niedziela, 7 kwietnia 2013
O czym ty mówisz Oppa?! ( Yun - LUNAFLY )
Trzymałaś w rękach bilet do Korei. Byłaś bardzo szczęśliwa, miałaś ochotę skakać z radości i śpiewać. Nie mogłaś się doczekać spotkania ze swoją miłością. W wiadomościach pisał, że bardzo chce cię zobaczyć i pragnie znów przytulić się do ciebie. Gdyby tylko mógł wsiadłby w pierwszy samolot i przyleciał do ciebie, jednak to jest nie możliwe z powodu pracy. Nie chciał powiedzieć czym się zajmuje, ale było to teraz mało istotne, ponieważ za kilka dni mieliście się spotkać. Będąc w domu wzięłaś się za pakowanie, a w myślach układałaś szczegółowy plan co będziecie razem robić. Mieliście tyle czasu do nadrobienia. Nazajutrz stałaś gotowa na lotnisku. Z niecierpliwością przebierałaś nogami czekając na odprawę. Wreszcie zasiadłaś na swoim miejscu w samolocie.
- Już niedługo Oppa - powiedziałaś całując jego zdjęcie.
Po lądowaniu udałaś się na hol i uważnie zaczęłaś się rozglądać w poszukiwaniu swojego chłopaka. Trochę spanikowałaś widząc jak inni odchodzą, a ty stoisz na lotnisku sama. Podeszłaś do automatu z napojami, wybrałaś puszkę coli po czym przysiadłaś na swojej walizce. Wzięłaś łyk napoju i rozejrzałaś się w koło.
- Przecież napisałam mu, że dziś przylatuję - powiedziałaś i wyjęłaś telefon, by sprawdzić skrzynkę mailową.
Siedziałaś tak przez ponad 2 godziny, a chłopaka nie było widać. Lotnisko powoli pustoszało, a ciebie ogarną strach i niepokój. Kompletnie nie byłaś przygotowana na to, że może on cię wystawić.
- Czy ty jesteś ___?
Poniosłaś wzrok i zobaczyłaś postawnego mężczyznę ubranego w garnitur.
- Tak - odpowiedziałaś.
- Więc proszę za mną - powiedział niskim głosem i ruszył w stronę wyjścia.
Nie wiedziałaś o co chodzi, jednak po chwili ruszyłaś za nim. Pojechaliście do małego domku, wzięłaś swój bagaż i weszłaś do środka.
- Proszę tędy - powiedział nagle pokazując wejście do salonu.
Na kanapie siedział Yun. W oczach pojawiły ci się iskierki szczęścia. Chciałaś na niego krzyczeć, za to że tyle czekałaś i nie odebrał cię osobiście z lotniska, ale widząc go zapomniałaś o tym i rzuciłaś mu się w objęcia.
- Yun Oppa! Tak tęskniłam! - powiedziałaś i musnęłaś ustami jego delikatny policzek.
- Mianhe. Nie mogłem cię odebrać osobiście, było to by zbyt ryzykowne - powiedział.
- Ryzykowne? O czym ty mówisz? - zapytałaś zdziwiona.
- Muszę ci coś wyznać - powiedział poważnym głosem - Zadebiutowałem z zespołem LUNAFLY.
- Oppa! To wspaniale! Jestem taka szczęśliwa - krzyknęłaś pocałowałaś go.
- Chincha? - powiedział zaskoczony - Nie jesteś na mnie zła?
- Jestem - przyznałaś - Ale bardziej jestem szczęśliwa, że ci się udało spełnić marzenia.
Chłopak uśmiechnął się szeroka słysząc twoje słowa.
- Kocham cię ___ - powiedział czułym głosem.
Nachylił się w twoja stronę i wasze usta złączyły się w długim i gorącym pocałunku.
- Ja ciebie też Oppa - szepnęłaś.
Scenariusz na życzenie.
~Dżasta
sobota, 6 kwietnia 2013
Dzień sportu cz.2 ( I wanna love - rozdział 16 )
* Bieg na orientację *
- Mamy! Patrz kartka! – krzyknął Tao, a Ari odwróciła się w jego stronę – Teraz mamy iść w kierunku rzeki do trzeciego „x”. – przeczytał.
- Ok. Więc chodźmy! – rozłożyła mapę – W prawo.
Minęło około 10 minut, dziewczyna podbiegła do drzewa ze znakiem „x” i oderwała następną kartkę. Po chwili wyszczerzyła oczy widząc napis:
„ Macie latarkę i wracajcie do domu! :P Kekeke”
Podała kartkę koledze, ale ten niewiele z niej zrozumiał.
- Hymm… To jakiś żart? – spytał po chwili, gdy rozszyfrował „krzaczki”.
- Pewnie tak. Może jakiś uczeń chciał za wszelką cenę wygrać. Przez to nie mamy żadnych wskazówek. Niby do którego „x” mamy teraz iść?
Ari schyliła się po latarkę i zaczęła się rozglądać.
- Robi się ciemno. Wracamy czy idziemy szukać dalej na własną rękę? – spytała Tao, ale ten pokręcił głową.
- Najpierw się rozejrzyjmy. Może coś znajdziemy. – zaproponował, a dziewczyna skinęła głową.
Rozglądali się dość długo, aż stwierdzili, że to nie ma większego sensu. Jednak kiedy próbowali odnaleźć drogę powrotną, zdali sobie sprawę, że się zgubili. Zaczęli iść na oślep, przed siebie, aż w końcu oboje zdecydowali, że lepiej zaczekać na pomoc, bo zawieruszą się jeszcze dalej.
Było już ciemno. Tao włączył latarkę, aby choć trochę światła oświetlało las. Szatynka usiadła pod jednym z drzew, skuliła się i przygryzła wargę. Chwile później brunet usiadł obok niej, patrząc zmartwiony, na przestraszoną koleżankę.
- W porządku?
- T-to nic… - wydusiła z siebie, niemal niesłyszalnie – Ja… Po prostu boję się ciemności.
Tao zmartwił się jeszcze bardziej, a ponieważ nigdy wcześniej nie był w takiej sytuacji, za bardzo nie wiedział co powinien zrobić. W końcu zebrał w sobie odwagę i powoli przyciągnął dziewczynę do siebie, tak aby oparła głowę na jego klatce piersiowej, po czym przytulił ją i zaczął głaskać po ramieniu.
- Będzie dobrze. Jestem tu. – zdążył powiedzieć tylko to, ponieważ nagle jego serce zaczęło bić jak szalone, zaczął oddychać nierównomiernie i zapragnął przytulić ją jeszcze mocniej, ale powstrzymał się. Wiedział od dawna jakimi uczuciami darzy dziewczynę, ale nie spodziewał się, że może tak zareagować na bliskość z nią. Nie mógł też wykorzystać takiej sytuacji, bo to źle by o nim świadczyło szczególnie, że dziewczyna nie do końca pogodziła się z faktem, że Kris kocha Rine.
Mimo wszystko serce mu niemal eksplodowało, kiedy pomyślał o tym, że jest tak blisko niej i wystarczy tylko się schylić, aby poczuć smak jej ust…
O czym ty myślisz?! – skarcił się.
Zanim się trochę otrząsnął, dziewczyna zdążyła już zasnąć w jego ramionach.
- Taka śliczna. – szepnął i nachylił się, po czym pocałował ją w czoło. – Dobranoc. – powiedział i chwilę później sam zasnął, pogrążając się marzeniach.
* Tenis *
Rina i Ren przybrali nową strategię, ale niewiele to zmieniło. Gra znowu szła łeb w łeb, do końca nie było wiadomo kto wygra. Raz cieszyli się, że udało im się zdobyć więcej niż 5 punktów przewagi, aby po chwili Carmen i JR znów ich dogonili. W końcu udało im się wygrać, zaledwie dwoma punktami.
Uradowani rzucili się sobie na szyję i zaczęli skakać w swoich objęciach. Przeciwna drużyna tylko uścisnęła sobie ręce, rzucając kilka słów pocieszenia sobie nawzajem. Wygrani nadal skakali w swoich objęciach, przytulali się – byli tak szczęśliwi zwycięstwem, że nie zauważali świata poza sobą.
Kris widząc tę scenę z widowni zacisnął pięść i ruszył wściekły w stronę budynku szkolnego. Rina zauważyła go kątem oka, nie wiedząc, że jest wkurzony, ruszyła za nim, aby pochwalić się zwycięstwem. Szepnęła tylko coś do Rena na pożegnanie i przybiła z nim piątkę, po czym pobiegła do szkoły.
- Kris! – zawołała radośnie.
Dogoniła go dopiero na korytarzu. Panowała tu pustka, ponieważ wszyscy byli na boisku, oglądając zawody. Położyła mu rękę na ramieniu, aby się zatrzymał. Chłopak odwrócił się w jej stronę. Próbował nie dać po sobie znać, że coś jest nie tak, mimo że w jego oczach nie było tego samego blasku co zawsze, kiedy ją widział. Błękitnooka nie zauważyła niczego i radośnie do niego zagadała.
- Wygrałam! Widziałaś prawda?!
- Tak. Wzruszyłem się. – odparł beznamiętnie, nie patrząc jej w oczy.
Dziewczyna pominęła fakt, że powiedział tak obojętnym tonem i mówiła dalej.
