sobota, 6 kwietnia 2013

Dzień sportu cz.2 ( I wanna love - rozdział 16 )




* Bieg na orientację *
- Mamy! Patrz kartka! – krzyknął Tao, a Ari odwróciła się w jego stronę – Teraz mamy iść w kierunku rzeki do trzeciego „x”. – przeczytał.
- Ok. Więc chodźmy! – rozłożyła mapę – W prawo.
Minęło około 10 minut, dziewczyna podbiegła do drzewa ze znakiem „x” i oderwała następną kartkę. Po chwili wyszczerzyła oczy widząc napis:
„ Macie latarkę i wracajcie do domu! :P Kekeke”
Podała kartkę koledze, ale ten niewiele z niej zrozumiał.
- Hymm… To jakiś żart? – spytał po chwili, gdy rozszyfrował „krzaczki”.
- Pewnie tak. Może jakiś uczeń chciał za wszelką cenę wygrać. Przez to nie mamy żadnych wskazówek. Niby do którego „x” mamy teraz iść?
Ari schyliła się po latarkę i zaczęła się rozglądać.
- Robi się ciemno. Wracamy czy idziemy szukać dalej na własną rękę? – spytała Tao, ale ten pokręcił głową.
- Najpierw się rozejrzyjmy. Może coś znajdziemy. – zaproponował, a dziewczyna skinęła głową.
Rozglądali się dość długo, aż stwierdzili, że to nie ma większego sensu. Jednak kiedy próbowali odnaleźć drogę powrotną, zdali sobie sprawę, że się zgubili. Zaczęli iść na oślep, przed siebie, aż w końcu oboje zdecydowali, że lepiej zaczekać na pomoc, bo zawieruszą się jeszcze dalej.
Było już ciemno. Tao włączył latarkę, aby choć trochę światła oświetlało las. Szatynka usiadła  pod jednym z drzew, skuliła się i przygryzła wargę. Chwile później brunet usiadł obok niej, patrząc zmartwiony, na przestraszoną koleżankę.
- W porządku?
- T-to nic… - wydusiła z siebie, niemal niesłyszalnie – Ja… Po prostu boję się ciemności.
Tao zmartwił się jeszcze bardziej, a ponieważ nigdy wcześniej nie był w takiej sytuacji, za bardzo nie wiedział co powinien zrobić. W końcu zebrał w sobie odwagę i powoli przyciągnął dziewczynę do siebie, tak aby oparła głowę na jego klatce piersiowej, po czym przytulił ją i zaczął głaskać po ramieniu.
- Będzie dobrze. Jestem tu. – zdążył powiedzieć tylko to, ponieważ nagle jego serce zaczęło bić jak szalone, zaczął oddychać nierównomiernie i zapragnął przytulić ją jeszcze mocniej, ale powstrzymał się. Wiedział od dawna jakimi uczuciami darzy dziewczynę, ale nie spodziewał się, że może tak zareagować na bliskość z nią. Nie mógł też wykorzystać takiej sytuacji, bo to źle by o nim świadczyło szczególnie, że dziewczyna nie do końca pogodziła się z faktem, że Kris kocha Rine.
Mimo wszystko serce mu niemal eksplodowało, kiedy pomyślał o tym, że jest tak blisko niej i wystarczy tylko się schylić, aby poczuć smak jej ust…
O czym ty myślisz?! – skarcił się.
Zanim się trochę otrząsnął, dziewczyna zdążyła już zasnąć w jego ramionach.
- Taka śliczna. – szepnął i nachylił się, po czym pocałował ją w czoło. – Dobranoc. – powiedział i chwilę później sam zasnął, pogrążając się marzeniach.
* Tenis *
Rina i Ren przybrali nową strategię, ale niewiele to zmieniło. Gra znowu szła łeb w łeb, do końca nie było wiadomo kto wygra. Raz cieszyli się, że udało im się zdobyć więcej niż 5 punktów przewagi, aby po chwili Carmen i JR znów ich dogonili. W końcu udało im się wygrać, zaledwie dwoma punktami.
Uradowani rzucili się sobie na szyję i zaczęli skakać w swoich objęciach. Przeciwna drużyna tylko uścisnęła sobie ręce, rzucając kilka słów pocieszenia sobie nawzajem. Wygrani nadal skakali w swoich objęciach, przytulali się – byli tak szczęśliwi zwycięstwem, że nie zauważali świata poza sobą.
Kris widząc tę scenę z widowni zacisnął pięść i ruszył wściekły w stronę budynku szkolnego. Rina zauważyła go kątem oka, nie wiedząc, że jest wkurzony, ruszyła za nim, aby pochwalić się zwycięstwem. Szepnęła tylko coś do Rena na pożegnanie i przybiła z nim piątkę, po czym pobiegła do szkoły.
- Kris! – zawołała radośnie.
