poniedziałek, 10 marca 2014

Nocne spotkanie ( Niel - TEEN TOP )

Wracałaś właśnie z nocnej zmiany. I bardzo ci się to nie podobało. Nienawidziłaś zostawać do późna w biurze. Powody były oczywiste. Okolica, którą musiałaś pokonać w drodze od miejsca pracy do domu nie była za ciekawa, a poza tym nie mogłaś obejrzeć odcinka swojej ulubionej dramy! A jak masz dobrze zakończyć dzień bez dramy? Niestety. Twój szef tego nie rozumiał.
 Dlatego właśnie około północy przechodziłaś koło nocnego klubu. Z jednej strony cieszyłaś się, bo oznaczało to, że do mieszkania zostało ci kilka minut drogi. Jednak jakby nie patrzeć, kręciło się tu dużo podejrzanych typów.
Nagle przed tobą, jakby znikąd pojawił się jednej z nich. Chociaż nie wyglądał na groźnego, widać było, że nieźle sobie dzisiaj popił. Czułaś od niego nieprzyjemną woń alkoholu, a i on podpierał się ściany.
- Przepraszam. – zaczepił cię. Niepewnie przystanęłaś w bezpiecznej odległości.
- Tak? – patrzyłaś uważnie czy nie wykonuje jakichś podejrzanych ruchów
- Musi pani zadzwonić na policję. – stwierdził podnosząc głowę. Dopiero wtedy mogłaś mu się dokładniej przyjrzeć. Wyglądał na uroczego i zadbanego chłopaka. Jego brązowa grzywka opadała na okrągłe i czarne oczy. Jednak i tak uwagę przyciągały duże usta, które wykrzywiał teraz w uśmiechu.
- Stało się coś? – rozejrzałaś się powoli
- Tak. Piję alkohol w miejscu publicznym. – przytaknął
- Co? – zatkało cię. Czy ty się przypadkiem nie przesłyszałaś?
- Piję alkohol w miejscu publicznym! A tak przecież nie można~. – jęknął wskazując niedbale ręką w jakimś kierunku
- No nie można ale.. – zaczęłaś, jednak on szybko ci przerwał
- Nie ma ale. Jestem porządnym obywatelem. I skoro piję w miejscu publicznym, to muszę iść do więzienia. – powiedział stanowczo – Musi pani zadzwonić.
- Nie mam komórki. – skłamałaś. Oczywiście, że ją miałaś. Ale może dzięki temu odczepi się od ciebie.
- Niech pani weźmie moją. – bez krępacji podał ci swój telefon. Spojrzałaś na niego jak na kosmitę.
- To dlaczego sam pan nie zadzwoni? – dokładnie obejrzałaś trzymany przedmiot.
- Mam sam na siebie złożyć donos? Oszalałaś? – zdziwił się – Ty musisz to zrobić.
- Dlaczego ja? Wiesz ile ja będę miała z tym kłopotów! To zeznania spisywać, to jeździć i podpisywać jakieś papierki. A ja nie mam czasu na jakieś pierdoły! – oburzyłaś się i tak jak on skończyłaś z formą grzecznościową – Czemu ja w ogóle tutaj stoję i z tobą gadam? – spytałaś samą siebie i ruszyłaś do przodu.
- Nie obchodzi cię, że po ulicach grasują pedofile?! – chłopak perfidnie szedł za tobą. Szło mu to opornie przez alkohol we krwi, ale dalej przystawał przy swoim.
- Jacy pedofile? Odczep się pan! – przyśpieszyłaś kroku, a gdy tylko zobaczyłaś swój dom, zaczęłaś biec. Miałaś już dość. Choćby nie wiadomo jak szef ci groził, już nigdy nie zostaniesz dłużej w biurze. Nigdy. Tak to się właśnie kończy!
Gdy tylko wpadłaś do korytarza, zamknęłaś za sobą drzwi i  oparłaś się o komodę. Dopiero po chwili zorientowałaś się, że w dłoni wciąż trzymasz telefon tego chłopaka. Przeklęłaś cicho słysząc pukanie do drzwi wejściowych.
- Otwórz mi~. – lamentował nieznajomy
- Odsuń się od drzwi, to oddam ci komórkę! – krzyknęłaś żeby cię usłyszał. Ile byś teraz dała za judasza w drzwiach...
Po chwili ciszy otworzyłaś drzwi i wyszłaś na ganek. Tak jak myślałaś, chłopak nie odsunął się ani odrobinę. Zirytowana złapałaś go za rękę i wcisnęłaś mu telefon.
- Jak nie chcesz dzwonić na policję, to chociaż zadzwoń do mojego przyjaciela~! – jęknął, gdy tylko chciałaś wrócić do domu.
- Sam zadzwoń. – mruknęłaś
- Ale ja nie widzę co tu jest napisane. – poskarżył się podświetlając ci ekran. Ujrzałaś tylko blokadę na kod pin.
- Jakie masz hasło? – westchnęłaś i zabrałaś mu z powrotem komórkę
- Myślisz, że pamiętam? – zaśmiał się wesoło.
- Jak możesz nie pamiętać?! – wybuchłaś – O mój Boże, skąd tyś się w ogóle urwał. – jęknęłaś i z desperowaniem przykucnęłaś. – Dlaczego ja? Dlaczego to zawsze mnie przydarzają się takie rzeczy?
- Och, nie martw się~. – Koreańczyk przykucnął obok i poklepał cię po plecach. – Chodźmy do domu i zjedzmy sobie melona. – zachichotał
- Nie mam melona. – mruknęłaś nawet na niego nie patrząc
- Ja to mam dużo w domu. Mam takiego zielonego i dwa bardziej żółte. Ale wszystkie są szczęśliwe. Bo wiesz, ja naprawdę jestem porządnym gościem~. Opiekuję się nimi i przyprowadzam im przyjaciół. I wtedy one wszystkie są takie zadowolone, że aż mówią mi: Niel! Aby ci się odpłacić za te wszystkie miłe gesty, pozwalamy ci nas zjeść! – opowiadał, a ty z każdym słowem powoli się uspokajałaś. On był po prostu tak kompletnie pijany, że to aż zabawne. – I wiesz jakie dobre są takie szczęśliwe melony?!
- Pewnie bardzo. – stwierdziłaś wstając na równe nogi
- Nawet nie wiesz jak~. Poczęstuje cię kiedyś takim melonem. – chłopak również się podniósł
- Masz na imię Niel? – spytałaś otwierając drzwi
- Dokładnie to Daniel. – sprostował – A ty? – ponownie zarechotał
- ____. – weszłaś do domu i spojrzałaś wyczekująco na rozbawionego chłopaka. – Wchodź do domu. Prześpisz się na kanapie, a rano zadzwonimy po kogoś. – nie wierzyłaś, że to powiedziałaś. Jednak pomimo, iż był to obcy i pijany człowiek, złość szybko ci przeszła i wiedziałaś, że nic ci nie grozi z jego strony. To prawda, szybko podniósł ci ciśnienie, ale równie prędko poprawił ci humor. Dlatego za zapewnienie rozrywki porównywalnej do nowego odcinka dramy, postanowiłaś się odwdzięczyć.
- Na policję oczywiście. Musimy zgłosić, że piłem. – przeszedł przez próg i od razu skierował się w stronę kanapy.
- Tak. Osobiście tego dopilnuję. – przytaknęłaś i po zamknięciu drzwi, ruszyłaś za nim. – Będziesz spał tutaj. – wskazałaś na mebel i z jednej z komód wyjęłaś koc. Chłopak grzecznie się ułożył, więc przykryłaś go kocem. – Idź spać. – nie musiałaś nawet powtarzać, bo ten momentalnie usnął.
***
Nie spałaś aż do ósmej. To, że wpuściłaś obcego człowieka pod dach, nie znaczy, iż jesteś na tyle głupia, by zasnąć. Co prawda, Niel nie wydawał się być nikim podejrzanym, ale przezorny zawsze ubezpieczony, czyż nie? Obejrzałaś kilka dennych filmów, a potem zabrałaś się za odblokowywanie kodu w komórce chłopaka. I albo ty byłaś niesamowicie inteligentna, albo twój nowy znajomy nie należał do tych bardziej bystrych, gdyż jego kod – 1234 – szybko udało ci się złamać. Zadzwoniłaś więc na ostatni wybierany numer. Gdy odebrał jakiś chłopak, szybko wyjaśniłaś sytuację, a on podziękowawszy ci za przetrzymanie jego przyjaciela, powiedział, że przyjedzie jak najszybciej.
Dlatego więc poszłaś do kuchni by zrobić jakieś kanapki dla śpiącego jeszcze Niela. Gdy skończyłaś, udałaś się do salonu. Sprawnie obudziłaś chłopaka, który gdy tylko cię zobaczył, wyglądał jakby zobaczył ducha.
- Więc to mi się nie śniło..? – wydusił z siebie
- Uwierz mi, że dla mnie wczorajszy wieczór też wyglądał jak idiotyczny sen, ale nie. – zaśmiałaś się
- Wybacz. To nie jest dobra wymówka, ale byłem pijany. – uśmiechnął się niepewnie
- Nie ma sprawy. Przynajmniej się nie nudziłam. Ale przyznam, że na początku byłam przerażona. – Daniel wybuchnął śmiechem, a ty mu zawtórowałaś. Faktycznie, jak mogłaś obawiać się kogoś takiego.
Położyłaś talerz z jedzeniem na stoliku, przed nim a chłopak podziękowawszy, złapał za jedną z kanapek. Zaczęliście rozmawiać jak gdyby nigdy nic. Sama nie wiedziałaś, jak to się stało, że chłopak, którego na początku miałaś za podejrzanego typa, spał u ciebie w domu a teraz jecie sobie razem śniadanie. Ale cóż. Życie potrafi zaskakiwać.
Błahą dyskusję przerwał wam dzwonek do drzwi. Trochę było ci szkoda, że już musicie się rozstać, bo czułaś, jakbyście oboje znali się od dawna i dobrze wam się rozmawiało. Niel, gdy tylko usłyszał dzwonek, wstał razem z tobą i poszliście otworzyć drzwi.
- Przepraszam jeszcze raz. – uśmiechnął się, gdy staliście już we trójkę w korytarzu.
- Naprawdę nie masz za co. – klepnęłaś go radośnie w ramię
- Czekaj na rekompensatę w postaci szczęśliwego melona! – zachichotał
- Ok. Będę czekać. – pomachałaś mu, patrząc jak idzie w kierunku ciemnego auta, który czekał przy twoim domu.
- Czekaj! – powtórzył, po czym odmachał ci jeszcze przed zamknięciem drzwi do samochodu. Za chwilę także ruszyli, odjeżdżając w sobie tylko znanym kierunku.
Nie pozostało ci nic innego, jak uwierzyć w słowa Niela i czekać, aż znowu się spotkacie i spróbujecie tych jego szczęśliwych melonów.