- Tak się cieszę! I że byłam w parze z Renem! Lepiej być nie mogło!
- Zauważyłem. – skomentował i spojrzał w bok.
Powoli coś się w nim buzowało, a warga drgała ze wściekłości.
- Kris? Co się stało? Dziwnie się zachowujesz.
- Super.
- Ej! To nie jest zabawne! – przestała się uśmiechać.
- Dla mnie to też nie jest zabawne! – wybuchnął nagle, a dziewczyna aż zrobiła krok do tyłu.
- O co…? – zaczęła, ale przerwał jej.
- Myślisz, że to fajnie patrzeć jak dziewczyna którą kocham, przytula się z innym?!
- Przecież to… - znowu jej przerwał.
- Myślisz, że ile mogę czekać?! To wcale nie jest zabawne! Może mi w końcu odpowiesz?! A nie… Już znam odpowiedź! Wolisz być z tym… tym… babskim kolesiem!
- Ej! Czemu go przezywasz, skoro wcale go nie znasz?! On jest dla mnie jak brat! To, że go przytuliłam to wyraz szczęścia! Ciebie też mogę, jak tak bardzo chcesz!
- Więc jak jesteś szczęśliwa, to przytulasz się z pierwszym napotkanym face…?! – przerwał, bo dziewczyna nagle go objęła.
Chłopak zdziwiony jej zachowaniem, przez chwilę stał jak wmurowany. Po chwili przyciągnął ją do siebie bliżej, odpowiadając na jej ruch. Rina też lekko się zdziwiła kiedy chłopak ją przytulił, ale nie odepchnęła go. Teraz naprawdę chciała być w jego objęciach. Pierwszy raz się tak poczuła, a kiedy chłopak przytulił ją jeszcze mocniej, poczuła się szczęśliwsza.
Mimo, że sekundę temu była wkurzona absurdalnym zachowaniem Krisa, teraz nie mogła przestać się uśmiechać. Po chwili odsunęła się od niego, choć oboje tego nie chcieli. Spojrzała mu prosto w oczy.
- Mogę ci odpowiedzieć. – powiedziała, a w oczach chłopaka dało się zauważyć ten sam błysk, co zawsze.
Tak naprawdę dziewczyna już dawno znała odpowiedź, ale chciała trochę przeczekać, aż wszystko stoczy się z powrotem na właściwy tor.
- Więc? – spytał z wyczekiwaniem.
- Więc… Zgadzam się, ale mam jeden warunek.
- Tak?
- Nie przezywaj już nikogo więcej z mojego powodu i…
- Miał być jeden. – uśmiechnął się.
- Wiem, ale to było dodatkowo. – pokazała mu język – Na razie nie mów nikomu o tym, że ze sobą chodzimy. Muszę wszystko poukładać i jak będziemy gotowi, powiemy reszcie.
- Jeżeli to cię uszczęśliwi, to w porządku. – przytulił ją, a ona odwzajemniła jego uścisk.
* Poszukiwania – para pierwsza *
Angel poszła do pielęgniarki, a ta opatrzyła jej rany. Blondynka stwierdziła, że ma teraz ważniejsze sprawy na głowie niż Kai, szczególnie że chwilę temu dowiedziała się że Ari i Tao, jako jedyni, nie wrócili jeszcze z biegu na orientację i zaczęli ich poszukiwania. Szybko więc chciała zająć się ranami i pomóc reszcie szukać przyjaciół. Niestety okazało się, że Kai też bierze udział w poszukiwaniach i są ostatnią parą która przyszła, dlatego muszą iść razem.
Nie odzywali się do siebie całą drogę. Angel szła za brunetem cały czas, żeby przypadkiem go nie zgubić, ale on nawet nie zwracał na nią uwagi. Co jakiś czas tylko zawołał "Tao" i to jedyne co z siebie wydusił, dopóki nie zauważył, że dziewczyna idzie wolniej.
- Ty też chcesz się zgubić? Może byś się ruszyła z łaski swojej? Nie mam zamiaru usprawiedliwiać się, jak nie wrócisz ze mną. – powiedział obojętnie.
- Nikt cię o to nie prosi. – powiedziała bardziej do siebie niż do niego.
Chłopak zatrzymał się i odwrócił do tyłu, patrząc na nogę, przez którą dziewczyna kuleje. Nie miał zmartwionej miny, nie patrzył na nią z wyrzutem, jego wyraz twarzy był obojętny, jakby to było coś normalnego, jakby nie zdawał sobie sprawy, że dziewczyna cierpi i to przez niego. Podszedł do niej i popatrzył na nią z góry.
- Boli? – spytał z pokerową twarzą.
Dziewczyna nie wiedziała co powiedzieć. Nie była pewna czy chłopak znowu się z niej naśmiewa, czy może w końcu zaczął czuć jakieś wyrzuty, jednak jego twarz nie wyrażała żadnych emocji, które mogłaby wychwycić.
- A interesuje cię to? – spytała, patrząc w górę, prosto w jego oczy.
Jeden kącik ust chłopaka uniósł się ku górze i po chwili brunet odwrócił od niej wzrok.
- Co?! Języka w gębie zabrakło?! Zazwyczaj masz dużo do powiedzenia. – powiedziała z sarkazmem.
- A ty nagle zaczęłaś być zadziorna? – przedrzeźniał ją.
- Już wolałam, jak byłeś cicho. – powiedziała dziewczyna wymijając go.
Chłopak lekko ją popchnął, a ona poślizgnęła się, zaraz obok niego i zaczęła spadać ze zbocza, w stronę rzeki. Kai w ostatniej chwili złapał ją za rękę i przytrzymał. Po jego twarzy przemknął cień zmartwienia, a blondynka była kompletnie sparaliżowana strachem. Zamknęła oczy i miała nadzieję, że chłopak jej nie puści. Łzy zaczęły spływać jej bez opamiętania.
Nie zrobił tego. Wręcz przeciwnie, szybko podciągnął ją w swoją stronę, tak aby nie spadła znowu. Dziewczyna otworzyła oczy i zobaczyła przed sobą Kaia. Na jego twarzy mieszała się złość i strach.
- Co ty sobie myślałaś?! - wrzasnął nagle, aż niebieskooka niemal podskoczyła z zaskoczenia. – Tylko nie płacz! – krzyknął znowu odwracając wzrok.
- Przecież nie płaczę. – wykrztusiła i wytarła łzy o rękaw bluzy.
- Przecież widzę! – spojrzał na nią znowu.
- To nie patrz! – odwróciła wzrok i próbowała wstać, ale poczuła straszny ból w nodze i upadła znowu na ziemię.
W tym czasie chłopak zdążył się podnieść. Nachylił się w jej stronę i złapał za ramię pomagając wstać. Dziewczyna niechętnie przyjęła jego pomoc.
- Wracamy. – powiedział i odwrócił się w stronę z której przyszli.
- Jak to? A co z Ari i Tao?
- Ktoś inny ich znajdzie. Teraz powinnaś martwić się o siebie.
Zmierzyła go wzrokiem.
- Mam ci przypomnieć przez kogo? – zapytała sarkastycznie.
- Zamknij się! Idziemy. – ruszył, a blondynka za nim, ale zatrzymała się, bo znowu poczuła ból.
Zrobiła skłon, łapiąc się za nogę. Kai przystanął, odwracając się w jej stronę. Westchnął i podszedł do niej, po chwili kucnął i wskazał na swoje plecy.
- Wskakuj. – powiedział niemal niesłyszalnie.
- Co? – zaskoczona spojrzała na niego – Nie ma mowy. Dam sobie radę.
- Nie pierdol, tylko wskakuj! – złapał ją za rękę i pociągnął tak, że wpadła na jego plecy.
Wtedy złapał ją za nogi i podciągnął, a dziewczyna złapała za jego bluzę, aby nie spaść. Po chwili wstał i ruszył, a dziewczyna owinęła swoje ręce wokół jego szyi. Nie zdając sobie sprawy ze swojego zmęczenia, zasnęła niemal od razu.
~Angel
Mianhe ( B.A.P - rozdział 4 )
- ___! Wstawaj! - obudził się Daehyun.
Zaspana popatrzyłaś na chłopaka, rozejrzałaś się po pokoju i sięgnęłaś po zegarek.
- Nie wierzę! Przecież jest 5:30 - powiedziałaś półprzytomna.
- Wstawaj, za 20 minut masz być gotowa - oznajmił i wyszedł z pokoju.
Wstałaś powoli z łóżka i poszłaś do łazienki. Przelotnie zobaczyłaś wystrojonych chłopaków. Po 20 minutach, jak kazał ci Daehyun przyszłaś gotowa do nich do salonu.
- To co? Idziemy? - powiedział Yong Guk.
Wszyscy zabrali torby i poszli w stronę drzwi. Ruszyłaś jako ostatnia, na dole czekał duży, czarny samochód. Chłopacy zaczęli wsiadać, a ty stałaś i patrzyłaś na nich.
- Dlaczego nie wsiadasz Noona? - zapytała Zelo.
- Bo nie ma już miejsca - powiedziałaś nieśmiało.
- Youngjae, przesuń się - klepnął go Daehyun.
