piątek, 5 kwietnia 2013

Dzień sportu cz.1 ( I wanna love - rozdział 15 )






*Nagrania – grupa pierwsza *
GD wszedł do studio.
- Na dziś koniec. Mam pilna sprawę. Jutro macie dzień sportu, więc widzimy się za dwa dni. Poćwicz Mika. Wierzę, że ci się uda.
Uśmiechnął się, po czym wyłączył sprzęt i wyszedł. Mika i L.Joe popatrzyli po sobie i po chwili też opuścili pokój.
* Dzień sportu – rano *
Rina i Carmen wyszły wcześniej aby, razem z chłopcami z Nu’est, przećwiczyć grę w tenisa. Wszyscy weszli do kantorka i wybrali strój do gry, jak polecił im nauczyciel WF-u. Wzięli też rakiety i piłki, po czym zaczęli ćwiczyć w parach. Przerwali dopiero, kiedy usłyszeli, że zawody w przeciąganiu liny zaczną się za 5 minut. Szybko więc przebrali się, aby nie parodiować w trochę skąpych strojach (krótkie spódniczki/spodenki), po czym poszli oglądać pierwszą konkurencję. Trochę się spóźnili, więc zdążyli akurat na pierwszą rundę Miki i Niela, którą toczyli z Sehunem i Suzy.
Obie drużyny stały przygotowane i czekały na znak nauczyciela. Kiedy ten dał sygnał, żeby zaczynali,  mocniej złapali za sznurek i zaczęli ciągnąć w swoją stronę. Mika i Niel przyjęli dobrą strategię, dlatego bez problemu udało im się wygrać pierwszą rundę. Druga poszła trochę gorzej, ponieważ Sehun i Suzy przechwycili taktykę przeciwników, ale w końcu i tak przegrali, puszczając linę równocześnie. W tym momencie pozostała dwójka pociągnęła linę i nie czując oporu z drugiej strony, oboje runęli na ziemię. Mika spadła na kolegę i leżeli tak w niezręcznej pozycji, aż w końcu dziewczyna otrzęsła się z szoku i usiadła na ziemi. Niel chwilę później też usiadł i przybili sobie piątkę, uśmiechając się szeroko.
* Tenis *
Jedna wygrana, druga i został tylko finał. A niespodzianką było to, że przeciwko siebie stała czwórka przyjaciół – Rina i Ren oraz Carmen i JR. Jednak nikt z nich nie chciał dać fory przeciwnikom.
Mecz się zaczął. Obie drużyny zręcznie odbijały piłkę. Szli łeb w łeb, nie odskakując od siebie zbytnio wynikiem. W końcu ogłosili przerwę. Rina usiadła na ławeczce, sięgając po wodę.
- Kurczę! Nie wiedziałam, że są tacy dobrzy. – powiedziała, kiedy Ren do niej dołączył.
- Wygrywamy tylko dwoma punktami. – powiedział smutno.
- Ha! Mam pomysł jak to rozegrać! – krzyknęła i nachyliła się w stronę kolegi, aby zdradzić mu plan.
* W tym samym czasie - druga drużyna *
Sehun szybko podbiegł do Carmen, jak tylko zaczęła się przerwa. Zmierzył wzrokiem JR’a, który siedział na ławeczce i szybko zdjął bluzę, po czym pociągnął dziewczynę za rękę i odszedł z nią trochę dalej.
- A tobie co? – spytała zdezorientowana.
Sehun przytulił ją w pasie, po czym przewiązał swoją bluzę na jej talii.
- Co ty robisz?
Chciała ją odwiązać, ale chłopak złapał jej rękę.
- Carmen… Musisz w tym wyjść na kort.
- Co ty pieprzysz? Puść mnie! Przecież to będzie mi przeszkadzać w grze! – próbowała mu się wyrwać, ale chłopak ścisnął jej rękę jeszcze mocniej.
- Mówię poważnie! Bo… B-bo… - zaczerwienił się.
- Co?! No wykrztuś to z siebie.
- Bo wszyscy się na ciebie gapią!
Dziewczyna prychnęła.
- I co w tym złego? Przecież gramy mecz, to chyba normalne co?
- Nie! Boże! – zaczerwienił się jeszcze bardziej. – Bo masz za krotką spódniczkę. – wykrztusił na jednym wdechu.
