sobota, 16 marca 2013

Wyznanie ( Minwoo - Boyfriend )





Twój przyjaciel poprosił cię żebyś się z nim dziś spotkała. Dawno go nie widziałaś, ponieważ był zajęty promocją nowego albumu. Teraz spacerowaliście po parku niedaleko waszych domów. Byłaś szczęśliwa, że w końcu możesz z nim spędzić trochę czasu. Opowiadałaś mu co robiłaś podczas jego nieobecności, a chłopak opowiadał o członkach zespołu, o tym jak nagrywali nowy teledysk i różnych wpadkach z tym związanych. Przechodząc obok placu zabaw, na którym w dzieciństwie się bawiliście, Minwoo zatrzymał się patrząc wzrokiem pełnym wspomnień. Nagle złapał cię za rękę i zaczął ciągnąć w stronę placu.
- Chodź! Chodź! – krzyknął biegnąc przez trawę.
- Minwoo! Nie jesteśmy już dziećmi. – krzyknęłaś.
- Nie przesadzaj. – zaśmiał się puszczając twoją rękę i zajmując swoją ulubioną huśtawkę.
Przez chwilę patrzyłaś z rozbawieniem, po czym usiadłaś na drugiej huśtawce. Powoli zaczęłaś odpychać się nogami, wolno kołysząc.  Chłopak patrzył się w niebo uśmiechając się jak głupi do sera. Spojrzałaś na niego i też się uśmiechnęłaś. Minwoo przeniósł wzrok z nieba na ciebie, a jego uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył.
- _____! – słodko zawołał twoje imię.
- Co? – nie mogąc powstrzymać jeszcze większego uśmiechu, ponieważ lubiłaś jego ayego.
Minwoo chwycił się za rękę schodząc z huśtawki. Nachylił się do ciebie z przodu kołysząc twoją huśtawkę na łańcuchy.
- Minwoo?
Chłopak zatrzymał się.
- _____... Muszę ci coś powiedzieć. – powiedział a jego ręce zjechały niżej po łańcuchu.
- Śmiało. – uśmiechnęłaś się chociaż byłaś lekko podenerwowana jego bliskością.
- Lubisz mnie?
- Oczywiście!
- Więc będziesz moją dziewczyną?!
- He?! – wyszczerzyłaś oczy.
- Czyli jednak mnie nie lubisz. – powiedział smutno.
- Lubię cię! Ale…
- Ale mnie nie kochasz. – dokończył za ciebie puszczając łańcuch huśtawki i odwracając się tyłem.
- Minwoo… To nie tak…
- A jak?! – krzyknął odwracając się w twoją stronę ze łzami w oczach.
- Minwoo… - wstałaś z huśtawki podchodząc do niego.
- W porządku _____. – spojrzał na ciebie smutno – Ja wszystko rozumiem. – łzy zaczęły spływać mu po policzkach. Podniosłaś dłoń wycierając mu je.
- Minwoo… - powiedziałaś znowu i przytuliłaś się do niego – To nie tak że cię nie kocham, ale ty nawet nie dasz mi dojść do słowa.
- Więc kochasz mnie? – spytał odsuwając się od ciebie.
Skinęłaś głową.
- I zostaniesz moją dziewczyną?
Znowu skinęłaś. Twarz Minwoo rozjaśniała. Przyciągnął cię do siebie. Po chwili nachylił się, a wasze usta połączyły się w pocałunku. Kilka razy zamrugałaś, ponieważ nie spodziewałaś się takiej śmiałości po swoim przyjacielu, a raczej już chłopaku, po czym odwzajemniłaś jego pocałunek. 

Scenariusz na życzenie ^^

~Angel

piątek, 15 marca 2013

Pomogę Ci ( Jinyoung - B1A4 )




Chodziłaś po bazarze i robiłaś zakupy. Nagle na środku placu siatka ci się porwała i owoce rozsypały się na drodze. Obejrzałaś się nerwowo dookoła upewniając się czy nikt tego nie widział.
- Uff... Ale wpadka. - powiedziałaś pod nosem i zabrałaś się za zbieranie owoców. Nagle zobaczyłaś, że pomaga ci jakiś chłopak. Podniosłaś głowę tak szybko, że uderzyłaś go i upadliście na podłogę.
- Ała! - krzyknęłaś.
- Miahne. Chciałem ci tylko pomóc - usłyszałaś męski głos.
- Nie no nie ma sprawy- powiedziałaś - To ja przepraszam, że cie uderzyłam - dodałaś po chwili.
Chłopak podszedł do ciebie i wyciągnął rękę by pomóc ci wstać. Spojrzałaś na niego ze zdziwieniem jednak w końcu podałaś mu dłoń.
- Chodź, musimy szybko je zebrać, żeby nie było z nich kompotu - zażartował i zaczął zbierać jabłka. Kiedy skończył podszedł do ciebie i zabrał ci inne siatki.
- Chodź odprowadzę cie do domu. Zakupy są bardzo ciężkie - powiedział nagle.
- Nie dziękuję, poradzę sobie - odpowiedziałeś szybko. Nigdy nie spotkałaś się z taką sytuacją, dlatego czułaś się zakłopotana.
- Ale nie ma o czym mówić - chwycił siatki i ruszył przed siebie.
Stałaś przez chwile oniemiała. Nie wiedziałaś co masz zrobić, w głowie miałaś mętlik.
- Przepraszam ale ja mieszkam tam - wskazałaś palcem przeciwną uliczkę.
- No przecież wiedziałem - zażartował i szybko ruszył w stronę, którą wskazałaś.
Szliście w milczeniu jednak widziałaś, że chłopak co chwilę na ciebie zerka. Droga, która zawsze wydawała ci się długa stała się krótsza i w mgnieniu oka znaleźliście się przy twoim domu. Westchnęłaś, nie chciałaś się z nim rozstawać.
- Ano, jestem Jinyoung - przerwał milczenie.
- Um... ja jestem ____- popatrzyłaś mu prosto w oczy i wyciągnęłaś dłoń.
- ____, piękne imię dla pięknej dziewczyny- uśmiechnął się do ciebie, a ty spuściłaś głowę zawstydzona. Czułaś jak twoje serce bije szybciej.
- Tu mieszkam. Dziękuję za pomoc Jinyoung- ukłoniłaś się lekko.
- Naprawdę nie ma za co - odpowiedział - Następnym razem zadzwoń do mnie, pójdziemy razem na zakupy - wsadził rękę do kieszeni, wyraźnie czegoś szukał po chwili wręczył ci kartkę z numerem.
- Dobrze- powiedziałaś nieśmiało.
- To jesteśmy umówieni - chłopak postawił zakupy i podszedł do ciebie. Był naprawdę blisko, a ty czułaś się nieswojo. Nigdy żaden chłopak nie był tak blisko. Zawstydzona zamknęłaś oczy.
- Nie mogę się doczekać - szepnął i poczułaś jego usta na swoich. Czułaś jakby twoje serce podeszło ci do gardła. To była magiczna chwila i chciałaś, żeby trwała jak najdłużej. Jednak gdy otworzyłaś oczy jego już nie było.

