piątek, 22 marca 2013

Zagubieni (Dongwoon - B2ST)




Zostaliście podzieleni na dwuosobowe grupy twoim partnerem był Dongwoon. Nie wiedziałaś czy masz się cieszyć czy też płakać. Potrzebowałaś kogoś dobrego w te klocki, ponieważ sama nie jesteś w tym najlepsza.
- Dongwoon? Dobry jesteś w orientacji w terenie - zapytałaś z nadzieją.
- Tak, jestem w tym naprawdę świetny - powiedział pewny siebie, a ty uśmiechnęłaś się nerwowo. Spojrzałaś na prawo i wziełaś głęboki wdech.
- Dobrze, waszym zadaniem jest dotarcie do celu, który jest oznaczony krzyżykiem na mapie- powiedział przewodniczący - Więc zaczynajcie - podniósł rękę i dał znak do startu.
Ruszyliście przed siebie tak jak pokazywała mapa. Szliście bardzo długo, drzewa wokół ciebie wydawały się przerażające. Nie chciałaś już się w to bawić, teraz to chciałaś być w swoim ciepłym łóżku.
- Oppa? Chyba coś jest nie tak - powiedziałaś po chwili.
- Nie! Wszystko jest dobrze, jestem tego pewien, przecież mam mapę - powiedział i uśmiechnął się do ciebie.
- Wiesz, wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że trzymasz mapę do góry nogami - chwyciłaś mapę i odwróciłaś ją - Pabo! -puknęłaś go w głowę. Chłopak wydawał się zmieszany, utrzymywał cię w przekonaniu, że to był celowy zabieg.
Znów szliście bezsensu przed siebie. Miałaś dziwne wrażenie, że chodzicie w kółko.
- Teraz to już chyba naprawdę zabłądziliśmy - powiedziałaś smutno i usiadłaś pod drzewem- Jestem już wykończona.
Blondyn usiadł koło ciebie i spojrzał ci prosto w oczy, ty speszyłaś się i zakryłaś ręką twarz.
- ____, tak naprawdę to ja nie znam się na mapach - przyznał się. Jego wyznanie wcale tobą nie wstrząsnęło.
- Spokojnie, wiedziałam o tym - odpowiedziałaś i zaczęłaś masować swoje nogi.
Chłopak wziął głęboki oddech po czym zerwał się na równe nogi. Spojrzałaś na niego ze zdziwieniem jednak nie robiłaś sobie nadziei, że zabłyśnie jakimś planem.
- Chodź, nie możemy się poddać - powiedział stanowczo, w tego oczach pojawiły się iskry, był naprawdę zdeterminowany.
- Oppa! Mamy mały problem - powiedziałaś cicho i nie śmiało wskazałaś palcem na swoje nogi.
Dongwoon odwrócił się w twoją stronę i zobaczył, że masz spuchniętą kostkę.
- Miahne Dongwoon! Nie dam rady. - w twoich oczach pojawiła się łza. Z jeden strony było ci to na rękę jednak nie chciałaś zostać w tym ponurym lesie sama. Chłopak podszedł do ciebie i przykucnął.
- Wskakuj - powiedział.
- Alee....
- Żadne ale... - powiedział stanowczo, wstałaś utykając, ból był naprawdę silny. Wdrapałaś się mu na plecy.
- Ottoke - powiedziałaś cicho do siebie.
 Chłopak wstał poprawił się i ruszył przed siebie. Czułaś się bardzo niezręcznie. Po długim błądzeniu dotarliście do celu, jednak nie wiedziałaś o tym bo zasnęłaś na jego barkach.
- Przepraszamy, że tak późno- powiedział zasapany Dongwoon.
- Spóźnieni? Żartujesz? Jesteście pierwsi - przewodniczący klepnął chłopaka w ramię, a ty się obudziłaś. Rozejrzałaś się zaspana dookoła.
- Witaj śpiąca królewno - powiedział Dongwoon czułym głosem.
- Długo spałam? - zapytałaś zaspana.
- Nie, w sumie to już jesteśmy na miejscu.
- Naprawdę? Wow! Udało ci się! - krzyknęłaś i pocałowałaś Dongwoon'a w policzek.
Chłopak otworzył szeroko oczy ze zdziwienia, a ty kiedy zdałaś sobie sprawę co zrobiłaś spuściłaś zawstydzona wzrok.
- Mówiłem, że jestem w tym dobry -  powiedział dumny i nic nie wspomniał o pocałunku.
- Tak, najlepszy Oppa! - uśmiechnęłaś się słodko a w żołądku czułaś stado motyli.
- Idź odpocząć - powiedział kiedy stanęłaś na nogi i pocałował cię czule w czoło.
- Dobrze Oppa - uśmiechnęłaś się i pomachałaś mu na pożegnanie.

Scenariusz na życzenie.
~Dżasta

czwartek, 21 marca 2013

Korepetytor ( Jongup - B.A.P )




