahania zaczęli jeść.  Kiedy się uśmiechnęli i zaczęli cię chwalić, odetchnęłaś z ulgą. Nie byłaś jakoś specjalnie uzdolnioną kucharką i bałaś się, że może im nie zasmakować.  Gdy zjedliście chłopcy zajęli się zmywaniem.  W tym czasie ty poszłaś sprawdzić co macie następnego w grafiku. Okazało się, że teraz chłopcy jadą na próby. Spakowałaś szybko kilka rzeczy do torebki i poszłaś do salonu. Tam czekała już reszta i razem wyszliście.
- Nie jedziemy samochodem? – spytałaś zdziwiona.
- Nie, to tylko 5 minut drogi stąd. – odpowiedział Hoon, a ty skinęłaś głową.
Chwilę później dotarliście na miejsce.  Chłopcy poszli się przebrać, a ty zajęłaś miejsce z tyłu. Ćwiczyli już od 2 godzin, tylko z drobnymi przerwami na picie. Kiedy skończyli pobiegałaś do sklepu po napoje, bo się skończyły. Gdy wróciłaś zobaczyłaś, że chłopcy siedzą w kółku i się śmieją, a Dongho coś do nich krzyczy. Podeszłaś do nich i postawiłaś napoje.
- Z czego się śmiejecie? – zapytałaś.
- Dongho się zawstydził. – zaśmiał się AJ.
- Zamknij się! – wstał i złapał cię za rękę, po czym wyprowadził z sali. W oddali usłyszałaś jeszcze głośniejszy śmiech chłopców.
- Dongho coś się stało? – spytałaś zdezorientowana. – Dokuczają ci lub coś?
Maknae puścił twoją rękę, zaczął mamrotać coś pod nosem, po czym wziął głęboki oddech.  Nim się zorientowałaś podszedł do ciebie jeszcze bliżej i  pocałował cię w usta. Był to niezwykle krótki całus, dlatego nie zdążyłaś nawet zareagować. Młodszy zarumienił się, skłonił lekko rzucając ci „Przepraszam” i uciekł gdzieś korytarzem.  Nie wiedziałaś jak zareagować, więc stałaś kilka minut w szoku. Kiedy się otrząsnęłaś weszłaś do sali.
- Ymmm… Ten żart był kiepski… Powinniście go teraz poszukać… Hymmm…. Uciekł sobie… I… Hhahaha – zaczęłaś się jąkać i gadać od rzeczy.- Ja już wrócą do domu, a wy idźcie go poszukać.
Wyszłaś z sali i zaczęłaś iść w stronę wyjścia. Zatrzymał cię Kiseop.
-_____! Nie przejmuj się tym. To było jego zadanie. AJ lubi czasami sobie żartować i wymyśla dziwne rzeczy, ale chyba się nie obraziłaś co?
- Nie… Nie skądże, ale Dongho chyba tego nie chciał, bo uciekł od razu i w ogóle.
- Bo to jego pierwszy pocałunek. – przystanęłaś.
- Jak mogliście? – spojrzałaś mu prosto w oczy. – Skoro to jego pierwszy pocałunek, to powinien to zrobić z osobą którą kocha, a nie ze mną. – westchnęłaś.
- Przepraszam. Nie pomyśleliśmy o tym.
- Nie powinieneś mnie przepraszać, tylko jego. Zresztą nieważne, idę do domu.
- A to nie był twój pierwszy pocałunek? – zatrzymałaś się i spojrzałaś na niego z uniesionymi brwiami. - No w końcu jesteś w tym samym wieku co on.
Przypomniałaś sobie noc kiedy ktoś cię pocałował i zaczęłaś wolno iść, a chłopak za tobą.
- Był. – powiedziałaś w końcu, bo nadal nie byłaś pewna czy to przypadkiem nie był tylko sen.
- Więc dlaczego nie jesteś wkurzona czy coś? Bardziej przejmujesz się nim niż sobą?
- Bo jest młodszy… I… Wyglądał tak niewinnie… No cóż to tak jakby młodszy brat…?
Nic nie odpowiedział. Resztę drogi szliście w ciszy.

~Angel 

P.S. Co do konkursu - wyniki powinny pojawić się w następnym tygodniu ^^

sobota, 25 maja 2013

Nowy dom ( B.AP - rozdział 15 ~ostatni~)