Scenariusz na życzenie.
~Dżasta

czwartek, 14 marca 2013

Yoboseyo? ( I wanna love - rozdział 9 )







- Zico? – Angel osłupiała patrzyła na przytulonego do niej kolegę. – Przestań żartować ok?
Chłopak szybko usiadł i nagle pełen powagi powiedział.
- Ja nie żartuję. Naprawdę cię kocham. – Angel chciała coś powiedzieć, ale Zico uciszył ją gestem. – I nie jak przyjaciela!
Dziewczyna nie wiedziała co powiedzieć.
- Angel… Chciałem ci to powiedzieć wcześniej. Ja… Kocham cię! Chincha Saranghae! Proszę zostań moją dziewczyną.
Blondynka złapała się za głowę w której ciągle jej huczało.
- Zico… - zaczęła, ale chłopak jej przerwał.
- Ja nie oczekuję twojej odpowiedzi od razu. Zastanów się. – powiedział cicho.
- Powiem ci teraz Zico. Nie mam się nad czym zastanawiać. – powiedziała, a chłopak spojrzał w dół.
Dziewczynie ścisnęło się serce widząc jego smutną minę. Postanowiła dać mu szansę. Długi czas byli już przyjaciółmi, nie spotykała się z nikim, a co najważniejsze – nie chciała go zranić.
- W porządku Zico. Będę twoją dziewczyną. – Niepewnie się uśmiechnęła.
- Chincha?! – krzyknął podekscytowany.
Dziewczyna skinęła głową.
- Aaaa~! Kocham cię! – powiedział i rzucił się jej na szyję.
*Na Sali*
- Chunji! – krzyknęła Mika wchodząc na salę. – Widziałeś wczoraj Angel?
- Dzień dobry. Miło cię widzieć. Jak spałaś. – powiedział sarkastycznie.
- Sorrka. Cześć Chunji. Widziałeś wczoraj Angel?
Chłopak skinął głową.
- I co? – zapytała natychmiast.
- Nie rozmawiałem z nią. Była z Zico.
- Tak myślałam. Ale nie wróciła na noc do domu.
- Serio? Chyba nic się jej nie stało? – powiedział przejęty.
- Raczej nie. Pewnie nocowała u Zico. – powiedziała i poszła do szatni.
Chunji krajało się serce słysząc o Angel i Zico. Przez chwilę stał, a następnie podbiegł do torby i wyciągnął komórkę.
- Yoboseyo Angel?
- Hymm? – odezwała się.
- Gdzie jesteś?
- Spóźnię się. Dopiero co wstałam.
Chwila ciszy, a potem w głośniku usłyszał jakieś szmery.
- Yah Zico. Puść mnie. Muszę iść na trening. – powiedziała cicho Angel
- Zostań ze mną jeszcze trochę. Muszę się nacieszyć swoją dziewczyną. – powiedział Zico.
- Ah Chunji już idę. – powiedziała do telefonu – Będę niedługo.
Chunji trzymał telefon z osłupieniem.
- Yoboseyo? Angel? – powiedział, ale nie usłyszał już odpowiedzi.
Zakończył rozmowę i stał patrząc w podłogę.
Dlaczego? – pomyślał – Dlaczego to tak boli?
- Chunji żyjesz?! – krzyknął L.Joe i klepnął go po plecach. Chunji spojrzał na kolegę.
- To nic. – rzucił komórkę do torby.
W tym czasie Mika wyszła z szatni, a Chunji natychmiast z nią zagadał.
- Angel się spóźni. – powiedział.
- Serio? Dzwoniła?
- Nie. Ja dzwoniłem do niej.
- Ah. I co mówiła? – zapytała obojętnie.
- Jest u Zico.
- Tak myślałam. – powiedziała kładąc wodę na stoliku. Po chwili usiadła na krześle zakładając nogę na nogę i poprawiając sznurówki.
- Oni są parą? – spytał Chunji udając zobojętnienie.
- Nie. Chyba. – spojrzała na niego zaskoczona. – Skąd to pytanie?
- Nic. Usłyszałem tylko jak Zico krzyczy, że chce więcej czasu spędzić ze swoją dziewczyną. Pomyślałem, że może są parą.
- Nic mi nie mówiła! – oburzyła się Mika unosząc brwi – No nie wierzę!
Chunji tylko wzruszył ramionami i podszedł do lustra poprawiając włosy.
*Sala druga*
Carmen stała na środku Sali patrząc jak reszta gra w nogę piłką, którą znaleźli pod ławką w szatni. Ktoś podał jej piłkę. Naprawdę nie chciała grać i gdyby Sehun nie krzyknąłby do niej żeby podała – nawet by się nie ruszyła. Z całej siły zamachnęła się na piłkę i kopnęła w stronę Sehuna. Chłopak dostał piłką prosto w twarz.
- Ah przepraszam! – krzyknęła i podbiegła do niego.
- To nic. – powiedział i chciał wrócić do gry, ale Carmen go zatrzymała.
- Leci ci krew z nosa. Musimy iść. – powiedziała i złapała go za rękę ciągnąc na korytarz, a reszta przez chwilę patrzyła po czym wróciła do gry.
- Mówiłem że to nic. – Carmen podała mu chusteczki – Wystarczy że wytrę krew i tyle.
- Usiądź tu i czekaj na mnie. – powiedziała i wybiegała z budynku.
*5 minut później*
- Masz. – powiedziała zasapana podając Sehunowi woreczek z lodem.
- Serio nie trzeba było. – powiedział i wziął od niej woreczek po czym położył sobie na nosie.
Dziewczyna usiadła obok niego i wyjęła mokre chusteczki. Zaczęła wycierać zaschnięta krew z jego twarzy. Sehun przyglądał się jak w skupieniu Carmen nim się zajmowała. Po chwili zdjął lód z nosa i złapał dziewczynę za rękę. Popatrzyła na niego ze zdziwieniem.
- Coś się stało? Boli?
- Jesteś zła za wtedy? – spytał przygryzając wargę.
- Kiedy? – zapytała zaskoczona.
- Za to co zrobiłem w klubie.
Dziewczyna przyglądała mu się w ciszy.
- Nie jestem zła. – powiedziała w końcu.
- Tak się cieszę! – krzyknął i przyciągną ją do siebie otulając ramionami. – Oh przepraszam! – krzyknął znowu i rozluźnił uścisk.
Carmen spojrzała na niego odrywając głowę od jego ramienia.
- To nic. – powiedziała łapiąc go za rękę w której trzymał lód – Przyłóż to.
Chłopak posłuchał polecenia uśmiechając się od ucha do ucha.
* Na Sali*
Tao podał piłkę do Ari. Dziewczyna zaczęła biec, ale Kris zagrodził jej drogę. Chciała podać piłkę z powrotem, ale Rina zasłaniała Tao. Postanowiła więc wyminąć Krisa, jednak on wystawił nogę przez co Ari potknęła się i prawie upadła, na szczęście Kris ją podtrzymał.
- Przepraszam. – powiedział.
- To nic.
- Wszystko ok? – nadal nie puszczał jej ręki.
- Nic mi nie jest. – powiedziała i spojrzała w dół, aby schować swój rumieniec. Tao, który stal dalej widząc to podbiegł do nich.
- Ari wszystko ok.?
Dziewczyna skinęła głową.
- Chodź. – powiedziała i złapał ją za ramię – Na dziś wystarczy zabawy. – zwrócił się do Krisa.
*Na drugiej sali*
Do stolika przy którym siedziała Mika przyłączył się L.Joe.
- Mam głupie pytanie. – powiedział chłopak.
- Mów. – dziewczyna odwróciła się w jego stronę.
- Jesteście z Polski wszystkie nie? – dziewczyna skinęła głową – A mieszkałaś może w Ameryce jeszcze przed debiutem?
- Skąd to pytanie?
- Przypominasz mi kogoś więc?
- Mieszkałam w Ameryce od 11 roku życia.
- Gdzie dokładnie?
- Oregon, Beaverton.
L.Joe wyszczerzył oczy.
- I nie kojarzysz mnie? – spytał.
- A powinnam?
- Ah chincha! Jak możesz mnie nie pamiętać!
Dziewczyna przez chwilę zastanawiała się. Próbowała poskładać fakty:
Hymm… Koreańczyk… L.Joe… Joe… - myślała
- Joe?! Serio?! – krzyknęła
- No brawo! – krzyknął i uśmiechnął się – Dawno się nie widzieliśmy.
- Jak mogłam nie zauważyć. To przez twój kolor włosów! Miałeś ciemny! W jasnych włosach całkiem inaczej wyglądasz!
- Hahaha! Ja od razu cię rozpoznałem, ale musiałem się upewnić.
L.Joe i Mika zaczęli wspominać dzieciństwo.
- Ah i pomyśleć, że po tych wszystkich latach spotkam swoją pierwszą miłość. – palnął L.Joe.
- Serio? Byłam twoją pierwszą miłością?
Chłopak zaczerwienił się i podrapał po głowie.
- Haha. No tak jakby.
- Słodzio! Hehe.