Wróciłaś do domu bardzo późno. Dziś zostałaś w szkole dłużej, ponieważ po długiej nieobecności masz sporo zaległości. Wchodząc do domu zauważyłaś, że w kuchni jest zapalone światło, poszłaś tam powoli.
- Oppa? Co tu robisz? - zapytałaś zaskoczona mijając próg.
- Czekam na ciebie - odpowiedział Jongup.
- To widzę, ale co tak późno?
- Myślałem, że wyskoczymy gdzieś po szkole, ale ciebie nie było. Zacząłem się martwić - powiedział - Jednak widzę, że wszystko jest w porządku - uśmiechnął się i potargał twoje włosy. Bardzo lubiłaś jak wykonywał ten swój zalotny gest.
Usiadłaś przy stole, wyłożyłaś książkę od matematyki, otworzyłaś ją i nie wiedziałaś od czego masz zacząć. Spojrzałaś z przerażeniem na materiał, którego wcale nie było mniej.
- Co to? - zza pleców nachylił się zaciekawiony Jongup.
- Matematyka. Muszę jutro poprawić dwa sprawdziany. Ale ten materiał to dla mnie czarna magia - powiedziałaś smutna.
- Chincha? Uwielbiam matematykę! - powiedział uradowany - Mogę ci pomóc - zaproponował.
- Super, może teraz uda mi się to zrozumieć - powiedziałaś pełna nadziei.
Jongup usiadł bliżej i zaczął tłumaczyć ci materiał krok po kroku. Patrzyłaś na niego ukradkiem i widziałaś aie radości mu to sprawia.
- Kya! Nie wiedziałam, że to jest takie łatwe - powiedziałaś ucieszona kiedy udało ci się rozwiązać zadanie.
- Mówiłem, że matematyka to moja mocna strona - uśmiechnął się - Przejdźmy dalej.
Matematyka przestała być dla ciebie taka straszna. Kiedy po raz 100 rozwiązałaś zadanie zorientowałaś się, że Jongup nie patrzy na zadanie tylko na ciebie. Poczułaś się niezręcznie dlatego zasłoniłaś się ręką.
- Nie rób tak - powiedział chłopak odsłaniając twoją twarz - Jesteś taka śliczna kiedy starasz się rozwiązać zadanie - uśmiechnął się.
Twoja twarz zrobiła się czerwona. Poczułaś nagły przypływ gorąca, serce biło ci jak szalone. Jongup nagle pocałował cię czule w usta, zrobił to tak nagle, że nie wiedziałaś co masz zrobić.
- Jutro na pewno dasz sobie radę - szepnął - ____, hwaiting! - krzyknął i wybiegł z kuchni.

Scenariusz na życzenie.
~Dżasta

środa, 20 marca 2013

Głodny ( Joon - MBLAQ )






Właśnie wróciłaś z pracy do domu. Zaczęłaś się rozbierać – zdjęłaś buty i kurtkę, po czym zaniosłaś torbę do swojego pokoju i wróciłaś do salony siadając na kanapie. Byłaś pewna, że twój chłopak Joon jest jeszcze na próbie i chciałaś sobie odpocząć przy oglądaniu telewizji choć na chwilę.
Nagle poczułaś na plecach czyjś dotyk. Po chwili ktoś pocałował cię w policzek, muskając swoimi mokrymi włosami. Przestraszona odwróciłaś się w jego stronę i ujrzałaś swojego chłopaka. Miał na sobie jedynie ręcznik obwiązany w pasie.
- Łoł spokojnie! To tylko ja. – powiedział uśmiechając się.
Na chwilę zapomniałaś, że jest w samym ręczniku i podeszłaś do niego żeby go przytulić. Po chwili jednak zawahałaś się i stanęłaś patrząc na jego ciało, z którego spływały krople wody. Chłopak złapał cię i szybko do siebie przyciągnął.
- Jesteś mokry! – krzyknęłaś i próbowałaś go odepchnąć.
- To normalne. Dopiero co wyszedłem spod prysznica. – powiedział uśmiechając się szeroko.
- Dobra puść mnie! – powiedziałaś znowu próbując go odepchnąć.
- Ale jestem głodny. – uśmiechnął się jeszcze szerzej.
- No to puść mnie! Jak inaczej mam ci coś zrobić?! – spytałaś.
Chłopak rozluźnił uścisk. Ruszyłaś w stronę kuchni, ale Joon znowu podszedł do ciebie i podniósł na ręce.
- Nie to miałem na myśli. – uśmiechnął się chytrze i zaniósł do sypialni.

Scenariusz na życzenie ^^

~Angel

Co on kombinuje? ( Seungho - MBLAQ )



-____! Rusz się! - usłyszałaś głos Seungho.
- Hę? Ale mi tu dobrze - odparłaś.
- Nie pytam czy ci tu dobrze, tylko mówię, że masz się ruszyć - powiedział lekko zły.
- Aish! Zaraz - powiedziałaś i dalej leżałaś na kanapie.
Chłopak podszedł do ciebie i rzucił ci plecak. Spojrzałaś na niego tak, jakbyś miała zaraz zrobić mu krzywdę.
- Yah! Co to jest? - zapytałaś zaskoczona.
- Twój plecak - odpowiedział bez entuzjazmu.
- To widzę, ale po co mi on? - skrzywiłaś się.
- Nie zadawaj tyle pytań tylko chodź - Seungho odwrócił się na pięcie i wyszedł z domu.
- Co za! Pożałujesz tego! - powiedziałaś cicho.
- Słyszałem! - zawołał zza drzwi. A ty pokazałaś mu język. Przez całą drogę milczeliście, co chwilę zerkałaś na chłopaka, który wydawał się być zły. W końcu dotarliście nad rzekę, wysiadłaś z ponurą miną i totalnie zdezorientowana.
- Co to ma być? Tu mam ćwiczyć? - powiedziałaś sarkastycznie.
Seungho nic nie odpowiedział tylko zaczął wypakowywać rzeczy z bagażnika.
- Yah! Oppa! Wrogów sobie szukasz? - zawołałaś poirytowana.
On znów cię zignorował, odszedł kawałek dalej i zaczął rozkładać jakieś części. Ty usiadłaś na kamieniu, byłaś na niego zła. Chwyciłaś mały kamyczek i rzuciłaś go do wody. Kiedy się odwróciłaś zobaczyłaś rozłożony namiot, od razu podeszłaś z ciekawością.
- No, skończone - powiedział zadowolony. Spojrzałaś na niego jednak on odwrócił się i poszedł przed ciebie.
- Pabo - powiedziałaś pod nosem i  wróciłaś na swoje miejsce.
Robiło się późno, a ty nadal nie wiedziałaś co on knuje. Zapadł zmrok, siedziałaś na kamieniu i patrzyłaś na rozgwieżdżone niebo.
- Awww! Jak tu ślicznie! - powiedziałaś zachwycona.
- Prawda? - powiedział Seungho i wręczył ci kubek z gorącą herbatą.
- Dlaczego tu jesteśmy? - spytałaś patrząc na niego.
- To moje magiczne miejsce. Nikt o nim nie wie oprócz ciebie i mnie - powiedział i uśmiechnął się czule.
- Arasso - powiedziałaś i znów wlepiłaś wzrok w niebo - Omo! Spadająca gwiazda! - powiedziałaś z zachwytem. Nagle Seungho okrył cię kocem i pogładził po głowie.
- Teraz musisz pomyśleć życzenie - szepnął. Zamknęłaś oczy, złożyłaś ręce i w myślach wypowiedziałaś życzenie.
- Oppa?- zapytałaś po chwili.
- Tak? O co chodzi? - spojrzał ze zdziwieniem.
- Dlaczego ja? - spojrzałaś nie śmiało w jego stronę.
- Bo jesteś dla mnie wyjątkowa - uśmiechnął się - Ale już późno. Idę spać - zmienił szybko temat.
Chłopak wstał i ruszył w stronę namiotu. Siedziałaś jeszcze tak chwile dokładnie analizując co chciał przez to powiedzieć, ale zmęczenie i senność w końcu dopadły i ciebie. Po chwili podeszłaś do namiotu.
- Oppa?! Śpisz? - zapytałaś nieśmiało.
- Nie, jeszcze nie. A co? - zapytał senny.
- Bo ja widzę tylko jeden namiot. Gdzie mam spać?
Seungho wychylił głowę z namiotu.
- Ze mną! - powiedział z uśmiechem na twarzy.
Weszłaś nieśmiało do środka i położyłaś się na skraju prawej strony.
- Połóż się bliżej, nie gryzę - powiedział cicho, a ty przysunęłaś się.
- Jeszcze - Seungho przytulił cię do siebie - Noce są tu zimne - dodał.
Popatrzyłaś na niego z szerokimi oczyma i mocno wtuliłaś się do niego.