Dogoniła go dopiero na korytarzu. Panowała tu pustka, ponieważ wszyscy byli na boisku, oglądając zawody. Położyła mu rękę na ramieniu, aby się zatrzymał. Chłopak odwrócił się w jej stronę. Próbował nie dać po sobie znać, że coś jest nie tak, mimo że w jego oczach nie było tego samego blasku co zawsze, kiedy ją widział. Błękitnooka nie zauważyła niczego i radośnie do niego zagadała.
- Wygrałam! Widziałaś prawda?!
- Tak. Wzruszyłem się. – odparł beznamiętnie, nie patrząc jej w oczy.
Dziewczyna pominęła fakt, że powiedział tak obojętnym tonem i mówiła dalej.
- Tak się cieszę! I że byłam w parze z Renem! Lepiej być nie mogło!
- Zauważyłem. – skomentował i spojrzał w bok.
Powoli coś się w nim buzowało, a warga drgała ze wściekłości.
- Kris? Co się stało? Dziwnie się zachowujesz.
- Super.
- Ej! To nie jest zabawne! – przestała się uśmiechać.
- Dla mnie to też nie jest zabawne! – wybuchnął nagle, a dziewczyna aż zrobiła krok do tyłu.
- O co…? – zaczęła, ale przerwał jej.
- Myślisz, że to fajnie patrzeć jak dziewczyna którą kocham, przytula się z innym?!
- Przecież to… - znowu jej przerwał.
- Myślisz, że ile mogę czekać?! To wcale nie jest zabawne! Może mi w końcu odpowiesz?! A nie… Już znam odpowiedź! Wolisz być z tym… tym… babskim kolesiem!
- Ej! Czemu go przezywasz, skoro wcale go nie znasz?! On jest dla mnie jak brat! To, że go przytuliłam to wyraz szczęścia! Ciebie też mogę, jak tak bardzo chcesz!
- Więc jak jesteś szczęśliwa, to przytulasz się z pierwszym napotkanym face…?! – przerwał, bo dziewczyna nagle go objęła.
Chłopak zdziwiony jej zachowaniem, przez chwilę stał jak wmurowany. Po chwili przyciągnął ją do siebie bliżej, odpowiadając na jej ruch. Rina też lekko się zdziwiła kiedy chłopak ją przytulił, ale nie odepchnęła go. Teraz naprawdę chciała być w jego objęciach. Pierwszy raz się tak poczuła, a kiedy chłopak przytulił ją jeszcze mocniej, poczuła się szczęśliwsza.
Mimo, że sekundę temu była wkurzona absurdalnym zachowaniem Krisa, teraz nie mogła przestać się uśmiechać. Po chwili odsunęła się od niego, choć oboje tego nie chcieli. Spojrzała mu prosto w oczy.
- Mogę ci odpowiedzieć. – powiedziała, a w oczach chłopaka dało się zauważyć ten sam błysk, co zawsze.
Tak naprawdę dziewczyna już dawno znała odpowiedź, ale chciała trochę przeczekać, aż wszystko stoczy się z powrotem na właściwy tor.
- Więc? – spytał z wyczekiwaniem.
- Więc… Zgadzam się, ale mam jeden warunek.
- Tak?
- Nie przezywaj już nikogo więcej z mojego powodu i…
- Miał być jeden. – uśmiechnął się.
- Wiem, ale to było dodatkowo. – pokazała mu język – Na razie nie mów nikomu o tym, że ze sobą chodzimy. Muszę wszystko poukładać i jak będziemy gotowi, powiemy reszcie.
- Jeżeli to cię uszczęśliwi, to w porządku. – przytulił ją, a ona odwzajemniła jego uścisk.
* Poszukiwania – para pierwsza *
Angel poszła do pielęgniarki, a ta opatrzyła jej rany. Blondynka stwierdziła, że ma teraz ważniejsze sprawy na głowie niż Kai, szczególnie że chwilę temu dowiedziała się że Ari i Tao, jako jedyni, nie wrócili jeszcze z biegu na orientację i zaczęli ich poszukiwania. Szybko więc chciała zająć się ranami i pomóc reszcie szukać przyjaciół. Niestety okazało się, że Kai też bierze udział w poszukiwaniach i są ostatnią parą która przyszła, dlatego muszą iść razem.
Nie odzywali się do siebie całą drogę. Angel szła za brunetem cały czas, żeby przypadkiem go nie zgubić, ale on nawet nie zwracał na nią uwagi. Co jakiś czas tylko zawołał "Tao" i to jedyne co z siebie wydusił, dopóki nie zauważył, że dziewczyna idzie wolniej.
- Ty też chcesz się zgubić? Może byś się ruszyła z łaski swojej? Nie mam zamiaru usprawiedliwiać się, jak nie wrócisz ze mną. – powiedział obojętnie.
- Nikt cię o to nie prosi. – powiedziała bardziej do siebie niż do niego.