Chłopak spojrzał na niego spod łba i zrobił trochę miejsca dla ciebie. Usiadłaś miedzy nim, a Jongup'em, popatrzyłaś na nich przelotnie. Przez całą drogę panowała cisza. Jeden słuchał muzyki, drugi czytał komiks, a trzeci grał na telefonie. W końcu wasza podróż dobiegła końca, samochód zatrzymał się przed dużym budynkiem, wysiadłaś za Daehyun'em
- Ktoś mi wreszcie wytłumaczy co robimy tutaj o tak nieludzkiej porze? - zapytałaś lekko poirytowana.
- Dziś mamy próbne zdjęcie do nowego albumu - wyjaśnił szybko Himchan.
Weszliście do środka, chłopcy od razu udali się do charakteryzatorni, a ty usiadłaś na jednej z ławek. Po 30 minutach wyszedł Yong Guk, był naprawdę przystojny. Popatrzyłaś na niego oczarowana, chciałaś coś powiedzieć, ale nagle obok was pojawiła się reszta. Wyglądali nieziemsko, zupełnie inaczej niż na co dzień. Teraz zobaczyłaś w nich prawdziwe gwiazdy.
- Zaczynamy zdjęcia! - krzyknął po chwili mężczyzna. Chłopcy odeszli bez słowa zostawiając ciebie samą.
- I po co mnie tu przywieźli? - zastanawiałaś się.
- Noona! Dobrze w tym wyglądam? - uniosłaś wzrok i zobaczyłaś uśmiechniętego Zelo.
- Tak, świetnie! - podniosłaś w górę dwa kciuki.
- Zelo! Chodź tu! - krzyknął wkurzony Youngjae. Chłopak odwrócił się i szybko pobiegł do nich.
Westchnęłaś, znów zostałaś sama. Siedziałaś na przeciwko planu zdjęciowego i podziwiałaś z zachwytem pozujących chłopaków. Wyglądali idealnie, zachowywali się jak profesjonaliści. Każdy ich gest i grymas na twarzy był dokładnie przemyślany, wczuwali się w role, które musieli odegrać. Po raz pierwszy od twojego przyjazdu poczułaś, że nie pasujesz tutaj. Oni sławni idole a ty... No właśnie, ty zwykła dziewczyna z Domu Dziecka. Nagle wstałaś i wyszłaś stamtąd pod pretekstem kupienia czegoś do picia. Otworzyłaś drzwi, poczułaś przyjemny chłód na twarzy i wzięłaś głęboki wdech. Rozumiałaś, że twoi bracia po za rodziną mają również zobowiązania wobec wytwórni i fanów. Nie chciałaś być samolubna, ale wolałaś żeby w tej chwili byli z tobą, a nie tam na sesji.
- Czy tam jest B.A.P? - zaczepiły cię nagle dwie Koreanki.
- Nie wiem - powiedziałaś i odwróciłaś się na pięcie.
- Yah! Przecież przed chwilą stamtąd wyszłaś! - krzyknęła jedna z nich.
- I co z tego? - powiedziałaś obojętnie.
- Kim ty w ogóle jesteś? - powiedziała wyższa dziewczyna.
- Ich siostrą.
- Oni nie mają siostry - zauważyła.
- Siostrą Yong Guk'a - sprostowałaś.
- Yong Guk Oppa nie ma siostry! Nawet nie jesteście podobni.
- Jakiś bękart! - syknęła druga.
Nie wiedziałaś co powiedzieć. Stałaś bezruchu, a w oczach pojawiły ci się łzy.
- Chcesz oberwać za to, że kłamiesz? - rzuciła się na ciebie jedna z nich.
Nie zdążyłaś się obronić i dostałaś pięścią w twarz. Krew poleciała ci z nosa.
- Co ty robisz? - powstrzymała ją druga - Szybko! Uciekamy!
Wytarłaś krew, która ciągle płynęła po twoich ustach i kapała na ubranie, podniosłaś wzrok i zobaczyłaś, że dziewczyny zniknęły. Trzymając się za twarz weszłaś z powrotem do budynku, gdzie odbywały się zdjęcia. Przy wejściu wyrzuciłaś zakrwawioną chusteczkę i wyjęłaś drugą. Usiadłaś tyłem do braci i cicho płakałaś.
- Noona! Już koniec! - zawołał radośnie Zelo.
Odwróciłaś twarz w drugą stronę, nie chciałaś by widział cię w takim stanie.
- Noona? Ty krwawisz?! - zawołał przerażony, spojrzałaś na niego ze łzami w oczach - Hyung! Szybko, Hyung! Chodź tutaj! - wrzeszczał rozhisteryzowany.
- Cicho... Cicho... To nic takiego - uciszałaś go bezskutecznie. Za chwilę obok ciebie zjawił się Yong Guk. Przyjrzał ci się uważnie i ze zmartwieniem w oczach ujął twoją twarz w dwoje dłonie.
- ___. Co się stało? - zapytał wycierając twoją twarz.
- Nic takiego - powiedziałaś i odwróciłaś się.
- Przestań się zgrywać. Gadaj! - spojrzałaś w prawo i zobaczyłaś Youngjae z założonymi rękami.
Spojrzałaś na nich wszystkich lekko przerażona i zaczęłaś opowiadać co się stało. Patrzyli na ciebie zszokowani, nie wierzyli w to co powiedziałaś. Kiedy skończyłaś mówić wytarłaś łzy. Nagle Yong Guk przytulił cię mocno do siebie.
- Mianhe, że nie było mnie wtedy przy tobie - powiedział smutny.
- Nie szkodzi - szepnęłaś.
Chłopcy poszli się przebrać, a ty siedziałaś i czekałaś na nich. Po chwili zobaczyłaś białą chusteczkę przed sobą, podniosłaę wzrok i zobaczyłaś Youngjae.
- Jesteś jeszcze brudna - powiedział i spojrzał w drugą stronę. Chwyciłaś chusteczkę i zaczęłaś się wycierać
- Nie tu! Aigoo! Daj to - chłopak przyklęknął i wytarł delikatnie zaschniętą krew - No... Gotowe.
Patrzyłaś na niego zszokowana, chłopak podniósł wzrok i wasze spojrzenia spotkały się.
- Proszę uważaj na siebie - powiedział czułym głosem i lekko się uśmiechnął.
Za chwile przyszedł Himchan, Youngjae szybko się wyprostował,odkaszlnął i zmieszany poszedł w stronę toalety.
- Chodź ___. Jedziemy do domu - powiedział i podał ci rękę.
Wstałaś i poszłaś za nim do samochodu. W drodze powrotnej ciągle rozmyślałaś nad tym dlaczego chłopak był dla ciebie taki miły i co mu się stało, że zmienił nastawienie.
~Dżasta
piątek, 5 kwietnia 2013
Dzień sportu cz.1 ( I wanna love - rozdział 15 )
*Nagrania – grupa pierwsza *
GD wszedł do studio.
- Na dziś koniec. Mam pilna sprawę. Jutro macie dzień sportu, więc widzimy się za dwa dni. Poćwicz Mika. Wierzę, że ci się uda.
Uśmiechnął się, po czym wyłączył sprzęt i wyszedł. Mika i L.Joe popatrzyli po sobie i po chwili też opuścili pokój.
* Dzień sportu – rano *
Rina i Carmen wyszły wcześniej aby, razem z chłopcami z Nu’est, przećwiczyć grę w tenisa. Wszyscy weszli do kantorka i wybrali strój do gry, jak polecił im nauczyciel WF-u. Wzięli też rakiety i piłki, po czym zaczęli ćwiczyć w parach. Przerwali dopiero, kiedy usłyszeli, że zawody w przeciąganiu liny zaczną się za 5 minut. Szybko więc przebrali się, aby nie parodiować w trochę skąpych strojach (krótkie spódniczki/spodenki), po czym poszli oglądać pierwszą konkurencję. Trochę się spóźnili, więc zdążyli akurat na pierwszą rundę Miki i Niela, którą toczyli z Sehunem i Suzy.
Obie drużyny stały przygotowane i czekały na znak nauczyciela. Kiedy ten dał sygnał, żeby zaczynali, mocniej złapali za sznurek i zaczęli ciągnąć w swoją stronę. Mika i Niel przyjęli dobrą strategię, dlatego bez problemu udało im się wygrać pierwszą rundę. Druga poszła trochę gorzej, ponieważ Sehun i Suzy przechwycili taktykę przeciwników, ale w końcu i tak przegrali, puszczając linę równocześnie. W tym momencie pozostała dwójka pociągnęła linę i nie czując oporu z drugiej strony, oboje runęli na ziemię. Mika spadła na kolegę i leżeli tak w niezręcznej pozycji, aż w końcu dziewczyna otrzęsła się z szoku i usiadła na ziemi. Niel chwilę później też usiadł i przybili sobie piątkę, uśmiechając się szeroko.
* Tenis *
Jedna wygrana, druga i został tylko finał. A niespodzianką było to, że przeciwko siebie stała czwórka przyjaciół – Rina i Ren oraz Carmen i JR. Jednak nikt z nich nie chciał dać fory przeciwnikom.
Mecz się zaczął. Obie drużyny zręcznie odbijały piłkę. Szli łeb w łeb, nie odskakując od siebie zbytnio wynikiem. W końcu ogłosili przerwę. Rina usiadła na ławeczce, sięgając po wodę.
- Kurczę! Nie wiedziałam, że są tacy dobrzy. – powiedziała, kiedy Ren do niej dołączył.