Siedziałaś cicho w szkolnej ławce, właśnie odbywała się lekcja angielskiego. Najnudniejsze zajęcia jakie kiedykolwiek miałaś. Z niecierpliwością zerkałaś na zegarek i odliczałaś minuty do przerwy. Spojrzałaś kątem oka na nauczycielkę, która coś do was mówiłaś, a ty udawałaś, że słuchasz jej.
- Jeszcze minuta - powiedziałaś do siebie.
Wreszcie zabrzmiał upragniony dzwonek, a ty jako pierwsza wybiegłaś z sali na korytarz. Usiadłaś na parapecie i spojrzałaś w okno. Na dworze było już chłodno i padał lekki deszcz. Nic dziwnego, była to jesień. Liście wirowały na wietrze niczym dumne panny tańczące na scenie. W milczeniu wsłuchiwałaś się jak  krople deszczu odbijają się o okno. Myślami byłaś z B.A.P i zastanawiałaś się co oni teraz robią, czy tak samo bardzo tęsknią za tobą jak ty za nimi. Mimo, że minął już miesiąc ty nie potrafiłaś o nich zapomnieć. Nie potrafiłaś... A może nie chciałaś. Odkąd wyjechałaś oni nie kontaktowali się z tobą, to sprawiało, że samotność była jeszcze bardziej bolesna niż wcześniej.
- A ty znowu o nich myślisz? - usłyszałaś zza plecami głos Yuki - Kiedy ty wreszcie zrozumiesz, że byłaś dla nich tylko zabawka, która się im znudziła.
Odwróciłaś się do niej ze wzrokiem mordercy, do tej pory starała się nie reagować, ale kiedy tylko ona była w pobliżu ciebie miałaś ochotę zrobić jej krzywdę.
- Przestań! - krzyknęłaś - Mam ciebie dosyć! Daj mi wreszcie spokój!
- Uuuu... Czyżbym uderzyła tam gdzie najbardziej boli? - zaśmiała się.
- Wcale nie - powiedziałaś cicho i spuściłaś głowę.
- Ha! A jednak - opowiedziała triumfalnie - Głupia zabawka!
Nie wytrzymałaś, podeszłaś do niej i spojrzałaś jej prosto w oczy. Zacisnęłaś pięść i z całej siły uderzyłaś ją w twarz. Yuki zachwiałaś się i upadła na podłogę, zaraz koło niej zjawiła się jej przyjaciółka, była przerażona tym co zobaczyła. Ty stałaś i oddychałaś ciężko, patrzyłaś na nią ze złością. Zrobiłaś krok do przodu, a one odsunęły się od ciebie.
- Powiedz jeszcze raz coś o mnie i moich braciach, a nie będę się powstrzymywać - powiedziałaś do niej wkurzona i poszłaś w stronę łazienki.
Kiedy zniknęłaś za zakrętem oparłaś się o ścianę i westchnęłaś. Popatrzyłaś na swoją dłoń, która ciągle była ściśnięta i nie wierzyłaś w to co przed chwilą zrobiłaś. Po chwili rozległ się dzwonek na lekcje, kolejne zajęcia, na których nie miałaś ochoty być ale musiałaś. Na chemii byłaś jakaś nieobecna, siedziałaś i ciągle myślałaś nad tym co się stało przed chwilą. Pomimo tego, że czułaś wyrzuty sumienia to czułaś, że cała twoja złość trochę opadła. Spojrzałaś się za siebie, z tyłu siedziała Yuki. Dziewczyna jak tylko zobaczyła, że patrzysz na nią szybko odwróciła wzrok w drugą stronę. Nie wiesz dlaczego, ale poczułaś się usatysfakcjonowana faktem, że to teraz ona się ciebie boi, a nie ty jej. Na przerwie dręczyły cię co raz większe wyrzuty sumienia, wiedziałaś, że ona pójdzie i komuś o tym powie, albo już to zrobiła. To była kwestia czasu kiedy nauczyciel, albo opiekun podejdzie do ciebie i będzie domagał się wyjaśnień. Dlatego postanowiłaś pójść do dyrektora i przyznać się do tego co zrobiłaś. Poszłaś powoli do sekretariatu, ciągle się wahałaś nad tym czy dobrze robisz. Wreszcie weszłaś do jego gabinetu.
- Witaj ____. Co cię do mnie sprowadza? - przywitał cię uśmiechnięty dyrektor.
Usiadłaś bez słowa na fotelu i spuściłaś głowę.
- Pobiłam Yuki - powiedziałaś szeptem.
- Co się stało?
- Nie wytrzymałam i pobiłam Yuki - odpowiedziałaś głośniej.
- Co takiego? Ty?! - zdziwił się mężczyzna.
- Tak, przepraszam. Przyszłam się przyznać - powiedziałaś pełna skruchy.
- Dobrze. Jako, że przyznałaś się do tego, nie będzie ciężkiej kary. Dziś zostaniesz po lekcjach i pomożesz innym w nadrabianiu zaległości - powiedział dyrektor.
- Dyrcio to jest równy chłop - uśmiechnęłaś się i wybiegłaś z pokoju.
Poczułaś się lepiej, nawet nie chciałaś myśleć o tym, jakie mogły być konsekwencje, gdyby to Yuki pierwsza powiedziała co się stało. Nadeszła lekcja historii, chyba jedyna lekcja, na której chciałaś być. Prowadziła ją pani Wiola, bardzo ją lubiłaś. Jako jedyny nauczyciel potrafiła ciekawie prowadzić zajęcia. Nagle niespodziewanie do sali ktoś zapukał, po chwili wszedł mężczyzna ubrany w garnitur, co ciebie zdziwiło miał na oczach okulary przeciwsłoneczne.
- Dzień dobry - przywitał się - Czy jest tu ___?
- Tak - opowiedziała nauczycielka, chyba mężczyzna wpadł jej w oko, bo zaczęła się rumienić.
- Ja przyszedłem po nią. Dyrektor o tym wspomniał?
- Owszem. ___ spakuj się i idź - zwróciła się do ciebie pani Wiola.
Nie rozumiejąc całej tej sytuacji zrobiłaś to co ci kazali i wyszłaś z panem, z sali.
- Przepraszam, kim pan jest? - zapytałaś nieśmiało.
- Jestem Jong. Tak Jong - odpowiedział.
- Panie Jong, dokąd pan mnie zabiera?
- Jak to gdzie? Do domu - powiedział i uśmiechnął się do ciebie szeroko.
- Domu?  Ale tu jest teraz mój dom - szepnęłaś.
Wychodząc ze szkoły zobaczyłaś duży czarny samochód i swoją walizkę przed nim.
- Pozwoliłem sobie ciebie spakować - powiedział po chwili.
Szybko podbiegłaś do bagażu i zaczęłaś szukać swojego skarbu.
- Album i rzeczy, które trzymałaś pod łóżkiem są z plecaku - odezwał się Jong.
Pospiesznie otworzyłaś plecak, by sprawdzić czy mówi on prawdę. Kiedy zajrzałaś do środka, odetchnęłaś z ulgą. Wszystkie najważniejsze dla ciebie rzeczy znajdowały się w torbie. Wsiadłaś o auta i pojechaliście na lotnisko.
- Kim jest moja nowa rodzina? - zapytałaś w drodze.
- To bardzo miły i sympatyczny mężczyzna.
- Nie ma ona żony? - zdziwiłaś się.
- Nie, jest bardzo zapracowanym człowiekiem, ale bardzo chciał mieć potomka - wyjaśnił.
Nie zadawałaś więcej pytań, po godzinie byliście już na lotnisku. Nie wiedziałaś dokąd lecisz i gdzie będziesz mieszkać.
- Chodź, nasz samolot zaraz odleci - powiedział Jong i chwycił cię za rękę.
Nie poszliście do żadnej z bramek tylko weszliście na pokład wejściem, którym nikt inny nie wchodził. W samolocie znajdowało się 9 foteli i stoły.
- Co to za samolot? - zapytałaś kiedy zajęłaś miejsce.
- Mój prywatny - odparł dumnie mężczyzna.
- Pana?!
- Tak.
Byłaś pod wrażeniem, pierwszy raz leciałaś samolotem, który nie był publiczny. Był taki luksusowy, bałaś się czegokolwiek dotykać. W końcu samolot wystartował, a ty zebrałaś się w sobie, by wybadać sytuację.
- Przepraszam? A dokąd lecimy?
- Nie mogę ci powiedzieć - odpowiedział tajemniczo.
Nie wiesz dlaczego, ale poczułaś, że z nim nie wygrasz i nie zadawałaś już więcej tego pytania. Czułaś się bezpiecznie przy nim. Nagle zamyśliłaś się, zaczęłaś myśleć o Bangu. Tak bardzo ci go brakowało.
- Zakochana? - usłyszałaś głos pana Jong.
- Hę?
- Myślisz teraz o nim.
- Nie, nie prawda - zaprzeczałaś sama sobie.
- Jaki jest?
- Bang?
- To on zakrząta ci głowę?
- Ta - odpowiedziałaś zawstydzona - Widzi pan, kiedyś to był mój brat.
- Kiedyś? Teraz nie jest? - zapytał.
- Po pewnym czasie okazało się, że nie jesteśmy spokrewnieni. W dniu mojego wyjazdu powiedział mi, że mnie kocha, ale nie jak siostrę tylko jak kobietę. Chciałam mu powiedzieć, że też go kocham, ale miałam samolot. Tera nie mamy kontaktu i on nigdy już nie dowie się co do niego czuję - w twoim głosie słychać było smutek.
- Może nie długo uda ci się to zrobić - pocieszał cię mężczyzna.
- Mam nadzieję - odpowiedziałaś.
Po kilkunastu godzinach podróży, wreszcie wylądowaliście. Przed lotniskiem stał samochód.
- Jesteś pewnie zmęczona. Możesz pójść spać, przed nami jeszcze kilka godzin jazdy.
Wsiadłaś do auta i od razu zasnęłaś. Śniło ci się, że jesteś w domu, że wokół ciebie są bracia. Wszyscy się do ciebie uśmiechają, nagle przed szereg wychodzi Bang. Podchodzi do ciebie, obejmuje w talii i patrzy prosto w oczy. Powoli nachyla się i całuje. Serce zaczęło ci szybciej bić. Czułaś się jakby on był naprawdę przy tobie. Jakby przytulał cię do swojego ciała. Otworzyłaś nagle uczy i zobaczyłaś, że jesteś w mieszkaniu. Przed tobą stoi pan Jong i uśmiecha się do ciebie.
- Pora poznać Ojca. Panie Kim, proszę wejść.
W progu pojawił się menager Kim, uśmiechnięty od ucha do ucha. Szybko stanęłaś na równe nogi i oniemiałaś.
- Menager Kim?!
- Od dziś mów mi Appa - uśmiechnął się.
- Ale jak to? Co tu jest grane? Nic nie rozumiem - byłaś w takim szoku, że usiadłaś na kanapę i starałaś się pozbierać myśli.
- Chodź, jest ktoś to umierał z tęsknoty za tobą - powiedział menager i podał ci rękę.
Spojrzałaś na niego zszokowana.
- Tata... Tata? Muszę się przyzwyczaić - powiedziałaś do siebie i podałaś mu dłoń.
W pokoju obok siedział chłopak, przyjrzałaś się mu uważnie, był to Bang. Kiedy ciebie tylko zobaczył zerwał się podbiegł do ciebie. Rzuciła się w objęcia i mocno przytulił. Tak bardzo pragnęłaś tego, odwzajemniłaś jego uścisku. Po chwili Yongguk spojrzał na ciebie, w oczach miał łzy.
- Tak bardzo...
Przerwał kiedy wasze usta złączyły się w gorącym pocałunku. Nie mogłaś dłużej tego ukrywać. Kiedy tak staliście, miałaś wrażenie, że czas się dla was zatrzymał. Bang odwzajemnił twój pocałunek.
- Kocham cię - wyszeptałaś - Umierałam z tęsknoty.
- Ta też - wyznał i znów cię pocałował.
Po twoich policzkach spłynęły łzy. O tym marzyłaś, nic więcej nie chciałaś od życia.
- Chodź... Reszta na ciebie czeka - szepnął zdyszany Bang.
- Dobrze. Za nimi też tęskniłam.
Chłopak chwycił cię za rękę, razem tworzyliście obraz zakochanych ludzi i wyszliście do braci. Od tej pory wiodłaś idealny życie z tata, miłością swojego życia i braćmi, który chodź nie są z tobą spokrewnieni to kochasz ich najmocniej.