Scenariusz na życzenie.
~Dżasta



wtorek, 19 marca 2013

Szkoła ( I wanna love - rozdział 11 )





*W biurze*
- Annyounghaseyo! – Angel przywitała się z GD i o dziwo z Zico.
- Czytałaś artykuły o was? – spytał GD przechodząc od razu do sedna.
- Nie. Tylko komentarze na twisterze.
GD skinął głową i podał jej tableta.
- Przeczytaj sobie. Myślałem, że będzie gorzej. – przyznał – Większość fanów jest raczej pozytywnie nastawiona, a ilość osób śledzących cię przekroczyła 120 tys. czyli podskoczyła o około 10 tys. Mimo wszystko daję ci ostrzeżenie Angel. Słyszałem od Zico, że nie zapytał cię o zdanie, ale to nie zmienia faktu, że powinniście mnie powiadomić o tym wcześniej. Teraz już za późno. To oznacza nowe problemy, musicie sobie z nimi poradzić.
- Przepraszam. – powiedział Zico – Następnym razem skonsultuję się z tobą.
- No ja myślę. Nie potrzebujemy od razu wielkich skandali. Więc pilnujcie się. – spojrzał na nich wymownie, a Zico uśmiechnął się - A tak przy okazji jak idzie wam piosenka?
- Świetnie. Został nam tylko refren. Niedługo nagramy demo i ci podeślemy. Będzie gotowa na czas. – powiedział.
- Bardzo dobrze! Możecie iść. Pamiętaj Angel, jutro pierwszy dzień szkoły. 
Dziewczyna skinęła głową i razem z Zico wyszli z biura. 
- Angel…
- Nic nie mów. – uciszyła go gestem.
Szli w ciszy aż do wyjścia.
- Odwiozę cię. – zaproponował.
- Nie dzięki. – odpowiedziała chłodno.
- Angel~ - mruknął słodko i przytulił ją od tyłu. 
- Co? – burknęła.
- Proszę nie gniewaj się!~ - zrobił słodką minkę.
- Zico! Wiesz jak to mogło się skończyć. – powiedziała z wyrzutem.
- Wiem przepraszam… Ale nie gniewaj się już!
Odwrócił ją w swoją stronę i przytulił, a ona odwzajemniła jego uśmiech. 
*Następny dzień – szkoła*
- Ja nie chcę! – ryczała Rina cały ranek.
- Zamkniesz się w końcu?! – uciszyła ją Mika zmierzając lodowatym wzrokiem.
- Cześć dziewczyny! – krzyknął radośnie Tao.
- Co tu robisz? – powiedziały wszystkie równocześnie.
- Chodzę do szkoły? – uniósł brwi.
- Ale przecież ty już skończyłeś szkołę. – powiedziała Ari. 
- Tak, ale wysłali mnie tu, żebym szkolił swój koreański. – uśmiechnął się.
- Więc z kim będziesz w klasie? – zapytała zaciekawiona Ari.
- Z tobą i Angel. – uśmiechnął się, a ona odwzajemniła jego uśmiech.
- Super! – skomentowała – Więc powiesz nam gdzie jest nasza klasa?
- Jasne!
Angel i Ari skinęły głowami.
*Sala lekcyjna – Angel i Ari*
- Annyonghaseyo jestem Angel! – przywitała się.
- Annyonghaseyo jestem Ari! 
- Zajmijcie swoje miejsca. – powiedział nauczyciel.
Tao pomachał im i dziewczyny usiadły obok niego. Sehun siedzący przed Tao skinął im głową. Zajęcia się zaczęły. Ari usiadła w ławce z Tao, aby dzielić z nim podręcznik, a Angel przyłączyła się do dziewczyny z Missa – Suzy.
*Sala lekcyjna – Mika*
Dziewczyna przywitała się po czym ruszyła do ostatniej ławki. Niel machał do niej energicznie wskazując na krzesło obok siebie. Dziewczyna postanowiła przyłączyć się do niego. Musiała z kimś dzielić książkę, a nie znała nikogo prócz jego.
- Cześć. – przywitała się siadając na krześle.
- Cześć, cześć. Co tam? – spytał uradowany.
- Nic szczególnego. – powiedziała dziewczyna nachylając się w stronę książki. Niel uśmiechnął się szerzej i też się uśmiechnął.
*Sala lekcyjna – Carmen i Rina*
Dziewczyny usiadły przy oknie. Zauważyły kilka znajomych twarzy.
- Ej widziałaś? – zagadała Rina – Tam jest JR i Ren z Nu’est!
- Zdążyłam zauważyć. – odpowiedziała obojętnie, a Rina nie mogła się opanować, ponieważ była wielka fanką chłopców.
- Jestem taka szczęśliwa! – powiedziała i z uśmiechem na twarzy przyglądała się chłopcom. 
*Przerwa obiadowa*