Yay, drugi scenariusze za mną. Wyszedł dłuższy niż pierwszy ale mam nadzieję, że się spodoba~. Dziękuję też wszystkim za pozytywne komentarze pod poprzednim ^^
Koszka

sobota, 8 marca 2014

Nowe życie (Taeyang - BigBang)



Uważałaś się za pechowca, a za jedyny w życiu sukces Twojego 4 letniego syna Kamila. Reszta to pasmo niepowodzeń i nieszczęść. Wiedziałeś, że wina leży częściowo po Twojej stronie przez Twoje decyzje, ale dzięki nim na świat przyszedł Twój największy skarb. Zaszłaś w ciążę przed swoją osiemnastką, co spowodowało, że Twój świat wywrócił się do góry nogami. W sumie nie tylko Twój, ale ojca Twojego synka również. Przez około półtora roku nie przypominaliście rodziny. Ty mieszkałaś w domu rodziców znosząc ciągłe wypominania, a Twój chłopak w domu dziadków, którzy go wychowywali. Kiedy nastał dzień ślubu myślałaś, że będzie lepiej, jednak dopiero wtedy poznałaś prawdziwą twarz chłopaka. Codzienne awantury, przepychanki. Zdarzało się, że chłopak Cie uderzył. Kochałaś go i wszystkie takie incydenty tłumaczyłaś stresem w pracy. Do czasu. Pewnego dnia Twój mąż podniósł rękę na małego Kamila. Wtedy wiedziałaś, że miarka się przebrała. Spakowałaś rzeczy i wróciłaś do domu rodziców.

Kolejne miesiące były dla Ciebie serią kolejnych upokorzeń. Nie dość, że młodo zaszłaś w ciążę, to w wieku 21 lat rozwodziłaś się. W miejscu, gdzie mieszkałaś było to nie do pomyślenia. Jednak mimo wielu nieprzychylnych opinii wokół Ciebie miałaś wsparcie w osobie, której nie znałaś w prawdziwym życiu. Był nim Twój przyjaciel internetowy, z którym prowadziłaś już jakiś czas konwersację.

Wiedział on o Twojej trudnej sytuacji. Chciał Ci pomóc, więc nawet zaoferował, byś przyjechała do jego kraju wraz z synkiem. Ty zawsze odmawiałaś, choć czasami chciałaś rzucić wszystko i wyjechać. Nie miałaś jednak pieniędzy na kupno biletów, co było jednym z powodów, dla których cały czas pozostawałaś w kraju. Prawdą było też, że obawiałaś się, że osoba po drugiej stronie nie jest tym za kogo się podaje. Mimo to zaufałaś temu człowiekowi i opowiedziałaś o całym swoim życiu.

Ostatnimi czasy coraz poważniej myślałaś o wyjeździe, ponieważ kłótnie z Twoimi rodzicami zaczęły Cię przerastać. Podczas kolejnej spowodowanej oczywiście ich docinkami doszło do tego, że dali Ci 500 złotych i kazali się wynosić. Była zima, a ty z torbami i synkiem wylądowałaś na ulicy. Wtedy już wiedziałaś, że nie masz wyjścia i musisz zaryzykować. Skierowałaś się do najbliższej kawiarenki, gdzie był dostęp do internetu. Chciałaś jak najszybciej skontaktować się z przyjacielem. Miałaś szczęście, gdyż był akurat dostępny. Opowiedziałaś wszystko chłopakowi, no co okropnie się zdenerwował i wręcz rozkazał wsiąść do pierwszego samolotu prowadzącego do Korei, skąd pochodził. Obiecał jak najszybciej załatwić bilety i za moment ją powiadomić.