THE END!

~Dżasta

wtorek, 21 maja 2013

Wyśpiewać marzenia? ( Dongwoo - INFINITE )




Tego dnia koleżanka wyciągnęła cię na zakupy do jednej z galerii handlowych. Zbliżał się ślub jej siostry i biedna nie mogła znaleźć dla siebie odpowiedniej kreacji. Chodziłyście od sklepu do sklepu, a sukienki ani widu, ani słychu. Przymierzyła już chyba z 50 różnych fasonów i żaden jej nie odpowiadał.
- Właśnie dlatego nie chętnie chodzę do galerii - powiedziałaś pod nosem kiedy twoja przyjaciółka wyszła z przymierzalni.
- Coś mówiłaś? - zapytała.
- Nie, nic. W tej sukience wyglądasz naprawdę super - powiedziałaś wymuszając uśmiech.
- Tak myślisz? Czy mówisz tak, żebym wreszcie coś kupiła? - odpowiedziała sarkastycznie.
- Nie, Unnie! Mówię poważnie, jest świetna, a ty lśnisz w niej lepiej, iż sama Panna Młoda - trochę blefowałaś, ale naprawdę była to najlepsza ze wszystkich sukienek.
- Dokładnie to chciałam usłyszeć - uśmiechnęła się - Przepraszam? Wezmą tę - powiedziała do ekspedientki.
Po chwili wyszłyście obie zadowolone ze sklepu. Ty dlatego, że wreszcie dobiegły one do końca, a twoja przyjaciółka dlatego, że wreszcie kupiła odpowiedni strój na ślub.
- Teraz możemy pójść tam gdzie ty chcesz ___ - powiedziała nagle twoja kumpela.
- Chodźmy odpocząć - odpowiedziałaś resztkami sił.
- Arraso, arraso. Tam jest miła kawiarnia - pokazała na miejsce, które znajdowało się na przeciw was.
Po drodze minęłyście jeszcze kilka sklepów, twoja koleżanka za każdym razem zachwycała się wystawą i nalegała, żeby tam zajrzeć choćby na kilka minut. Musiałaś przyznać, że była uzależniona od zakupów. Nagle usłyszałaś znajomą melodię, zaczęłaś się rozglądać w poszukiwaniu miejsca skąd dobiegają dźwięki.
- Zoba....
- Ciii... - uciszyłaś ją - Wiem! Tam! - krzyknęłaś i pobiegłaś.
Po chwili znalazłaś się przy sklepie, który właśnie testował nową wersję karaoke i każdy kto chciał mógł zaśpiewać. Stałaś i przyglądałaś się uważnie każdemu uczestnikowi. Bardzo chciałaś zaśpiewać, jednak również bardzo się bałaś. Po 2 minutach dobiegła do ciebie twoja przyjaciółka.
- Mam cię! - powiedziała zdyszana - ___, może spróbujesz? - zaproponowała.
- Ja?! Zwariowałaś do reszty?! Chyba przez te zakupy resztki mózgu ci wyparowały - spojrzałaś na nią wzrokiem mordercy.
- ___ to może jest własnie ten dzień, ten czas... Twój czas - powiedziała i wypchnęła cię na przód tłumu.
- Świetnie! Mamy kolejną chętną osobę - usłyszałaś głos prowadzącego.
Rozejrzałaś się dookoła, byłaś jedyna osobą, która stała przed szeregiem. Teraz nie było wyjście, nie chciałaś, żeby wzięli cie za totalnego tchórza. Wzięłaś od mężczyzny mikrofon i spojrzałaś na ekran.
- To twój czas ___, twój czas - powtarzałaś sobie w duchu.
Usłyszałaś pierwsze dźwięki i już wiedziałaś dobrze co to za piosenka. Znałaś ją dobrze, nie musiałaś patrzeć na monitor, zamknęłaś oczy i zaczęłaś śpiewać. W końcu się zatraciłaś w tym i zaczęłaś powoli kołysać się w rytm muzyki. Otworzyłaś oczy przerażona wtedy, kiedy zbliżał się moment rapu, nie umiałaś dobrze rapować i nie wiedziałaś czy masz tam stać czy kołysać się. Z przerażeniem spojrzałaś w stronę swojej koleżanki, która pokazała ci, że trzyma za ciebie kciuki. Zamknęłaś znowu oczy i już chciałaś zacząć nową partię, kiedy usłyszałaś znajomy męski głos. Otworzyłaś oczy i zobaczyłaś, że obok ciebie stoi sam Dongwoo. Chłopak uśmiechnął się do ciebie i z powrotem spojrzał na ekran. Fanki, które stały obok zaczęły robić zdjęcia i nagrywać wideo. Popatrzyłaś na niego zawstydzona, czułaś jak twarz ci się czerwieni. Najchętniej to byś wybiegła stamtąd nie odwracając się na siebie. Jednak z drugiej strony bardzo go lubiłaś, nie tylko jako idola,  ale jako człowieka. W przeciągu kilku sekund zauważyłaś, że chłopak stoi bliżej ciebie. Byłaś zachwycona, ale też skrępowana jego bliskością. Po skończonym występie wszyscy bili wam brawa. Ukłoniłaś się lekko, oddałaś mikrofon i szybko pobiegłaś do przyjaciółki, która stała zszokowana.
- W-Widziałaś? Widziałaś kto z tobą śpiewał? - powiedziała, kiedy doszłaś do niej.
- Tak, cicho! Chodź szybko - chwyciłaś ją za rękę i zaczęłaś szybko iść w stronę wyjścia.
- A kawiarnia? - zapytała.
- Zapomnij! - odpowiedziałaś pospiesznie.
Przy wyjściu zatrzymałaś się i obejrzałaś za siebie.
- Ufff.... - odetchnęłaś.
-Uciekałaś przede mną? - usłyszałaś głos.
Kiedy się odwróciłaś myślałaś, że zejdziesz na zawał, bo twoje serce zaczęło bardzo szybko i mocno bić. Przed tobą znów stał Dongwoo.
- J-Ja? Ja nie uciekam - wymamrotałaś.
Chłopak uśmiechnął się i klepnął po ramieniu. Kiedy dotknął twojego ciała poczułaś na całym ciebie ciarki.
- Masz piękny głos. Chętnie zaśpiewam z tobą jeszcze raz - powiedział i wręczył ci wizytówkę - Przyjdź pod ten adres.
- Dobrze - odpowiedziałaś oszołomiona.
- Świetnie. Więc się widzimy nie długo. Do zobaczenia - powiedziawszy to chłopak poszedł do samochodu.
- ___... T-Ty... - jąkała się twoja koleżanka.
- Zamilcz! Nic nie widziałaś - machnęłaś ręką przed jej oczami.

Scenariusz na życzenie.
~Dżasta

sobota, 18 maja 2013

Powrót do normalności ( B.A.P - rozdział 14 )