 - Zauważyliście, że wszyscy dziwnie się na nas patrzą? – spytała Ari kiedy weszły na stołówkę. 
- To normalne jesteśmy nowe. – powiedziała Mika sięgając po sałatkę.
- I do tego białe. – dodała Rina pchając Mikę do przodu, bo też chciała nałożyć sobie sałatki.
- I Angel chodzi z Zico. – wtrąciła Carmen zajmując miejsce w przy pierwszym wolnym stoliku. Wszystkie dziewczyny skarciły ją wzrokiem siadając do stolika.
- Siemka!~ - krzyknął radośnie Tao i wraz z Sehunem przysiedli się do dziewczyn.
- Cześć. – przywitały się wszystkie.
Zaczęli jeść swój posiłek. 
- Wasz kolego dziwnie na mnie patrzy. – powiedziała Angel patrząc na chłopaka siedzącego z Sulli i Krystal oraz kilkoma innymi znajomymi. Tao i Sehun odwrócili się, aby zobaczyć o kogo chodzi.
- Masz na myśli Kaia? – spytał Sehun.
Dziewczyna skinęła głową.
- Wygląda jakby chciał mnie zabić. – powiedziała przenosząc wzrok z Kaia na Sehuna.
- On tak ma. Nie przejmuj się. – powiedział obojętnie wzruszając ramionami.
- Hejka!~ - krzyknął Niel zajmując ostatnie wolne miejsce. Przedstawił się dziewczyną i przywitał z Tao i Sehunem.
*Po szkole*
Mika wyszła pierwsza, aby poczekać na dziewczyny przed budynkiem szkoły, na świeżym powietrzu. Czekała już kilka minut, kiedy podeszły do niej trzy brunetki. Zmierzyły ją wzrokiem, a Mika popatrzyła ze zdziwieniem.
- Coś się stało? – spytała.
- Masz czelność jeszcze pytać? – odpowiedziała pytaniem na pytanie najniższa z brunetek.
- Nie rozumiem. – spojrzała na nie pytająco.
- Ha! A teraz będziesz udawać, że nic się nie stało! – krzyknęła najwyższa.
- Odczep się od Niela! – dodała znowu najniższa.
- Przez ciebie nie usiadł z nami na stołówce. – powiedziała dziewczyna po środku – I cały czas rozmawiacie ze sobą na lekcji.
- Serio? – spojrzała na nią Mika z niedowierzeniem – Jeżeli to wszystko to darujcie sobie. A teraz wybaczcie, ale czekam na kogoś. – powiedziała odwracając się aby odejść.
- Yah! Nie ignoruj nas! – krzyknęła najwyższa i rzuciła się w stronę Miki. 
Dziewczyna podniosła rękę i zamachnęła się o mało nie uderzając wokalistki, na szczęście ktoś ją zatrzymał.
- Co robisz? – spytał blondyn.
Trzy brunetki natychmiast się odsunęły.
- L.Joe Oppa! – krzyknęły.
- Spadajcie. – powiedział odwracając się w stronę Miki. Dziewczyny popatrzyły zawiedzione i odeszły od nich.
- W porządku?
L.Joe nachylił się lekko chwytając Mikę za ramię. 
- Tak…- spojrzała na niego – Dzięki.
- To dobrze. – odetchnął z ulgą i  zabrał swoją rękę z jej ramienia.
- A ty… Co tu robisz?
- Przyszedłem po Niela. Mamy iść na wywiad.
- A co z próbą?
- Spóźnię się. Ale powiedz mi lepiej czego one od ciebie chciały. – zmienił temat.
- To nic takiego.
Mika nie miała zamiaru opowiadać L.Joe, że fanki Niela są zazdrosne. Po pierwsze nie chciała, żeby chłopak wtrącał się w nie swoje sprawy szczególnie, że wie jaki jest – zbyt opiekuńczy. Po drugie nie chciała zamartwiać go takimi błahymi – jak jej się wydawało – sprawami.
- Nie jestem głupi, Mika. Wiem doskonale, że to fanki Niela. Wystarczy słowo, a porozmawiam z nimi albo…
- Yah! – krzyknęła dziewczyna, a chłopak spojrzał na nią zaskoczony – Nie wtrącaj się w nie swoje sprawy! Nie jestem dzieckiem! A jeżeli będę potrzebować pomocy to poproszę o to Niela, w końcu to sprawa między nami!
Chłopak patrzył w ciszy. Zabolało go to, że woli poprosić o pomoc Niela, a nie jego. Nie chciał się z nią kłócić mimo, że wiedział jak niebezpieczne mogą być fanki. Nie miał jednak czasu na jakąkolwiek odpowiedź, ponieważ reszta dziewczyn z Pandory i Niel właśnie do nich dołączyli. Popatrzył jeszcze wymownie na Mikę, która unikała jego wzroku i razem z Nielem weszli do vana. 



