sobota, 11 maja 2013

List w butelce ( Taecyeon - 2PM )




To był wspaniały dzień, bezchmurne niebo lekki ciepły wiatr. Wymarzona pogoda na spacer po plaży, a ponieważ nie było jeszcze sezonu to brzeg morza był pusty. Wyszłaś z domu, podczas drogi podskakiwałaś i gwizdałaś swoją ulubioną piosenkę. W przeciągu 15 minut znalazłaś się na miejscu. Tak jak myślałaś, wo okół ciebie ani jednaj żywej duszy. Zdjęłaś buty i powoli ruszyłaś w stronę morza. Woda była jeszcze zimna, ale nie tak zimna, żeby przeszkodzić ci w chodzeniu na brzegu. Fale delikatnie obijały się o twoje stopy, a ty czułaś się fantastycznie. Powoli szłaś w stronę urwiska. Bardzo lubiłaś to miejsce. Kiedy tam się znalazłaś usiadłaś na piasku, wzięłaś patyk i zaczęłaś coś pisać na nim. Po chwili jednak zobaczyłaś, że coś obija się o kamienie przy brzegu. Wstałaś, by sprawdzić co to, ku twojemu zdziwieniu była to szklana butelka. Wyjęłaś ją z wody i zauważyłaś, że w środku jest kawałek papieru.
- List?! - powiedziałaś zdziwiona.
Widziałaś takie rzeczy, ale tylko na starych filmach romantycznych i zawsze marzyłaś, żeby ktoś ci coś takiego wysłał. Wiedziałaś, że nigdy się coś takiego nie stanie, ale marzenie miałaś piękne. Powoli i ostrożnie otworzyłaś butelkę i wyjęłaś list. Ręce ci się trzęsły,a w głowie miałaś mętlik. Nie wiedziałaś czy powinnaś to czytać, przecież to nie do ciebie. Jednak ciekawość byłaś silniejsza od ciebie.
" Droga Nieznajomo!
Skoro to czytasz to znaczy, że musisz być mi pisana. Może to dziwne, ale wierzę, że tylko osoba o czystym sercu i wyjątkowa mogła znaleźć mój list. Jeśli chcesz się ze mną spotkać to codziennie czekam na ciebie na moście Północno-Zachodnim o godzinie 18. Stoję tam zawsze godzinę, później mnie nie będzie.
Taecyeon."
Treści listu sprawiła, że poczułaś dziwne uczucie w sercu, a oddech miałaś przyspieszony. Spojrzałaś na datę nadania "05.05.2012".
- On nadal czeka? Już upłynął rok. Może zrezygnował? - pomyślałaś.
Spojrzałaś na zegarek, dochodziła godzina 17:30. Nie wiesz dlaczego, ale coś ci podpowiedziało, żeby tam pobiec. Biegłaś tak szybko jak potrafiłaś. Kiedy się tam znalazłaś była godzina 17:50, odetchnęłaś z ulgą i oparłaś się o poręcze. Teraz pozostało czekać na chłopaka, który nadał list. W pewnej chwili poczułaś, że to głupi pomysł i już chciałaś iść kiedy zobaczyłaś swojego przyjaciela. Najwyraźniej na kogoś czekał, bo ciągle zerkał na zegarek.
- Oppa! - zawołałaś go, chłopak odwrócił się i podszedł do ciebie.
- ____, co ty tu robisz? - zapytał.
- Czekam na kogoś, chociaż nie wiem czy ta osoba w ogóle się zjawi - odpowiedziałaś.
- Arraso - powiedział i zaczął się nerwowo rozglądać.
- A ty? Też czekasz na kogoś?
- Tak, ale też nie wiem czy ta osoba się kiedyś zjawi - powiedział smutno.
Wtedy zaczęłaś kojarzyć fakty, chłopak, który wysłał list to twój przyjaciel.
- Chyba wiem na kogo czekasz - rzekłaś po chwili.
- Ta? Ty wiesz, a ja nie - uśmiechnął się nerwowo.
Podrapałaś się po głowie i wyciągnęłaś zza siebie butelkę z listem.
- Czekasz na mnie - szepnęłaś.
- Hę? - zdziwił się, jednak po chwili dostrzegł butelkę, którą trzymasz w ręku - Niemożliwe - wymamrotał.
- A jednak - powiedziałaś i uśmiechnęłaś się do niego.
- Nawet nie wiesz jak się modliłem, żebyś to była ty. Bo wiesz... Ja... Ciebie kocham - wyznał nagle.
- Ja ciebie też Oppa - odpowiedziałaś szybko.
Chłopak zbliżył się do ciebie i obdarzył gorącym pocałunkiem. Kiedy się odsunął, chwycił cię za rękę i razem poszliście w stronę zachodzącego słońca.

Scenariusz na życzenie.
~Dżasta

poniedziałek, 6 maja 2013

KONKURS!!!








Chciałam ogłosić KONKURS!!! 


Wyślij opowiadanie swojego autorstwa na azjatyckiecudo@wp.pl 
(może to być opowiadanie, scenariusz, yaoi, fanfick, możecie być w nim wy - cokolwiek wam się podoba jedyne, że muszą być Azjaci) 




Zasady:
1. Czas macie od dziś do końca maja.
2. W tytule wpiszcie "KONKURS", a w wiadomości podajcie Imię i Nazwisko(najlepiej dane z fb lub jakiś nr gg - żebym mogła się skontaktować) , wiek oraz oczywiście wasze opowiadanie( może być w okienku wiadomości, bądź w załączniku)
3. Co do nagrody na razie mam do zaoferowania mangi :
* Neo Arcadia (Tęcza w ciemności) - Akira Norikazu, Tachibana Kaoru
* Beautiful Days - Madarame Hiro
* Carciphona - Shilin Huang
Później osoba, która wygra napisze do mnie którą chce.
Możliwe, że w międzyczasie pojawią się tez inne nagrody ^^
(i tu mam na myśli raczej coś z k-popu) 
4. Dodatkowo opowiadanie, które wygra, pojawi się na naszym blogu :D


Zachęcam do udziału w zabawie ^^

~Angel

P.S. Co do blogowiczki, która kradnie nasze wpisy, to nadal czekamy na jej reakcję. Na razie zero kontaktu z nią. 

czwartek, 2 maja 2013

UWAGA!





Wiemy, że to nie wasza wina, ale do czasu rozgromienia się z Blogowiczką, która kopiuje nas ZAWIESZAMY BLOGA.





Liczymy na wasze wsparcie i cierpliwe czekanie. Mamy nadzieję, że szybko rozprawimy się z tą złodziejką.
http://oppasaranghaee.blogspot.com/ - a to jest link do bloga naszej oszustki.




Dziękujemy za waszą pomoc.
Trzymajcie kciuki! 


FIGHTING!