~Angel


Rywale ( Minho - SHINee )




Stałaś na środku wielkiej hali sportowej. Przed tobą była poprzeczka o wysokości 2,10 m. Za wszelką cenę chciałaś ją przeskoczyć. Przygotowałaś się do startu, biegniesz, skaczesz i upadasz na materac, a poprzeczka razem z tobą. Jednak nie poddawałaś się. Jeszcze raz analizowałaś jak to robią inni, a zwłaszcza Minho. To jego najbardziej chciałaś pokonać. Kiedy już myślałaś, że poznałaś tajny trick Minho, znów przystąpiłaś do skoku. Tym razem poprzeczka też spadła.
- Co robię źle?!- krzyknęłaś zła.
- Środek ciężkości- odwróciłaś się, a w drzwiach stanął Minho. Odwróciłaś się udając, że go nie widzisz. Wstałaś i poprawiłaś tyczkę.
- Może chcesz, żebym ci pomógł?- zapytał.
- Nie, dziękuję- syknęłaś.
Bądź co bądź był on twoim największym rywalem. Jednak przy nim twoje serce przyspieszało bicie.
- Ok. To ja idę- odwrócił się na pięcie i zmierzył w stronę wyjścia.
- Yah!- krzyknęłaś. Minho odwrócił się z uśmiechem na twarzy.- Naprawdę możesz mi pomóc?- Minho podszedł bliżej do ciebie i potargał twoje włosy.
- No jasne!- powiedział radosnym głosem.- Chyba się czerwienisz.
- No chyba ty!- odpowiedziałaś szybko i odwróciłaś się- To od czego zaczynamy?
Nie zauważyłaś kiedy minęły 4 godziny.
- Chyba na dziś starczy- powiedział Minho.
- Um..- zabrałaś torbę i wyszliście razem. Minho odprowadził cię prosto do domu.
- Od dziś nie jesteśmy rywalami.
- Hę?- odwróciłaś się zaskoczona.
Minho nachylił się, wasze usta dzieliły centymetry. Zbliżył się jeszcze bardziej aż wasze usta złączyły się w pocałunku.
- Od dziś chcę byś stała się mi bliższa.
- Dobrze Oppa- szepnęłaś i odwzajemniłaś jego pocałunek.