- Wygrywamy tylko dwoma punktami. – powiedział smutno.
- Ha! Mam pomysł jak to rozegrać! – krzyknęła i nachyliła się w stronę kolegi, aby zdradzić mu plan.
* W tym samym czasie - druga drużyna *
Sehun szybko podbiegł do Carmen, jak tylko zaczęła się przerwa. Zmierzył wzrokiem JR’a, który siedział na ławeczce i szybko zdjął bluzę, po czym pociągnął dziewczynę za rękę i odszedł z nią trochę dalej.
- A tobie co? – spytała zdezorientowana.
Sehun przytulił ją w pasie, po czym przewiązał swoją bluzę na jej talii.
- Co ty robisz?
Chciała ją odwiązać, ale chłopak złapał jej rękę.
- Carmen… Musisz w tym wyjść na kort.
- Co ty pieprzysz? Puść mnie! Przecież to będzie mi przeszkadzać w grze! – próbowała mu się wyrwać, ale chłopak ścisnął jej rękę jeszcze mocniej.
- Mówię poważnie! Bo… B-bo… - zaczerwienił się.
- Co?! No wykrztuś to z siebie.
- Bo wszyscy się na ciebie gapią!
Dziewczyna prychnęła.
- I co w tym złego? Przecież gramy mecz, to chyba normalne co?
- Nie! Boże! – zaczerwienił się jeszcze bardziej. – Bo masz za krotką spódniczkę. – wykrztusił na jednym wdechu.
Dziewczyna próbowała powstrzymać się od śmiechu, ale nie wytrzymała. Zaczęła głośno się śmiać, a Sehun patrzył na nią zdezorientowany. Może gdyby teraz nie chodziło o coś „ważnego” to by skakał z radości, widząc ją tak uśmiechniętą.
- Co cię tak śmieszy? Ja jestem śmiertelnie poważny! – powiedział i naburmuszył się, jak małe dziecko.
- Jesteś słodki.
- Oni się na ciebie patrzą! Szczególnie twój partner. – znowu zmierzył go wzrokiem, a JR pod siłą wzroku Sehuna, aż zakrztusił się wodą. – Po prostu to załóż.
Spojrzał na nią wyczekująco.
- Nie. – powiedziała, a jej uśmiech znikł z twarzy – Mimo, że twoja zazdrosna gadka jest słodka, to nie zmienia faktu, że bluza będzie mi przeszkadzać w grze.
- Ej nie waż się jej zdejmować! – wybuchł.
- Bo co? – uśmiechnęła się chytrze.
- Bo pocałuję cię na środku, przy wszystkich. – chłopak też się uśmiechnął.
- Nie zrobisz tego. – powiedziała z przekonaniem.
- A chcesz się założyć? – nachylił się w jej stronę.
- Stop! – krzyknęła, a chłopak zatrzymał się – Dobra przyjęłam! Wyjdę w tym i daj mi spokój.
Cudem wyrwała się z jego uścisku i wróciła na ławeczkę. Wtedy Sehun z wielkim „zacieszem” na twarzy wrócił na widownię.
* Bieg na 300 metrów w parach *
Wyścig się zaczął. Wszystkie dziewczyny miały przywiązane nogi do partnera. Kai i Angel zdecydowanie nie pasowali do tej konkurencji, ale było widać, że mimo wszystko blondynka się stara. Kai też, a przynajmniej na początku, ponieważ nagle z niewiadomego powodu, kiedy już wygrywali, zatrzymał się na środku, z „devil smajlem” na twarzy, a dziewczyna biegnąc dalej, runęła na ziemię. Chłopak nachylił się i zamiast pomóc „koleżance”, odwiązał tylko sznurek ich łączący i wyprostował się.
W dziewczynie coś pękło. Długo znosiła jego fochy i wredne zachowanie względem niej, choć nawet nie miał ku temu powodów. Tym razem jednak przesadził. Specjalnie zatrzymał się, aby się przewróciła i na dodatek, na jego ustach zawitał ten sam, egoistyczny uśmieszek co zawsze. Blondynka naprawdę nie rozumiała, dlaczego Kai tak bardzo jej nienawidzi. Osobiście nie miała nic do niego, ale powoli zaczynało to się zmieniać.
- Co robisz?! – krzyknęła, spoglądając z dołu na chłopaka, uśmiech nie znikał mu z twarzy.
- Ale ja nie rozumiem o co ci chodzi. – wzruszył ramionami, udając niewiniątko.
Chciał odejść, ale dziewczyna złapała go za nogawkę spodni.
- Nie pogrywaj sobie ze mną Kai! Dobrze wiem, że mnie nienawidzisz, choć nie rozumiem dlaczego! Przestań udawać, że nic nie zrobiłeś! – wydarła się, a wszyscy spojrzeli na nich.
Kai nachylił się i złapał jej twarz w rękę.
- To ty sobie ze mną nie pogrywaj. – wysyczał – Masz wyrażać się do mnie z szacunkiem. I nie drzyj tej japy, bo kiedyś może zostać obita.
Zaśmiał się jej w twarz. Blondynka wyrwała się mu i popchnęła z całej siły. Chłopak zrobił kilka kroków w tył, a Angel w tym czasie podniosła się.
- Nie wiem o co ci chodzi i w tej chwili nie chcę wiedzieć. – powiedziała lekceważąco i odeszła utykając.
Prawą nogę miała mocno obitą, a krew oprócz z kolana, leciała jej również z kilku miejsc na rękach. Kai tylko przeszedł obok niej, jeszcze waląc ją z bara ( Tak Baro był na widowni, a Kai nim rzucił w Angel, jak to stwierdziła Rina czytając to :P), przez co dziewczyna lekko się zachwiała i z szerokim uśmiechem poszedł do swojej klasy, która siedziała na widowni.
~Angel
Noona, nie płacz ( B.A.P - rozdział 3 )
Chciałaś zostać i oglądać TV z nimi, jednak przegrałaś ze zmęczeniem. Położyłaś się do łóżka i szybko zasnęłaś. Spało ci się bardzo, obudziłaś się wypoczęta chyba pierwszy raz od dłuższego czasu. Wstałaś i chwiejnym krokiem poszłaś do kuchni. Przetarłaś oczy i zobaczyłaś na lodówce różową karteczkę: " Jesteśmy na treningu, śniadanie masz na stole". Odwróciłaś się i zobaczyłaś górę jedzenia. Jeszcze nigdy nikt nie przygotował dla ciebie takiego posiłku. Usiadłaś i zaczęłaś jeść, po chwili w progu pojawił się Youngjae, podszedł do stołu i nie mówiąc nic chwycił jedną z kanapek.
- Cześć - powiedziałaś do niego, kiedy przełknęłaś. Chłopak kiwnął głową i wyszedł z kuchni.
- A ty nie jesteś na treningu? - wybiegłaś za nim.
- Nie twój interes - powiedział i poszedł do pokoju. Stałaś bezruchu przez chwilę i patrzyłaś jak odchodzi. Zrobiło ci się trochę smutno, jednak wzruszyłaś ramionami i poszłaś do kuchni. Po skończonym posiłku, posprzątałaś i poszłaś do salonu. Oglądałaś jeden z programów o modzie, kiedy nagle obok ciebie usiadł Youngjae i przełączył na inny kanał.
- Yah! Ja tu oglądam - krzyknęłaś i wyrwałaś pilot z jego ręki.
Chłopak spojrzał na ciebie spod łba, jednak ciebie to nie ruszyło.
- Kto by pomyślał, szybko się przyzwyczaiłaś. Czujesz się jak u siebie widzę - powiedział ironicznie - Przylazłaś tu nie wiadomo skąd i po co. Jesteś tutaj nie potrzebna - jego słowa cię zabolały. Rzuciłaś w niego pilotem i pobiegłaś do pokoju. Położyłaś się na łóżku, a po twoich policzkach spłynęły łzy. Zakryłaś się poduszką, żeby stłumić płacz. Nie chciałaś, żeby chłopak to słyszał. Chwilę później do domu weszli chłopcy.
- Aleee... Jestem głodny! - usłyszałaś radosny głos Zelo - Hyung! Co dziś na obiad?
- Może tym razem zjemy ramen - odpowiedział mu Daehyun.
- Hyung! Tym razem? Jedliśmy go wczoraj, przedwczoraj, 3 dni temu... Ile to można?! - jęczał Zelo.
- To może ja wam coś przygotuję? - powiedziałaś wychodząc z pokoju.
- To ty umiesz gotować ____? - zdziwił się Bang.
- Potrafię wiele rzeczy - uśmiechnęłaś się sztucznie, ciągle miałaś przed oczami wyraz twarzy Youngjae, który powiedział ci, że jesteś nie potrzebna - Tak się odwdzięczę za pyszne śniadanie - powiedziałaś i poszłaś do kuchni.
Chłopcy usiedli przy stole i z zniecierpliwieni czekali na obiad.
- Już prawie gotowe - krzyknęłaś do nich i przyniosłaś makaron - Jeszcze tylko doprawię sos.