~Angel & Dżasta

Operacja "Three Days" ( B.A.P - rozdział 11 )




Otarłaś łzy i spojrzałaś na braci.
- Damy z siebie wszystko - powiedział Jongup.
Bez żadnych słów wstałaś i poszłaś do pokoju. Ta wiadomość była dla ciebie wielkim szokiem, siedziałaś w pokoju i cicho szlochałaś w poduszkę. W ręku trzymałaś wasze wspólne zdjęcie, które zrobiliście sobie 2 dni po twoim przyjeździe.
- I że to niby koniec? - powiedziałaś do siebie.
Resztę wieczoru spędziłaś w samotności, nie chciałaś się widzieć z chłopakami, gdyż bałaś się, że na ich widok znów się rozkleisz i nie będziesz mogła opanować swoich łez. Leżałaś na łóżku, nie poszłaś nawet na kolacje. Było ci bardzo ciężko. Nie wiedziałaś jak będą wyglądać twoje ostatnie dni pobytu, nie chciałaś się z nimi rozstawać. Byłaś tak zmęczona płaczem, że nie zauważyłaś kiedy zasnęłaś. Nastał nowy dzień, wcale się nie cieszyłaś, ponieważ oznaczało to dzień krócej z rodziną.
- Noona! Wstawaj! Zaraz wychodzimy! - do pokoju wpadł ucieszony Zelo, dokładnie taki jaki był zawsze.
Poczułaś się nieco lepiej widząc, że pomimo tego wszystkiego chłopacy starają się być naturalni.
- Dobrze, dobrze. Dajcie mi parę minut - odpowiedziałaś i powoli poszłaś do łazienki.
Kiedy wyszłaś z łazienki zobaczyłaś zebranych chłopców w salonie. Wzięłaś głęboki wdech "nalepiłaś" uśmiech na twarz i poszłaś do nich.
- ___, gotowa? - zapytał Bang.
- Yes sir! - powiedziałaś, a reszta uśmiechnęła się do ciebie szczerze.
Wszyscy wyszliście z domu, na dole czekał na was czarny van, a w środku menager. Ruszyliście w podróż, nie wiedziałaś co zaplanowali twoi bracia. Wiedziałaś jedno, nie chciałaś, żeby ten dzień się kończył.
- Oppa? Gdzie jedziemy? - zapytałaś Zelo.
- C-Czy ty powiedziałaś do mnie Oppa?! - zdziwił się chłopak.
- Tak, a co źle? Jesteś moim bratem. Co prawda młodszym, ale bratem - uśmiechnęłaś się do niego.
- Noona! Marzyłem o tym od dnia kiedy z nami zamieszkałaś! - krzyknął uradowany i mocno cię przytulił.
- To gdzie jedziemy? - powtórzyłaś pytanie.
- Niespodzianka! - odpowiedział tajemniczo Youngjae.
- Aish! A wy znowu swoje - powiedziałaś poirytowana.
Twoje zachowanie rozbawiło chłopców. Nagle w radio usłyszałaś piosenkę z rodzinnego projektu.
- Menagerze Kim! Można głośniej? - powiedziałaś od razu.
Mężczyzna zrobił to o co go prosiłaś, wszyscy zaczęli śpiewać swoje partię. Kiedy nadeszła twoja kolei, zamknęłaś oczy i zaczęłaś śpiewać. W twoim głosie było słychać smutek, i rozpacz. Otworzyłaś oczy i spojrzałaś na braci, którzy ukradkiem wycierali łzy.
- No, jesteśmy na miejscu - powiedział po chwili menager.
Drzwi się otworzyły i już chciałaś wychodzić, kiedy zatrzymał cię Youngjae.
- Poczekaj - powiedział - Muszę ci to założyć na oczy - oddał i zawiązał opaskę na twoich oczach.
- Hę? Po co to? - zapytałaś zdziwiona.
- A co to byłaby za niespodzianka gdybyś ją widziała? - usłyszałaś głos Daehyun'a, który złapał cię za rękę, żeby pomóc ci wysiąść z samochodu.
Trzymając się ciągle ręki brata, szłaś przed siebie. Nie wiedziałaś gdzie jesteś i co oni knują. Jednak cieszyłaś się, że będziecie wszyscy razem
- Oppa, już? - zapytałaś po dość długim marszu.
- Jeszcze chwila Noona - odpowiedział ci Zelo.
Po chwili stanęliście w miejscu i poczułaś, że ktoś stoi za twoimi plecami.
- Jesteś gotowa? - powiedział czułym szeptem Bang.
Poczułaś gęsią skórkę na całym ciele. Jednak nie dlatego, że byłaś ciekawa tego co za chwilę zobaczysz, tylko dlatego, że Yongguk był tak blisko ciebie. Chłopak powoli rozwiązał opaskę i delikatnie zdjął ją z twojej twarzy. Otworzyłaś powoli oczy i zobaczyłaś piękny, drewniany domek.
- Operacja "Three Days" pora zacząć - powiedział uradowany Zelo i wbiegł na werandę.
- Co? Co to ma być? - zapytałaś zaskoczona.
- Tu spędzimy razem 3 dni. Tylko my i nikt więcej. Będziemy się świetnie bawić - powiedział Himchan i zaraz dołączył do Zelo.
Nie pewnym krokiem weszłaś do domku i spojrzałaś w prawo. Twoją uwagę przykuł mały fioletowy pokoik. Szybko tam pobiegłaś i położyłaś się na łóżko.
- Aaa! - krzyknęłaś.
Zaraz w twoim pokoju zjawili się bracia. Wyglądali na lekko przestraszonych.
- Co się stało?! - zapytał Bang.
- Ano. A gdzie są moje rzeczy? No wiecie... Bielizna, piżama, kosmetyki - powiedziałaś zawstydzona.
- Tutaj - podszedł do ciebie Daehyun - Spakowałem cię razem z Youngjae jak byłaś w łazience - dodał.
- Co?! Spakowaliście mnie?! - rzekłaś zaskoczona.
- Nie musisz nam dziękować siostrzyczko - powiedział Yongjae i uśmiechnął się szyderczo.
- Aaaa! Zaraz zwariuję! Dotykaliście mojej bielizny! Aaa! Nie!!!! Wy ją widzieliście! - krzyczałaś na nich.
- Nic nie widzieliśmy słowo - tłumaczył się Daehyun.
Wstałaś i zaczęłaś iść w stronę brata. Chłopak wyczuł co się święci i szybko uciekł na zewnątrz, a ty za nim.
- Nie żyjesz! - krzyczałaś do niego.
Reszta twoich braci stała na werandzie i śmiała się w niebo głosy.
- A wy z czego się śmiejecie? Hej ty! - pokazałaś na Youngjae - Ty też tam byłeś! Nie daruję ci tego.
Blondyn widząc ciebie wybuchł śmiechem i zaczął uciekać. W końcu zmęczona padłaś na zieloną trawę.
- Jestem wykończona - powiedziałaś zdyszana.
- Ja też! - dodał Daehyun kładąc się obok ciebie.
- Ale i tak was dopadnę! Nie znacie dnia ani godziny! Zobaczycie - odpowiedziałaś.
Przez chwilę panowała cicha, w końcu dołączyła do was reszta rodziny i wszyscy leżeliście na ziemi.
- Komawo - rzekłaś po chwili.
- Jeszcze nie ma za co. Poczekaj do jutra - opowiedział zdyszany Youngjae.
- Jutro? - powiedziałaś zdziwiona.
Nie zauważyłaś kiedy na dworze zrobiło się ciemno. Twój czarny scenariusz zaczął się spełniać, ten dzień dobiegał końca. Co oznaczało, że dzień wyjazdu był coraz bliżej.
- Ej! Wstawajcie! Już wszystko gotowe - zawołał was Bang.
Poszliście wszyscy razem za dom i  zobaczyłaś wielki płomień. Bracia przygotowali dla ciebie ognisko, zadbali o wszystko, o ciepłe i zimne napoje, kiełbaski. Przez całą noc wygłupialiście się przy świetle księżyca. Śmiałaś się jak dawniej, przez moment zapomniałaś o tym co cię czeka.
- Zelo! Zelo! Teraz ty i twój rap! - krzyknął nagle Himchan.
Chłopak wyszedł na środek i zaczął rapować dla ciebie. W jego słowa mówiły o tym jak się spotkaliście i co wtedy czuł.
" Byłem niezmiernie szczęśliwy kiedy cię spotkałem. Miałem starszą siostrę, teraz wszyscy byliśmy rodziną. Cieszyłem się jak dziecko, kiedy mi zaufałaś i powiedziałaś co cię gryzie. Serce mi krwawiło kiedy źle cię potraktowały nasze fanki. Starałem się być dla ciebie bratem i chodź było czasami pod górkę ty mnie wspierałaś. A dziś moje szczęście osiągnęło maksimum kiedy powiedziałaś do mnie Oppa. Jestem ci bardzo wdzięczny Noona! Komowo! Saranghae!" 
Kiedy powiedział ostatnie słowo, że cię kocha, pokazał serduszko i uśmiechnął się czule. Po twoich policzkach spłynęły łzy, znów to samo uczucie. Jednak tym razem płakałaś również ze szczęścia.
- A teraz Youngjae! - powiedział Bang.
Blondyn wyszedł na środek i zaczął śpiewać. Jego piosenka również opowiadała o tym jak się czuł, kiedy dowiedział się, że zamieszka z nimi dziewczyna. To co cię najbardziej zaskoczyło to to, że wyjaśnił dlaczego tak się zachowywał.
" Mianhe, że dla ciebie taki byłem. Nie umiałem inaczej, pod skorupą słodkiego chłopca siedzi prawdziwy mężczyzna, który nie potrafił sobie poradzić z tym co go spotkało. Starałem się bardzo i udało się wreszcie pokochałem się jako siostrę. Teraz jesteśmy rodziną i rodziną pozostaniemy. Nie ważne co się stanie. Razem odwrócimy zły los i słońce znów zaświeci dla nas".
Nie wiedziałaś o jego uczuciach. Teraz to płakałaś jeszcze bardziej, po kryjomu wycierałaś łzy, które nie przestawały spływać po twoim policzku. Pokazy dobiegały końca, byłaś bardzo zmęczona jednak nie chciałaś zasnąć, bo nie chciałaś się z nimi rozstawać. Bałaś się, że kiedy się obudzisz ich już nie będzie. Jednak przegrałaś ze zmęczeniem i zasnęłaś na barku Daehyun'a. Chłopak podniósł cię ostrożnie i powoli zaniósł do łóżka. To co zrobił nie podobał się Yongguk'owi, chłopak szybko was dogonił i odprowadził do samego pokoju.
- Dobranoc siostrzyczko - szepnął Daehyun i pocałował cię w czoło. Na twojej twarzy pojawił się mały grymas, chłopak przestraszył się, że zaraz się obudzisz i szybko wybiegł. W pokoju zostałaś ty i Bang. Szatyn nachylił się w twoją stronę i pocałował w usta. Poczułaś jak twoje ciało przechodzi przyjemny, ciepły dreszczyk. Jednak nie byłaś świadoma tego co się dzieje.
- Na zawsze razem. Już ja się o to postaram. Postaramy! - powiedział i wyszedł w pokoju.