Wszystko odbyło się bez większych przeszkód. Już kilka godzin później razem z Kamilem przechodziliście przez odprawę, by zacząć nowe, lepsze życie. Wiedziałaś to, bo nic gorszego nie mogło Cię już spotkać.

* * *

Wysiadłaś z samolotu z synem na rękach. Niepewnie rozglądałaś się po poczekalni pełnej ludzi. Zdałaś sobie sprawę, że nie masz pojęcia jak wygląda Twój przyjaciel. Twoją uwagę przykuło dwóch Koreańczyków, którzy patrzyli na Ciebie i zawzięcie o czymś rozmawiali powoli zbliżając się w Twoim kierunku.

- Mówię Ci to na pewno ona – odezwał się po angielsku wyższy brunet.
- Nie jestem pewny – zawahał się wyższy.
- Dlaczego nie dałeś jej swojego zdjęcia, albo czemu ty nie masz jej zdjęcia. Co ja z Tobą mam – pokręcił oburzony głową, po czym podszedł do Was – Ty jesteś ____ ? - zwrócił się do Ciebie.
- Tak – odparłaś patrząc na niego.
- Widzisz, mówiłem Ci – zwrócił się do swojego towarzysza – Jestem Seungri, a jego to już znasz - powiedział beztrosko.
- _____ - przedstawiłaś się - to mój syn Kamil.
- Miło mi Cię poznać. Ciebie również – zwrócił się do chłopczyka, który od razu chwycił go za rękę – No to chodź pogadamy sobie - powiedział wesoło Koreańczyk.
Stałaś i patrzyłaś na nowego znajomego i swojego syna.
- Jak się czujesz? - usłyszałaś dość blisko siebie głos. Odwróciłaś się i przestraszyłaś, bo strasznie blisko Ciebie znajdował się mężczyzna.
- Ach.. A.. - jąkałaś się, no co on się zaśmiał.
- Takie robię wrażenie na ludziach? Jestem Taeyang. Do tej chyba nie wspomniałem jak mam na imię.
- _____ - przedstawiłaś się – Jakoś ogólnie mało o sobie mówiłeś – stwierdziłaś.
- Jakoś tak wyszło – odparł z uśmiechem – Może się zbierajmy powoli – zaproponował – Przez kilka dni pomieszkacie u mnie a potem coś pomyślimy – poinformował, na co skinęłaś głową.
Odnaleźliście Wasze bagaże, które zabrał Seungri, natomiast drugi z Koreańczyków wziął na ręce Twojego syna, który miał bardzo dobry humor. Skierowaliście się wyjścia z lotniska przed którym czekał samochód.


Po krótkiej podróży auto zatrzymało się. Razem z synkiem wysiedliście a zaraz za Wami obaj Koreańczycy. Wnieśli do mieszkania torby, po czym wyższy pożegnał się tłumacząc, że jeszcze musi coś załatwić.

Mieszkanie było dość przestronne i elegancko urządzone. Kuchnia, dwa pokoje, łazienka i salon połączony z jadalnią.

- Czujcie się jak u siebie – powiedział, po czym zaniósł torby do Twojego tymczasowego pokoju, który będziesz dzieliła razem z synem.
- To ja może coś ugotuję – zaproponowałaś, gdy weszłaś do salonu, w którym bawili się Taeyang z Twoim dzieckiem. Nawet nie zwrócili na Ciebie uwagi, tak byli pochłonięci próba dogadania się. Ruszyłaś więc do kuchni, gdzie wzięłaś się za zrobienie czegoś do zjedzenia.

* * *

Po późnym obiedzie Twój synek zasnął, a ty usiadłaś na kanapie. Po chwili dosiadł się do Ciebie Twój przyjaciel.

- Dziękuję Ci – zaczęłaś rozmowę.
- Naprawdę nie dziękuj. Nie mógłbym żyć z myślą, że coś Wam mogłoby się stać. Tym bardziej wyklinałbym siebie, że ci nie pomogłem znając tą okropną historię. Poza tym nie darowałbym sobie, gdybym nie poznał Cię osobiście – uśmiechnął się.
- Ale jak ci się mogę odwdzięczyć? - zapytałaś. Nie lubiłaś mieć długów u ludzi, więc od razu starałaś się myśleć nad sposobem odwdzięczenia się.
- Na razie o tym nie myśl – odparł tym samym kończąc ten temat.

Resztę wieczoru przegadaliście. Poznawaliście się i mimo że po raz pierwszy widzieliście się na żywo to czułaś się przy nim swobodnie. Jak nigdy dotąd. Do tego strasznie dużo mu zawdzięczałaś.

* * *

Czas mijał bardzo szybko. Nim się obejrzałaś mieszkałaś już w Korei pół roku, ale nadal nie wyprowadziłaś się z mieszkania Taeyanga. Stwierdził, że lepiej będzie, jeśli zostaniesz dłużej do lepszego poznania języka i uzbierania większej ilości pieniędzy. Znalazłaś pracę w kwiaciarni. Może koksów nie zarabiałaś, ale miałaś jakieś pieniądze dla siebie i Kamila. Taeyang uparł się i nie chciał od Ciebie pieniędzy za to, że mieszkałaś u niego, dlatego mogłaś odkładać każdego miesiąca jakąś sumę pieniędzy.

Kiedy ty byłaś w pracy Twoim synkiem zajmowała się mama Twojego przyjaciela, która podczas jednej ze swoich niezapowiedzianych wizyt po Twoim przyjeździe poznała Cię i Kamila. Bardzo Was polubiła co Cię ucieszyło. Sama nawet zaproponowała opiekę na Twoim synkiem, dzięki czemu mogłaś znaleźć pracę bez potrzeby zatrudniania opiekunki.

- Wróciłam – krzyknęłaś wchodząc do domu.

Tak, nazywałaś to miejsce domem i im bardziej myślałaś o wyprowadzce Twoje serce cierpiało. Nie chciałaś sama przed sobą przyznać, że zależy Ci na przyjacielu.

- Mamo – przybiegł do Ciebie Twój syn z uśmiechem a twarzy.

Musiałaś tez przyznać, że i on przez pobyt tutaj strasznie się rozwinął. Podłapał koreańskie słówka i mimo że nie znał znaczenia wszystkich staraliście się z Taeyangiem, by je poznał. Miał w sobie dużo energii i jeszcze więcej uśmiechu na twarzy. Jeszcze, gdy byliście w Polsce był strasznie cichy i strachliwy, natomiast po przyjeździe tutaj zamienił się w małego diabełka.

Udaliście się do salonu, gdzie siedziała mama Taeyanga z uśmiechem na twarzy. Rozwój Twojego syna to przede wszystkim zasługa tej kobiety, która poświęciła mu mnóstwo swojego czasu i babcinego ciepła, którego nigdy nie dostał. Ukłoniłaś się jej.