Scenariusz na życzenie.
~Dżasta

Wróg ( Himchan - B.A.P )





Naprawdę nie przepadałaś za Himchanem. Jak za całą jego bandą. Grupa gangsterów nie była w twoim guście, a widząc jak wykorzystywali innych ludzi i w przypadku Himchana zabawiali się z dziewczynami – robiło ci się nie dobrze. Nienawidziłaś go najbardziej! Dodatkowo przez to, że jako jedyna w szkole nie słuchałaś jego poleceń cała szkoła uwzięła się na tobie. Nie miałaś żadnych przyjaciół, bo wszyscy omijali cię szerokim łukiem, a po ostatnim (wczorajszym) incydencie spodziewałaś się najgorszego scenariusza i nie pomyliłaś się.
Stałaś na środku stołówki obklejona mąką z jajkami. Wszyscy bawili się świetnie – tylko nie ty. Wiedziałaś, że walka nic nie pomoże, więc wolałaś to przeczekać. Nie miałaś zamiaru płakać – nie tutaj. Nie chciałaś żeby ktoś widział, że tak naprawdę nie jesteś taka silna. Chciałaś zachować pozory, więc zacisnęłaś zęby i stałaś, a reszta cię wyśmiewała rzucając w ciebie jajkami. Jeden z chłopców podszedł do ciebie i kopnął. Po chwili przyłączyła się reszta – kopiąc cię, plując, śmiejąc się prosto w twarz.
 Nie będę płakać. – pomyślałaś sobie.
- Yah! – usłyszałaś krzyk i wszyscy się odsunęli – Wracać do klas! – warknął jakiś chłopak.
Myślałaś że to nauczyciel, ale grubo się myliłaś. To był twój największy wróg – Himchan.
Powoli wstałaś. Cała w mące i jajkach, twoja warga krwawiła i ledwo mogłaś stanąć na nogach. Ale nie chciałaś pokazać mu swoich słabości – nie teraz.
- Bawi cię to? – warknęłaś kiedy zostaliście sami na sali.
- Ani trochę. – odpowiedział patrząc na ciebie poważnie.
- Hahaha! – zaśmiałaś się z ironią - Najwyraźniej dobrze się bawiłeś. – spojrzałaś na niego krzywo.
- Ani trochę. – powtórzył, a ty prychnęłaś.
Chwiejnym krokiem ruszyłaś w stronę wyjścia. Chłopak podbiegł do ciebie i podtrzymał cię.
- Nie dotykaj mnie! – krzyknęłaś i odepchnęłaś go z całej siły.
- Chcę tylko pomóc. – powiedział zbliżając się w twoją stronę.
- Nie potrzebuję pomocy od kogoś takiego jak ty! Spieprzaj! – popchnęłaś go znowu i zaczęłaś iść. Byłaś już w progu drzwi kiedy poczułaś silny ból w nodze i potknęłaś się.
- Uważaj! – krzyknął chłopak łapiąc cię od tyłu.
- Mówiłam nie dotykaj!
- Zamknij się! – krzyknął i podniósł cię wynosząc ze stołówki i prowadząc do pielęgniarki.
- Puść mnie kretynie! – krzyknęłaś i próbowałaś się wyrwać.
Chłopak szedł w ciszy trzymając cię mocno i zatrzymał się dopiero w gabinecie. Pielęgniarki nie było. Himchan położył cię na łóżko.
- Gdzie się ona podziewa gdy jest potrzebna? – powiedział cicho.
Zaczął przeszukiwać wszystkie szafki. Po chwili wyjął jakieś bandaże, plastry, wodę utlenioną i waciki. Podszedł do ciebie kiedy siedziałaś na brzegu lóżka. Sięgnął po waciki i nalał na nie wodę utlenioną po czym nachylił się, aby przetrzeć twoją ranę na kolanie.
- Nie potrzebuję twojej pomocy. – powiedziałaś i wstałaś, ale chłopak złapał cię za nadgarstki i posadził z powrotem.
- Nie ruszaj się! Czy do ciebie nie dociera że masz siedzieć na dupie?! – krzyknął.
- A co zmusisz mnie do tego!? – spytałaś z uśmieszkiem na twarzy.
Próbowałaś znowu wstać, ale wtedy Himchan usiadł i posadził cię na swoje kolana.
- Puść mnie! – krzyknęłaś i próbowałaś się wyrwać.
Chłopak przycisnął cię do siebie, a ty położyłaś ręce na jakie klatce piersiowej aby go odepchnąć. Wtedy złapał cię za nadgarstki i trzymał mocno blisko siebie. Spojrzałaś na niego lodowatym wzrokiem.
- Nie jestem twoim wrogiem! – krzyknął – Chcę ci pomóc!
- Jesteś! Jedyne komu chcesz pomóc to samemu sobie!
Chłopak popatrzył ci prosto w oczy. Pierwszy raz byłaś tak blisko niego.
- Więc uważasz mnie za swojego wroga? – zapytał ze smutkiem w oczach.
- Serio! Lubisz dręczyć ludzi! – powiedziałaś sarkastycznie.
- Nie jestem taki jak mówią! – krzyknął.
- Świetnie. Więc puść mnie. – powiedziałaś obojętnie.
- Nie puszczę. – uśmiechnął się i sięgną po wacik, który chwilę później wylądował na twoim kolanie.
Skrzywiłaś się z bólu, a Himchan się zaśmiał.
- Więc chciałeś to zrobić żeby zobaczyć jak cierpię. – spojrzałaś na niego.
Chłopak nie odpowiedział. Chwycił cię za nadgarstek i wysoko podniósł twoją rękę. Teraz już nic cię nie obchodziło, nawet nie próbowałaś go powstrzymać. Patrzyłaś jak jego zgrabne palce wędrują do twojej rany na łokciu i przedramieniu. Zagryzłaś zęby aby nie krzyknąć z bólu kiedy po raz kolejny dotykał twoich ran. Po dezynfekcji nałożył ci plastry, a kolano przewiązał bandażem z lodem – ponieważ było spuchnięte. Znowu sięgnął po wacik i zamoczył w wodzie, a następnie przyłożył do kącika twoich ust. Spojrzałaś w bok ignorując to co robi, ale on odwrócił twoją głowę w swoją stronę.
- Jak mam to zrobić skoro jesteś odwrócona?
- Nikt cię o to nie prosił. – zmierzyłaś go wzrokiem.
- Dla ciebie zrobię wszystko. – powiedział nachylając się w twoją stronę.
- Hej nie pozwalaj sobie! – zasłoniłaś jego twarz ręką żeby cię nie pocałował.
- Właśnie dlatego cię lubię ___! – powiedział i objął cię mocno.