~Dżasta

środa, 1 maja 2013

To jakaś pomyłka! ( B.A.P - rozdział 10 )




Leżałaś na łóżku i ciągle myślałaś nad tym co powiedział ci wczorajszego popołudnia Yongguk. Miałaś kompletną pustkę w głowie. Bardzo chciałaś z kimś o tym pogadać, potrzebowałaś czyjejś porady. W Polsce w takich sytuacjach zawsze pod ręką była pani Marta, która podnosiła cię na duchu i radziła dobrym słowem. Wyszłaś z pokoju i w korytarzu natknęłaś się na brata, o którym przed chwilą myślałaś, spojrzałaś na niego i szybko pobiegłaś do kuchni. Nie wiesz dlaczego, ale twoje serce zaczęło bić szybciej.
- Cześć - powiedział Youngjae otwierając lodówkę.
- Cześć - opowiedziałaś pospiesznie.
- Coś się stało? Jakoś dziwnie wyglądasz.
- Nie, wszystko w porządku.
- Możesz chcesz o tym pogadać? - zaproponował.
- Z tobą?! - zadziwiłaś się, jeszcze nigdy nie proponował ci czegoś takiego.
- Nie to nie - opowiedział zmieszany i szybko pobiegł do pokoju.
- Co go tak nagle naszło na rozmowy ze mną? - powiedziałaś pod nosem i poszłaś do pokoju po swój plecak.Wychodząc w domu miałaś cichą nadzieję, że w szkole uda ci się z kimś o tym porozmawiać i ktoś udzieli ci jakiejś odpowiedzi. Zaraz przy wejściu do szkoły spotkałaś Rickiego, chyba puścił w niepamięć ostatni incydent, ponieważ przywitał się naturalnie, tak jak do tej pory. W klasie siedziałaś jakaś nieobecna, nawet tutaj nie mogłaś zapomnieć o tym co powiedział ci Bang. Strasznie denerwowałaś się, kiedy nie mogłaś się skupić na lekcjach, ponieważ niebawem miałaś mieć pierwszy egzamin.
- Coś się stało? Jakoś blado wyglądasz - zapytał Ricky kiedy zadzwonił dzwonek kończący zajęcia.
- Nie , wszystko dobrze - opowiedziałaś szybko i wybiegłaś ze szkoły na podwórko.
Musiałaś zaczerpnął świeżego powietrza, bo miałaś wrażenie, że od natłoku tego wszystkiego zaraz się udusisz.
- ___! Stój! - krzyknął za tobą kolega.
Zatrzymałaś się na środku boiska szkolnego i upadłaś na murawę. Leżałaś tak i wzdychałaś, patrząc na błękitne niebo.
- ___! Co się stało?! - zawoła przestraszony Ricky.
- Już nic. Tylko musiałam się przewietrzyć - opowiedziałaś uśmiechnięta.
- Chincha. Co za dziewczyna! - mruknął chłopak i wrócił do klasy.
Tak jak myślałaś, zajęcia się skończyły, a ty w całej szkole nie mogłaś znaleźć odpowiedniej osoby, której mogłabyś się zwierzyć. Wsiadłaś do samochodu i pojechałaś do domu. W czasie drogi powrotnej manager był jakiś dziwny, nie zadawał pytań "Jak było w szkole?", " Czy masz już jakiegoś chłopaka?" tylko patrzył przed siebie. Poczułaś dziwny niepokój, twoja intuicja nigdy się nie myliła. Tylko nie wiedziałaś na jaką skale, twoje przeczucie się sprawdzi. Wchodząc do domu zobaczyłaś wszystkich chłopców siedzących na kanapie z poważnymi minami. Zdjęłaś buty i powoli poszłaś w ich stronę.
- Coś się stało? - zapytałaś lekko przestraszonym głosem.
Zespół nic nie odpowiedział, patrzyli na ciebie uważnie. Nagle Bang pokazał, że masz zająć miejsce naprzeciwko nich. Nie spuszczając wzroku z braci usiadłaś w wyznaczone miejsce.
- Powiecie mi o co chodzi? To już przestaje być zabawne! - krzyknęłaś wkurzona.
Wszystkie spojrzenia zostały skierowane w stronę lidera. Chłopak popatrzył przez chwilę na resztę po czym wstał i zaczął mówić.
- Dzwonili z Polski.
- Hę? Po co? - zdziwiłaś się.
- B-Bo... - chłopak przerwał.
Spojrzałaś na braci, wszyscy siedzieli ze spuszczonymi głowami. Nagle wstał Zelo i zapłakany wybiegł z salonu. Spojrzałaś na nich zszokowana. Ta sytuacja był co raz dziwniejsza.
- Bo co?! - krzyknęłaś.
Widziałaś, że chłopakowi trudno jest o tym mówić.
- Bo... Zaszła pomyłka. Nie jesteśmy rodziną - powiedział nagle Bang i wytarł łzy.
- Co?! To nie możliwe! - krzyknęłaś i pobiegłaś do pokoju.
- ___! Otwórz drzwi! Słyszysz?! Otwieraj! Mówię ci! - walił pięściami Bang.
- To nie może być prawda! Przecież my jesteśmy rodziną! Nie mogą mnie teraz zabrać! - krzyczałaś zapłakana.
- Wiem ____, ale w tej sytuacji jestem bezsilny! Starałem się ciebie zatrzymać ale nic nie mogę zrobić - słyszałaś zapłakany głos brata.
Podeszłaś powoli do drzwi. Czułaś pustkę w sercu, jakby ktoś wyrwał ci coś co było dla ciebie najcenniejsze - rodzinę. Właśnie teraz kiedy wszystko zaczęło się układać, kiedy znalazłaś rodzinę, kiedy zaczęłaś być akceptowana w szkole, to właśnie teraz wszystko runęło na ziemię jak wieża z klocków. Kucnęłaś przed drzwiami, nie miałaś na nic siły. Chciałaś płakać, płakać tak głośno, żeby pozbyć się tej pustki. Jednak potoki na twojej twarzy nie przestawały płynąć, bezsilność, żal do wszystkich, nienawiść do
władz, złość do Boga, to właśnie czułaś słysząc słowa, że to pomyłka. Jakby nie mogli ciebie już zostawić w spokoju, jakby nie mogli ci pozwolić żyć szczęśliwie w kochającej rodzinie.Otworzyłaś powoli drzwi i wpadłaś w ramiona Banga. Stałaś przytulona do brata i oboje głośno płakaliście.  W tej chwili przypomniałaś sobie jak to było około miesiąc temu kiedy dowiedziałaś się, że masz brata i jedziesz z nim mieszkać. Przypomniałaś sobie jak się czułaś widząc go pierwszy raz i resztę braci. Pamiętałaś jak fanka wręczyła ci piękny naszyjnik i jak śpiewałaś z braćmi. Te wszystkie piękne chwile działy się w przeciągu jednego miesiąca. Nagle podeszła do was reszta braci i wszyscy przytulili się do was. Kiedy to zrobili zaczęłaś płakać jeszcze bardziej. Na samą myśl, że mogą to być wasze ostatnie wspólne chwile, czułaś jak cała energia uchodzi z ciebie jak powietrze. Czułaś jakbyś nie miałaś już po co i dla kogo żyć.
- To nie może być prawda - powiedziałaś resztkami sił.
- Też w to nie wierzę - usłyszałaś głos Youngjae.
Kiedy uścisk się poluźnił spojrzałaś na nich wszystkich.
- Ile mi zostało? - powiedziałaś to w taki sposób jakbyś usłyszała od lekarza, że niedługo umrzesz.
- 3 dni. Za 3 dni masz samolot do Polski - powiedział cicho Zelo.
Znowu zaczęłaś płakać, wtedy podszedł do ciebie Daehyun i powiedział.
- Te 3 dni, będą najpiękniejsze pod słońcem - szepnął brat.
- Już my się o to postaramy - dodał Himchan.
Znowu wszyscy mocno cię przytulili i starali pocieszyć. Jednak nic nie było w stanie załatać dziury, która powstała słysząc to, że musisz wracać do Polski, do Bidula.