~Angel

Zły sen ( LeeTeuk - Super Junior )



Nie wiedziałaś co się z tobą dzieje. Szłaś ciemną ulicą, wokół nie było ani jednej żywej duszy. Miejsce to wydawało ci się obce.
- Hallo? Jest tu kto?- powiedziałaś przerażonym, przytłumionym głosem.
Nikt nie odpowiedział, jedyne co usłyszałaś to miałczenie małego kotka, który nie wiadomo skąd znalazł się przy twoich nogach. Chciałaś go wziąć na ręce, ale on zniknął. Rozejrzałaś się dookoła i niepewnym krokiem ruszyłaś przed siebie. Cała drżałaś ze strachu, nogi zaprowadziły się do małej fontanny, która znajdowała się w centrum placu.
- Zaraz, znam to miejsce - powiedziałaś do siebie. Rozejrzałaś się dokładnie, twoją uwagę przykuła mała dziewczynka ubrana w różową sukieneczkę, która stała na przeciwko ciebie. W prawej ręce trzymała pluszowego misia identycznego do twojego.
- Dlaczego to dziecko kogoś mi przypomina? - wytężyłaś wzrok by przypatrzeć się jej uważniej.
Dziewczynka nerwowo rozglądała się, najwyraźniej na kogoś czekała. Przysiadła na murku i przytuliła mocno misia. Przyglądałaś się jej bacznie i nerwowo przegryzałaś wargę.
- Tady, ona wróci. Na pewno. Przecież mówiła, że mnie kocha - powiedziała smutno - MAMO! - krzyknęła zaraz dziewczynka i zaczęła głośno płakać. Coś w tobie pękło, łzy spłynęły ci po policzku.
- Zaraz! To przecież ja! Ale dlaczego?
Ta sytuacja wydawała ci się bardzo dziwna. Zobaczyłaś jak dziewczynka wyciera łzy małą niebieską chusteczką na której było wyhaftowane "____, mama cię kocha".
- Nie płacz! Proszę nie płacz! - krzyknęłaś do niej. Jednak ona cię nie słyszała. Po twoich policzkach znów spłynęły łzy. Nagle do dziewczynki podjechał duży, czarny samochód, z którego wysiadło dwóch dobrze zbudowanych mężczyzn i wciągnęli ją do środka. Dziecko głośno krzyczało i wołało mamę.
- Nieee! Zostawcie ją! Nie róbcie jej krzywdy! - krzyczałaś z całych sił. Jednak twoje wysiłki były na marne  - Nieee! - krzyknęłaś ponownie. Zamknęłaś oczy, nie chciałaś na to patrzeć. Poczułaś ucisk w klatce piersiowej. " Dlaczego? Dlaczego widziałam siebie?". Obudziłaś się w swoim pokoju. Oddech miałaś przyspieszony, a serce waliło ci jak szalone. Przy twoim łóżku stał zmartwiony Teuk.
- ____? Dobrze się czujesz? Znów ci się to śniło? - zapytał przejęty. Kiwnęłaś głową, nie miałaś siły, odpowiedzieć. Wciąż byłaś w szoku.
Teuk odwrócił się i zmierzał w stronę drzwi.
- Oppa, nie zostawiaj mnie, proszę - powiedziałaś resztkami sił.
- Zaraz wrócę - odpowiedział.
Siedziałaś z podkulonymi nogami i cała drżałaś. Teuk wrócił szybko do ciebie, a w ręku trzymał mokry ręcznik. Przysiadł koło ciebie.
- Połóż się - powiedział.
Zrobiłaś co kazał, Teuk położył zimny ręcznik na twoje czoło.
- Masz wysoką gorączkę - powiedział zmartwionym tonem - Spróbuj zasnąć.
- Boję się - powiedziałaś, a po twoim policzku spłynęły łzy.
Teuk ujął twoją twarz i wytarł je.
- Nie bój się, jestem z tobą - uśmiechnął się słodko. Położył się koło ciebie, wtuliłaś się w niego i złapałaś za rękę. On gładził czule twoje włosy, aż w końcu zasnęłaś.

Scenariusz na życzenie.
~Dżasta

poniedziałek, 18 marca 2013

See you next time ( Dok2 )





Był to długo oczekiwany dzień. Czekałaś pod klubem od dobrych kilku godzin na mrozie z porywistym wiatrem co rusz dmuchającym ci w twarz. Ale prawdę mówiąc to miałaś wszystko gdzieś. Lada moment mieli otworzyć drzwi i wejdziesz do ciepłego klubu, zostawisz kurtkę w szatni i staniesz pod sceną.
Gdy tak się stało znów musiałaś czekać, ale to wszystko miało sens, było tego warte, bo miałaś zobaczyć na żywo jedynego i niepowtarzalnego DOK2, który będzie rapował tuż przed twoim nosem. Jak tylko dowiedziałaś się o jego występie od razu kupiłaś bilet na stronie klubu bez zastanowienia i odliczałaś dni do dzisiejszej daty.
Zastanawiałaś się jakie piosenki Joonkyung zaprezentuje na scenie; czy wystąpi razem z innymi członkami Illionaires, gdy nagle światła zgasły i jedyny zapalony reflektor został skierowany na scenę. Usłyszałaś pierwsze dźwięki muzyki, a twoje serce zaczęło szybciej bić z ekscytacji i podniecenia. Kiedy smukła sylwetka powoli wyszła z cienia i skierowała się na środek sceny miałaś wrażenie, że pisnęłaś, jednak nie byłaś pewna ponieważ wszystko teraz kręciło się wokół jednej osoby z mikrofonem.
Próbowałaś śpiewać razem z DOK2, ale jego rap był zbyt trudny do powtórzenia dla ciebie, więc tylko nuciłaś sobie pod nosem śledząc każdy jego ruch. Jak zwykle bejsbolowówka naciągnięta na oczy i odsłonięte tatuaże, kiedy zdjął z siebie bluzę i rzucił gdzieś w kąt. Intuicyjnie wyciągnęłaś z torebki banner przygotowany specjalnie dla niego i podniosłaś wysoko do góry.
W tedy cały twój świat stanął. Spojrzał na ciebie. Podniósł czapkę do góry odsłaniając swoje oczy, które uwielbiałaś i uśmiechnął się. Uśmiechnął się do ciebie. Nagła fala szczęścia spłynęła na ciebie i żar kumulował się wewnątrz twojej klatki piersiowej. Miałaś ochotę krzyczeć ze szczęścia.
Nadeszła kolej na twoją ulubioną piosenkę, I Am Who I Am, a przygłupi uśmiech nie spływał z twoich ust.
Po zakończonym występie zakradłaś się za scenę i zobaczyłaś go jak gada pewnymi osobami od sprzętu. Wiedziałaś, że to był twój moment. Podeszłaś do niego nieśmiało wyciągając kartkę papieru przed siebie i zapytałaś:
- Mogę prosić o autograf?
Joonkyung odwrócił się w twoją stronę i przytaknął wyjmując długopis z kieszeni. Oddając ci podpisaną kartkę posłał w twoją stronę kolejny uśmiech i rzucił na pożegnanie:
- See you next time.