- Mamo! Babcia chciałaby mnie zabrać na noc do siebie – klasnął w dłonie uradowany.
- Ale nie chcemy robić Ahjummie kłopotów – powiedziałaś spokojnie.
- Daj spokój ____. To moja propozycja. Już dawno mu to obiecałam. Po za tym przywiozę go jutro przed dziewiątą – wtrąciła kobieta.
- Tak bardzo chcesz jechać? - zapytałaś.
- Ne! - wykrzyknął.

Przez to, że był Twoim oczkiem w głowie nie potrafiłaś mu odmówić, dlatego też po chwili chłopiec udał się do swojego pokoju po najpotrzebniejsze zabawki, a ty za nim, by spakować najpotrzebniejsze rzeczy.

Gdy Kamil próbował sam nakładać buty mama Twojego przyjaciela podeszła do Ciebie.

- Wiesz, że w pełni akceptuję Cię i Twojego syna. Naprawdę chciałabym, aby mój syn był szczęśliwy. A bez Ciebie to niemożliwe. Odważ się, naprawdę warto. To wszystko widać w Twoich... Waszych oczach – uśmiechnęła się i zwróciła do chłopca – Jesteś gotowy?
- Ne – podbiegł do Ciebie, by przytulić na pożegnanie. Ty jeszcze poprawiłaś mu kurtkę, po czym wyszli zostawiając Cię z natłokiem myśli.

* * *

Siedziałaś na kanapie w salonie oglądając film, a raczej próbując, bo cały czas zastanawiałaś się nad słowami Ahjummy, przez co nie zauważyłaś, że Taeyang wrócił do domu.

- Wszystko w porządku – ukucnął przed Tobą i pomachał ręką przed oczami.
- Ach.. Ne, ne – uśmiechnęłaś się.
– Jesteś głodny? Na pewno zaraz coś przygotuję.

Wstałaś szybko z kanapy i udałaś się do kuchni. Zdecydowałaś się na spaghetti, które wykonywało się bardzo szybko.

- Gotowe – zawołałaś, kiedy już wszystko przygotowałaś, po czym odwróciłaś się by ruszyć z powrotem do salonu. Jednak nie zrobiłaś ani kroku, ponieważ w drzwiach stał Twój przyjaciel z bukietem czerwonych róż. Patrzyliście na siebie w ciszy.
- Nie umiem mówić o swoich uczuciach, ale wiedz, że nie chcę byś była dla mnie tylko przyjaciółką. Zależy mi na Tobie i nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie i Kamila – powiedział to bardzo szybko, a ty patrzyłaś na niego zdumiona, kiedy wyjmował pudełeczko z pierścionkiem. Prześlicznym pierścionkiem. Patrzył na Ciebie niepewnie, a w kącikach Twoich oczu pojawiły się łzy.
- Pabo, wstań – powiedziałaś z uśmiechem.
- Nie płacz – momentalnie pojawił się przy Tobie, by otrzeć z Twoich policzków łzy. Znajdował się tak blisko Ciebie, że zrobiło Ci się gorąco.
- Daj te kwiaty – przerwałaś ciszę, by wybrnąć z tej bliskości. Znalazłaś wazon, w który wstawiłaś rośliny, po czym postawiłaś go w salonie.
- Nie uciekaj ode mnie. Zrobiłem coś źle? - podszedł do Ciebie.
- Aniyo – powiedziałaś cicho. Mimo że też coś do niego czułaś to musiałaś przyznać, że obezwładnił Cię strach.
- Kocham Cię – powiedział be wahania, po czym delikatnie Cię pocałował. Nie wiedziałaś co się dzieje, bo wokół Ciebie wszystko wirowało. Jednak odwzajemniłaś pocałunek.

Gdy oderwaliście się od siebie chłopak popatrzył na Ciebie niepewnie.

- Zostaniesz ze mną? - zapytał po raz drugi.
- Uwielbiam Twój uśmiech – szepnął Ci do ucha, gdy postawił na podłogę.

Zarumieniłaś się na te słowa. Taeyang usiadł na kanapie, po czym pociągnął Cię za sobą. Wtuliłaś się w niego.

- Kocham Cię – szepnął do ucha – I będę to powtarzał każdego dnia – zamilkł na chwilę – Nawet nie wiesz jak ucieszyłem się, że do mnie przyjedziecie. Wtedy chciałem Cię poznać, bo zaimponowałaś mi. Podziwiłem Cię, że w tak młodym wieku ty już miałaś dziecko i byłaś po rozwodzie. Kiedy tu zamieszkałaś traktowałem Cię jak przyjaciółkę, ale z czasem zacząłem coś do Ciebie czuć. Potrzebowałem Twojej osoby obok, kiedy Cię długo nie widziałem, tęskniłem. Za Tobą, Twoim uśmiechem. Nawet Twój syn ukradł moje serce. Nawet nie wiem kiedy zacząłem myśleć o nim jak o swoim dziecku. Kocham Waszą dwójkę i nie zniosę dnia bez Waszego towarzystwa.

Patrzyłaś w jego oczy, które pokazywały tyle uczuć.

- Kocham Cię – powiedziałaś.

Chłopak uśmiechnął się nakładając Ci pierścionek na palec, po czym pocałował.

* * *

Obudziłaś się w nie swoim pokoju. Przypomniałaś sobie wczorajsze wydarzenia i rozejrzałaś. Był to pokój Twojego narzeczonego.

- To był sen, czy jawa? - zapytałaś samą siebie.
-Jawa – usłyszałaś głos przy uchu, po czym poczułaś lekkie muśnięcie ust na policzku.

Zarumieniłaś się lekko. Wczoraj wieczorem chłopak nie chciał Cię nigdzie puścić, więc po krótkim prysznicu i ubraniu się w pidżamę weszłaś do jego sypialni. Czułaś się trochę niezręcznie, ale chłopak szybko zagonił Cię pod kołdrę, po czym mocno przytulił kładąc się obok. Poczułaś się wtedy po prostu bezpieczna jak nigdy dotąd. Mogłaś spać spokojnie, gdy on był obok.

Odwróciłaś głowę w jego stronę przypatrując się jego oczom, gdy drzwi do pokoju otworzyły się i wpadł do niego Twój syn.

- Wróciłem – wykrzyknął i wpadł do łóżka pomiędzy Was.

- Jak było? - zapytał Taeyang.
- Babcia jest świetna – odparł z ekscytacją – Mamo! To ja będę miał swój pokój – zapytał rozbrajająco, na co zmierzwiłaś mu włosy.
-Pewnie, że tak – odparł Twój narzeczony.
-Odlot! - zawołał – A teraz wstawiajcie idziemy na spacer!

Była niedziela i jak co tydzień Kamil namawiał któreś z Was na spacer, który zawsze kończył się na kilkugodzinnym pobycie na placu zabaw.

-Tylko się przebiorę – odparłaś.
-Tylko szybko mamo. Będę czekał w salonie – poinformował i wyszedł z pokoju, by po chwili jeszcze zajrzeć – Kiedy będę miał braciszka? - ulotnił się nie czekając na odpowiedź.

Zrobiłaś się cała czerwona, no co Taeyang uśmiechnął się.