~Dżasta

wtorek, 30 kwietnia 2013

Eksperyment ( JR - NU'EST )




- Raz, dwa, trzy!
- Ha! Wygrałam! - krzyknęłaś pokazując pięść - Dziś zostajesz w klasie, a ja jutro - powiedziałaś do koleżanki.
- Zgoda - burknęła brunetka.
- To do zobaczenia jutro! - powiedziałaś i pomachałaś jej ręką.
Poszłaś do szafki i zmieniłaś obuwie. Cieszyłaś się, że tego dnia nie musisz zostać dłużej w szkole. Wyszłaś z budynku i popatrzyłaś na bezchmurne niebo. Pierwszy raz od dłuższego czasu mogłaś cieszyć się tak piękną pogodą. Spojrzałaś na drzewa wiśni, które rosły przy szkole. Płatki kwiatu spadały ci ta twarz.
- Omo! Jak ślicznie! - zachwycałaś się.
Nie ważne, że działo się to co roku. Ale kiedy kwiat wiśni pozbywał się płatków, które spadały na ulice, miasto wydawało się piękniejsze. Zrobiłaś krok do przodu, chciałaś już iść do domu, kiedy nagle zobaczyłaś pod swoimi nogami papierowy samolocik. Rozejrzałaś się zaskoczony dookoła, jednak nikogo nie widziałaś. Podniosłaś ostrożnie papier i rozwinęłaś samolot.
- Przecież to sprawdzian! - powiedziałaś do siebie - Zero punktów?! Do kogo to należy? - zastanawiałaś się.
W prawym górnym rogu zobaczyłaś nazwisko "Kim Jong Hyun". 
Spojrzałaś w prawo, później w lewo, jednak nie było wokół ciebie ani jednej żywej duszy. Wszyscy uczniowie poszli już dawno do szkoły.
- Kim Jong Hyun? On chyba jest z 3b? - spojrzałaś w niebo i zobaczyłaś kolejny samolocik - O! Chyba wylatują z sali matematycznej.
Bez zastanowienia pobiegłaś do sali, by sprawdzić kim jest chłopak, który wyrzuca swoje sprawdziany. Wbiegłaś zdyszana do pokoju i rozejrzałaś się nerwowo. W sali nikogo nie było.
- Ach... To na pewno było tutaj - powiedziałaś zawiedziona.
Coś ci podpowiedziało, żeby zajrzeć jeszcze do kanciapy. Weszłaś powoli i zobaczyłaś siedzącego chłopaka przy oknie. Był bardzo zamyślony i nie zauważył, że weszłaś. Wyglądał olśniewająco, jego włosy delikatnie falowały na wietrze. Poczułaś jak serce zaczyna ci walić szybciej.
- Ano... To chyba należy do ciebie - powiedziałaś nieśmiało.
Chłopak nie oderwał wzroku od podwórka i nic nie odpowiedział.
- Przepraszam - powiedziałaś po chwili.
- A... Możesz to sobie zabrać - odpowiedział mało zainteresowany.
- Ty jesteś Kim Jong Hyun? Dlaczego oddałeś pusta kartkę?
- A dlaczego nie? Przecież to normalne, każdy ma do tego prawo - odpowiedział.
- Ale ty?! - powiedziałaś zaskoczona - Przecież jesteś najlepszy w całej szkole - co raz bardziej tego nie rozumiałaś.
Chłopak wreszcie odwrócił się w twoją stronę, teraz wyglądał jeszcze przystojniej. Poczułaś jak nogi robią ci się jak z waty.
- Ty jesteś ___, z 2a - rzekł po chwili.
- Tak? Skąd wiesz? - powiedziałaś zszokowana.
- Jak już wiesz jestem Kim Jong Hyun, ale mów mi JR - dodał i stanął na równe nogi.
Byłaś kompletnie zaskoczona, kiedy chłopak powoli zaczął zbliżać się w twoją stronę.
- Chcesz poeksperymentować? - zaproponował nagle.
- Poeksperymentować?
- Poeksperymentować - powtórzył JR i pocałował cię.
Stałaś z bezruchu, byłaś zaskoczona. Serce waliło ci jak szalone, a w żołądku czułaś miliony motyli. JR odsunął się od ciebie i pogładził po głowie.
- Zakończony pomyślnie - uśmiechnął się - Do zobaczenia jutro ___ - dodał i wybiegł z sali.
- Zakończony pomyślnie? O co mu chodziło? - zastanawiałaś się.