- Drodzy pasażerowie, za chwilę będziemy lądować. Dziękujemy za wybranie naszych linii. Zapraszamy ponownie - zbudził cię głos kapitana samolotu.
Powoli otworzyłaś oczy i spojrzałaś przez okno, smutno westchnęłaś. Teraz musiałaś zacząć od nowa, zobaczyłaś, że na kolanach ciągle masz prezent od chłopaków. W oczach pojawiły ci się łzy, z bólem sera zamknęłaś podarunek i schowałaś go do plecaka. Czyniąc to czułaś, jakbyś zamykała ważny dla ciebie rozdział życia. Samolot wylądował, powoli ruszyłaś w stronę wyjścia, nadal nie chciałaś wierzyć, że już nigdy nie zobaczysz swoich braci. Pomimo tego, że nimi nie byli to i tak nadal tak ich nazywałaś. Ciągle miałaś nadzieję, że jak wysiądziesz to ich zobaczysz i powiedzą ci, że to tylko ich głupi wybryk. Poszłaś na hol lotniska, tam czekała na ciebie opiekunka z Domu Dziecka, w którym znajdowałaś się przed wyjazdem.
- Tak mi przykro ___ - powiedziała kobieta i wzięła od ciebie twoje bagaże.
Ty nic nie odpowiedziałaś był to dla ciebie bardzo wrażliwy temat, a nie chciałaś płakać. Musiałaś jej pokazać, że jesteś silna. Spuściłaś głowę i poszłaś pierwsza. Przed wyjściem czekał na was samochód, był czarny.
- Taki samochodem jeździłam z braćmi - szepnęłaś pod nosem.
- Słucham? Coś mówiłaś __ - zapytała nagle kobieta.
- Nie, nic - odpowiedziałaś obojętnie i wsiadłaś do auta.
W drodze do bidula, wychowawczyni nie raz próbowała nawiązać z tobą kontakt, jednak bezskutecznie. Ty byłaś myślami gdzie indziej, swoją duszą byłaś z nimi, z rodziną, którą pokochałaś. Zamknęłaś oczy i wyobraziłaś sobie jak właśnie teraz jesteś w drodze na koncert chłopaków, jak podczas drogi wygłupiacie się w samochodzie. Obraz był tak wyraźny, że miałaś wrażenie, że naprawdę oni są obok ciebie. Na twojej twarzy pojawił się mały zarys uśmiechu.
- ___, jesteśmy! - usłyszałaś nagle kobietę, która wyrwała cię z twojego świata.
Powoli wygramoliłaś się z pojazdu i bez słowa weszłaś do budynku.
- ___, będziesz mieszkać tam gdzie przedtem. Za 30 minut jest kolacja - powiedziała opiekunka.
Nie odwracając się wzięłaś bagaże i poszłaś schodami do swojego pokoju. W środku panowała ciemność, rzuciłaś walizkę w kąt i położyłaś się na łóżko.
- Nie przyszli... Zostałam znowu sama - wymamrotałaś i zaczęłaś płakać.
Nie mogłaś się powstrzymać, łzy same ci leciały. Wszystko co do tej pory tłumiłaś w sobie zaczęło wychodzić. Wtuliłaś się w poduszkę i płakałaś.
Nagle usłyszałaś, że ktoś puka. Usiadłaś na łóżku, wytarłaś łzy i zaprosiłaś osobę do siebie. W progu pojawiłaś się drobna kobieta z długimi blond włosami, nie pamiętałaś jej.
- Witaj ___, nazywam się Anna, jestem nowym psychologiem. Może chcesz porozmawiać? - powiedziała przyjaznym głosem.
- A o czym chce pani ze mną rozmawiać? - odpowiedziałaś mało zainteresowana.
- Wiem, że to trudne i ciebie rozumiem...
- Ty nic nie rozumiesz! - krzyknęłaś - Miałam dom, rodzinę! Kochającą rodzinę! I co? Zabraliście mnie od nich! Co ja wam takiego zrobiłam! - wrzasnęłaś i rozpłakana wybiegłaś z pokoju.
Nie patrzyłaś dokąd biegniesz, chciałaś być jak najdalej stąd. Chciałaś żyć normalnie, żeby myślenie o nich tak nie bolało. W końcu zatrzymałaś się zdyszana na placu zabaw przy Domem Dziecka. Usiadłaś na huśtawce i zaczęłaś grzebać nogą w piasku.
- To tu wszystko się zaczęło... Zaczęło i skończyło... - szepnęłaś - Będziecie o mnie walczyć? Kiedy? - wymamrotałaś przez łzy - Kiedy?! - krzyknęłaś.
Spojrzałaś w niebo, które było zachmurzone. Miałaś wrażenie, jakby świat cierpiał razem z tobą, jakby doskonale wiedział co się stało i płakał razem z tobą, bo nic innego nie mógł zrobić. Wróciłaś do pokoju, pani Anny już nie było. Położyłaś się na łóżku i zasnęłaś. Nie wiesz jak długo spałaś, nie słyszałaś, żeby ktoś ciebie wołał na kolację. Nie interesowało cię to, nie miałaś ochoty z nikim rozmawiać i  odpowiadać na ich durne pytania. Obudziły ciebie promienie słońce, które delikatnie pieściły twoja twarz. Nie chętnie wstałaś z łóżka i przygotowałaś się na śniadanie. W końcu zeszłaś do jadalni i przywitałaś się z całą kadrą.
- ___, miło ciebie widzieć. Jak się... - przywitał cię dyrektor, ale nagle urwał widząc twoją niezadowoloną minę. Podczas śniadanie nic nie zjadłaś, byłaś nieobecna. Na stołówce panowała cisza, było zupełnie inaczej niż w Korei. Tam każdy miał coś do powiedzenia, wszyscy żartowali i śmiali się, a tu cisza.
Po posiłku udałaś znowu do swojego pokoju, do rozpoczęcia zajęć lekcyjnych miałaś jeszcze 30 minut. Wyjęłaś spod łóżka pudełko w albumem i zaczęłaś je oglądać. Dzięki temu czułaś się nieco bliżej braci. Przeglądałaś uważnie każde zdjęcie i płakałaś. To było dla ciebie takie trudne, nie chciałaś być tu w Polsce, chciałaś być teraz z ludźmi, których kochasz. Nagle zobaczyłaś, że twoje drzwi powoli się otwierają, spojrzałaś w ich stronę zaskoczona i zauważyłaś dwie dziewczyny.
- Co jest ___ ? - odezwała się blondynka.
- Yuki? Co ty tu? - odpowiedziałaś.
Dziewczyny usiadły koło ciebie i spojrzały na ciebie pogardliwym wzrokiem.
- No co? Mieli ciebie tam dość? Znudziłaś się im? - powiedziała Yuki.
- Nie! - rzekłaś stanowczym tonem - Oni... Oni po mnie wrócą...
- Wrócą? Hahaha - zaśmiała się - Zawsze tak gadają.
- Ale oni obiecali! Wierzę mi - w oczach pojawiły ci się łzy.
- Wiesz co ___. Głupiutka jesteś! - powiedziała dziewczyna.
- Głupia i naiwna idiotka - dodała druga.
Dziewczyny zaczęły się głośno śmiać i wyszyły z pokoju. Spojrzałaś na wasze wspólne zdjęcie i wytarłaś łzy.
- Przyjedziecie po mnie. Mówiliście prawdę - powiedziałaś do siebie i poszłaś na zajęcia - Nie jestem naiwna. Wierzę w was chłopaki - dodałaś wychodząc z pokoju.

~Dżasta

wtorek, 14 maja 2013

Budzenie (U-KISS - rozdział 4)