Postawiłaś przed nimi dwa duże garnki. Chłopcy spojrzeli na siebie, nagle Himchan chwycił garnek z makaronem, nałożył sobie porcję i polał wszystko sosem. Chwycił widelec i z uśmiechem zaczął jeść. Czekałaś na jego reakcje, chciałaś żeby im spakowało. Chłopak odłożył talerz na bok, popatrzył na ciebie z niezadowolona miną, wstrzymałaś oddech.
- ____, to jest przepyszne! - powiedział i uśmiechnął się do ciebie.
"Kamień spadł mi z serca" - pomyślałaś. Reszta spojrzała na Himchan'a, który jadł spaghetti ze smakiem i zaczęła nakładać sobie obiad.
- Naprawdę pyszne! - chwalili cię chłopcy.
Jedynie Youngjae nic nie powiedział tylko wstał i bez słowa poszedł do pokoju. Wszyscy spojrzeli na niego ze zdziwieniem, Bang wstał i chciał za nim pójść, jednak w ostatniej chwili powstrzymał go Jongup.
- Hyung. Daj spokój.
Spojrzałaś na wszystkich zdezorientowana i pobiegłaś za chłopakiem. Zatrzymałaś go tuz przed drzwiami.
- Dlaczego taki dla mnie jesteś? - spytałaś smutnym głosem.
- Spójrz tylko na siebie, biedna dziewczynka, sierotka z domu dziecka. Po cholerę tu przylazłaś? Źle ci tam było? Wiesz ile kłopotów przez ciebie mamy? - powiedział zły.
-Miahne! - krzyknęłaś do niego i pobiegłaś z płaczem do swojego pokoju. Usiadłaś między łóżkiem a komodą i cicho łkałaś.
- Noona, wszystko w porządku? - usłyszałaś głos Zelo.
Szybko wytarłaś łzy i odwróciłaś się do niego z wymuszonym uśmiechem.
- Dlaczego płakałaś? - zapytał smutny.
- Nic, tylko... - urwałaś, bo na samą myśl o tym co powiedział ci przed chwilą Youngjae chciało ci się płakać.
- Tylko co? - zapytał zniecierpliwiony.
- To nic, wszystko dobrze - spojrzałaś w jego oczy. Zelo patrzył na ciebie w milczeniu po czym przytulił cię mocno do siebie.
- Mi możesz powiedzieć o wszystkim - szepnął ci do ucha, a ty poczułaś ciarki na całym ciele, w końcu odwzajemniłaś czuły gest chłopaka.
- Komawo Zelo - powiedziałaś i wtuliłaś się w jego ramiona.
Delikatnie odsunęłaś się od niego. Chłopak popatrzył na ciebie pytająco.
- Wiesz... - urwałaś kiedy usłyszałaś, że ktoś otwiera drzwi. Odwróciliście się gwałtownie i zobaczyliście Yong Guk'a.
- ____ coś się stało? - zapytał troskliwie.
- Nie Oppa, tylko rozmawiamy.
Chłopak popatrzył spod łba na Zelo, zmierzył go lodowatym spojrzeniem i zamknął drzwi. Spojrzałaś na chłopaka, a on na ciebie i wybuchnęliście śmiechem.
- O co mu chodziło? - zapytałaś.
- Zazdrosny Hyung - zażartował blondyn.
Uśmiechnęłaś się, jednak po chwili znów posmutniałaś.
- Powiesz mi co jest przyczyną twojego smutku? - spojrzał na ciebie z poważną miną. Rozejrzałaś się nerwowo po pokoju.
- Youngjae Oppa - szepnęłaś.
- Kto? Youngjae hyung? - powiedział głośno.
-Ciiii... - położyłaś palec na jego ustach - Bo usłyszy.
Chłopak popatrzył na ciebie i zaczął się śmiać.
- Dobra ___. Idź spać. Jutro musisz wcześnie wstać - uśmiechnął się jakby coś knuł.
- Dlaczego? - zdziwiłaś się, przecież nie chodzisz do szkoły.
- Niespodzianka! - powiedział i wyszedł.
Westchnęłaś i popatrzyłaś na zamykające się drzwi.
- O jakiej niespodziance on mówił? - podrapałaś się po głowie i położyłaś spać.
~Dżasta
czwartek, 4 kwietnia 2013
Nagrania czas zacząć ( I wanna love - rozdział 14 )
* W szkole *
- Na dziś to wszystko. Przypominam, że jutro macie dzień sportu. – powiedział wychowawca, zamykając dziennik.
- Przepraszam. – zatrzymała go Rina, kiedy już wychodził z klasy – Jaki dzień sportu?
- Ah! Zapomniałem wam powiedzieć. Będziesz w parze z Renem, a Carmen z JR’em.
- Jak to zapomniał pan? – spytała Carmen z niedowierzeniem.
- Wybaczcie. Jest małe zamieszanie z tym związane. Jedyne czego potrzebujecie to strój sportowy.
- W jakich konkurencjach bierzemy udział? – spytała Rina.
- Przepraszam, ale śpieszę się. Zapytajcie chłopców.
Wychowawca wyszedł z klasy, a dziewczyny rzuciły sobie przelotne spojrzenie i podeszły do chłopców.
- Wiecie w jakich konkurencjach bierzemy udział? – spytała Carmen bez ogródek.
Oboje spojrzeli na nią, ale odezwał się tylko JR.
- Tenis. Ale na serio nic wam nie powiedział?
Dziewczyny skinęły.
- Trochę wredne. – przyznał Ren – nawet nie mieliśmy czasu na treningi.
- My też tenis? – spytała Rina.
Chłopak kiwnął głową.
- Już myśleliśmy, że może nie chcecie z nami gadać. – przyznał ze smutkiem JR.
- Oczywiście, że nie! Gdybyśmy wiedziały, to od razu byśmy zagadały do was. – zaprzeczyła Rina.
- Może spotkamy się jutro wcześniej i poćwiczymy? – zaproponował JR – Rozgrywki tenisowe zaczynają się około 14, więc będziemy mieć dużo czasu na przygotowania.
- W porządku. – zgodziła się Carmen, po czym zwróciła się do Riny – Czyli jutro nici z nagrań.
- Na to wygląda. – odpowiedziała, po czym spytała Rena - Więc my też się spotykamy?
- Jasne. – uśmiechnął się.
- Ok. To jesteśmy umówieni. – odwzajemniła jego uśmiech, po czym pociągnęła koleżankę i machając im na pożegnanie odeszły od ich ławki.
- Czego się tak szczerzysz jak głupia do sera? Przed chwila byłaś wkurzona. – powiedziała Carmen, marszcząc brwi.
- Wiem, ale to Nu’est! Nie mogę długo się gniewać, skoro mam być w parze z Renem!
Carmen przewróciła oczami.
* Stołówka *
- Słyszałyście o dniu sportu? – zapytała radośnie Rina, siadając przy stole wraz z Carmen.
- Ta. Jest się z czego cieszyć! – powiedziała Mika bez entuzjazmu.
- Ej! To chyba nie dlatego, że jesteś ze mną w parze. – powiedział Niel, robiąc smutną minkę.
- Nie, ale jakoś mnie nie cieszy przeciąganie liny.
Rina wybuchła śmiechem, a dziewczyna zmierzyła ją wzrokiem.
- Ty tak na serio? – spoważniała.
- A czemu miałabym kłamać?
- No nie wierzę! Kto wymyślił taką konkurencję?! – znowu się zaśmiała.
- Ta! Boki zrywać! – zwiesiła głowę.
- Ja tam się cieszę. Bieg na orientację to fajna zabawa! – powiedziała Ari.
- Ja też. – dodał Tao.
- No comment. – powiedziała Carmen, przewracając oczami, a Sehun cicho się zaśmiał.
- A wy? – spytała Ari, ignorując tą dwójkę.
- Tenis. – powiedziała Rina, nakładając ryż na łyżkę, po czym pochłaniając całość.
- Obie?
- Hymmm! – wydała z siebie, bo akurat przełykała jedzenie.
Wszyscy spojrzeli w stronę Angel, wyczekując jej odpowiedź, ale ona nie zwracała na nich uwagi. Siedziała ze spuszczoną głową, patrząc na miskę zupy i grzebiąc w niej łyżką.
- Ziemia do Angel! – Mika klepnęła ją po plecach. Blondynka spojrzała na nią niechętnie.
- Ło! Co to za wzrok? – spytała Rina
- Ona jest trochę… zawiedziona? – odpowiedziała za nią, niepewnie, Ari.
- Przepraszam. – odezwał się Sehun – Kiedy wybieraliśmy pary, nie było was jeszcze.
- Przecież to nie twoja wina. – powiedziała blondynka beznamiętnie.
- Tak bardzo nie lubisz Kaia? – spytał lekko zawiedziony Tao.
- To nie tak że go nie lubię. – zaprzeczyła – To on nie przepada za mną.
- Wydaje ci się. – powiedział, bo wciąż nie mógł wbić sobie tego do głowy. Angel tylko wzruszyła ramionami.
* Nagrania grupa pierwsza *
- Dziś Mika nagrywa. – powiedział GD – Wchodź do środka, a ja pogadam chwilę z Angel i będzie mogła wrócić do domu.
Mika skinęła głową, weszła do pomieszczenia gdzie mieli nagrywać i zaczęła „rozgrzewać” głos.
- Angel. Więc powiedz mi, jak tam piosenka?
- Muszę porozmawiać z Zico. Całość napisana, ale trzeba wprowadzić jeszcze kilka poprawek, dlatego muszę skonsultować to z Zico.