Scenariusz na życzenie.
~Dżasta

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Wild Maknae ( I wanna love - rozdział 18 )





*Nagrania*
- Ta~ Teraz spróbuj o ton niżej. – powiedział Zico, zapisując coś w notesie, po czym puścił muzykę, a Rina zaczęła śpiewać.
- Dobrze. Wystarczy. Na dziś koniec.
Dziewczyna uśmiechnęła się i niemal natychmiast wybiegła do Krisa, który czekał na nią, siedząc na kanapie. Zatrzymała się na chwilę i spojrzała na Zico.
- Tylko nie mów o tym nikomu, nawet ANGEL! – przypomniała mu, a on uśmiechnął się i pokiwał głową.
Dzisiaj kiedy wszedł do studio przyłapał Rine i Krisa, jak się całują, a ona poprosiła go, aby dochował tajemnicy i nikomu o tym nie mówił. Niezbyt go to interesowało, dlatego nie miał powodów do powiedzenia o tym komuś. Po prostu bez zbędnych gadek wyłączył sprzęt i wyszedł zostawiając „gołąbeczków” samych.
Po chwili jednak i oni wyszli, trzymając się za ręce.
*W domu Pandory *
Angel spała, a Ari i Carmen w tym czasie zaczęły grać w papier kamień i nożyce, kłócąc się która dziś zrobi kolację. Zazwyczaj robiła ją Mika lub Angel, a że obie dziewczyny były zajęte, musiały poradzić sobie same.
***
Do domu weszła Mika i patrzyła z rozbawieniem na dziewczyny, męczące się w kuchni.
- A gdzie Angel i Rina?
- Angel śpi. Wróciła jakaś zdołowana i zamknęła się w pokoju. Co do Riny to chyba jeszcze nagrywa. – odpowiedziała Ari.
- Nagrywa? – prychnęła Carmen. – Na pewno gdzieś się szlaja.
- A wy co tworzycie? – ruda spojrzała w gary.
- Chyba co PRÓBUJEMY tworzyć, bo ten makaron za nic nie chce się dobrze ugotować. – skomentowała Carmen, a Mika się zaśmiała.
- Daj ja to zrobię, a ty zajmij się sosem.
Najmłodsza bez sprzeciwów wzięła saszetkę, rozerwała i wsypała do miski, po czym dodała wody i inne składniki, robiąc sos. Ari w tym czasie smażyła mięso na patelni, a Mika próbowała „uratować” makaron. Po chwili sos był gotowy.
- Obudzę Angel. – powiedziała Carmen, nie chcąc, żeby zaciągnęli ją do innej pracy.
Zapukała do drzwi, ale nie usłyszała odpowiedzi, więc po prostu pociągnęła za klamkę. O dziwo drzwi były otwarte. Dziewczyna weszła do środka i zobaczyła Angel siedzącą na łóżku ze zwieszoną głową.
- Angel? – powiedziała cicho, zamykając za sobą drzwi.
Blondynka uniosła głowę, ale wzrok miała nieprzytomny.
- Powiesz w końcu co się stało?
- Wiesz może czy Zico skończył nagrania? – wyszeptała, zmieniając temat.
- Nie wiem. Rina jeszcze nie wróciła. Ale coś się stało? Pokłóciłaś się z nim?
Angel potrząsnęła lekko głową.
- Nie. Po prostu źle się czuję, nie przejmuj się.
- W porządku nie będę cię zmuszać do mówienia. Zaraz będzie gotowe jedzenie, więc chodź.
Niebieskooka skinęła głową i razem wyszły z pokoju.
***
Rina i Kris wyszli ze studia i pojechali do parku rozrywki. Byli niemal na każdej atrakcji: kolejkach górskich, w domu krzywych zwierciadeł itd.
- A teraz dom strachów! – krzyknęła wesoło Rina, ciągnąc chłopaka za sobą.
- Tak!~ - odkrzyknął równie radośnie.
Trzymając się za ręce weszli do domu. Zza ścian, rogów, z sufitu pojawiały się różne duchy, pułapki, a oni niewzruszeni szli dalej. Wręcz śmiali się głośno i świetnie bawili. Czasami nawet klaskali dla ludzi, którzy odgrywali role potworów. Gdy wyszli z domu strachów poszli na największą w tym parku rozrywki, kolejkę górską, a następnie na diabelski młyn. Bawili się świetnie i pod koniec, zmęczeni, poszli do kawiarni.
Zajęli ustronne miejsce, gdzie z 3 stron otaczały ich ściany i ledwo co było ich widać. Kris niemal natychmiast pozbył się czapki i okularów. Po chwili objął dziewczynę, kładąc brodę na jej ramieniu.
- Rina… - szepnął jej do ucha.
- Hymm?
- Kocham cię.
Białowłosa zaśmiała się cicho.
- Wiem.
Kris oderwał się od niej, aby po chwili znowu się zbliżyć i pocałować ją w usta. Dziewczyna poczuła jak ciepły dreszcz przeszywa jej ciało. To był ich pierwszy, prawdziwy pocałunek. Nie liczyła jego dziwnego wybryku na sali. Teraz czuła przyjemny dotyk jego warg, a nie jak wtedy, kiedy zrobił to tak nagle i brutalnie. Dziewczyna czuła się, jakby po jej ciele przechodziło milion mrówek.
Kris nie mógł powstrzymać swojego pożądania. Przyciągnął ją mocniej do siebie, zachłannie wpijając się w jej usta. Nie chciał przerywać tej chwili, jakby bał się, że błękitnooka w każdej chwili może mu uciec. Oderwał się od niej dopiero, kiedy poczuł, że braknie mu powietrza. Wziął głęboki oddech i chciał znowu złączyć ich usta w gorącym pocałunku, ale dziewczyna go powstrzymała. Popatrzył, a raczej próbował patrzeć na nią oczami sarenki.
- Mnie nie pocałujesz? – spytał zawiedziony.
- Jak przyniesiesz naszą kawę. Właśnie wołali, że jest gotowa. – zaśmiała się.
Chłopak zmrużył oczy, po czym szybko wstał. Założył czapkę oraz okulary i pobiegł po kawę, wykonując pozę supermena. Po chwili wrócił z tacką, z dwoma szklankami latte macchiato, którą położył na stoliku. Szybko pozbył się czapki i okularów, usiadł na kanapie i od razu wtulił się w Rine, próbując ją pocałować. Ona jednak odepchnęła go.
- Musze wypić kawę, bo wystygnie.
- Ty tak na serio? – spojrzał na nią zaskoczony.
- Tak. – powiedziała i przyciągnęła tackę bliżej.
- Tylko raz. Raz, raz, raz! – prosił, pokazując palec wskazujący.
- Kris nie jesteś małym dzieckiem. Wytrzymasz dziesięć minut bez pocałunku. – powiedziała i sięgnęła po szklankę.
Chłopak zrobił naburmuszoną minę i oparł się o ścianę, krzyżując ręce na piersi.
***
Carmen siedziała na kanapie i wydzwaniała do Riny. Było już po 23, a jej nadal nie było w domu. Dziewczyny zaczęły się martwić, szczególnie kiedy dowiedziały się, że nagrania skończyły się około 18 i od dobrej godziny próbowały się do niej dodzwonić.
Nagle drzwi się otworzyły i do domu weszła uradowana Rina. Dziewczyny chciały do niej podbiec i spytać czy wszystko ok, ale widząc ją całą w skowronkach, miny im zrzedły. Mika tylko zmierzyła ją wzrokiem i wkurzona weszła do pokoju, trzaskając za sobą drzwiami. Ari już dawno spała, a Angel jakby nie ogarniała rzeczywistości. Po otrząśnięciu się po prostu wstała i przywitała się z koleżanką, po czym poszła do pokoju, który dzieliła z Miką.
Carmen mierzyła ją wzrokiem.
- Dobrze się bawiłaś? – zapytała z sarkazmem.
- No ba! – odpowiedziała radośnie, nie łapiąc jeszcze, że wszyscy są na nią obrażeni.
- Serio niczego nie zauważyłaś?! Nam nie jest do śmiechu! – uśmiech zszedł z twarzy białowłosej. – Dzwonimy do ciebie od prawie dwóch godzin! Nawet do Zico, który twierdził, że już dawno po nagraniach! Myślisz, że kim jesteś?! Wiesz, że się martwiłyśmy?! A ty nawet nie raczyłaś odebrać! Ale widzę, że dobrze się bawiłaś. Aż brak słów na twoją głupotę.
Wstała i podeszła do drzwi, w tym czasie Rina wyjęła komórkę i zobaczyła 139 nieodebranych połączeń.
- Nie chcę na ciebie patrzeć. Śpisz dziś w salonie. – dodała Carmen, po czym weszła do pokoju i trzasnęła za sobą drzwiami.
Rina stała z otwartymi ustami, a po otrząśnięciu się podbiegła do drzwi, łapiąc za klamkę. Były zamknięte.
- Ej Carmen! Nie wygłupiaj się!
- Wygłupiać?! – prychnęła brunetka zza drzwi. – Nie bądź śmieszna!
- Otwórz te cholerne drzwi! – warknęła błękitnooka.
- W twoich snach! Śpisz w salonie!
- Ty mała… - wysyczała, po czym odeszła od drzwi i usiadła na kanapie z rezygnacją. – Mam spać w ciuchach, czy może nago?! – dodała jeszcze.
Cisza… Jakieś szmery, po czym dźwięk otwieranych drzwi. Rina ruszyła w ich stronę, ale dostała piżamą w twarz i kiedy była metr od nich, te zamknęły się przed jej nosem. Wkurzona tupnęła nogą, jak mała dziewczynka i z krzywą miną poszła do łazienki się umyć. 