Następnego dnia obudziły cię krzyki z salonu.
- Ah chincha!!!! Zaraz ci pokażę ty cwelu! - usłyszałaś Hoona, a chwile później jakieś wrzaski.
- Yah! Dlaczego uderzyłeś mnie tak znienacka!? - odkrzyknął AJ.
- Sam zacząłeś!
Szybko wstałaś z łóżka i wybiegłaś do salonu.
- Co wy robicie!? Bijecie się...?- przerwałaś bo zobaczyłaś, że chłopcy siedzą przed telewizorem i grają w Tekkena.
- Oh wstałaś. - uśmiechnął się Kevin, wyglądając z kuchni. 
- Boshe! Co ty na głowie masz?! - pobiegł do ciebie Dongho i chciał dotknąć twoich wlosów.
- Odczep się od moich włosów! Sam wyglądasz nie lepiej! 
Pobiegłaś do pokoju, wtedy zobaczyłaś busz na głowie. Przerażona zaczęłam rozczesywać włosy. Szybko wzięłaś ubranie i pobiegłaś do łazienki. Niestety była zajęta. Zapukałaś.
- Długo jeszcze będziesz? 
- Nie, wychodzę już. - usłyszałaś głos Kiseopa.
Postanowiłaś więc poczekać przed drzwiami. Chwilę później usłyszałaś jak ktoś przekręca zamek, spojrzałaś i zobaczyłaś jak z łazienki wychodzi Kiseop. Był w samym ręczniku, który miał przepasany na biodrach. Jego włosy były nadal wilgotne, a kropelki wody spadały na jego umięśniony brzuch.
- Łazienka wolna. - uśmiechnął się lekko.  
Ale ty tylko stałaś i patrzyłaś na abs chłopaka. Na szczęście przed tobą zjawił się Kevin, objął cię ramieniem i zaprowadził do łazienki.
- Dobrze ze zdążyłem. Miałem ci pokazać gdzie co jest. - uśmiechnął się - Tu masz swoją szafkę, a tu potrzebne rzeczy. To twoje ręczniki. Jakbyś czegoś jeszcze potrzebowała to daj znać, a teraz zostawiam cię.
- Oppa! – krzyknęłaś jeszcze za nim. Odwrócił się lekko zaskoczony. – Dziękuję. – uśmiechnęłaś się.
- Nie ma za co. Po kąpieli przyjdź do kuchni na śniadanie, będzie na ciebie czekać. – odpowiedział i wyszedł.
Wzięłaś szybką kąpiel, a kiedy byłaś już cała uszykowana poszłaś do kuchni jak polecił ci Kevin. Śniadanie leżało na stole, ale najpierw podeszłaś do blondyna, ponieważ chciałaś się dowiedzieć czegoś o wczorajszej nocy.
- Oppa… - zaczęłaś niepewnie.
- Coś się stało? Nie pasuje ci śniadanie? Wybacz zrobiłem coś na szybko, bo niedługo przychodzi twój dziadek.
- Nie, nie! – zaprzeczyłaś. – Chodzi mi o wczoraj… Przepraszam zasnęłam i…
- Nie przejmuj się. Byłaś bardzo zmęczona po podróży. Na szczęście Eli cię zaniósł do pokoju. – uśmiechnął się.
Natychmiast przypomniałaś sobie zdarzenia z poprzedniej nocy i to, że ktoś cię pocałował.
Eli? Czyżby to on mnie pocałował?
Zarumieniłaś się na tą myśl.
- Ah dzięki Oppa… Zjem ze smakiem. – powiedziałaś i usiadłaś do stołu. Zjadłaś śniadanie, nie było to nic wielkiego, bo dwa zwykłe tosy, ale smakowały dobrze, więc nie miałaś powodów do narzekania. Po śniadaniu postanowiłaś umyć za siebie naczynia, ale podbiegł do ciebie Eli i wyrwał je z twoich rąk.
- Gościom nie wypada. – powiedział.
- Przecież nie jestem gościem i  umiem po sobie posprzątać.
Powiedziałaś z kwaśną miną, w końcu nie jesteś jakaś ułomna, żeby wszystko robili za ciebie.
- Wiem, ale… Po prostu daj mi się tym zająć, przynajmniej dziś. – uśmiechnął się do ciebie ciepło, a ty nie miałaś serca mu odmówić.
- Ale tylko dziś. – pogroziłaś mu palcem, zaśmialiście się i chwilę później odeszłaś do salonu.
Usiadłaś na kanapę, a przed tobą na podłodze siedzieli Hoon i AJ, którzy nadal grali w Tekkena. Chwilę patrzyłaś na nich, ale znowu zaczęli się kłócić.

- Yah AJ! Chcesz oberwać z łopaty! Zabiję cię następnym razem! Dogrywka już!
- Boże Hyung ogarnij się w końcu i przyznaj, że jestem w tym lepszy!
Jak dzieci.
- Mogę zagrać? – spytałaś przerywając ich kłótnię.

Oboje spojrzeli na ciebie zdziwieni, ale lekko zafascynowani.
- Grasz w to?! O super! Chcę z tobą zagrać! – krzyknął radośnie AJ.
- Ej ja miałem to powiedzieć! – trzepnął go w łeb starszy. – Z kim chcesz grać?
- Z każdym! – uśmiechnęłaś się szeroko i wyrwałaś AJ’owi joystick – Starsi mają pierwszeństwo. Więc najpierw Hoon Oppa, a potem ty. – pokazałaś mu język
Odsunął się robiąc ci miejsce, z miną naburmuszonego dziecka. Włączyliście nowy pojedynek, wybraliście postacie i zaczęliście grać. Bez problemu wygrałaś obie rundy i zaczęłaś skakać po pokoju, a Hoon patrzył na ekran z otwartymi ustami.
- Ze mną nie pójdzie ci tak łatwo! – ostrzegł się AJ i zaczęłaś nową walkę.
Miał rację. Tym razem poszło ci gorzej. Przeceniłaś swoje możliwości i przegrałaś pierwszą rundę, ale z drugą i trzecią poszło ci o wiele lepiej, dzięki czemu mogłaś się cieszyć drugą wygraną.
- Dogrywka! – krzyknęli obaj równocześnie.
- Żadna dogrywka! Macie się ogarnąć! Zaraz będzie prezes. – powiedział Soohyun i zajął miejsce na kanapie. – Posprzątajcie to.
Oboje niechętnie wstali z ziemi i zaczęli zbierać grę, w czym im pomogłaś. Chwilę później usłyszeliście dzwonek do drzwi.  Dongho był najbliżej więc je otworzył i zaprosił gościa do środka.
Po przywitaniu się wszyscy usiedliście na kanapie. Twój dziadek nie mając zbyt wiele czasu od razu zaczął dyskusję.
- Od jutra _____ będzie pracować jako pomocnik menadżera. Będzie zajmowała się drobnymi rzeczami, ale dzięki temu zapozna się z funkcjonowaniem firmy. Początkowo zaczniesz od budzenia chłopców rano, pilnowaniem, aby się nigdzie nie spóźnili, będziesz jeździć z nimi na występy i spotkania z fanami. To tak na początek. Kiedy zaaklimatyzujesz się podam ci dalsze instrukcje. Jutro jest wywiad w radio, więc pojedziesz razem z nimi. Pamiętaj macie się nie spóźnić. Powiedziałem menadżerowi, że od jutra ty ich budzisz. – uśmiechnął się. – Gdybyś czegoś potrzebowała wystarczy powiedzieć.
- Czyli _____ Noona będzie teraz naszym menadżerem? – spytał lekko podniecony Dongho.
Prezes skinął głową.
- Chciałem was też uprzedzić. – zwrócił się do chłopców. – Jeżeli któryś tknie moją wnuczkę, zabiję. – zaśmiał się, a reszta razem z nim.
Rozmawialiście jeszcze chwilę, już o drobnych pierdołach nie związanych z twoją nową „pracą”. Kiedy twój dziadek wychodził, powiedział do ciebie po polsku.
- _____ uważaj na siebie. Gdyby coś złego się działo daj mi znać.  Tu masz jeszcze prezent z okazji twojego przyjazdu mam nadzieję, że będzie ci dobrze służyć. – podał ci pudełko, a chwilę później wyszedł.
Otworzyłaś je, aby sprawdzić zawartość. W środku był telefon, akcesoria i karta. Ucieszyłaś się w końcu miałaś tylko polską komórkę i kartę. Niemal od razu włączyłaś ją i wymieniłaś się z chłopcami numerami. Reszta dnia minęła spokojnie. Grałaś sobie w gry i obejrzałaś jeszcze kilka teledysków. Kevin i Soohyun opowiedzieli ci trochę o historii U-KISS, aby łatwiej ci było jutro.  Położyliście się spać wcześniej, ponieważ wywiad był na 8, a zanim wszyscy się przygotują, to trzeba wstać 5:30. Nastawiłaś sobie budzik i  próbowałaś zasnąć, jednak długo ci to zajęło, ponieważ cały czas rozmyślałaś o wczorajszym pocałunku. Byłaś prawie pewna, że zrobił to Eli, ale zachowywał się normalnie, zresztą  jak cała reszta. Nie wiedziałaś co o tym myśleć. Zaczęłaś się zastanawiać, czy przypadkiem nie przyśniło ci się to, a teraz snujesz jakieś fantazje senne.
Zadzwonił budzik. Nastawiłaś go specjalnie 20 minut wcześniej, aby móc się przyszykować. Po porannej toalecie poszłaś budzić resztę. Najpierw weszłaś do pokoju Kiseopa, ponieważ był najbliżej, ale ten już wstał.
- Oh wstałeś. – powiedziałaś tylko i ziewnęłaś.
- Tak usłyszałem jak się kąpiesz. – powiedział wyjmując z szafy spodnie. – Idź budź resztę. – uśmiechnął się, a ty wyszłaś z pokoju i weszłaś do następnego tym razem Kevina i Elia. Podeszłaś do młodszego. Wyglądał naprawdę słodko jak spał, aż miałaś ochotę uszczypnąć go w policzek.
- Kevin Oppa! Wstawiaj. – dotknęłaś lekko jego ramienia, a ten zaczął się wiercić. Otworzył oczy i uśmiechnął się.
- Jak dobrze zobaczyć kogoś innego niż menadżer kiedy się budzisz.
Zaśmiałaś się.
- Wstawaj. Musicie się przyszykować.
- Ym. – wstał i podszedł do szafy. – Pomóc ci w czymś?
- Obudzisz Elia, a ja bym poszła do AJ’a i Dongho?
- Nie. – powiedział jakby przestraszony. – Ja obudzę ich, a ty Elia.
Nie wiedziałaś o co chodzi, ale pokiwałaś głową. Kevin szybko wybiegł ze swoimi rzeczami, a ty zaczął budzić starszego.
- Eli Oppa! Obudź się! – nie reagował więc zaczęłaś nim szturchać. – Oppa! Mówię masz się obudzić! Ah chincha Eli!
Był odwrócony do ciebie tyłem, więc nachyliłaś się w jego stronę i próbowałaś przekręcić. Udało ci się. Leżał teraz na plecach, a ty znowu zaczęłaś nich szturchać. Eli nagle złapał cię za nadgarstek, nie otwierając oczu. Chwilę później przekręcił się na bok, a ty przez jego uścisk poleciałaś na łóżko. Leżałaś teraz tyłem do niego, a on przytulił cię. Nie wiedziałaś co zrobić, ale w tym momencie zrozumiałaś dlaczego Kevin wolał obudzić pozostałą dwójkę.
- Kevin zabiję cię!!! – krzyknęłaś z całej siły, próbując się wyrwać z objęć Elia.