-Ja to bym nie miał nic przeciwko, żeby i tą jego zachciankę spełnić – powiedział zawadiacko, na co uderzyłaś go lekko w ramię – Spokojnie przekonam Cię, że to dobry pomysł.
-Ja tu czekam i nie mówiłem, że macie się starać od razu – oznajmił z powagą Twój syn, po czym roześmialiście się

Wszystko było na swoim miejscu. Miałaś obok siebie cały swój świat, nie potrzebowałaś niczego więcej.




Mój pierwszy opublikowany scenariusz. Mam nadzieję, że się choć trochę spodobało. Liczę na jakieś komentarze :)

Troublemaker

poniedziałek, 3 marca 2014

Przegrany ( Kai - EXO )


Wybrałam wstępnie 3 osoby do współpracy. Dziś jeden ze scenariuszy, autorstwa Kingi.
Mam nadzieję, że wam się spodoba i czekajcie na dalsze ^^
~ Angel



             


 - Zagrajmy jeszcze raz! - słyszałaś za sobą głos Jongina
- Znowu? - jęknęłaś odwracając się w jego stronę. - Muszę iść do domu.
- Chodźmy razem. Tam też możemy w coś zagrać. - stwierdził stanowczo
- Ok, ok. Chodźmy. - niepewnie ruszyłaś ponownie w stronę swojego domu. Jongin łaził za tobą już cały dzień. Zaczęło się od niewinnej gry w króla rzutów na w-f’ie. Wygrałaś z nim, więc chciał on grać w kolejne i kolejne bezsensowne rozgrywki, które także przegrywał. Widocznie musiałaś urazić jego męską dumę.
Sama z Kaiem nie znałaś się do końca dobrze. Byliście po prostu znajomymi z tej samej klasy. Nic więcej, dlatego było to dla ciebie trochę krępujące, że chłopak nie opuszczał cię dzisiaj na krok.
- Dawaj. Spróbuj zagrać w to. - twoje rozmyślania przerwał jego głos. Podał ci do ręki telefon z włączoną jakąś grą. - Mój rekord to 40 027. - uśmiechnął się dumny z siebie. Znałaś tą grę, trzeba było przechylać ekran tak, żeby stworek mógł wskoczyć na kolejny schodek. Zasady były idiotycznie proste. Kliknęłaś play i nawet nie zwalniając kroku skupiłaś się na grze. Od zawsze miałaś podzielną uwagę, więc granie i bezpieczne dotarcie do domu nie graniczyło u ciebie z cudem.
- 53 377. - przeczytałaś, gdy tylko skusiłaś. Oddałaś chłopakowi komórkę.
- Ej. Oszukiwałaś, prawda? - spojrzał na ciebie poważnym wzrokiem
- Chyba sam widziałeś. - wzruszyłaś ramionami
- To niemożliwe.. - słyszałaś jego szept, na co zaśmiałaś się cicho.
***
- Przecież to chore! Przegraj chociaż raz! - jęknął Jongin siadając nagle na kanapie. Właśnie zdobyłaś więcej punktów w karaoke niż on. Zdążyliście również zagrać w warcaby, go, chińczyka i jengę. - To. Nie. Ma. Sensu.
- Co ja mam ci poradzić. Jesteś beznadziejny w gry. - stwierdziłaś i napiłaś się soku.
- Masz pianki? - zapytał nagle
- To idiotyczne wyzwanie. - westchnęłaś, domyśliwszy się o czym myśli
- Masz? - był niezrażony twoją uwagę
- Zaraz przyniosę. - powoli ruszyłaś do kuchni i zgarnęłaś z szafki dwa opakowania kolorowych słodyczy. Gdy wróciłaś, rzuciłaś jedną Kaiowi a swoją otworzyłaś. - Gotowy?
- Jak nigdy. - szybko otworzył plastikowe opakowanie. Oboje złapaliście za pierwszą piankę i włożyliście ją bez problemów do ust. Tak też było z drugą, trzecią i czwartą. Przy kolejnych pojawiały się większe problemy. Przynajmniej dla Jongina. Wymiękł przy szóstej. Ty natomiast po wepchnięciu ósmej także się poddałaś.
Widziałaś w jego oczach determinację. Kolejne porażki nie zniechęcały go, wręcz przeciwnie. Chciał kolejnych wyzwać. Dlatego wiedziałaś, że na piankach się nie skończy. Przeżułaś więc powoli każdą z nich i po połknięciu spojrzałaś na niego uważnie.
- Co teraz? - spytałaś
- Dart. Zagrajmy w darta. - odparł szybko
- Pewnie. - wstałaś z fotela i podeszłaś do jednej z komód. Wyjęłaś z niej lotki i podałaś kilka chłopakowi. On wstał i razem podeszliście do tarczy, która wisiała na ścianie.
- Zaczynaj. - wskazał brodą na tarczę. Ty ujęłaś jedną z lotek i rzuciłaś nią przed siebie. Trafiło w sam środek. Powoli odeszłaś by ją odczepić i zrobiłaś miejsce dla Jongina. Nie zdziwiłaś się gdy trafił w miejsce za trzy punkty. Co zrobić? Był wyjątkowo nieudanym graczem.
Całą rozgrywkę wygrałaś jakimiś czterdziestoma punktami. Trochę ucieszyłaś się, że na twarzy Kaia ujrzałaś skupienie. Już powoli kończyły mu się pomysły, w co możecie zagrać. Z jednej strony cieszyłaś się, gdyż te ciągłe granie było odrobinę męczące ale jednak bardzo miło spędzało się z nim czas.
- Kto wyda dłuższy dźwięk? - zaproponował patrząc na ciebie zaciekle
- Twoje pomysły są już coraz gorsze. - zaśmiałaś się
- Nie moja wina~. Daj mi wygrać chociaż raz! - jęknął
- Naprawdę chcesz, żebym dawała ci fory? - uniosłaś delikatnie brwi
- Nie. To będzie jeszcze gorsze. - westchnął - Po prostu musi być coś, w czym jestem dobry. Tylko co.. - mruknął. Widać było, że poważnie nad tym myśli.
- Może zagramy w wyścigi? Mam jedną taką grę na konsoli. - gdy tylko zauważyłaś jego nagły uśmieszek, zdziwiłaś się lekko. Przed chwilą jeszcze nie wyglądał na tak pewnego siebie. Ale cóż, może naprawdę jest dobry w wyścigówki?
- Zagrajmy. - przytaknął energicznie. Wstałaś więc i po włożeniu płytki do urządzenia, wróciłaś na kanapę z dwoma padami. Jednego podałaś mu a drugiego złapałaś wygodnie w ręce. - Chcę ten niebieski. - stwierdził nagle, gdy waszym oczom ujrzały się auta możliwe do wyboru
- To ja wezmę zielony~. - mruknęłaś nie odrywając wzroku od ekranu telewizora. Za chwilę również wyścig się zaczął. Tak jak myślałaś, prowadziłaś a Kai był daleko w tyle.
- Hej, _____. - usłyszałaś blisko siebie głos chłopaka, więc odruchowo odwróciłaś głowę dalej przyciskając kciuki do klawisza, który napędzał pojazd. Gdy tylko wasze oczy się spotkały, poczułaś na swoich ustach coś miękkiego. Jongin. Pocałował cię. Tak po prostu. Było to zwyczajne cmoknięcie ale na tobie wywarło tak duży wpływ, że momentalnie upuściłaś trzymany w rękach kontroler.
Patrzyłaś na niego zszokowana a ten, jak gdyby nigdy nic, odwrócił się w stronę telewizora i kontynuował wyścig. Zaraz również na jego twarzy pojawił się uśmiech zwycięstwa.
- Wygrałem. - powiedział, i oparł się o zagłówek kanapy. - Co ty na to? Hehe~
- Oszukiwałeś! - oburzyłaś się - Co to miało być? T-To było.. Ty wziąłeś i tak po prostu.. - ze zdenerwowania wypowiadałaś słowa w zawrotnej prędkości
- Przyznam, to było lekkie wykorzystanie twojej osoby, ale cóż. Życie. - wystawił ci język i zaśmiał się głośno. Siedziałaś zszokowana. Tak jak przed chwilą miałaś pełno do powiedzenia, tak teraz nie mogłaś nic z siebie wydusić. - Musimy to jeszcze kiedyś powtórzyć. Spodobało mi się granie z tobą w gry.
- Weź chłopie. Idź już. Późno. Tam są drzwi. - wyjąkałaś lekko zarumieniona. Jongin posłusznie wstał i ruszył do wyjścia z salonu.
- Faktycznie późno. Już po dziewiętnastej. - westchnął sprawdziwszy coś w swojej komórce - W takim razie, zadzwonię do ciebie~ - pomachał ci rozbawiony
- Że niby skąd masz mój numer? - szybko odwróciłaś głowę w jego stronę
- Patrz. Nagle znalazło się dużo rzeczy, które idą mi świetnie. Nie uważasz? - poruszał wesoło brwiami i zniknął ci z pola widzenia. - Do usłyszenia~!
- Yah! Kim Jongin! Wracaj tu i powiedz skąd masz mój numer! - wstałaś z kanapy i szybko poleciałaś za chłopakiem.
xxx