- To świetnie. A tak przy okazji, występy odbędą się pod koniec kwietnia.
Angel pokiwała głową.
- Zico jest w drugim studio. Pomaga Ari w nagraniach, żeby nam poszło szybciej. Możesz iść i od razu z nim porozmawiać. Może nawet coś wymyślicie.
Spojrzał na nią wymownie, a ona lekko uniosła brwi.
- No nie ważne. Idź, idź! – po czym dodał ciszej – Ah, dziewczyny nic nie rozumieją.
Angel ukłoniła się, po czym pożegnała z chłopcami z Teen Top i pomachała Mice.
Chunji zagryzł wargę, widząc jak dziewczyna wychodzi i cudem powstrzymał się, aby nie wybiec za nią, ale wiedział, że i tak nic to nie zmieni. Zacisnął więc pięść i lekko skinął głową na pożegnanie, po czym usiadł na kanapie obok L.Joe. GD widząc jego zachowanie, lekko się uśmiechnął , a następnie obrócił się , w stronę Miki, na obrotowym krześle.
- Więc zaczynamy! – krzyknął GD, włączając mikrofon i cały potrzebny sprzęt.
* Nagrania – grupa druga *
Do Sali wszedł Tao wraz z Kaiem.
- Po co mnie tu przyprowadziłeś? – spytał, gdy tylko zobaczył Zico i Ari, którzy rozmawiali o nagraniach.
- Musisz się przyzwyczaić do nowych koleżanek. – uśmiechnął się i pomachał do Ari.
- Kto jest w twojej grupie?
- Ari, Carmen i Rina. A co?
- To dobrze. – powiedział tylko i usiadł.
Tao patrzył na niego chwilę, ale przypomniał sobie co mówiła Angel i postanowił poruszyć z nim ten temat.
- Chodzi o Angel? – Kai spojrzał na niego zdziwiony, a Zico słysząc jego słowa, przerwał rozmowę i gestem pokazał Ari, aby zaczęła się rozgrzewać. Sam ruszył w stronę drzwi, aby lepiej słyszeć o czym rozmawiają chłopcy.
- Co masz na myśli? – spytał Kai, jakby obojętnym tonem.
- Chyba za nią nie przepadasz.
- A wnioskujesz tak bo…? – uniósł brwi.
- Bo dziwnie się zachowujesz! Patrzysz na nią jakbyś chciał ją zabić i zero jakiejkolwiek innej reakcji. Na początku myślałem, że reszta to wyolbrzymia, ale teraz myślę inaczej.
- To nie myśl. – założył nogę na nogę i spojrzał w bok. Zobaczył jak Zico otwiera drzwi, wychodząc ze studia. Nie skomentował rozmowy, po prostu usiadł przed sprzętem, włączając go. Nie chciał wdawać się w niepotrzebne kłótnie szczególnie, że nie wiedział o co dokładnie chodzi. Mimo wszystko nie spodobał mu się temat rozmowy, próbował przybrać pokerową twarz, ale niezbyt mu się to udało, bo zmarszczył brwi, kiedy przelotnie spojrzał na Kaia, na co ten zareagował chytrym uśmieszkiem.
Atmosferę jeszcze podkręciła Angel, kiedy weszła do pokoju. Nastała niezręczna cisza. Kai zmierzył blondynkę lodowatym spojrzeniem, a ta widząc jego zachowanie, miała ochotę gdzieś się schować, ale gdy tylko zobaczyła Zico, uśmiechnęła się szczerze i podeszła do niego, przelotnie tylko skinęła głowa w stronę Tao. Dziewczyna nachyliła się w stronę swojego chłopaka i cmoknęła go w policzek na przywitanie.
Kai zmrużył oczy, a Tao widząc jego reakcję, walnął go lekko w głowę. Chłopak nie zareagował, odwrócił tylko głowę, jakby nigdy nic i zaczął rytmicznie uderzać w drewniane oparcie kanapy. Chińczyk stwierdził, że nie ma sensu zwracać na niego uwagi i po prostu zaczął patrzeć jak Ari ćwiczy w pokoju nagrań.
* Nagrania – Grupa pierwsza *
- Dobra mamy to! – powiedział GD – 5 minut przerwy, a potem drugi fragment.
Chunji zdążył się już zwinąć, pod pretekstem jakiejś nagłej sprawy, więc został tylko L.Joe. Mika wyszła na chwilę z pokoju i przysiadła obok chłopaka na kanapie, po czym upiła łyka wody.
- Dobrze ci idzie. – pochwalił ją.
- Na razie. – stwierdziła bez entuzjazmu.
- Ej! Trochę optymizmu! – uśmiechnął się.
* Około 15 minut później *
- Jeszcze raz! – krzyknął GD do mikrofony i teatralnym gestem nacisnął guzik.
- Geu namjaneun neoreul saranghaneun ge aniya~ - zaśpiewała.
- Nie! Jeszcze raz. – znowu nacisnął guzik.
- Geu namjaneun neoreul saranghaneun ge aniya ~ - powtórzyła.
- Saranghaneun ge aniya!~ – zademonstrował jej – Zaśpiewaj to dobrze. Ge aniya~ Ge aniya~ - powtarzał w kółko.
Powtarzali ten sam fragment przez około godzinę. Dziewczyna była zmęczona, a GD coraz bardziej się niecierpliwił. W końcu zażądał przerwę i bez słowa wyszedł. Mika powoli wyszła ze studio i usiadła obok L.Joe. Siedziała w ciszy próbując powstrzymać łzy. Chłopak chciał ją jakoś wesprzeć, ale nic nie przychodziło mu do głowy, więc patrzył na nią w ciszy. Ocknął się dopiero, kiedy zobaczył, że po jej policzku spływa łza. Mimo, że dziewczyna szybko ją wytarła i odwróciła, żeby przyjaciel nie widział, że płacze, L.Joe wiedział dokładnie co teraz przeżywa dziewczyna, w końcu nie raz przechodził przez to samo.
Najpierw delikatnie musnął ręką jej plecy, co obojga wprawiło w przyjemny dreszczyk, a następnie już pewniej zaczął ją głaskać. Dziewczyna zaskoczona spojrzała w jego stronę, a on patrzył na nią z troską, nie zabierając swojej ręki. Mika już kompletnie roztrzęsiona, spuściła głowę i zaczęła płakać, tym razem bez żadnych zahamowań. Różowowłosy ciepłym gestem przygarnął ją do siebie. Brunetka sama nie wiedziała dlaczego, ale nie chciała by teraz ją puścił. Wtuliła się w niego, kładąc swoją głowę na jego lewej piersi i szlochała. On delikatnie, jedną ręką, głaskał ją po głowie, a drugą obejmował. Chciał teraz pocieszyć dziewczynę, ale po chwili sam zaczął się czuć dziwnie. Poczuł jak przez jego ciało przepływają przyjemne dreszcze, oddech przyśpiesza, a serce bije nieregularnie. Przestał głaskać dziewczynę i objął ją również drugą ręką, przytulając do siebie mocniej. Mika złapała za jego koszulkę, niedaleko brzucha, co wprawiło go w jeszcze większe dreszcze i dziwne uczucie, jakby w jego brzuchu latała cala zgraja motylów. Wstrzymał oddech, a dziewczyna czując to oderwała się od jego piersi i podniosła wzrok na niego. On tylko pokręcił głową, na znak, że wszystko w porządku i znowu ją przytulił.
Chwile później dziewczyna uspokoiła się i w niezręcznej ciszy odsunęła się od przyjaciela. Patrzyła na niego przez chwilę, po czym nieśmiało się uśmiechnęła.
- Dziękuję Joe. – powiedziała.
- To nic. – odpowiedział zakłopotany i poprawił grzywkę, jak to miał w zwyczaju.
Uwielbiał jak mówiła do niego Joe. Od razu przypominało mu się dzieciństwo i wspólnie spędzone chwile. Uśmiechnął się na samą myśl o ich przeszłości.
- Musisz być silna. Na pewno dasz radę, tylko więcej wiary w siebie.
Poklepał ją po ramieniu, mimo że nie mógł nadal powstrzymać dziwnego uczucia w brzuchu, po czym pokazał gestem „ Fighting ”. Dziewczyna skinęła głową, uśmiechając się i wstała gotowa do walki.
~ Angel
Przyłapani ( Myungsoo - INFINITE )
- Oppa, dziś macie wolne? - zapytałaś chłopaka, który jak nigdy leżał na kanapie i oglądał TV - Gdzie wszystkich poniosło?
- Nie wiem - powiedział mało zainteresowany - Wszyscy poszli się gdzieś zabawić. Ja nie miałem ochoty.
Usiadłaś koło niego i spojrzałaś ukradkiem, wyglądał na zmęczonego.
- To może ja pójdę, a ty tu sobie odpoczniesz - chciałaś wstać ale L nie pozwolił ci, chwytając cię za rękę.
- Najlepiej odpoczywam przy tobie - spojrzał ci w oczy i uśmiechnął się, a ty zawstydzona spojrzałaś w drugą stronę.
Nie protestowałaś, tylko usiadłaś obok niego. Zapadła niezręczna cisza.
- To może obejrzymy wspólnie film? - zaproponował, ty ciągle byłaś w szoku po jego wyznaniu i tylko kiwnęłaś głową.