Na życzenie ^^
Scenariusz autorstwa naszej trzeciej adminki M.O.P - Wielkie dzięki :D
~Angel

Nietypowa pomoc ( Jaehyo - Block B )



Stałaś na dworze w centrum miasta, przed tobą stał mikrofon, a w ręku trzymałaś gitarę. Wzięłaś głęboki wdech i zaczęłaś grać. Dawałaś z siebie wszystko jednak ludzie przechodzili koło ciebie obojętnie. Nie dawałaś za wygraną, potrzebowałaś kasy więc śpiewałaś dalej. Nagle jeden z przechodniów zatrzymał się i słuchał twojego głosu. Zaczął kołysać się w rytm muzyki, spojrzałaś na niego kątem oka, a on na ciebie. Widząc, że wasz spojrzenia się spotyka poczułaś ciarki i odwróciłaś wzrok. Skończyłaś śpiewać, a chłopak zaczął klaskać i domagać się jeszcze jednej piosenki. Co miałaś robić, przejrzałaś zeszyt i zaczęłaś grać. Kiedy podniosłaś wzrok zobaczyłaś, że chłopaka nie ma. Posmutniałaś, odwróciłaś się gwałtownie kiedy usłyszałaś męski głos. Spojrzałaś za siebie i zobaczyłaś chłopaka, który jeszcze przed chwilą stał przed tobą, speszyłaś się trochę, ale śpiewałaś dalej. Jego głos sprawiał, że na całym ciele miałaś gęsią skórkę. W jednej chwili wokół ciebie zebrało się mnóstwo ludzi, wszyscy klaskali i uśmiechali się. Byłaś taka szczęśliwa, puszka przed tobą zaczęła się napełniać. Piosenka się skończyła, a słuchacze domagali się bisu. Chłopak spojrzał na ciebie i uśmiechnął się, poczułaś motyle w żołądku. Podszedł bliżej, serce zaczęło bić ci jak szalone.
- To co teraz śpiewamy. Ludzie czekają - powiedział nagle.
Znowu przekartkowałaś zeszyt i pokazałaś mu tekst. Zaczął śpiewać, wtedy poczułaś, że też potrafisz zachwycić. Śpiewałaś tak pięknie balladę o miłości, że ludzie zaczęli płakać ze wzruszenia.
- Świetny wokal - klepnął cię chłopak po ramieniu.
- Dziękuję - powiedziałaś zawstydzona i spuściłaś wzrok.
Chłopak wziął cię na bok i zdjął kurtkę.
- Chyba zmarzłaś, trzymaj - okrył ci kurtką. Teraz to już nie wiedziałaś kompletnie co masz robić, stałaś wpatrzona w niego wielkimi oczami.
- Zaraz czy ty nie jesteś Jaehyo z Block B? - zapytałaś nagle. Chłopak położył palec na twoich ustach uciszając ciebie i rozejrzał się nerwowo.
- Ciiii. Chyba nie chcesz mnie wpakować w kłopoty? - uciszył cię chłopak, a ty pokręciłaś przecząco głową. Spojrzeliście na siebie w milczeniu, miałaś ochotę krzyczeć z radości widząc idola.
- Jutro o tej samej porze - powiedział po chwili Jaehyo - Do zobaczenia - pomachał ci ręką na pożegnanie.
- Ale...- chciałaś coś powiedzieć jednak chłopak zniknął w tłumie - Dziękuję za pomoc i kurtkę Jaehyo - powiedziałaś pod nosem i uśmiechnęłaś się.

Scenariusz na życzenie.
~Dżasta

niedziela, 17 marca 2013

Moment grozy ( Gikwang - B2ST )