środa, 12 lutego 2014

Nabór!



Drodzy czytelnicy...
  Jak wiecie u mnie ostatnio trudno z jakimkolwiek pisaniem, dlatego chciałam znaleźć pomocników. Jeżeli ktoś chciałby pisać ze mną scenariusze/opowiadania lub nawet yaoi (na moim drugim blogu) to zapraszam serdecznie! Wystarczy wysłać do mnie swój tekst oraz napisać czym chcielibyście się zajmować.

Od razu uprzedzam, że jak zobaczę jakieś opowiadania z innej stronki (a znam dużo różnych) i okaże się, że są one skopiowane od kogoś, to taka osoba jest natychmiast ZDYSKWALIFIKOWANA! Chcę uczciwej gry, więc proszę weźcie to na poważnie ^^ Oczywiście co innego jak prowadzicie jakąś stronę, ale tak jak ja nie radzicie sobie sami i chcecie z kimś połączyć siły ;)

Nie zakładam z góry ile osób może ewentualnie dołączyć. Jeżeli spodoba mi się kilka prac to bardzo możliwe, że zaproszę do współpracy wszystkich autorów.

Wszystkie prace przesyłamy na maila: azjatyckiecudo@wp.pl
POWODZENIA! Mam nadzieję, że będzie dużo chętnych :)



P.S. Ktoś wcześniej pisał w sprawie współpracy, ale nadal nic nie dostałam. Możliwe też, ze po prostu nie dotarło, dlatego proszę o ponowne wysłanie ^^

~ Angel


EDIT: Weszłam dziś (17.02) na maila i widzę kilka chętnych osób z czego się bardzo cieszę. W weekend sprawdzę je wszystkie i odpiszę wam na maile. Mam nadzieję, że jeszcze ktoś się zgłosi i jeszcze raz powodzenia ^^

sobota, 9 listopada 2013

Wolny dzień ( U-KISS - Rozdział 7 )




Rano jak zwykle obudził cię budzik. Tym razem jednak nie miałaś zamiaru wstawać od razu. Leżałaś jeszcze dobre pół godziny patrząc w sufit. Nie chciałaś myśleć o tym co powiedział ci Eli, jednak było to trudne. Wzięłaś głęboki wdech i poszłaś do łazienki. Przed drzwiami wpadłaś na Kiseopa.  Widać było, że chłopak przed chwilą brał prysznic. Jego włosy nadal były mokre i miał na sobie szlafrok.
- Już nie śpisz? – spytałaś go.
- Obudziłem się wcześniej, więc skorzystałem z tego, ze łazienka była wolna. Nie śpiesz się, ja dziś obudzę resztę. – uśmiechnął się, a ty skinęłaś głową.
- Dziękuję.
Weszłaś do łazienki . Prysznic zajął ci trochę dłużej niż zwykle, bo chciałaś wykorzystać to, ze masz trochę więcej czasu. Gdy wyszłaś wszystko było już gotowe. Reszta siedziała już przy stole i jadła śniadanie.
- Dziękuję Oppa… - podeszłaś do Kiseopa.
- Nie ma za co. Też czasem potrzebujesz odpoczynku. – uśmiechnął się i podał ci talerz.
Usiadłaś przy stole i też zaczęłaś jeść.
- Dzisiaj część ma wolne.  Ja i Hoon będziemy nagrywać, a w tym czasie reszta będzie mogła odpocząć. – powiedział Soohyun.
- Zdecydowaliśmy, ze pójdziemy do wesołego miasteczka!  - krzyknął radośnie AJ.
- My? Czy ty tak zdecydowałeś? – zaśmiał się Kevin.
- Jaaaaa! Ale i tak pójdziecie, prawda?
- I tak nie mam co robić, więc pójdę. Szczególnie, że uwielbiam wysokie kolejki.
- Ja też mogę iść. – odezwał się Kiseop.
- Ja też idę! Ale chcę watę cukrową! – krzyknął Dongho z pełnymi ustami.
- Skoro wszyscy idą, to chyba nie mam wyboru. – zaśmiał się Eli. – A ty _____?
- Ja? – pokazałaś na siebie, zdezorientowana. – A to też mam wolne?
- Tak. Menadżer powiedział, że wystarczy jak pójdziesz na jedne nagrania, więc spokojnie możesz zrobić sobie dziś wolne. Kiseop, Dongho i AJ będą mieli jutro. Myślę, że to będzie najlepszy przykład dla ciebie. – uśmiechnął się, a ty skinęłaś głową.
- W takim razie z miłą chęcią pójdę.
Ucieszyłaś się, że w końcu zobaczysz coś więcej, a nie tylko wszystko co związane z przemysłem muzycznym.
Kiedy Soohyun i  Hoon pojechali na nagrania, ty i reszta wspólnie wybraliście się do wesołego miasteczka. Było ogromne. Chyba pierwszy raz widziałaś tak wielkie. Spojrzałaś na mapkę i od razu zainteresowało cię kilka rzeczy.
- Ok! Ja od razu lecę na te największe! – krzyknął radośnie Kevin, na co Dongho się skrzywił.
- To ja sobie pójdę tutaj…  - pokazał na niezbyt wysoką kolejkę. – AJ! Idziesz ze mną. A ty _____ jakie wolisz?
- Hymmm… - zastanowiłaś się. – Chyba wolę te wyższe.
Trochę posmutniał, ale zaraz się uśmiechnął.
- Ok! To miłej zabawy. My już idziemy. – pociągnął AJ’a za sobą.
- A ty Kiseop? Nie przepadasz przecież za wysokością. – powiedział Eli.
- Racja. Ale jestem już przyzwyczajony, bo Kevin i tak wszędzie mnie ciąga.
Na te słowa Kevin się zaśmiał.
- No i dobrze! Im więcej, tym lepiej! Idziemy! – wyszczerzył się. – Od czego tu zacząć… Może to? – pokazał na wielki młot.
- Co to za różnica i tak będziesz chciał na wszystko. – Eli zaczął iść w stronę młota.
- Jak ty mnie znasz.
Zwiedzenie wszystkich atrakcji zajęło wam praktycznie cały dzień. Robiliście to bardzo szybko, ponieważ Kevin latał jak szalony z kolejki na kolejkę. W trakcie spotkaliście też Dongho i AJ’a i resztę spędziliście z nimi. W trakcie zrobiliście sobie przerwę i poszliście do jednej z pizzerii. Chyba pierwszy raz widziałaś, że chłopcy zjedli tak dużo. Byłaś szczerze zdziwiona. W końcu poczułaś się tu bardziej jak na wakacjach, a nie „przymusowym obozie”.  Po zjedzeniu przeszliście się trochę, ale zaraz Kevin zobaczył kolejkę przypominającą wodospad i od razu zagonił na nią wszystkich, nawet Dongho, który darł się na niej w niebo głosy.  W zamian zażądał od Kevina waty cukrowej, co skończyło się niezbyt dobrze, bo zjadł pięć pod rząd i rozbolał go brzuch. Jak na złość Kevin postawił wszystkim lody, no prawie wszystkim, bo Dongho oczywiście umierał, a przez to, ze Kevin chciał go podręczyć, rzucał w niego cały czas piorunami.
To był jak na razie najlepszy dzień, odkąd przyjechałaś do Korei.  Byłaś bardzo szczęśliwa, że mogłaś poznać ich lepiej, w dużo luźniejszej atmosferze niż zazwyczaj. Żałowałaś trochę, że Soohyun i Hoon nie mogli być wtedy z wami, ale miałaś nadzieję, ze kiedyś to nadrobicie.
Gdy wróciliście do domu zrobiliście wspólną kolację. Chłopcy pokazywali ci trochę jak przyrządzać niektóre potrawy. Potem już całą ósemką usiedliście przy stole i zjedliście. Kevin i Eli zadeklarowali się, ze pozmywają. Mieli jutro wolne, więc chcieli pograć sobie jeszcze w gry, dopóki maja na to czas. Reszta poszła spać, włącznie z tobą. Jutro czekał cię następny trudny dzień, więc chciałaś porządnie się wyspać. Przez to wszystko zapomniałaś nawet o wyznaniu Elia. 