Scenariusz na życzenie ^^

~Angel

środa, 13 marca 2013

Kocham Cię ( I wanna love - rozdział 8 )





- Zico?
- Tak? – odezwał się w głośniku.
- Masz teraz czas? – spytała Angel
- Jasne. Coś się stało?
- Jestem w parku obok domu. Możesz przyjechać?
- Jasne zaraz będę. Nie ruszaj się.
*W mieszkaniu*
- My musimy już iść. – powiedział Chunji i zaczął się zbierać, a L.Joe dołączył do niego.
- Chunji – Mika podeszła do niego – Możesz sprawdzić co z Angel?
L.Joe właśnie poszedł do toalety, a Chunji zakładał buty.
- Ja?
- L.Joe cię dogoni. Powiem mu.
- Dobra.
- Ok dzięki.
*W parku*
- Angel? – Zico zawołał dziewczynę. Blondynka stała tyłem do niego pociągając nosem. – Ej ty płaczesz? – zapytał i podbiegł do niej.
- Nie! Wcale nie! – powiedziała ocierając łzy.
- Przecież widzę! – powiedział i odwrócił ją w swoją stronę – Co się stało?
- Nic. – mruknęła.
- Mów! – powiedział stanowczo.
- Pokłóciłam się z Carmen pasuje!? – łzy znowu pociekły jej po policzkach.
Zico otarł jej łzy, a następnie przytulił.
- No już… Będzie dobrze. – pocieszył ją.
*Chunji*
Chunji szedł w stronę samochodu. Mika powiedziała, że Angel będzie w parku. L.Joe miał zaraz do niego dołączyć. Zauważył Angel i przyśpieszył kroku. Wtedy dziewczynę zagadał chłopak, Chunji dokładnie go znał – to był Zico. Chłopak przystanął czekając na reakcję Angel. Widząc jak Zico przytula dziewczynę skrzywił się.
Dlaczego to nie mogę być ja? – pomyślał i natychmiast skarcił się w duchu za takie myśli.
Ale niestety nie mógł oszukać sam siebie, a wiedział bardzo dobrze, że od chwili gdy pierwszy raz ją ujrzał – swojego anioła – jego serce zabiło szybciej.
- Debil. – powiedział sam do siebie.
- Kto jest debilem? – usłyszał znajomy głos za sobą.
Chunji podskoczył i odwrócił się do tyłu, L.Joe patrzył na niego pytająco.
- Nikt. – mruknął – Chodźmy.
Popchnął kolegę i razem poszli w stronę samochodu.
*W domu Zico*
- Zico? – Angel popatrzyła na niego maślanymi oczami. Chłopak odwrócił się na chwilę od lodówki i spojrzał na nią.
- Ah Angel! Siadaj na kanapie.
Dziewczyna posłuchała jego polecenia, a chłopak przyniósł kilka piw.
- Masz. Wiem że alkohol nie rozwiąże problemów, ale na pewno pozwala się rozluźnić.
- Dzięki. – powiedziała dziewczyna i sięgnęła po pierwszą puszkę.
*Pół godziny później*
- Ah chincha! – krzyknęła dziewczyna znad swojej już drugiej puszki – Co robisz?!
Zico siedział przy stole pisząc coś w zeszycie.
- Co? – spojrzał na nią.
- Piszesz te mazgi-pazgi! Skup się na piciu! Nawet jednej puszki nie wypiłeś.
- Piszę tekst Angel. Sama poprosiłaś mnie żebym napisał drugą zwrotkę.
- Ale nie teraz!
Dziewczyna sięgnęła po trzecią puszkę.
- Yah! Nie przesadzaj z piciem! – Chłopak chciał ją zatrzymać, ale ona była szybsza. Otworzyła puszkę.
- Masz swoją. – powiedziała i pokazała mu język.
- Tak… - powiedział sam do siebie i sięgnął po pustą puszkę piwa – Dużo mi zostało. – po chwili dodał głośniej – Idę do sklepu.
- Świetnie! Kup jeszcze piwo! – powiedziała Angel uśmiechając się jak głupia do sera.
Zico zebrał kartki ze stołu i zaniósł do pokoju. Później pozbierał puste puszki i wyrzucił do śmietnika po czym wyszedł z mieszkania.
*10 minut później*
- Wróciłem. – powiedział Zico wchodząc do mieszkania. Zdjął bluzę oraz buty i z siatką pełną piwa wszedł do salonu. Angel leżała na kanapie. Zico przez chwilę przyglądał się dziewczynie, po czym położył siatkę na stole.
- Angel? – zapytał cicho podchodząc bliżej, ale dziewczyna nie odpowiedziała.
Chłopak nachylił się i wziął ją na ręce. Ruszył z nią w stroną pokoju i chwilę później ułożył na wygodnym łóżku. Nadal pochylając się w jej stronę palcami musną jej policzek, po czym odsunął się aby odejść, ale dziewczyna złapała go za rękę.
- Nie odchodź… - wyszeptała półprzytomna.
- Angel… - powiedział ze zmartwioną miną.
- Nie zostawiaj mnie dziś samej. – dodała po chwili.
- Nie zostawię. – Usiadł na brzegu łóżka głaszcząc ją po głowie. Dziewczyna przesunęła się robiąc dla niego miejsce.
- Będziesz spać ze mną? – zapytała lekko otwierając oczy.
- Dobrze. – powiedział tylko.
Położył się obok niej i oplótł ją ramionami. Dziewczyna schowała się w jego objęciach.
*Rano*
Angel wstała pierwsza. Głowa bolała ją i prawie nic nie pamiętała z poprzedniej nocy. Poczuła na sobie czyjąś rękę i odwróciła się zobaczyć kto ją przytulał.
Zico spał. Jedną rękę trzymał pod swoją głową, a drugą obejmował Angel. Dziewczyna spojrzała zaskoczona i zaczęła walić się w głowę.
- Angel? – usłyszała zaspany głos Zico – Już wstałaś. – uśmiechnął się.
- Zico puścisz mnie? – zapytała cicho, a on spojrzał na nią obrażony.
- Nie puszczę cię. – powiedział i przytulił ją mocniej.
- Zico dlaczego się tak zachowujesz? – spytała patrząc na niego podejrzliwie.
Może nadal się nie obudził? Albo czegoś chce i się przymila. – pomyślała Angel.
- Bo cię kocham! – spojrzał jej prosto w oczy i nachylił się żeby ją pocałować. Dziewczyna z oszołomieniem patrzyła na niego, a on oderwał się od jej ust i znowu ją przytulił.