Siedzieliście razem i oglądaliście w milczeniu komedię romantyczną. Patrzyłaś na ekran i na niego.
- Dokąd idziesz? - zapytał chłopak, kiedy wstałaś.
- Po coś do picia, zaraz wrócę - powiedziałaś i wyszłaś.
Wróciłaś po 15 minutach i rzuciłaś na stół reklamówkę z napojami.
- Nie sądziłam, że na dworzu może być tak zimno - powiedziałaś i zaczęłaś pocierać ręce.
Chłopak przybliżył się do ciebie i okrył kocem.
- Zaraz będzie ci cieplej - uśmiechnął się, a twoje serce zaczęło bić szybciej.
Pomimo tego, że znaliście się od bardzo dawna, czułaś się niezręcznie będą z nim sam na sam w ciemnym pokoju. Oglądałaś w milczeniu film, a w myślach usprawiedliwiałaś samą siebie. Nagle zorientowałaś, że Myungsoo nie ogląda filmu tylko patrzy na ciebie. Zawstydzona zasłoniłaś się ręką.
- Nie rób tak - szepnęłaś - Oglądaj film.
- Kiedy ja wolę patrzeć na ciebie - powiedział i znienacka pocałował cię w policzek. Otworzyłaś szeroko oczy, twoje serce zaczęło bić jak szalone, a ręce zaczęły ci się pocić.
- Mianhe, nie wiem co we mnie wstąpiło - powiedział smutnym głosem.
- Nie szkodzi - uśmiechnęłaś się nerwowo.
- Ale... - usłyszałaś jak głośno przełyka ślinę - Gdybym mógł to powtórzyć, nie hamowałbym się.
"Nie hamowałbym się" jego słowa dźwięczały ci w głowie. Nagle poczułaś słodki smak jego ust, tym razem odwzajemniłaś pocałunek.
- Bo ja cię kocham ____ - szepnął ci do ucha.
- Ja ciebie też Myungsoo Oppa - powiedziałaś i rzuciłaś się mu na szyję mocno przytulając.
W tej chwili drzwi do domu otworzyły się, a w progu pojawili się inni członkowie INFINITE. Odskoczyliście od siebie jak poparzeni.
- To może my nie będziemy przeszkadzać gołąbeczkom - zażartował SungGyu i zamknął drzwi, wtedy wybuchliście śmiechem. L zbliżył się do ciebie i znów obdarzył czułym pocałunkiem.
Scenariusz na życzenie.
~Dżasta
środa, 3 kwietnia 2013
Wszystko ci wytłumaczę ( B.A.P - rozdział 2 )
Stałaś jak wryta, nie wiedziałaś co powiedzieć i jak się zachować.
- Hana, dul, set. Witaj, jesteśmy B.A.P. Miło nam cię poznać - chłopcy ukłonili się.
Nie wiedziałaś o co chodzi i zdezorientowana powtórzyłaś ruch chłopaków.
- Witaj ____, jestem Yong Guk. - powiedział najstarszy z nich, wychodząc przed szereg.
- Oooo... To ty. Więc my... znaczy ty i ja... No wiesz, jesteśmy rodziną? - plątałaś się.
- Tak zgadza się, jesteś moją młodszą siostrą - chłopak uśmiechnął się - To może jak ci przedstawię resztę: To jest Himchan, dalej Deahyun, Youngjae, Jongup i Zelo - chłopak przedstawiał wszystkich od prawej strony.
- Miło mi, ale ja nadal nic nie rozumiem - powiedziałaś stoją bezruchu jak zaczarowana.
Yong Guk chwycił cię za rękę i zaprowadził do pokoju, usiadł na brzegu łóżka, a ty obok niego.
- ____, skup się, bo to trochę skomplikowane - zaczął - Widzisz, rok temu dowiedziałem się, że mam siostrę i za wszelką cenę chciałem ciebie odnaleźć. Wiem, jesteś w szoku to dla ciebie nowa sytuacja tak samo dla mnie - widać było, że sam do końca nie wierzy w to co mówi.
- Rozumiem - uśmiechnęłaś się - Ale powiedz mi jak mam się do ciebie zwracać? - zadając to pytanie twoja pewność ciebie zniknęła i wbiłaś wzrok w podłogę.
- Jako, iż jestem twoim starszym bratem, mówi mi Oppa - pogładził cię czule po włosach.
- Oppa - powtórzyłaś - Podoba mi się. A jeszcze jedno.
- Tak? - popatrzył na ciebie zdziwiony.
- Kim jest reszta?
- A no tak - chłopak puknął się w głowę - To jest właśnie nietypowa sytuacja. Otóż oni też są twoimi braćmi - uśmiechnął się nieśmiało, a ty znów miałaś mętlik w głowie.
- Serio? Ale wy nie jesteście do ciebie podobni.
- Owszem, bo to nie są prawdziwi bracia. Razem z chłopakami tworzymy zespół. Jesteśmy idolami, no wiesz tak jakby "gwiazdy", tworzymy grupę B.A.P. Będziesz mieszkała z nami wszystkimi. Możesz na nas liczyć, a i muszę cię uprzedzić, nie będziesz miała lekko, przynajmniej na początku - chłopak posmutniał.
- Ale dlaczego Oppa?
- Jako, że jesteśmy idolami, a ty moją siostrą i do tego mieszkasz z nami wszystkimi ciągle będziesz na językach i będą za tobą chodzić paparazzi. Miahne.
- Nie przejmuj się. Dam z sobie radę - poklepałaś go po ramieniu. Chłopak uśmiechnął się, zapadła niezręczna cisza, nie wiedziałaś o czym możecie rozmawiać. Nie znałaś go jeszcze dobrze.
- To może pójdziemy coś zjeść? Strasznie zgłodniałam - przerwałaś milczenie.
Wyszliście razem z pokoju i udaliście się do reszty. Zatrzymałaś się na środku salonu, Yong Guk popatrzył na ciebie ze zdziwieniem.
- Przepraszam, że zachowałam się tak na początku, ale to dla mnie nowa sytuacja. Proszę zaopiekujcie się mną - ukłoniłaś się i popatrzyłaś na nich.
- Aww! Hyung! Jaka ona słodka - krzyknął jeden z blondynów szturchając Yong Guk w rękę.
- A i przepraszam, ale nie pamiętam jeszcze jak macie na imię więc mihne jeśli coś przekręcę - uśmiechnęłaś się.
- A no właśnie. Z tym nie będzie problemu. Pomyślałem o tym - krzyknął radośnie najmłodszy z nich i zaczął przypinać identyfikatory z imionami - Teraz będziesz już wiedzieć - podszedł do ciebie i uśmiechnął się słodko.
- Komawo, tak będzie mi łatwiej - odwzajemniłaś uśmiech.
Usiedliście wszyscy razem przy stole i zaczęliście jeść. Panował niezmierny chaos, każdy coś mówił, coś opowiadał, śmiał się. Poczułaś się jak 5 lat temu w domu, kiedy to tata zawsze opowiadał żarty przy obiedzie. Na wspomnienie o rodzicach po policzku spłynęła ci łza. Zauważył to Zelo, który siedział koło ciebie.
- Coś się stało Noona? - zapytał troskliwym głosem.
- Nie - wytarłaś szybko twarz by reszta nie zauważyła - Tylko bardzo się cieszę, że tu jestem - uśmiechnęłaś się i wróciłaś do jedzenia.
- ____, idź się przygotuj do spania. To był dzień pełen wrażeń. Musisz odpocząć - powiedział Yong Guk Oppa po skończonym posiłku.
- Ale trzeba posprzątać - pokazałaś na stół.
- Tym się nie przejmuj. My się tym zajmiemy - powiedział Daehyun, trzymając talerze.
Widziałaś, że jesteś tam zbędna więc poszłaś do łazienki. Po chwili przyszłaś do salonu gdzie siedzieli wszyscy twoi bracia.
- Coś się stało ____ ?- zapytał JongUp. Pokręciłaś przecząco głową - Więc o co chodzi?
- Chciałam tylko powiedzieć "Dobranoc" - pomachałaś im i poszłaś do swojego pokoju.
~Dżasta
wtorek, 2 kwietnia 2013
Piękna melodia ( B-Bomb - Block B )
Chodziłaś sama po podwórku, kiedy nagle usłyszałaś znajomą melodię. Ustałaś na środku chodnika i wstrzymałaś oddech, by lepiej słyszeć skąd dochodzi owa muzyka. Zaczęłaś podążać jej śladem, po chwili doszłaś do dużego domu. Tylko w jednym pokoju paliło się światło. Byłaś pewna, że piękne dźwięki wydobywają się właśnie stąd. Rozejrzałaś się upewniając czy nikt cię nie obserwuje i usiadłaś na ławce, która stała na przeciwko budynku. Zamknęłaś oczy i wsłuchiwałaś się uważnie w każdy dźwięk wydobywający się z pianina. Piosenka była tak piękna, że na całym ciele miałaś gęsią skórkę. Po godzinie zapadła cisza, spojrzałaś na zegarek, dochodziła godzina 23. Szybko wstałaś i pobiegłaś do domu. Przychodziłaś pod wielki dom codziennie, siadałaś na ławce i słuchałaś wspaniałej gry. Zastanawiałaś się kim jest osoba, która wywołuje w tobie tyle emocji. Podczas godzinnego słuchana potrafiłaś cieszyć się, wzruszyć i zasmucić. Pewnego dnia zjawiłaś się znowu w miejscu "darmowych" koncertów, usiadłaś na ławce i czekałaś. Upłynęła godzina, a ty nie słyszałaś nic po za świerszczami. Posmutniałaś, poczułaś pustkę w środku, jakby ktoś zabrał ci coś najcenniejszego. Popatrzyłaś jeszcze raz na okno, w którym światło było zgaszone z nadzieją, że może jednak usłyszysz melodię. W oku zakręciła ci się łza i westchnęłaś głośno, chciałaś iść już domu kiedy nagle ktoś cię zatrzymał chwytając za rękę.