Wybaczcie, że tak krótko T.T Mam nadzieję, że się podoba.
Dużo osób ostatnio pyta o "I wanna love". Postaram się coś napisać, ale niczego nie obiecuję. Niestety ostatnio naprawdę nie mam weny...P.S. PRZYPOMINAM O SPRAWDZANIU "AKTUALNOŚCI"!

~ Angel

piątek, 25 października 2013

Konkurs ( Ravi - VIXX)





Dużo osób mówiło ci, że dobrze rapujesz. Nie wierzyłaś w to za bardzo, ale za namową przyjaciół postanowiłaś wziąć udział w konkursie internetowym.
- Dziś wyniki konkursu. – powiedziała do ciebie koleżanka, a ty skinęłaś głową. – Sprawdzałaś już?
- Nie. Mówiłam wam, że mnie to nie interesuje. Zrobiłam to dla świętego spokoju.
Wtedy twoja koleżanka wyjęła telefon i zaczęła szukać wyników.
- Eh… Przegrałaś.
- Mówiłam ci. – odpowiedziałaś spokojnie, chociaż czułaś się troszkę zawiedziona.
- Wygrała jakaś _____. – powiedziała twoje imię i nazwisko i uśmiechem.
- CO?! – zapytałaś zaskoczona, a ta zaśmiała się. Spojrzałaś w jej telefon. – To znaczy… Że wygrałam?!
- Dokładnie! Gratulacje!
Zaczęłyście skakać z radości.
- Yah wygrałam!  - nagle przystanęłaś i spojrzałaś na nią. – A co wygrałam?
- Yah! – pacnęła cię w ramie. – Nawet nie wiesz co wygrałaś?! – spojrzała w telefon. – Pierwsze miejsce… Mam! Nagranie piosenki z VIXX! Ale ci zazdroszczę!
VIXX?! Ucieszyłaś się ogromnie, ponieważ bardzo lubiłaś ten zespół.
- Wiem, że się cieszysz. – poruszyła znacząco brwiami.
- Oczywiście! – wyszczerzyłaś się.