~Angel

Zimowe igraszki ( D.O - EXO-K )




Szłaś ze spuszczoną głową kapiąc śnieg, obok ciebie szedł Kyung Soo, wracaliście z zajęć. Nie odzywałaś się do niego jednak on ciągle cię zaczepiał.
-____, co jest grane?- powiedział
- Nic.- odparłaś bez entuzjazmu.
- Przecież widzę. Na zajęciach byłaś radosna a teraz jesteś smutna.
- Zdaje ci się- powiedziałaś i spojrzałaś na niego kątem oka. D.O był jak zawsze uśmiechnięty.
- Jest zima! To takie piękne. Uśmiechnij się ____.
Racja, D.O kochał zimę. Bardzo na nią czekał. Zresztą jak na każdą porę roku.
- A z czego się tu cieszyć. Jest zimno, biało. Wszystko wygląda tak jakby życie z nich uszło.- powiedziałaś z lekko podniesionym głosem. Kyung Soo spojrzał na ciebie z podniesionymi brwiami. Nagle D.O rzucił się za śnieg i zaczął robić aniołka.
- Yah!- krzyknęłaś- Co ty wyprawiasz?
Chłopak nic nie odpowiedział tylko dalej kontynuował swoją zabawę. Widziałaś ile radości mu to sprawia.
- Yah! D.O! Co ty wyprawiasz? Ludzie się na ciebie patrzą- powiedziałaś i nerwowo zaczęłaś się rozglądać.
- A niech patrzą!- powiedział nie przejęty.
- Dobrze. Rób co chcesz ja idę!- odwróciłaś się na pięcie i poszłaś wolnym krokiem. Po chwili D.O dobiegł do ciebie.
- Poprawiłem ci humor?- zapytał
- A taki był zamiar?- spojrzałaś na niego spod łba.
- Um... Dla ciebie wszystko- powiedział uśmiechnięty.
- To nie, nie udało ci się- rzuciłaś.
Szliście dalej w milczeniu. Po chwili zorientowałaś się, że idziesz sama.
- Kyung Soo ! Gdzie ty do cholery jesteś?!- krzyknęłaś.
- Tutaj- usłyszłaś.
Rozejrzałaś się i zobaczyłaś, że D.O znów leży w śniegu i robi aniołka. Podeszłaś do niego i lekko się uśmiechnęłaś.
- Nie wygłupiaj się, możesz się przeziębić- powiedziałaś troskliwie.
D.O wyciągnął rękę, żebyś pomogła mu wstać. Chwyciłaś go, a on jednym ruchem rzucił cię na śnieg.
- Mam cię!- powiedział uradowany i rzucił się na ciebie.
Chciałaś się uwolnić jednak on był silniejszy. Usiadł na tobie i dwiema rękami trzymał cię za nadgarstki. Nachylił się. Otworzyłaś szeroko oczy i spojrzałaś na niego.
- Nie mam wyjścia.- powiedział półgłosem
- Hę?
- Jest tylko jeden sposób by poprawić ci humor.- nachylił się jeszcze bardziej a wasze usta złączyły się w gorącym pocałunku. Na całym ciebie poczułaś ciarki.
- I jak udało cię prawda?- powiedział zdyszany.
- Um...- powiedziałaś oszołomiona i odwzajemniłaś jego pocałunek.


~Dżasta

wtorek, 12 marca 2013

Nowe wyzwania ( I wanna love - Rozdział 7 )