Dziewczyna próbowała powstrzymać się od śmiechu, ale nie wytrzymała. Zaczęła głośno się śmiać, a Sehun patrzył na nią zdezorientowany. Może gdyby teraz nie chodziło o coś „ważnego” to by skakał z radości, widząc ją tak uśmiechniętą.
- Co cię tak śmieszy? Ja jestem śmiertelnie poważny! – powiedział i naburmuszył się, jak małe dziecko.
 - Jesteś słodki.
- Oni się na ciebie patrzą! Szczególnie twój partner. – znowu zmierzył go wzrokiem, a JR pod siłą wzroku Sehuna, aż zakrztusił się wodą. – Po prostu to załóż.
Spojrzał na nią wyczekująco.
- Nie. – powiedziała, a jej uśmiech znikł z twarzy – Mimo, że twoja zazdrosna gadka jest słodka, to nie zmienia faktu, że bluza będzie mi przeszkadzać w grze.
- Ej nie waż się jej zdejmować! – wybuchł.
- Bo co? – uśmiechnęła się chytrze.
- Bo pocałuję cię na środku, przy wszystkich. – chłopak też się uśmiechnął.
- Nie zrobisz tego. – powiedziała z przekonaniem.
- A chcesz się założyć? – nachylił się w jej stronę.
- Stop! – krzyknęła, a chłopak zatrzymał się – Dobra przyjęłam! Wyjdę w tym i daj mi spokój.
Cudem wyrwała się z jego uścisku i wróciła na ławeczkę. Wtedy Sehun z wielkim „zacieszem” na twarzy wrócił na widownię.
* Bieg na 300 metrów w parach *
Wyścig się zaczął. Wszystkie dziewczyny miały przywiązane nogi do partnera. Kai i Angel zdecydowanie nie pasowali do tej konkurencji, ale było widać, że mimo wszystko blondynka się stara. Kai też, a przynajmniej na początku, ponieważ nagle z niewiadomego powodu, kiedy już wygrywali, zatrzymał się na środku, z  „devil smajlem” na twarzy, a dziewczyna biegnąc dalej, runęła na ziemię. Chłopak nachylił się i zamiast pomóc „koleżance”, odwiązał tylko sznurek ich łączący i wyprostował się.
W dziewczynie coś pękło. Długo znosiła jego fochy i wredne zachowanie względem niej, choć nawet nie miał ku temu powodów. Tym razem jednak przesadził. Specjalnie zatrzymał się, aby się przewróciła i na dodatek, na jego ustach zawitał ten sam, egoistyczny uśmieszek co zawsze. Blondynka naprawdę nie rozumiała, dlaczego Kai tak bardzo jej nienawidzi. Osobiście nie miała nic do niego, ale powoli zaczynało to się zmieniać.
- Co robisz?! – krzyknęła, spoglądając z dołu na chłopaka, uśmiech nie znikał mu z twarzy.
- Ale ja nie rozumiem o co ci chodzi. – wzruszył ramionami, udając niewiniątko.
Chciał odejść, ale dziewczyna złapała go za nogawkę spodni.
- Nie pogrywaj sobie ze mną Kai! Dobrze wiem, że mnie nienawidzisz, choć nie rozumiem dlaczego! Przestań udawać, że nic nie zrobiłeś! – wydarła się, a wszyscy spojrzeli na nich.
Kai nachylił się i złapał jej twarz w rękę.
- To ty sobie ze mną nie pogrywaj. – wysyczał – Masz wyrażać się do mnie z szacunkiem. I nie drzyj tej japy, bo kiedyś może zostać obita.
Zaśmiał się jej w twarz. Blondynka wyrwała się mu i popchnęła z całej siły. Chłopak zrobił kilka kroków w tył, a Angel w tym czasie podniosła się.
- Nie wiem o co ci chodzi i w tej chwili nie chcę wiedzieć. – powiedziała lekceważąco i odeszła utykając.
Prawą nogę miała mocno obitą, a krew oprócz z kolana, leciała jej również z kilku miejsc na rękach. Kai tylko przeszedł obok niej, jeszcze waląc ją z bara ( Tak Baro był na widowni, a Kai nim rzucił w Angel, jak to stwierdziła Rina czytając to :P), przez co dziewczyna lekko się zachwiała i z szerokim uśmiechem poszedł do swojej klasy, która siedziała na widowni.

~Angel

1 komentarz:

  1. *coś mi tu się pomieszało*, no to rozdział świetny XD, i czekam na 2 część ^.^

    OdpowiedzUsuń