~Angel

czwartek, 25 kwietnia 2013

Bądź przy mnie... ( B.A.P - rozdział 9 )




Kolejne dni w szkole mijały ci w miłej atmosferze. Hana już ciebie nie zaczepiała, a Ricky był dla ciebie bardzo pomocny. Nadszedł weekend, pomimo tego, że to dzień wolny chciałaś go spędzić z kolegą ze szkoły. Od samego rana krzątałaś się po kuchni.
- Cześć - powiedział Yongguk otwierając lodówkę - A co ty robisz tak rano?
- Przygotowuję obiad - powiedziałaś wycierając ręce - Spróbuj, dobre?
- Mmm... Pyszne! To dla nas? - zapytał.
- Nie - odparłaś - Chyba brakuje trochę soli - powiedziałaś do siebie.
- A dla kogo? - spojrzał na ciebie spode łba.
- Dziś przychodzi do nas Ricky - oznajmiłaś uradowana.
Chłopak nic nie powiedział tylko wyszedł z kuchni trzaskając drzwiami.
- Oppa! Oppa? - zawołałaś zdziwiona.
Nigdy gotowanie nie sprawiało ci tyle radości co teraz, chciałaś żeby Ricky był zachwycony twoimi zdolnościami kulinarnymi. Po 2 godzinach skończyłaś gotowanie i zabrałaś się sprzątanie. Chwyciłaś za szmatkę i zaczęłaś wycierać ubrudzoną kuchenkę.
- Noona! Pomóc ci? - w progu pojawił się uśmiechnięty Zelo.
- Nie trzeba. Już kończę - powiedziałaś.
- Arraso - opowiedział smutnym głosem.
- Ale jak chcesz możesz nakryć do stołu. Tylko daj jedno dodatkowe naczynie - powiedziałaś wręczając chłopakowi talerze.
- Dodatkowe? Spodziewamy się gościa? - zdziwił się.
Faktycznie, po za managerem nikt inny nie odwiedzał was w domu. Więc to było coś nowego.
- Tak, przyjdzie Ricky - zawsze kiedy tylko wypowiadałaś jego imię twój uśmiech robił się większy.
- Noona? Czy ty go... No wiesz... Lubisz? - zapytał lekko speszony.
- Tak - odpowiedziałaś szybko - Znaczy lubię jako kolegę ze szkoły. Nic więcej - sprostowałaś.
- Arraso.
- No, gotowe - rzekłaś kładąc wazon na środku stołu.
Nagle usłyszałaś dzwonek do domu. Szybko pobiegłaś do drzwi, stanęłaś przed nimi i wzięłaś głęboki wdech. Sięgnęłaś w stronę klamki i już chciałaś otworzyć drzwi kiedy w twoją stronę rzucił się Jongup.
- Otworzę! - wrzasnął i odepchnął cię, a ty wpadłaś w objęcia brata - Banga.
- Komawo - powiedziałaś lekko zszokowana.
- Dobrze, że tu byłem - odpowiedział i uśmiechnął się.
Drzwi się otworzyły, a w progu pojawił się twój szkolny kolega.
- Ooo... Kim jesteś? - zapytał Jongup.
- Jestem Ricky. ___ mnie zaprosiła na obiad - opowiedział grzecznym głosem
- Tak, proszę wejdź - podeszłaś do nich.
Weszliście razem do salony i zajęliście miejsca.
- Chłopcy! Obiad! - krzyknęłaś po resztę.
Bracia zjawili się w mgnieniu oka i stanęli jak wryci, byli bardzo zdziwieni widokiem Rickiego przy stole.
- Jestem Ricky. Miło mi was poznać - chłopak wstał i ukłonił się.
- Ach... tak... Chłopak, o którym gada bez przerwy ___ - powiedział żartobliwie Daehyun.
- Oppa! - skarciłaś go.
Ricky uśmiechnął się lekko i spojrzał na ciebie. Speszyłaś się i odwróciłaś wzrok w drugą stronę.
- ___ sama to wszystko przygotowałaś? - zapytał Ricky.
- Umm... - odpowiedziałaś cicho.
- Smacznego - powiedział niezadowolonym głosem Bang.
- Smacznego - odpowiedziała reszta.
- Mmmm! ___ To jest pyszne! - rzekł po chwili kolega.
- Noona to nasza najlepsza kucharka - powiedział Zelo, zajadając się krewetką - Noona! Jesteś najlepsza - zwrócił się do ciebie.
Wszystkim obiad bardzo smakował, ukradkiem patrzyłaś na przyjaciela, na jego piękne ciemne oczy i ten niewinny uśmiech. Coś cię pokusiło i spojrzałaś w stronę Yongguka. Ten nie wyglądał na zadowolonego, nie spuszczał wzroku z twojego szkolnego kolegi.
- Dziękujemy bardzo - powiedzieli bracia i odeszli od stołu.
- Proszę - odpowiedziałaś cicho.
Zaczęłaś zbierać naczynia, sięgnęłaś po talerz Rickiego, ten nie spodziewanie chwycił go w tym samym momencie i wasze dłonie dotknęły się. Serce zaczęło bić ci jak szalone.
- ___, pomogę ci - zaproponował.
Zawstydzona uśmiechnęłaś się i zgodziłaś na jego pomoc. Nie oczekiwanie wstał Bang, który siedział cicho przy stole.
- Gość nie powinien sprzątać, ___ ja się tym zajmę - powiedział ponury głosem.
Po skończonym sprzątaniu poszłaś do kolegi, który siedział na kanapie i czekał na ciebie.
- To może teraz dasz się gdzieś zaprosić w drodze rewanżu za obiad? - zapytał Ricky.
- Chętnie - uśmiechnęłaś się.
Już chcieliście wychodzić kiedy przy drzwiach zatrzymał cię Yongguk.
- Gdzie się wybierasz? - zapytał.
- Wychodzę z Rickym - powiedziałaś i otworzyłaś drzwi.
- Nigdzie nie idziesz! - krzyknął.
- Spokojnie. Do kolacji wróci - wtrącił Ricky.
- Nie rozmawiam z tobą! - warknął Bang.
To chyba był pierwszy raz kiedy widziałaś swojego brata tak złego. Nie wiedziałaś dlaczego tak się zachowuje.
- Oppa. Dlaczego? Przecież...
- Nie ma żadnej dyskusji! - przerwał ci Bang.
- Oppa! - powiedziałaś ze łzami w oczach.
- Pożegnaj się z kolegą i do pokoju! - odpowiedział stanowczym głosem.
Wiedziałaś, że z nim nie wygrasz. Zrobiłaś to co kazał i z płaczem pobiegłaś do swojego pokoju.
- Nienawidzę cię! - krzyknęłaś zamykając drzwi.
Położyłaś się na łóżku i zaczęłaś płakać jeszcze głośnie. Miałaś za złe bratu, że nie pozwolił ci spędził popołudnia z przyjacielem. Kompletnie nie rozumiałaś jego zachowania.
- ___. Mogę wejść? - usłyszałaś głos Banga.
- NIE! Wynoś się! Nie chcę cię widzieć! - krzyknęłaś rozżalona.
- ___, pozwól mi to wyjaśnić - powiedział i wszedł do środka - Bo widzisz... Ja nie mogłem inaczej - dodał siadając na brzegu łóżka.
- Co? - zapytałaś zaskoczona.
- Bo widzisz. Widząc ciebie szczęśliwą z nim moje... Moje serce krwawiło - powiedział cicho.
Spojrzałaś na niego zaskoczona " Jak to krwawiło? Nie chce bym była szczęśliwa? Przecież to mój brat" - mówiłaś w duchu. Nie rozumiałaś tego co ci powiedział.
- ___. Nie umiem tego wytłumaczyć. Czuła ból, jakby ktoś wbijał mi w serce odłamki szkła. Powoli, robiąc małe, ale śmiertelne rany - ciągnął dalej.m potwornym
Spojrzałaś na brata, w jego oczach dostrzegłaś łzy. Byłaś zaskoczona, nie wiedziałaś co powiedzieć i jak się zachować. Nigdy nie słyszałaś od nikogo takich słów. Nagle Yongguk przybliżył się do ciebie i mocno przytulił.
- Potrzebuję cię ___. Błagam nie zostawiaj mnie, bądź zawsze przy mnie - rzekł po chwili.
Jego słowa sprawiły, że po twoich policzkach spłynęły łzy. Nadal nie rozumiałaś jak masz interpretować jego wyznanie, ale nie chciałaś, żeby wypuszczał cię z objąć.