- Więc co to za grobowa atmosfera? – spytał Kris.
- Więc… Zacznę od tego, że od poniedziałku idziemy do szkoły. – powiedziała Angel.
- Ah! Teraz rozumiem powagę sytuacji! – powiedział Kris uśmiechając się.
- Bardzo śmieszne. – skomentowała Carmen.
- Żartujesz prawda? – spytała Rina z nadzieją.
- To samo pytanie zadałam GD. Ale niestety nie żartuję.
- Więc po to nas wezwałaś? – zapytał znudzony Sehun.
- Daj mi skończyć. – Angel spojrzała na niego lodowatym wzrokiem – Co do klas… Ja i Ari mamy być z Sehunem.
- Serio? – przerwał jej Sehun. Angel kiwnęła głową i kontynuowała.
- Mika z Nielem, a Carmen z Riną.
- Ah więc będziesz z Nielem. – L.Joe zwrócił się do Miki.
- Na to wygląda. – odpowiedziała.
- Dobra przechodząc do najważniejszego. Został nam tydzień praktyk tanecznych, a później przechodzimy do wokalnych. Jiyong Oppa powiedział, że już mamy uczyć się swoich tekstów aby być gotowym na nagrania. Hymm… Ogółem debiut przesunął się o miesiąc do przodu. – powiedziała Angel.
- No zajebiście po prostu! – krzyknęła Mika.
- Nawet nie zdążyliśmy podzielić tekstu. – powiedział L.Joe poprawiając grzywkę.
- Więc musimy wybrać jutro. – powiedziała Mika.
Wszyscy wydawali się zdezorientowani. Przez pokój przechodziły różne szepty. Dziewczyny rozmawiały głównie o szkole, a chłopcy wydawali się przejęci skróceniem czasu na próby.
- Bez obaw. – powiedziała Angel kiedy zrobiło się trochę ciszej – Mamy tylko 2 tygodnie mniej praktyki.
- Tylko? – powiedziała z niedowierzeniem Carmen – Wiesz bardzo dobrze, że każdy dzień się liczy. W tak krótkim czasie jest to bardzo trudne. Sama wiesz to po sobie i twoim tańcu!
- Sugerujesz, że nie dam sobie rady? – oburzyła się Angel – Może ty powinnaś więcej poćwiczyć nad swoim wokalem, bo ostatnio to przez ciebie mieliśmy opóźnienie w nagraniach!
- Świetnie! Teraz czepiasz się mojego śpiewu!? – burknęła Carmen krzyżując ręce na piersiach.
- To ty pierwsza przyczepiłaś się do mojego tańca! – odpowiedziała Angel
- Tak oczywiście! Ale w porównaniu do ciebie ja o mało przez to nie wyleciałam! Ty nie ważne jak źle byś nie tańczyła i tak zostaniesz w zespole! Wszystko uchodzi ci płazem! – krzyknęła Carmen i natychmiast pożałowała swoich słów, bo wiedziała, że zaszła za daleko.
Angel dokładnie wiedziała o co jej chodziło. Kiedyś była fatalna w tańcu, normalnie wyleciała by z zespołu, ale przez jej wygląd dyrektor pozwolił jej zostać. Mimo to dziewczyna ciężko pracowała aby poprawić swoje umiejętności i dzięki temu jest o niebo lepsza niż wcześniej, a dodatkowo została liderką zespołu. Oczywiście dziewczyna czuła nadal wyrzuty sumienia wobec reszty zespołu, a Carmen powiedziała to akurat w takim momencie. Dziewczynie puściły nerwy.
- Świetnie. – powiedziała patrząc na koleżankę z niedowierzeniem. Natychmiast odwróciła się i wybiegła z mieszkania.
- Boże Angel… - wykrztusiła Carmen – Ja nie chciałam…
- Ah chincha dziewczyno! – krzyknęła Rina uderzając lekko Carmen i wstała by wybiec za Angel, ale Mika ją powstrzymała.
- Zostaw ją na chwile samą. Z resztą i tak pewnie zadzwoni do niego.
Rina chciała zaprotestować, ale pod napięciem wzroku Miki odpuściła sobie i wróciła na miejsce.

~Angel

Pierwsze ostrzeżenie? ( I wanna love - rozdział 6 )