Gikwang i ty wybraliście się na wycieczkę. To był wasz pierwszy wspólny wypad i bardzo się cieszyłaś na myśl o spędzonym dniu razem, sam na sam. Zaplanowałaś go co do minuty, byłaś bardzo podekscytowana. Nikt się nie spodziewał, że może się przytrafić wam coś takiego. W drodze na zachodnie wybrzeże mieliście poważny wypadek samochodowy, w wasz pojazd uderzył inny kierowca. Straciłaś przytomność i obudziłaś się w szpitalu.
- Przepraszam? Gdzie ja jestem? - zapytałaś przechodzącą obok ciebie pielęgniarkę.
- Jest pani w szpitalu. Na szczęście to nic poważnego - powiedziała.
- A... a gdzie jest Gikwang Oppa? - zapytałaś ze łzami.
- Z kierowcą jest nie co gorzej. Leży na oddziele intensywnej terapii - powiedziałam kobieta.
Z bólem wstałaś z łóżka i poszłaś na salę gdzie leżał Gikwang. Zobaczyłaś przez szybę chłopaka podłączonego do maszyn i mnóstwa kabelków. Wyglądał strasznie, na głowie bandaże, noga w gipsie. Leżał bez ruchu, twój oppa, który tryskał energią teraz leży jak bezbronne dziecko. Po twoich policzkach spłynęły łzy, w głębi duszy obwiniałaś siebie za to wszystko.
- Przepraszam, co z nim? Mogę do niego pójść? - zapytałaś lekarza, który właśnie od niego wychodził.
- Możesz. Ale on teraz jest w śpiączce farmakologicznej.
Łzy spłynęły ci znowu. Weszłaś do chłopaka i wytarłaś twarz.
- Oppa. Miahne! Po co mi był ten cały wyjazd - powiedziałaś cicho powstrzymując swoje łzy.
Siedziałaś ciągle koło swojej ukochanej osoby i trzymałaś ją za rękę. Ciągle mówiłaś do niego i wspominałaś wspólnie spędzony czas. Miałaś nadzieję, że cię słyszy i niedługo ci odpowie, że znowu przytuli ciebie do siebie.
- Dlatego nie możesz się poddać, mamy jeszcze tyle planów - powiedziałaś do niego po czym zamilkłaś.
- Może pani pójdzie do domu. Musi pani odpocząć - powiedział lekarz, który przyszedł na obchód.
Pokręciłaś przecząco głową nie odrywając wzroku od chłopaka.
- Nie, muszę przy nim zostać - powiedziałaś stanowczo.
Jego stan nie co się poprawił, jednak nadal się nie budził. Bałaś się, że następstwem tego może być zanik pamięci. Nie chciałaś dopuścić tej myśli do siebie. Te kilka dni dłużyło się, miałaś wrażenie że trwa to wieczność. Któregoś dnia kiedy siedziałaś przy jego łóżku poczułaś jak ściska on twoją dłoń. Nie wiedziałaś czy ci się to wydaje przez twoje zmęczenie czy on naprawdę się budzi. Nie posiadałaś się ze szczęścia, mimo że to były złudne nadzieje.
- Panie doktorze! Panie doktorze - krzyczałaś - On się chyba budzi - powiedział pełna nadziei. Lekarze zbadali go. Gikwang się obudził, a byłaś wniebowzięta. Doktor musiał przeprowadzić kilka badań dlatego poprosili, żebyś poczekała na zewnątrz. Siedziałaś w poczekalnie z niecierpliwością, ręce ci drżały, chciałaś jak najszybciej go zobaczyć.
- Ta kobieta musi pana naprawdę kochać - powiedział lekarz do Gikwang.
- Kochać? Jak to? - zdziwił się.
- Siedzi tu od 3 dni. Nie je, nie śpi. Tylko ciągle czuwa przy tobie - wyjaśnij mu lekarz.
Weszłaś do sali i spojrzałaś na Gikwang ze łzami w oczach.
- Czyś ty oszalała? - powiedział resztkami sił chłopak.
- Też się cieszę, że ciebie widzę Oppa - odpowiedziałaś sarkastycznie. Nie tak wyobrażałaś sobie moment jego wybudzenia.
- Czemu nie byłaś w domu? Jeszcze ty byś leżała w szpitalu - powiedział przejęty.
Chłopak popatrzył na ciebie i przesunął się do prawej strony łóżka.
- Chodź, musisz odpocząć - klepnął na miejsce obok siebie. Położyłaś się obok, przytuliłaś się do niego mocno i zasnęłaś jak niemowlę z uśmiechem na twarzy. Wreszcie miałaś o przy sobie.

Scenariusz na życzenie.
~Dżasta

sobota, 16 marca 2013

Love or not? ( I wanna love - Rozdział 10 )