Chłopak zatrzymał się i odwrócił do tyłu, patrząc na nogę, przez którą dziewczyna kuleje. Nie miał zmartwionej miny, nie patrzył na nią z wyrzutem, jego wyraz twarzy był obojętny, jakby to było coś normalnego, jakby nie zdawał sobie sprawy, że dziewczyna cierpi i to przez niego.  Podszedł do niej i popatrzył na nią z góry.
- Boli? – spytał z pokerową twarzą.
Dziewczyna nie wiedziała co powiedzieć. Nie była pewna czy chłopak znowu się z niej naśmiewa, czy może w końcu zaczął czuć jakieś wyrzuty, jednak jego twarz nie wyrażała żadnych emocji, które mogłaby wychwycić.
- A interesuje cię to? – spytała, patrząc w górę, prosto w jego oczy.
Jeden kącik ust chłopaka uniósł się ku górze i po chwili brunet odwrócił od niej wzrok.
- Co?! Języka w gębie zabrakło?! Zazwyczaj masz dużo do powiedzenia. – powiedziała z sarkazmem.
- A ty nagle zaczęłaś być zadziorna? – przedrzeźniał ją.
- Już wolałam, jak byłeś cicho. – powiedziała dziewczyna wymijając go.
Chłopak lekko ją popchnął, a ona poślizgnęła się, zaraz obok niego i zaczęła spadać ze zbocza, w stronę rzeki. Kai w ostatniej chwili złapał ją za rękę i przytrzymał. Po jego twarzy przemknął cień zmartwienia, a blondynka była kompletnie sparaliżowana strachem. Zamknęła oczy i miała nadzieję, że chłopak jej nie puści. Łzy zaczęły spływać jej bez opamiętania.
Nie zrobił tego. Wręcz przeciwnie, szybko podciągnął ją w swoją stronę, tak aby nie spadła znowu. Dziewczyna otworzyła oczy i zobaczyła przed sobą Kaia. Na jego twarzy mieszała się złość i strach.
- Co ty sobie myślałaś?! - wrzasnął nagle, aż niebieskooka niemal podskoczyła z zaskoczenia. – Tylko nie płacz! – krzyknął znowu odwracając wzrok.
- Przecież nie płaczę. – wykrztusiła i wytarła łzy o rękaw bluzy.
- Przecież widzę! – spojrzał na nią znowu.
- To nie patrz! – odwróciła wzrok i próbowała wstać, ale poczuła straszny ból w nodze i upadła znowu na ziemię.
W tym czasie chłopak zdążył się podnieść. Nachylił się w jej stronę i złapał za ramię pomagając wstać. Dziewczyna niechętnie przyjęła jego pomoc.
- Wracamy. – powiedział i odwrócił się w stronę z której przyszli.
- Jak to? A co z Ari i Tao?
- Ktoś inny ich znajdzie. Teraz powinnaś martwić się o siebie.
Zmierzyła go wzrokiem.
- Mam ci przypomnieć przez kogo? – zapytała sarkastycznie.
- Zamknij się! Idziemy. – ruszył, a blondynka za nim, ale zatrzymała się, bo znowu poczuła ból.
Zrobiła skłon, łapiąc się za nogę. Kai przystanął, odwracając się w jej stronę. Westchnął i podszedł do niej, po chwili kucnął i wskazał na swoje plecy.
- Wskakuj. – powiedział niemal niesłyszalnie.
- Co? – zaskoczona spojrzała na niego – Nie ma mowy. Dam sobie radę.
- Nie pierdol, tylko wskakuj! – złapał ją za rękę i pociągnął tak, że wpadła na jego plecy.
Wtedy złapał ją za nogi i podciągnął, a dziewczyna złapała za jego bluzę, aby nie spaść. Po chwili wstał i ruszył, a dziewczyna owinęła swoje ręce wokół jego szyi.  Nie zdając sobie sprawy ze swojego zmęczenia, zasnęła niemal od razu. 


~Angel

7 komentarzy:

  1. bomba świetne czekam na dalsze części. Odjazdowo piszesz :) ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Heej ;3. Świetnie ;p Zaczęłam czytać te scenariusze i są zajebiste XD Kocham je <3 A no i sorry ,że wsześniej nie dawałam komentarzy ;p . Przez was też ,zaczynam pisać ;p .Jak by co to polecicie mój blog? http://kpopowescenariusze.blogspot.com/ <---dopiero zaczynam <3
    Achh, przepraszam za spam. Genialne scenariusze <3

    OdpowiedzUsuń
  3. ej ten blog nie ma ani jednego scenariusza :( jak dodasz to może poczytamy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kai jest taki uroczy *o* twoje scenariusze są swietne ;3 weny życzę i czekam na kolejny rozdział ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam <3

    + zapraszam do mnie : 3

    http://my-korean-dreams.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Geniusz Jeszcze raz GENIUSZ, ups caps lock ten natrętny ^^
    piszecie tak cuuudnie, mammamija Brak mi słów =.=

    OdpowiedzUsuń