~Angel

poniedziałek, 13 maja 2013

Pożegnanie ( B.A.P - rozdział 13 )




- Noona, Noona - usłyszałaś głos Zelo - Wstawaj. Zaraz jedziemy - spojrzałaś zaspana na chłopaka.
Nic nie odpowiedziałaś tylko wstałaś i cicho poszłaś do łazienki. Stanęłaś przed lustrem i spojrzałaś na siebie. Widziałaś tam osobę jakby podobną do siebie, ale to nie byłaś ty. Smutna dziewczyna, która straciła ochotę do życia. Zaczęłaś płakać, nie miałaś siły... Nie miałaś siły żyć, siły by wyjść do braci i nie rozpłakać się na ich widok.
- Muszę być silna... Muszę... - mówiłaś do siebie.
Nagle usłyszałaś pukanie do drzwi.
- ___, masz 10 minut. My będziemy na ciebie czekać na dole przy samochodzie - powiedział Himchan.
Usłyszałaś jak drzwi się zamykają, wyszłaś z łazienki i po raz ostatni poszłaś przejść się po domu. Chodziłąś powoli i wszystko dokładnie oglądałaś. Zaczęły przypominać ci się wspaniałe chwile spędzone tutaj i zaczęłaś płakać Teraz mogłaś się nie ukrywać, płakałaś głośno. Upadłaś na podłogę i zaczęłaś walić pięścią w podłogę.
- To się nie dzieje naprawdę! - krzyknęłaś - To tylko sen tak? Zaraz się obudzę i wszystko będzie jak dawniej, prawda? - mówiłaś sama do siebie.
Naprawdę chciałaś w to wierzyć, jednak to nie był sen, to działo się i nie mogłaś tego powstrzymać. Wstałaś powoli z podłogi i poszłaś w stronę wyjścia, przed zamknięciem spojrzałaś jeszcze raz na miejsce, które było twoim domem. Na szafce przy drzwiach zostawiłaś wasze wspólne zdjęcie z napisem "Kocham was, ___" i wyszłaś. Na dole czekali na ciebie bracia, byli uśmiechnięcie, ale wiedziałaś że to tylko pozory, żebyś ty nie czuła się źle. Wsiadałaś do samochodu i ruszyliście w stronę lotniska. Przez całą drogę panowała grobowa cisza, nikt nic nie mówił, od czasu do czasu słyszałaś tylko jak chłopacy głośno wzdychają. Po 30 minutach byliście już na lotnisku. Weszliście do środka i spojrzałaś na tablicę rozkładów lotu.
- Więc to naprawdę koniec - powiedziałaś pod nosem.
- ___, zapowiadają twoją odprawę - rzekł nagle Daehyun - Tędy!
Wszyscy razem ruszyliście za chłopakiem, który prowadził was do wyjścia numer 4. Nagle bracia się zatrzymali.
- Hę? - spojrzałaś na nich zdziwiona.
- Dalej nie możemy iść - powiedział smutno Zelo.
Podeszłaś powoli do nich, nie chciałaś się z nimi rozstawać. W oczach pojawiły się się łzy, nie umiałaś ich powstrzymać.
- Pora się pożegnać - szepnął Yongguk.
- Tak - wymamrotałaś.
Po chwili podszedł do ciebie Zelo i mocno przytulił.
- Będę tęsknić Noona - powiedział i zaczął płakać.
- Ja za tobą też Oppa.
Później podeszłaś do każdego z osobna i mocno uściskałaś, ostatni był Bang. Brat nagle rzucił się na ciebie i przytulił najmocniej ze wszystkich, trzymał cie tak mocno jakby nie chciał wypuścić cię z objęć.
- Kocham cię ___ i zawsze będę kochać -szepnął.
Kiedy to wyznał poczułaś jak serce wali ci szybciej, a nogi stają się jak z waty. Nie wiedziałaś co odpowiedzieć.
- To dla ciebie szok, ale teraz kiedy naprawdę wyjeżdżasz doszło do mnie co do ciebie czuję. Doszło do mnie co czuję do ciebie. To nie jest miłość jak brata do siostry tylko jak mężczyzny do kobiety. Powiem szczerze, że ulżyło mi jak się dowiedziałem ,że nie jesteśmy rodziną. - wyjaśnił.
- Noona, musisz już iść - powiedział Zelo i pociągnął cię za rękę.
Chciałaś coś jeszcze powiedzieć, ale nie było już na to czasu. Patrzyłaś jak chłopcy stoją w rządku i machają ci na pożegnanie. Widziałaś, że starają się być silnie, ale widziałaś tez jak ukradkiem wycierają łzy.
- ___! Jak samolot wystartuje to zobacz co masz w plecaku! - krzyknął Youngjae.
Zapłakana pomachałaś ostatni raz braciom i zniknęłaś i tunelu prowadzącym do samolotu. Wytarłaś łzy i zajęłaś swoje miejsc, koszmar zaczął się spełniać... Wracałaś do Polski, a jedyne co ci zostało to wspomnienia. Samolot wystartował i nagle przypomniały ci się słowa brata. Szybko sięgnęłaś po plecak i go otworzyłaś. Zobaczyłaś pięknie zapakowany podarunek, wyjęłaś go ostrożnie i powoli otworzyłaś. W środku zobaczyłaś album, były to wasze wspólne zdjęcia. Zaczęłaś oglądać je uważnie i co chwile wycierałaś łzy. Kiedy zobaczyłaś zdjęcie chłopaków, kiedy szykują obiad nie mogłaś się powstrzymać od śmiechu, wszyscy  byli ubrudzeniu. Jednak po chwili znowu posmutniałaś, zobaczyłaś zdjęcie swoje i Zelo jak oboje się uczyć do egzaminu.
- To były wspaniałe miesiące - powiedziałaś wycierając łzy.
Na końcu albumu zobaczyłaś napis "Będziemy o ciebie walczyć!". Zamknęłaś księgę i spojrzałaś w okno.
- Teraz wracałabym ze szkoły - mruknęłaś.
Nie miałaś już siły by zobaczyć co jeszcze chłopcy dla ciebie przygotowali. Jednak chyba ciekawość była silniejsza od ciebie, zerknęłaś do pudełka i zobaczyłaś małe czerwone pudełeczko. Wzięłaś je do ręki i powoli otworzyłaś, serce biło ci szybciej, a ręce ci się strasznie trzęsły. Wzięłaś głęboki wdech i jednym stanowczym ruchem otworzyłaś je. Wtedy zamarłaś z zachwytu, w środku znajdowała się srebrna bransoletka z napisem " Na zawsze razem ! Yongguk, Himchan, Daehyun, Youngjae, Jongup, Zelo". Nie chciałaś więcej płakać, jednak to było silniejsze od ciebie, wyjęłaś cudo i założyłaś na rękę. Dzięki niej poczułaś, że jesteś bliżej braci.
- To naprawdę koniec, już nigdy nie będzie tak jak dawniej... Yongguk, Himchan, Daehyun, Youngjae, Jongup, Zelo będę za wami tęsknić - szepnęłaś i zamknęłaś oczy.