Następnego dnia po zakończeniu treningu Kris poprosił Rine żeby została na chwilę na sali, bo chce z nią porozmawiać. Cały dzień dziwnie się zachowywał, więc dziewczyna chciała wyjaśnić tę sytuację. Poprosiła więc Ari i Tao, aby poszli kupić kawę , żeby zostać sam na sam z chłopakiem.
- Co się stało Kris? – spytała dziewczyna odwracając w jego stronę – Wyglądasz dziś… Bardzo poważnie jak na siebie.
- Rina… Lubisz mnie? – spytał nagle, a dziewczyna odpowiedziała bez zastanowienia.
- Oczywiście.
Kris podszedł bliżej.
- Nie to miałem na myśli. – znowu się przybliżył.
- Kris… Dziwnie się zachowujesz… - powiedziała robiąc krok do tyłu.
- Lubisz mnie… Ale nie kochasz… - stwierdził mierząc ją wzrokiem jak jakiś psychopata.
- No nie… - powiedziała niepewnie.
- Jeżeli mnie nie kochasz… To proszę… - podszedł jeszcze bliżej – Nie bądź dla mnie taka miła…
- Kris..? – zaczęła Rina kompletnie nie wiedząc co powiedzieć.
- Nadal nie rozumiesz? – powiedział łapiąc ją za rękę. Dziewczyna cofnęła się, ale wpadła na lustro.
- Kris…
Chłopak uciszył ją gestem.
- Mimo wszystko chciałbym żebyś dała mi szansę. – powiedział patrząc jej prosto w oczy – Ponieważ nie chcę już dłużej być twoim przyjacielem.
Dziewczyna nie miała czasu na reakcję, ponieważ Kris nachylił się w jej stronę i pocałował. W międzyczasie do sali po cichu weszła Ari, a za nią Tao. Dziewczyna patrzyła z oszołomieniem jak jej koleżanka i Kris się całują. Jej serce ścisnęło się z bólu i dziewczyna przygryzła wargę próbując powstrzymać płacz, jednak bezskutecznie. Łzy zaczęły ściekać jej po policzkach.
Przecież to było oczywiste, że oni są parą. Razem tańczą, śmieją się. Dlaczego miałam nadzieję, że Kris jednak wybierze mnie? Głupia! – pomyślała Ari.
Szybko odwróciła się i chciała wybiec, ale wpadła na Tao. Zapłakana podniosła głowę i zobaczywszy twarz kolegi, zachciało jej się płakać jeszcze bardziej. Wyminęła go szybko i zaczęła biec. Tao szybko odwrócił się i pobiegł za nią. Złapał ją za rękę, ale dziewczyna mu się wyrwała biegnąc dalej.  W końcu udało mu się ją zatrzymać.
- Puść mnie! Nie patrz! – krzyknęła zakrywając twarz.
Tao położył swoje dłonie na jej policzkach i powoli zaczął podnosić jej głowę do góry.
- Nie płacz Ari. Nie chcę widzieć jak przez niego płaczesz. – powiedział i wytarł jej łzy kciukami.
Dziewczyna próbowała powstrzymać łzy i nie myśleć o tym, ale jak tylko przypomniała sobie scenę ich pocałunku znowu coś w niej drgnęło i łzy znowu poleciały. Tao przytulił ją czule głaszcząc po głowie i szepcząc.
- Już dobrze. Shhh… Już dobrze.
*Na Sali*
Rina szybko odepchnęła Krisa i chciała wybiec z Sali, jednak chłopak przytulił ją od tyłu.
- Nie odchodź.
- Ale Ari…
- Proszę… - przytulił ją mocniej.
Dziewczyna była w kompletnej rozsypce. Nie wiedziała co zrobić – posłuchać Krisa i zostać czy biec za przyjaciółką. Chłopak rozluźnił uścisk i obrócił Rine w swoją stronę.
- Rina… Proszę… - powiedział z wyrazem pełnym smutku.
Zmiękło jej serce. Widziała też , że Tao wybiegł za Ari. Postanowiła zostać.
- W porządku. – powiedziała i westchnęła.
Kris lekko się uśmiechnął i złapał dziewczynę za rękę.
- Przemyśl to Rina. Będę czekać na twoją odpowiedź. – powiedział i pocałował ją w policzek po czym wyszedł z sali.
- Ah chincha! – krzyknęła i kopnęła nogą w ścianę.
*Wieczór – W mieszkaniu Pandory*
- Angel zabiję cię!!! – krzyknęła Mika i wybiegła z pokoju przewracając się o zwłoki Ari – Boże Ari!!! RUSZ DUPĘ!!!
Dziewczyna niechętnie wstała z podłogi i powlokła się na kanapę.
- Angel!!! Ty kłamco!!! – kontynuowała Mika i podbiegała do dziewczyny siedzącej przez telewizorem.
- Co? – blondynka zmierzyła ją wzrokiem.
- Czemu nic mi nie powiedziałaś?! – powiedziała dziewczyna z wyrzutem.
- Czego ci nie powiedziałam? – zapytała zdziwiona.
- Że chodzisz z Zico oczywiście! – powiedziała dziewczyna jakby było to coś tak oczywistego jak to, że pies ma cztery łapy.
-Chodzisz z Zico?! Chincha?!– krzyknęła Ari wyrwana ze swojego świata i natychmiast przysunęła się w stronę koleżanek.
- Skąd to wiesz? – Angel spojrzała na Mikę.
- Po pierwsze Chunji słyszał jak Zico mówi, że jesteś jego dziewczyną. Wczoraj kompletnie o tym zapomniałam! Ale dziś, kilka minut temu, Zico wstawił waszą fotke na twittera z podpisem „To moja dziewczyna”. WTF?!
Mika pokazała koleżanką telefon.
- Co?! – Angel natychmiast wyrwała jej telefon z rąk i spojrzała na wpis.
@ZICO92 napisał:
„ Jak wam się podoba moja dziewczyna @AngelStarPl ?”
I załączył zdjęcie jak dwójka uśmiecha się robiąc sobie selce.
Angel przeszła dalej czytając komentarze:
Osoba 1: Oppa! Czemu? ;(
Osoba 2: Gratulacje! =)
Osoba 3: Jaka śliczna! <3
Osoba 4: Nie~ Oppa!
Osoba 5: WTF?! Z jakąś blond dziwką! :/
Osoba 6: Szczęścia!
Dziewczyna oddała telefon przyjaciółce i  wstała. Wyciągnęła swoją komórkę i szybko zalogowała się na twittera. Tak jak myślała – milion nowych twettów pod jej adresem, dużo nowych śledzących, dużo wyzwisk i gratulacji.
- Ah chincha! – krzyknęła i wylogowała się z twittera.
Pewnie gdyby nie to, że musiała pilnie zadzwonić do Zico to rzuciła by telefonem o podłogę.
- Zico?! Co ty robisz?! Wiesz, że będę mieć przez to kłopoty!
- Spokojnie.
- Jak mam być spokojna?! Mogłeś zapytać mnie o zdanie! Teraz lista moich antyfanów wzrośnie do tryliona!
- Uspokój się Angel! – krzyknął, a dziewczyna się w końcu zamknęła. – Jutro porozmawiamy. A teraz odpocznij sobie. Dobranoc Yobo! Saranghae!
- Nie mów tak do mnie!
Angel ledwo się rozłączyła i zadzwonił GD.
- Tak? – odebrała.
- Angel?! CO TO KURWA MA ZNACZYĆ?! – krzyknął – Dlaczego Zico napisał na twisterze, że jesteś jego dziewczyną?! To prawda?
- Tak jestem. Ale ja nic o tym nie wiedziałam! Nie uprzedził mnie przed wstawieniem zdjęcia. – tłumaczyła się Angel.
- To nie moja sprawa! Jutro rano masz zjawić się u mnie w biurze! – krzyknął i rozłączył się.

~Angel