- A więc to ty przychodzisz codziennie i słuchasz jak gram - odwróciłaś się i zobaczyłaś uśmiechniętego chłopaka.
- Tak, jestem pod wielkim wrażeniem twojego talentu - powiedziałaś zawstydzona.
- Mój pierwszy fan, cichy i uważny słuchacz - podszedł bliżej i przytulił cię do siebie - Dziękuję - szepnął do ci ucha.
Stałaś jak kamień, nie wiedziałaś co powiedzieć. Nałożyłaś kaptur i spuściłaś głowę na dół. Nie chciałaś, żeby widział jak bardzo czerwona zrobiła się twoja twarz. Kiedy ochłonęłaś spojrzałaś na chłopaka, który ciągle patrzył na ciebie i uśmiechał się.
- Jestem Min Hyuk, ale przyjaciele mówią na mnie B-Bomb - powiedział przerywając niezręczną ciszę.
- Ja jestem ____ - podałaś mu rękę.
- Więc jako moja pierwsza fanka zapraszam cię do mnie do domu na prywatny koncert - zaproponował.
- Nie powinnam - opowiedziałaś nieśmiało.
- Powinnaś, powinnaś - chłopak zarzucił rękę na twoje ramię i razem poszliście do jego domu.
Scenariusz na życzenie.
~Dżasta
To ja mam brata?! ( B.A.P - rozdział 1 )
To był piękny i słoneczny dzień, siedziałaś na huśtawce i grzebałaś butami w ziemi, nagle podeszła do ciebie wychowawczyni.
- ____, list do ciebie - wręczyła ci kopertkę.
Spojrzałaś na nią zdziwiona i szybko otworzyłaś list, treść była zaskoczona:
" Witaj,
Jestem Yong Guk, może zdziwił Cię ten list, sam jestem w głębokim szoku, musiałem Ciebie odnaleźć. Otóż ty ____ jesteś moją siostrą. Jestem twoją jedyną rodziną, dlatego chciałbym żebyśmy zamieszkali razem. Dużo by było wyjaśniać dlatego opowiem Ci wszystko jak się spotkamy osobiście. Dołączam do tego listu bilet. Nie mogę się już doczekać.
Yong Guk."
- To ja mam brata? - powiedziałaś sama do siebie.
Przez ostatnie 5 lat żyłaś ze świadomością, że na tym świecie nie masz nikogo bliskiego, po za wychowawcami w Domu Dziecka. Wyjęłaś z koperty bilet i oniemiałaś, otworzyłaś szeroko oczy kiedy przeczytałaś, że miejscem do którego się przeprowadzasz to Korea Południowa. Poszłaś powoli do swojego pokoju i usiadłaś na łóżku, ciągle nie wierząc w to co przed chwilą przeczytałaś.
- No ____, pakuj się. Jutro o świcie masz samolot - powiedziała jedna z wychowawczyń - Pomóc ci w czymś?
- Nie, dziękuję. Poradzę sobie - powiedziałaś cicho.
Zostałaś sama, przed tobą leżała mała walizka. Nie miałaś dużo rzeczy, kilka ubrań i misia, którego dostałaś od ojca w dniu jego śmierci. Przytuliłaś go mocno i zaczęłaś się pakować. Po skończonym pakowaniu, położyłaś się na łóżku i próbowałaś zasnąć, byłaś tak podekscytowana, że było to nie możliwe. W głowie miałaś mnóstwo pytań, na które nie potrafiłaś znaleźć odpowiedzi. Zastanawiałaś się kim jest Yong Guk, nigdy rodzice nie wspominali o tym, że masz rodzinę w Korei. Zamknęłaś oczy i wyobrażałaś sobie, jak będzie wyglądało wasze pierwsze spotkanie.
- ____, wstawaj. Jedziemy - obudził cię głos kobiety.
Nic nie mówiąc wstałaś i poszłaś się ogarnąć. Po 20 minutach byłaś gotowa do drogi. Pożegnałaś się z opiekunami z Domu Dziecka i ze łzami w oczach wsiadłaś do samochodu.
- Nigdy was nie zapomnę - powiedziałaś wycierając łzy.
Po godzinie dotarliście na lotnisko.
- Proszę, to twój paszport i potrzebne dokumenty. Na lotnisku w Korei będzie ktoś na ciebie czekać.
- Będzie ktoś na mnie czekać? Kto? - zapytałaś, a kobieta tylko się uśmiechnęła.
- No idź już - pchnęła cię w stronę wejście na odprawę.
Poszłaś nie pewnym krokiem, teraz nie było odwrotu. Odwróciłaś się ostatni raz i zobaczyłaś jak kobieta z uśmiechem macha ci na pożegnanie. Podeszłaś do mężczyzny z odprawy, a on pokierowała cię dalej. Zajęłaś swoje miejsce w samolocie i czekałaś na start. Byłaś zdenerwowana i jednocześnie podekscytowana, to był twój pierwszy lot. Samolot ruszył, a ty poczułaś jak żołądek ci się zaciska. Siedziałaś i podziwiałaś widoki zza okna, nie wierzyłaś w to co widziałaś. Stamtąd wszystko wyglądało na takie maleńkie.
- Może się czegoś napijesz? - zaproponowała kobieta, która przechodziła z wózkiem z napojami, odwróciłaś się gwałtownie.
- Poproszę wodę - powiedziałaś.
Podróż ciągnęła się i ciągnęła, poczułaś się zmęczona i zasnęłaś.
- Tu pilot samolotu, za 10 minut lądujemy - obudził cię głos kapitana. Poprawiłaś się i wygodnie usiadłaś. Samolot wylądował bezpiecznie. Wysiadłaś i udałaś się na hol gdzie miał na ciebie czekać Yong Guk. Szłaś powoli i nagle przystałaś na środku. "Ale jak ja go poznam? " - pomyślałaś i podrapałaś się po głowie. Rozglądałaś się nerwowo, na lotnisku było mnóstwo ludzi, a ty nie wiedziałaś gdzie masz iść, czułaś się taka zagubiona. Nagle w tłumie zobaczyłaś tabliczkę z napisem: " ____, witamy ciebie!"
Ucieszyłaś się widząc to i podeszłaś szybko do osoby, która trzymała napis.
- Dzień dobry. Jestem _____ - powiedziałaś nieśmiało.
- Miło mi ____. Jestem menager Kim. Jak podróż? - uśmiechnął się do ciebie.
- Dobrze, a.... gdzie jest Yong Guk? - zapytałaś rozglądają cię wkoło.
- Wszyscy czekają na ciebie w domu, niestety nie mogli przyjechać po ciebie osobiście - mężczyzna chwycił twój bagaż i poszliście razem do samochodu.
- Więc jesteś jego siostrą? Długo nam zajęło znalezienie ciebie - mówił menager w drodze do domu. Jednak nie słuchałaś go uważnie. Ciągle zastanawiałaś się kim jest chłopak, który napisał w liście, że jest twoim bratem i dlaczego przyjechał po ciebie menager, a nie on sam.
- No, jesteśmy na miejscu.
Wysiadłaś i zatrzymałaś się zaszokowana, przed tobą stał wielki budynek. Patrzyłaś z niedowierzaniem, serce biło ci jak szalone. Za chwilę miałaś stanąć twarzą w twarz z bratem, o którym nie miałaś pojęcie przez tyle lat.
- ____ nie wchodzisz? - zapytał mężczyzna, trzymając ci drzwi. Otrząsnęłaś się i podbiegłaś do niego. Wsiedliście po windy i pojechaliście na 11 piętro.
- Menagerze Kim? - zapytałaś nieśmiało - Jaki jest Yong Guk? Jak powinnam się zachować? - popatrzyłaś na niego czekając na jakieś wskazówki.
- Po prostu bądź sobą - uśmiechnął się.
- Nie pomogłeś mi - powiedziałaś zawiedzionym głosem.
Winda się otworzyła i poszliście do pokoju nr 1204, mężczyzna otworzył drzwi, wzięłaś głęboki wdech i weszłaś do środka. W domu panował mrok, zdjęłaś buty i powoli weszłaś w głąb mieszkania.
- NIESPODZIANKA! - usłyszałaś krzyki, kiedy światło nagle się zapaliło. Przed tobą widniał napis "Witaj w domu ____", a na środku pokoju stało szczęściu chłopaków. Spojrzałaś pytającą na menagera, czekając na jakieś wyjaśnienia, ale ten się tylko uśmiechnął szeroko.
~Dżasta
Subskrybuj:
Posty (Atom)