~Dżasta
P.S Czy los naprawdę ich rozdzieli? Czy może co innego jest im pisane? Czekajcie, a się dowiecie ^^

niedziela, 12 maja 2013

Operacja Three Days - Co się dzieje?! ( B.A.P - rozdział 12 )





Otworzyłaś powoli oczy i z przerażeniem rozejrzałaś się po pokoju. Wstrzymałaś oddech, żeby lepiej usłyszeć czy bracia są w domu, jednak po krótkiej chwili nie usłyszałaś nic po za ciszą. Wstałaś powoli, usiadłaś na brzegu łóżka i zaczęłaś się zastanawiać jakim cudem znalazłaś się u siebie w pokoju. Głowiłaś się i głowiłaś jednak nic nie pamiętałaś, w końcu wstałaś i chwiejnym krokiem poszłaś do łazienki. Dochodziła godzina 9, a ty z niepokojem rozglądałaś się po całym domku w poszukiwaniu chłopców. To nie było w ich stylu spać do tak późna, dlatego zaczęłaś się martwić. Wyszłaś z łazienki i poszłaś do kuchni, żeby coś zjeść. Otworzyłaś lodówkę i wyciągnęłaś potrzebne produkty. Zrobiłaś sobie kilka kanapek, po chwili podeszłaś do czajnika, żeby zaparzyć sobie herbatę. Wstawiłaś wodę i podeszłaś do szafki gdzie znajdowały się szklanki. Ciągle byłaś półprzytomna i kiedy wyciągałaś jedna z nich, zrobiło ci się ciemno przed oczami, kubek wypadł ci z rąk i upadł na podłogę, rozbijając się na milion drobnych kawałków. Dźwięk potłuczonego szkła, był bardzo głośny i miałaś nadzieję, że ktoś wreszcie zjawi się obok ciebie, jednak jak się nie stało. Nie wiedziałaś dlaczego nikt do ciebie nie przyszedł. Kucnęłaś i zaczęłaś zbierać resztki szklanki, poczułaś się bardzo źle, bardzo chciałaś, żeby któryś z braci był teraz przy tobie. Skończyłaś sprzątać i poszłaś z talerzem do salonu i włączyłaś laptopa. Była godzina 9:50, a chłopcy jeszcze nie wstali. Postanowiłaś pójść do nich i ich obudzić, nie chciałaś marnować czasu zwłaszcza, że zostały ci 2 dni. Poszłaś do pokoju gdzie spali Zelo, Himchan i Jongup, skradłaś się cichutko i powoli otworzyłaś drzwi. W pomieszczeniu panował mrok i nic nie widziałaś, weszłaś dalej i kiedy twoje oczy przyzwyczaiły się do ciemności zobaczyłaś, że łóżka braci są puste. Przestraszona wybiegłaś z pokoju i pobiegłaś do drugiego. Teraz nie byłaś już taka cicha, chwyciłaś za klamkę i otworzyłaś drzwi. Serce zaczęło walić ci szybciej, w oczach miałaś łzy, zaczęło się spełniać to czego najbardziej się bałaś. Wchodząc do środka zapaliłaś światło i zobaczyłaś, że i tu nie ma braci. Upadłaś na podłogę i zaczęłaś głośno płakać. Nie mogłaś uwierzyć, że ich nie ma.
- Oppa! Oppa! Gdzie jesteście! - krzyczałaś.
Położyłaś się na podłodze i podkuliłaś nogi, czułaś się bardzo samotna, jak nigdy.
- Noona! Wróciliśmy! - usłyszałaś wołanie Zelo.
- Cicho! - powiedział Jongup - Obudzisz ją!
- Arasso - opowiedział Zelo.
Wybiegłaś z pokoju do braci, kiedy ich zobaczyłaś wpadłaś w objęcie Daehyun'a i mocno przytuliłaś.
- Jesteście! Nie zostawiliście mnie samej - powiedziałaś zapłakana.
- Spokojnie, nigdy cię nie zostawimy - odpowiedział łagodnie i pogładził cię po głowie.
Wtuliłaś się w niego jeszcze bardziej, trzymałaś go bardzo mocno, bałaś się, że może zniknąć. Kiedy się uspokoiłaś, otworzyłaś oczy i spojrzałaś na niego. Chłopak uśmiechnął się i poklepał lekko po plecach.
- Gotowa na dzisiejszy dzień? - powiedział nagle Youngjae.
- Tak! - opowiedziałaś.
Poczułaś nagły przypływ energii i znów byłaś szczęśliwa. Spojrzałaś kątem oka na na milczącego Yongguk'a. Chłopak stał oparty o ścianę z założonymi rękami na piersi.
- Oppa? Wszystko w porządku? - zapytałaś zmartwiona.
- Tak, jak najbardziej - opowiedział lekko zły.
Domyślałaś się o co chodzi, ale nie chciałaś poruszać tego tematu, nie teraz. W tym momencie najważniejsze dla ciebie było to by spędzić z nimi jak najwięcej czasu.
- Dziś mamy w planach - zaczął Himchan, jednak zaraz dostał po głowie od Banga.
Bracia spojrzeli na siebie i wtedy zobaczyłaś jak Yongguk lekko się uśmiecha.
- Dobra, idziemy - powiedział po chwili Daehyun.
Kiedy wszyscy zajęli swoje miejsca w vanie, samochód ruszył. Z podejrzeniem patrzyłaś na braci i zastanawiałaś się co też oni mogli wymyślić. Po 30 minutach drogi dotarliście na miejsce. Wysiedliście, a chłopcy wzięli z bagażnika plecaki.
- A teraz trochę spacerku - powiedział Yongguk rozciągając się.
Ukradkiem zobaczyłaś jego umięśniony brzuch i cicho jęknęłaś z zachwytu. Wiedziałaś, że jest silny i wysportowany, ale że pod ubranie chowa coś takiego, to wydawało się nie możliwe. Spojrzałaś na brata, a ten na ciebie, wasze spojrzenia spotkały się. Chłopak wcale nie poczuł się zawstydzony, a ty wręcz przeciwnie. Szybko odwróciłaś głowę, żeby zakryć swoje rumieńce. Czułaś jakby twarz ci płonęła. Wzięłaś kilka wdechów i znowu podniosłaś głowę do góry.
- Idziemy! - krzyknął do was Daehyun.
Rozejrzałaś się i szybko podbiegłaś do brata. Nie wiesz czemu ale nie chciałaś teraz iść obok Banga. Czułaś się przy nim bardzo niezręcznie. Podniosłaś wzrok w górę, niebo było bezchmurne, słońce delikatnie pieściło twoją twarz. Wymarzona pogoda, jakby na zamówienie. Nagle poczułaś, że jest ci duszno, podniosłaś lekko koszulę. Myślałaś, że to dlatego, że idziecie w słońcu i najzwyczajniej w świecie jest ci gorąco. Jednak po chwili poczułaś jak z każdym krokiem brakuje ci siły. Zwolniłaś tępa i z ledwością stawiałaś kroki. Twoje mięśnie zaczęły odmawiać ci współpracy z tobą. Przestraszyłaś się, nie wiedziałaś co się z tobą dzieje, potrząsnęłaś głową i starałaś się znaleźć w sobie resztki siły.
- ___, wszystko dobrze? źle wyglądasz - poczułaś jak Bang chwyta cię na rękę.
Nie miałaś siły mu odpowiedzieć, spojrzałaś na niego przestraszonym wzrokiem, a po twoich policzkach spłynęły łzy. Ostatnie co pamiętasz to, to że brat coś krzyknął.  Nie wiesz co się dalej działo, nie wiesz czy dotarliście na miejsce. Ocknęłaś się w łóżku, podłączona do jakiejś maszyny, która wydawała z siebie dźwięki, które cię drażniły. Przestraszona zaczęłaś rozglądać się po sali, wokół ciebie było pusto.
- To był sen? - powiedziałaś do siebie.
- Witaj z powrotem - usłyszałaś czyjś głos.
Spojrzałaś w prawo i zobaczyłaś lekarza, który zaczął cię badać.
- Gdzie moi bracia? - zapytałaś przestraszona.
- Bracia? - zdziwił się
- Siedmiu chłopców, byłam z nimi - opowiedziałaś.
- Nic mi nie wiadomo - rzekł obojętnie lekarz i wyszedł.