~Dżasta

wtorek, 23 kwietnia 2013

Tajemniczy pocałunek ( U-KISS - rozdział 3 )





Wracając ze sklepu do domu chłopcy pokazywali ci okolicę.
- Często jesteśmy zajęci, więc jakbyś się nudziła, możesz zajść na bubble tea. – powiedział Soohyun.
- Ale hyung, czy _____ nie będzie jeździć z nami? –zapytał Kevin.

- Prezes nie podał żadnych szczegółów. Wszystkiego mamy się dowiedzieć jutro, jak do nas przyjdzie.

- Przyjdzie?! – krzyknął Dongho i spojrzał na AJ’a – Musimy posprzątać.

- Przecież nie będzie wchodził do naszego pokoju.- odpowiedział lekceważąco.

- Nigdy nie wiadomo. Macie tam taki burdel, że i tak wcześniej czy później musielibyście posprzątać. Dziś chcę widzieć u was błysk. – powiedział Soohyun, włączając swój „tryb lidera”.
Kiedy dotarliście do domu Kevin, Dongho i Eli poszli do kuchni. Nie wiedziałaś zbytnio co robić, więc zmyłaś się do pokoju i wyjęłaś laptopa. Chciałaś napisać krótkiego maila do rodziców i przyjaciół. Zapomniałaś jednak, że nie znasz hasła do wi-fi. Już miałaś wychodzić, ale do twojego pokoju, bez pukania, wszedł Kiseop.
- Kevin kazał się zapytać, czy chcesz lody waniliowe.
Skinęłaś głową, a chłopak się odwrócił.
- Ah Oppa czekaj! – krzyknęłaś, a on spojrzał na ciebie zaskoczony.
- Oppa? – uniósł brwi. - Nie tak miałam do was mówić?
Wzruszył ramionami.

- Nieważne. Powiesz mi jakie macie hasło na wi-fi?

- ukissme07

- Oryginalnie. – skomentowałaś.

- Nasz zespół nazywa się U-KISS, a nasi fani KissMe. – wytłumaczył.

- Ah rozumiem. – przytaknęłaś. – To skrót od czegoś? – zapytałaś ciekawa.

- Ta… Ale jak chcesz wiedzieć, to zapytaj Kevina. Teraz lecę. – powiedział i wyszedł.

- Dzięki! – krzyknęłaś za nim.
Szybko napisałaś maila i wysłałaś do kilku osób, po czym pobiegłaś do salonu.  Po drodze wpadłaś na Eli’a, który niósł ci lody. Zachwiałaś się, wtedy złapał cię za ramie i przytrzymał.
- Nic ci nie jest? – spytał.- Nie. Nic mi nie jest. – uśmiechnęłaś się.
- Idziesz do salonu? Kiseop mówił, że jesteś zajęta laptopem. Dlatego chciałem ci to zanieść. – pokazał miskę. Wzięłaś ją od niego.

- Nie. Ja tylko chciałam napisać do znajomych, że już dotarłam.

- Ah rozumiem. Więc chodźmy do wszystkich. – pociągnął cię za sobą.
Chwilę usiedliście przy stole. Tym razem siedziałaś obok Elia i Hoona. Zdziwiłaś się, bo Dongho i AJ’a nie było – jak się później okazało sprzątali pokój. Znowu miałaś dziwne wrażenie, że Kiseop, siedzący naprzeciwko ciebie, dziwnie się tobie przygląda, ale odsunęłaś od siebie tą myśl i zapytałaś Kevina o co oznacza skrót od U-KISS.
- Ubiquitous Korean International Idol Super Star – odpowiedział, na co Soohyun wykrzywił usta w dziwnym grymasie.
Eli wytłumaczył ci, że tylko on, Kevin i AJ znają płynnie angielski, a lider nie lubi kiedy używają tego języka. Po zjedzeniu różowowłosy i Hoon poszli pozmywać i niemal natychmiast Kevin przesiadł się na miejsce obok ciebie. Pytał się o różne rzeczy związana z Polską, ponieważ bardzo interesuje się twoim rodzinnym państwem.
- Bardzo się cieszę, że twój dziadek jest prezesem. Chciałbym poznać nasze polskie Kissme i pojechać na koncert do Polski.
- Macie dużo fanów za granicą?
- Chyba tak. Wydajemy też japońskie piosenki. Dodatkowo występowaliśmy w Ameryce i Europie. Oczywiście w samej Azji występujemy najwięcej: Korea, Japonia, Chiny, Tajlandia itd.
- Serio? Będę musiała przyjrzeć się waszej twórczości.
- Chcesz teraz? Mogę ci pokazać kilka rzeczy. – skinęłaś głową. – Super!
Kevin złapał cię za rękę i zaprowadził do swojego pokoju, który dzielił z Eliem.
- Usiądź na moim łóżku. – polecił ci.
- A które to?
- Z czerwoną pościelą.
Usiadłaś jak ci kazał. Blondyn wyjął laptopa, usiadł obok ciebie i włączył go.
- Chcesz zobaczyć wszystkie czy tylko kilka? Uprzedzam trochę tego jest.
- Więc pokaż mi na razie trzy, a potem pomyślę. – zaśmiałaś się.
- Jak sobie życzysz. – wystukał coś na klawiaturze i włączył pierwszą piosenkę. - To jest nasze najnowsze MV.
Spojrzałaś na tytuł – „Standing Still”. Bardzo spodobała ci się piosenka i teledysk. Chłopcy wyglądali nieziemsko, bardzo dobrze tańczyli, śpiewali i rapowali.
- Wow niesamowite. – powiedziałaś zafascynowana.
- Chincha?
- Jasne! Bardzo mi się podoba! Pokazuj następny!
Kevin uśmiechnął się szeroko i włączył następny, tym razem „Alone”.
- To japońska.
- Znacie japoński?
Kevin skinął głową.
- Super! Zawsze chciałam się nauczyć mówić w tym języku!
- Jeżeli chcesz mogę cię trochę nauczyć.
- Jasne! – zaśmiałaś się i wróciłaś do oglądania.
Minęło dobre pół godziny. Bardzo spodobały ci się ich piosenki, dlatego chciałaś obejrzeć jak najwięcej. Dowiedziałaś się też, że wcześniej zamiast Hoona i AJ’a było dwóch innych członków. Twoje zmęczenie jednak wzięło przewagę nad ciekawością i zasnęłaś. Twoja głowa opadła na ramię Kevina. Chłopak spojrzał w twoją stronę i niemal niesłyszalnie się zaśmiał.