Rano Angel dostała wiadomość od GD, że po treningach ma przyjechać do niego aby obgadać jedną sprawę. Dziewczyna domyślała się, że chodzi o wczorajszy dzień i jej wpadkę przy nauce tańca.
- Ej Angel! Dziś też zostajesz po treningach? – spytał L.Joe kiedy skończyli zajęcia.
- Nie mogę. Jiyong Oppa chciał ze mną porozmawiać.
Wszyscy, nawet instruktor, spojrzeli w jej stronę.
- Chyba to nic poważnego? – zapytał Chunji
- Obawiam się, że chodzi o wczoraj. – przyznała blondynka.
- Angel dziś szło ci dużo lepiej. Jestem pewien, że nie o to chodzi. – pocieszył ją instruktor.
- Dziękuję trenerze.
- Dlaczego nic mi nie powiedziałaś? – wtrąciła Mika.
 - Nie chciałam was martwić. Wolałam się dowiedzieć o co chodzi, a nie niepotrzebnie was martwić.
- Pójdę z tobą. – zaproponowała Mika.
- Nie… Dam sobie radę. Wracaj od razu do domu i czekajcie na mnie.
*W biurze*
- Annyonghaseyo! – Angel weszła do biura i przywitała się z GD.
- Nie musisz być taka oficjalna. – powiedział spokojnie i wskazał na kanapę żeby usiadła.
- Więc nie muszę nazywać cię Ajushi? – zażartowała Angel.
- Wyglądam na tak starego? – uśmiechnął się.
- Starzej niż mój dziadek. – przyznała Angel z poważną miną – A tak poważnie… Wezwałeś mnie w jakiejś ważnej sprawie.
- Tak racja.
- Jeżeli chodzi o wczoraj to…
- Ah to? Nie przejmuj się. – machnął lekceważąco ręką – Słyszałem, że szło ci źle, ale dziś podobno dużo lepiej. Ale nie o to mi chodzi.
Dziewczyna westchnęła z ulgą.
- Mówiłem, że nie gryzę. Nie musisz się tak bać. – powiedział rozbawiony.
- Nie prawda! Oppa jesteś niebezpieczny!
- Oh! Więc jednak Oppa, a nie Ajushi? – zaśmiał się – Dobra przejdę do sedna. – powiedział i sięgnął po dokumenty na stole. – Myślałem, że mamy więcej czasu, ale debiut przesunął się.
- Przesunął o ile? – zapytała zaskoczona Angel.
- O miesiąc do przodu.
- Miesiąc? – wyszczerzyła oczy.
- Dlatego jako liderkę wezwałem cię tu. Macie tylko miesiąc na praktykę z Teen Top i Exo. Został wam tydzień na treningi tańca, a później przechodzicie do nagrań.
- Rozumiem.
- Ah i jeszcze jedno. Jak ci idzie piosenka z Zico?
- Wczoraj się z nim spotkałam w sprawie pierwszej zwrotki.
- Rozumiem. Chciałbym żebyście do końca praktyk skończyli ją. Uda wam się? To niecały miesiąc.
- W porządku. Zadzwonię do niego. Tylko boję się o studio, nie zawsze ma do niego dostęp.
- Nie ma problemu. Możecie używać tego tutaj, wystarczy powołać się na mnie.
- Super! Napiszę do niego kiedy ma czas.
- Ok. Jeszcze jedno.
- Tak?
- Zacznijcie uczyć się swojego tekstu żeby na następny tydzień być gotowym na nagrania.
- Dobra rozumiem.
- To wszystko, przekaż reszcie.
- Ok. Dziękuję. – ukłoniła się i wyszła.
- Ah Angel! – krzyknął GD wybiegając z biura. Dziewczyna odwróciła się zaskoczona. – Od poniedziałku wszystkie idziecie do szkoły.
- Szkoły?! – krzyknęła dziewczyna.
- Haha! Wiedziałem, że się ucieszysz. – zaśmiał się – Będziesz chodzić do klasy z Ari i Sehunem, Mika z Nielem, a Carmen z Riną.
- Serio? Mówisz poważnie? Do szkoły? Przecież zostało raptem niecałe pół roku. – niedowierzała Angel.
- Dla ciebie tak, ale dla Riny i Carmen półtora roku. Wytrzymasz.
- Ah chincha!
GD zaczął się śmiać i wrócił do biura, krzycząc za sobą.
- Powodzenia!
- Nie dziękuję… - burknęła pod nosem dziewczyna i ruszyła do wyjścia wyciągając telefon.
- Mika jesteś już w domu?
- Nom. A co? – usłyszała w głośniku.
- To nie wychodźcie nigdzie! Zaraz będę w domu. I daj Rine do telefonu.
- Ok ~
- Halo?~ Aż tak tęsknisz?~ - powiedział melodyjnie Rina.
- Tak bardzo. Zadzwoń do Krisa żeby razem z Tao i Sehunem przyszli do nas ok?
- Serio?
- Nie na niby! Muszę wam wszystkim coś przekazać.
- Angel nie brzmisz zbyt radośnie!
- Bo nie mam powodu do radości!
- Ok , ok! Zadzwonię!
- Jeszcze muszę zadzwonić do Chunjiego i L.Joe , niedługo będę.
Rozłączyła się i wybrała numer do Chunjiego.
- Hej gdzie jesteś?
- Na sali.
- Jest z tobą L.Joe?
- Nom.
- Ok. Zaraz tam będę nie ruszajcie się!
- Ale o co chodzi?
- Po prostu czekajcie!
Rozłączyła się i szybko pobiegła do sali.
*Chwilę później*
- Już jestem! – krzyknęła zasapana.
L.Joe i Chunji spojrzeli w jej stronę.
- Coś się stało? – spytał Chunji.
- Tak. – Angel podeszła do nich i chwyciła każdego za rękę ciągnąc za sobą.
- Ej Angel! – krzyknął L.Joe.
- To porwanie! Nie próbujcie stawiać oporu! – zażartowała a chłopcy zaczęli się śmiać.
- A tak serio? – powiedział L.Joe po chwili.
- Idziemy do naszego dormu!
- He? – spytali równocześnie.
*W mieszkaniu dziewczyn*
- Jesteśmy! – zawołała Angel – Przyprowadziłam ze sobą striptizerów! – zażartowała
- Wow! Wyglądają zupełnie jak Chunji i L.Joe z Teen Top! Mogę ich pomacać? – zażartowała Rina i razem z Angel przybiły sobie piątkę.
- Yay! My też możemy się dołączyć? – zapytał Kris z progu drzwi. Za nim stali Tao i Sehun.
- Tak. Wszyscy chcemy zobaczyć twoją owłosioną klatę Kris! – skomentował Sehun zdejmując buty. Wszyscy zaczęli się śmiać.
- Yah! Wcale nie jest owłosiona! – zaprotestował Kris – Mogę wam pokazać.
Zaczął podnosić koszulkę do góry, ale Tao mu przeszkodził.
- Nie! – krzyknął – Wszyscy wiemy, że jest ogolona!
- Ej! Dziewczyny nie wiedzą! – powiedział i znowu chciał ściągnąć koszulkę.
Angel powstrzymała go gestem.
- I wcale nie chcemy wiedzieć. Może innym razem. – przerwała mu – Teraz mamy ważniejsze rzeczy do omówienia. 

~Angel

Wpadka (T.O.P - BigBang)




 Weszłaś do pokoju, przy stole siedział T.O.P i pił lampkę wina. Dobrze wiedziałaś co się święci, T.O.P miał wenę i pisał piosenkę.
- ____, chcesz się ze mną napić?- zapytał kiedy cię zobaczył.
- A nie będę ci przeszkadzać?
- Nie, właśnie miałem zrobić sobie przerwę- sięgnął po krzesło i postawił je koło siebie. Nie śmiało podeszłaś i zajęłaś miejsce. Po chwili zorientowałaś się, że T.O.P musiał przesadzić z winem.
- T.O.P, może już odłożysz kieliszek? - chwyciłaś go za rękę.
- Nie, nic mi nie jest- szarpną ręką, a wino wylało się na jego białą koszulę.
- Oppa! Miahne! Nie chciałam- wybiegłaś po mokrą ścierkę. Kiedy przyszłaś zobaczyłaś jak T.O.P rozpina guziki i ściąga koszulę. Speszyłaś się i szybko podeszłaś do stołu, by wytrzeć resztki wina.
- Zostaw to. Kobiecie nie wypada- T.O.P chwycił twoją dłoń i zabrał kawałek materiału.
- Daj spokój. Poradzę sobie- uśmiechnęłaś się do niego.
- Spójrz na mnie- powiedział cichym, czułym głosem. Nie śmiało podniosłaś wzrok, T.O.P nachylił się i szepnął.- Jesteś naprawdę piękna. - powiedziawszy to pocałował cię.
- Oppa?! Co ty robisz? - powiedziałaś oszołomiona. T.O.P nie zareagował. Jego głowa bezwładnie opadła na twoje piersi.- Oppa? Oppa?!- szarpałaś go za ramię. Byłaś przerażona, nie wiedziałaś co się stało. Położyłaś go na podłogę i już chciałaś dzwonić do menagera kiedy usłyszałaś, że T.O.P chrapie. Usiadłaś na kanapie obok niego i odetchnęłaś z ulgą.
- On zasnął- powiedziałaś do siebie śmiejąc się cicho. Poszłaś do pokoju obok po koc. Przyszłaś i przykryłaś go.
- Dobranoc Oppa- popatrzyłaś na niego z czułością i pocałowałaś w czoło.

Scenariusz na życzenie.
~Dżasta