- Co? Jak to? Przecież z nimi byłam. Byłam, to moja rodzina, moja! - krzyczałaś - Yongguk Oppa! Daehyun Oppa! Słyszycie mnie?! - wołałaś zapłakana, jednak nikt nie przyszedł - To nie możliwe - zaczęłaś głośno szlochać.
Zamknęłaś oczy i po chwili usłyszałaś jak otwierają się drzwi. Do sali weszła pielęgniarka, żeby zmienić ci opatrunek.
- Przepraszam - zapytałaś - Od kiedy ja tu leżę?
- Od wczoraj - opowiedziała szatynka.
- To dzisiaj jest ostatni dzień.
- Ostatnie dzień czego? - kobieta spojrzała na ciebie zaskoczona.
- Jutro wyjeżdżam - odpowiedziałaś i znów zaczęłaś płakać.
Kobieta spojrzała na ciebie troskliwym wzrokiem i pogłaskała po głowie.
- Czy ktoś na mnie czeka? - zapytałaś z nadzieja w głosie.
-Przykro mi, ale nie - odpowiedziała cichym, smutnym głosem i wyszła.
Nie wiedziałaś co się dzieje, w szpitalu leżałaś od wczoraj czyli to nie mógł być sen. Twoi bracia istnieli, wierzyłaś w to, chciałaś w to wierzyć. A jeśli to był sen to chciałaś do niego wrócić. Chciałaś znów poczuć się kochana i potrzebna. Położyłaś się na boku i zaczęłaś płakać, nie chciałaś wierzyć, że jesteś sama.
- Przepraszam, musimy zabrać cię na badania - usłyszałaś znajomy głos.
Odwróciłaś się z nadzieją, że to jeden z twoich braci. Jednak to był lekarz, inny niż był kilka minut temu, ale nie przyglądałaś się mu. Wytarłaś łzy i powoli wstałaś w łóżku, byłaś jeszcze osłabiona dlatego mężczyzna pomógł ci usiąść w wózku. Lekarz wydawał ci się niezmiernie podobny do Himchan'a, nie tylko z głosu ale także z postury. Wsiedliście do windy i pojechaliście na sam dół. Kiedy wyszliście zobaczyłaś, że znajdujecie się na parkingu. Spojrzałaś zaskoczona na lekarza, mężczyzna bez żadnego słowa prowadził cie dalej. Nagle zobaczyłaś znajomy czarny van, z którego wyskoczyli twoi bracia. Nie wiedziałaś co się dzieje, ale byłaś taka szczęśliwa, że znów zaczęłaś płakać. Spojrzałaś zza siebie i zobaczyłaś, że owym lekarzem okazał się Himchan. Chłopacy szybko "zapakowali" się do samochodu i ruszyliście do domu. Podczas drogi uważnie przypatrywałaś się braciom i dotykałaś każdego z nich, upewniając się czy oni naprawdę istnieją.
- ___, wszystko w porządku? - zapytał Jongup, kiedy go szturchnęłaś.
- Tak Oppa, teraz tak - opowiedziałaś i uśmiechnęłaś się lekko.
W końcu dotarliście do wielkiego wieżowca. Wysiedliście i weszliście do środka. Chłopcy podeszli do ciebie, ustawili się w kółku, ty stałaś centralnie do środku.
- Co się dzieję? - zapytałaś zaskoczona.
- To nasz ostatni wieczór - szepnął Youngjae.
Po chwili usłyszałaś cichy płacz Zelo, spojrzałaś w jego stronę, ten jednak szybko się odwrócił, żebyś nie widziała jego łez.
- Widzisz nas dokładnie? - usłyszałaś głos Himchan'a.
Kiwnęłaś lekko głową, nadal nie rozumiałaś całej tej sytuacji.
- Chcemy żebyś nas takich zapamiętała - powiedział Bang.
W tej chwili łzy spłynęły ci po policzku. Wreszcie dotarło do ciebie, że to już koniec, że to ostatnia noc. Chłopcy zaprowadzili cię do dużej sali kinowej, kiedy zajęliście miejsca zaczął się film. Na wielkim ekranie zobaczyłaś napisz " Najpiękniejsze dni naszego życia". Spojrzałaś na braci, ci jednak nie odrywali wzroku od ekranu. Wtem usłyszałaś głos Banga. Spojrzałaś na ekran i zobaczyłaś brata, który krząta się po domu, w rogu widniała data poprzedzająca dzień twojego przyjazdu.
- Ruszcie się! Ma tu błyszczeć! Jutro będzie tu moja kochana siostrzyczka!
- Yes Sir! - odpowiedzieli chórem bracia.
Nie wiedziałaś, że tak się dla ciebie starali. Nagle zmiana scenerii, w rogu była data twoja przyjazdu. Zobaczyłaś przestraszoną siebie wchodzącą do nich do domu i zaskoczonych B.A.P'ów, którzy nie wiedzieli czego się spodziewać. Kolejne sceny pokazywały wasze szczęśliwe dni, dni których nigdy nie zapomnisz. Zasłoniłaś twarz rękoma, zaczęłaś strasznie płakać, nie mogłaś powstrzymać łez. Znowu poczułaś w sobie pustkę, którą nie wiedziałaś jak wypełnić. Na koniec seansu przyszedł czas na wypowiedzi braci. Pierwszy był Himchan.
" ____, byłaś, jesteś i będziesz moją małą siostrzyczką. Nigdy o tobie nie zapomną, mam nadzieję, że ty o mnie też nie"
- Nigdy Oppa - wymamrotałaś pod nosem.
Drugi był Jongup.
" ____, dużo ze sobą nie rozmawialiśmy, ale zawsze mogłaś na mnie liczyć. Kiedy czułem się źle ty przychodziłaś do mnie uśmiechnięta i od razu czułem się lepiej. Komawo"
Następny był Youngjae.
" Pamiętasz? Na początku nie było między nami za dobrze. Starałem się ciebie polubić, ale ilekroć zbliżałem się do ciebie bałem się, że mogę poczuć do ciebie coś więcej niz tylko braterska miłość. Teraz wiem, że to było głupie przez to straciłem tyle czasu z tobą. Gdybym mógł to cofnął był ten czas i zbliżył się do ciebie od razu"
Po chwili zobaczyłaś Deahyuna.
"____! Nie wiem co powiedzieć, bo ciągle nie mogę uwierzyć w to, że jak się jutro obudzę to ciebie już z nami nie będzie. Wniosłaś do naszego domu tyle pozytywnej energii, tyle miłości. Dzięki tobie staliśmy się prawdziwą rodzina. Pamiętaj na mnie możesz liczyć. Przylecę nawet do Polski, żeby rozprawić się z tymi, którzy źle ci życzą. ____ Saranghae! "
- Ja ciebie też Oppa - powiedziałaś cicho i wytarłaś łzy, które nieustannie wylewały ci się.
"Noona! Widzę to! Nie płacz! Bo ja widzę twoje łzy to moje serce też płacze. Kocham cię uśmiechniętą i taką ciebie zapamiętam. Byłem twoim zwierzchnikiem, mi powierzyłaś swoje sekrety. Cieszę się, że mi zaufałaś. Noona! Saranghae!" 
- Ah... Zelo, mój mały kochany braciszek - szepnęłaś.
Wreszcie przyszła pora na Yongguk'a.
"____. Wiesz... Ciężko mi jest to powiedzieć... Jesteś moją kochaną siostrzyczką. Mieliśmy wzloty i upadki, ale zawsze stawialiśmy im czoła. Razem możemy więcej i nie pozwolę na to, żeby ktoś nas rozdzielił. Jesteśmy rodziną, a rodziny się nie rozdziela. Będę walczył o ciebie, obiecuję." 
- Trzymam cię za słowo Oppa- powiedziałaś i spojrzałaś na braci.
Ku twojemu zdziwieniu ich przy tobie nie było. Spojrzałaś zaskoczona na scenę pod ekranem i zobaczyłaś chłopców i wielkim tortem.
- Noona! Chodź do nas - zawołał cię Zelo.
Zaskoczona zeszłaś do nich i powoli weszłaś na scenę.
- ___ Dziękujemy ci za wszystko - powiedział Himchan i mocno cie przytulił.
- To ja wam dziękuję - wymamrotałaś i znowu zaczęłaś płakać.
Wtedy bracia podeszli do ciebie i mocno ścisnęli.
- Za dużo wrażeń. Wracajmy do domu - powiedział nagle Bang.

~Dżasta