*Eli pov*
 

Wszedłem do pokoju i zauważyłem jak _____ opiera głowę na ramieniu Kevina.  Poczułem dziwne ukłucie w sercu kiedy pomyślałem, że im przeszkadzam. Postanowiłem wyjść, ale chłopak mnie zawołał.
- Eli! – szepnął. – Chodź mi pomóż, ona zasnęła.
Poczułem lekką ulgę i pode szlem do nich. Zobaczyłem jak _____ śpi, wyglądała naprawdę słodko.
- Mam zanieść ją do pokoju? – spytałem. - No chyba nie będzie tu spać, a nie będę jej budzić. Wyglądała na zmęczoną, a mimo to obejrzała około 10 teledysków.
Pokiwałem głową i zgrabnie podniosłem dziewczynę. Chwilę później wyszedłem z pokoju, trzymając ja na rękach i poszedłem zanieść ją do łóżka.


***

Spałaś smacznie w łóżku, kiedy nagle poczułaś, że ktoś muska twój policzek, a następnie nachyla się w twoją stronę i całuje w usta. Poczułaś przyjemne uczucie w brzuchu i przez chwilę myślałaś, że to sen, ale otworzyłaś oczy i zobaczyłaś postać przy drzwiach. Niestety było zbyt ciemno i nie mogłaś zobaczyć jego twarzy, ani żadnych charakterystycznych szczegółów. Po chwili postać zniknęła, zamykając za sobą drzwi.


~Angel

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Randka z gwiazdą? ( Baro - B1A4 )




Wracałaś z zakupów, kiedy pod domem zaczepił cie listonosz i wręczył ci kolorową kopertę. Zdziwiłaś się , bo nie czekałaś na nic, a przynajmniej tak ci się zdawało. Weszłaś do domu, położyłaś torby i usiadłaś na kanapie. Przypatrywałaś się uważnie kopercie. W końcu wzięłaś ją do rąk i otworzyłaś. Wyjęłaś różową kartkę.
" ___ Gratulacje! 
Wygrałaś randkę z gwiazdą. Spotkanie odbędzie się 23.04.2013 r w restauracji "Te Amo" o godzinie 20:00" 
Otworzyłaś szeroko oczy, nie wierzyłaś, że to dzieje się naprawdę. Przeczytałaś jeszcze raz treść listu i zaczęłaś głośno krzyczeć. Biegłaś cały czas po domu i darłaś się. Twoją euforię przerwał telefon, zdezorientowana zaczęłaś szukać go w torebce.
- Yoboseyo? - zapytałaś.
- Czy rozmawiam z ___? - odezwał się głos mężczyzny.
- Tak? - odpowiedziałaś.
- Dzwonię do pani z pytaniem. Czy przybędzie pani na spotkanie z gwiazdą?
Słysząc to twój uśmiech zrobił się większy i z ledwością powstrzymywałaś się, by nie wrzasnąć do słuchawki.
- Tak, będę - powiedziałaś cicho.
- Dziękuję bardzo i gratuluję wygranej - odpowiedział mężczyzna i rozłączył się.
Przez chwilę patrzyłaś w milczeniu na telefon i nie wierzyłaś w to co właśnie usłyszałaś.
- Omo! Omo! Ja naprawdę wygrałam! - krzyknęłaś i znów zaczęłaś biegać po domu. W końcu położyłaś się na łóżko i głośno westchnęłaś.
- Nie wiarygodne! - powiedziałaś do siebie.
Cztery następny dnie upłynęły ci bardzo szybko i nareszcie nastał dzień spotkania z tajemniczą gwiazdą. Przez cały ten czas zastanawiałaś się kto to może być, to nie dawało ci spokoju. Od samego rana chodziłaś po kosmetyczkach, fryzjerach, wszystko dla tej osoby. Chciałaś wypaść jak najlepiej. Ustałaś przed lustrem i zobaczyłaś piękną kobietę, w zjawiskowej suknie i olśniewającym makijażu. Była to osoba podobna do ciebie jednak to nie byłaś ty. W końcu zdałaś sobie sprawę, że to nie ma sensu i przebrałaś się. Postanowiłaś być sobą. Zrobiłaś delikatny makijaż i nałożyłaś krótką, kremową sukienkę przewiązaną pod biustem grubą, brązową wstążką. Wybiła godzina 19:30, wsiadłaś w taksówkę i pojechałaś do restauracji. Byłaś tam punktualnie. Weszłaś do środka i zaczęłaś się rozglądać w poszukiwaniu znajomej gwiazdy. Nagle podeszła do ciebie kobieta.
- Ty pewnie jesteś ___. Proszę za mną, stolik już czeka - powiedziała i poszłaś za nią w głąb lokalu.
Zajęłaś swoje miejsce i zniecierpliwiona czekałaś na idola. Nie wiedziałaś kogo się spodziewać. Czułaś motyle w żołądku i suchość w gardle.
- Witaj ___ - usłyszałaś znajomy głos.
Podniosłaś powoli wzrok, czułaś strach przed tym kto stoi przed tobą, a z drugiej strony ciekawość. Ku twojemu zdziwieniu był to twój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa - Baro.
- Oppa?! - powiedziałaś zaskoczona.
- Podobno jakaś dziewczyna wygrała randkę ze mną - oznajmił.
- Oppa! Przyszedłeś na spotkanie ze mną - odpowiedziałaś i wybuchliście razem śmiechem.
- Kkkk~Co za zbieg okoliczności. Świetnie przynajmniej będziemy mogli spokojnie porozmawiać - blondyn zdjął czapkę i usiadł na przeciwko ciebie.
- Nic się nie zmieniłeś Oppa - spojrzałaś na niego i uśmiechnęłaś się.
Chłopak spojrzał na ciebie pytająco.
- Wiecznie nosisz czapki, nawet na randkę z nią przylazłeś - wyjaśniłaś.
- Przecież wiesz, że bez nich ani rusz - uśmiechnął się i poprawił grzywkę.
Długo rozmawialiście i wspominaliście lata dzieciństwa. Przez chwilę zapomniałaś o tym, że twój przyjaciel jest idolem. Nagle zobaczyłaś znajomą bransoletkę na jego ręku.
- O! Nadal ją masz? - wskazałaś na nią.
- Um. To najcenniejsze co posiadam - spojrzał ci prosto w oczy.
Poczułaś jak serce bije ci szybciej, znaliście się z Baro od dawne, bransoletkę dałaś mu 5 lat temu na jego urodziny jako dowód waszej przyjaźni. Wzruszyłaś się tym, że nadal ją nosi.
- Robi się późno. Muszę już iść - powiedziałaś po chwili i wstałaś.
- Czekaj! Odprowadzę cię - oznajmił Baro chwytając cię za rękę.
Spojrzałaś na niego zaskoczona, jednak nie wyrwałaś się tylko razem wyszliście z restauracji.
- To był wspaniały wieczór - powiedziałaś kiedy znaleźliście się pod twoim domem.
- Tak - przyznał - Trzeba będzie to powtórzyć - uśmiechnął się.
- Oczywiście. To ja będę już iść - odwróciłaś się i otworzyłaś drzwi.
- ___, czekaj! - zawołał i podbiegł do ciebie.
- Tak? - zapytałaś.
Chłopak nieoczekiwanie nachylił się i pocałował cię w usta. Poczułaś jak serce bije ci szybciej i szum w głowie.
- Komawo ___ - szepnął - Do zobaczenia - dodał i zniknął w jednej z ciemnych uliczek.

Scenariusz na życzenie.
~Dżasta