*Dzień pierwszego spotkania*
Wzięłaś głęboki oddech i weszłaś do studia. Byłaś trochę zdziwiona, gdy przeczytałaś w mailu, że macie się spotkać w studio. Weszłaś do pokoju nagrań i przedstawiłaś się.
- Dzień dobry. Jestem _____. – ukłoniłaś się.
Jeden z mężczyzn przy sprzęcie spojrzał na ciebie.
- Dzień dobry. Rozumiem, że ty wygrałaś konkurs. – skinęłaś głową. – Usiądź sobie. Zaraz powiem ci wszystkie szczegóły dotyczące nagrań.
Usiadłaś na kanapie i przyglądałaś się każdemu sprzętowi z zaciekawieniem. Widziałaś je w telewizji itd. wiele razy, ale to pierwszy raz kiedy widziałaś je na żywo.  Po kilku minutach do pokoju weszło dwóch członków VIXX – N i Ravi. Przywitaliście się i zaczęliście rozmawiać o planach nagraniowych.  Gdy wszystko omówiliście przeszliście do luźniejszych rozmów.  N wydawał ci się bardzo radosny i otwarty. Zdziwiłaś się trochę zachowaniem Raviego. Wydawało ci się zawsze, że jest równie otwarty jak N, ale kiedy rozmawialiście w trójkę prawie wcale się nie odzywał.
- Ja muszę lecieć, bo dziś mam nagrania do programu. Masz poćwiczyć dzisiaj trochę. – uśmiechnął się. – Więc do następnego! – pomachał wam na pożegnanie i wyszedł z pokoju.
Spojrzałaś na Raviego, który nie wyglądał na zbyt zadowolonego.
- Coś się stało?
- Nie. Dlaczego?
- Oglądałam z wami kilka filmików i wydawałeś się bardziej…
- Rozmowny? Ah tak… Przepraszam. Nie znam cię zbyt dobrze, a gdy poznaję nowych ludzi to na początku trzymam tak jakby dystans… Przed kamerami tego nie widać, ponieważ kamera to nie człowiek. – zaśmiał się, a ty pokiwałaś głową.
Atmosfera trochę się rozluźniła, ale długo nie rozmawialiście, gdyż zaprosili się do pokoju nagrań. Stanęłaś przed mikrofonem i zaczęłaś próbne nagrania. Kiedy skończyłaś dali ci piosenkę do nauczenia. Ponieważ nie umiałaś nut, nie znałaś melodii w jakiej powinnaś to rapować, dlatego podeszłaś do Raviego, by poprosić go o pomoc.
- Trudno będzie się tego nauczyć… - mruknęłaś pod nosem. – Nie znam nawet nut…
- Rozumiem.  Znam całą na pamięć, więc zaraz nagramy i dostaniesz na płytce jak powinnaś rapować.
- Jesteś pewien, że to nie problem? Na pewno masz dużo pracy…
- Nie. Akurat teraz mamy luźniejszy tydzień. Zresztą nie musze nagrać ci tego perfekcyjnie tylko żebyś wiedziała mniej więcej jak rapować. – uśmiechnął się i poszedł porozmawiać z pracownikami.
Chwilę później zaczął nagrania. Dostałaś płytkę, a chłopak zajął się swoją częścią. Po wszystkich nagraniach jeszcze raz mu podziękowałaś i rozeszliście się do domu.
Przez cały tydzień uczyłaś się swoich partii. Chciałaś wypaść jak najlepiej, żeby nie zrobić z siebie głupka, w końcu jako jedyna nie byłaś profesjonalistą, tylko zwykłą dziewczyną. Całe nagrania poszły całkiem dobrze. Oczywiście musiałaś wiele razy powtarzać te same partie, ale na końcu wszyscy cię pochwalili, więc byłaś bardzo szczęśliwa. Gdy wszyscy, oprócz ciebie i Raviego, opuścili studio podeszłaś do chłopaka.
- Ravi… Dziękuję bardzo za wszystko. Gdyby nie ty, to bym się skompromitowała przed wszystkimi.
- Nie musisz dziękować. Mówiłem, że rozumiem. Sam przez to przechodziłem.
- Masz teraz czas?
- Nie mam żadnych planów… Więc tak, mam.
- Zapraszam cię na kawę!
- Zapraszasz? – zaśmiał się. – Czy ty  mnie właśnie podrywasz?
- Nie! – zaprzeczyłaś szybko i zarumieniłaś się. – To w ramach podziękowania. Kawa, ciastko czy cokolwiek. Więc jak?
- Jasne. Z miłą chęcią pójdę z tobą na randkę.
- To nie randka! – zrobiłaś się jeszcze bardziej czerwona.
- Tak, tak. – znowu się zaśmiał. – Więc idziemy.
Złapał cię za rękę i wyprowadził z pokoju nagrań. Puścił cię dopiero, gdy byliście w kawiarni. Złożyliście zamówienie i zajęliście stolik. Przez prawie cały dzień rozmawialiście o wszystkim i o niczym. Na końcu chłopak odwiózł cię do domu.
- Więc następnym razem to ja zaproszę cię na randkę.
- To nie randka! Na randce ludzie trzymają się za ręce, przytulają i całuję…
- Za ręce się już trzymaliśmy…
Uśmiechnął się i przyciągnął cię do siebie. Objął cię, a gdy spojrzałaś na jego twarz zaskoczona, pocałował cię. Pocałunek był krótki, ale czuły.
- Więc teraz to już randka. – zaśmiał się.
Chciałaś zaprzeczyć, ale zrezygnowałaś, ponieważ bałaś się, że twój głos zacznie drżeć. Czułaś jak twoje serce szybko bije, a jedyne co miałaś w głowie to jego usta.
- Zadzwonię do ciebie jutro. To cześć. – rozczochrał twoje włosy i odszedł.
- Cześć… - wymamrotałaś tylko i poszłaś do domu.

~Angel


P.S. Przypominam o zakładce aktualności w którym zamieszczane są informacje kiedy wyjdzie następny scenariusz.
Powiem też, że jestem zawiedziona ostatnią liczbą komentarzy. Zawsze było ich dużo, a ostatnio jest coraz mniej. Może to wydaje się błahe, jednak te komentarze motywują do pracy.
Jeżeli są jakieś błędy to z góry przepraszam, ale przepisywałam na szybko (niestety mój słownik czasami sam coś poprawia, więc mogą byś przekręcone wyrazy itd.), więc jeżeli zauważycie jakieś błędy, to nie krępujcie się pisać ^^
I wiem, że powinnam używać jego prawdziwego imienia, ale jakoś tak lubię jego ksywkę XD

sobota, 19 października 2013

Przesłuchanie ( Shin - CROSS GENE)





Przez ponad rok próbowałaś dostać się do jakiejś wytwórni. Wiedziałaś, że twoje umiejętności nie są wystarczające, więc ćwiczyłaś więcej i więcej. Za każdym razem kończyło się tak samo.  Dziś miałaś kolejne przesłuchanie. Trenowałaś jak szalona przez ostatni miesiąc. Byłaś już tutaj. Dostałaś się nawet, ale wiedziałaś, że było to nieuczciwe.

*wspomnienie*
Podeszłaś podenerwowana do Shina.
- Dlaczego wtrącasz się w moje życie? Ktoś cię o to prosił? – byłaś bardzo wkurzona.
- Chciałem ci tylko pomóc.
- Mówiąc innym, że mnie znasz i dlatego powinni mnie przyjąć? – westchnęłaś. – Nie wtrącaj się. Chcę to zrobić sama! Sama zadbać o swoją przyszłość, uczciwie! Bez twojej pomocy!
*koniec wspomnienia*

Od tamtej pory nie odezwałaś się już do niego.  Nie chciałaś niczego robić nieuczciwie. Wtedy postanowiłaś pracować jeszcze ciężej.

Weszłaś do sali. Jeden z jury od razu cię rozpoznał.

- _____. Wcześniej dostałaś się do naszej wytwórni, ale zrezygnowałaś. Mogę wiedzieć dlaczego wróciłaś?
- Zostałam przyjęta wtedy nieuczciwie. – przyznałaś. – Chciałam się tu dostać z powodu moich umiejętności, a nie dlatego, że znam kogoś z wytwórni.
Wszyscy pokiwali głowami i dali ci znać żebyś zaczęła. Bez wahania rozpoczęłaś występ. Śpiewałaś do jednej z piosenek Sistar, a potem zatańczyłaś do 2ne1 – I’m the best.
- Dziękujemy bardzo. Z tego co widzę twoje umiejętności zdecydowanie się polepszyły. – powiedział jeden z jury. – Zapraszamy na wyniki po 18.
- Dziękuję. - skłoniłaś się i wyszłaś.
Ponieważ miałaś dwie godziny wybrałaś się do pobliskiej kawiarenki. Zamówiłaś małe ciastko i kawę.
- _____...
Uniosłaś wzrok i zobaczyłaś Shina. Próbując go ignorować napiłaś się kawy i spojrzałaś w okno. Usiadł naprzeciwko ciebie.
- ____... Przepraszam. Naprawdę chciałem wtedy tylko pomóc. Nie wiedziałem, że tak bardzo zależy ci na uczciwości.
Mówił to już wiele razy, ale za każdym razem odtrącałaś jego przeprosiny. Brakowało ci w nich czegoś.
- Proszę, nie bądź taka. Czekałem na to spotkanie rok. Przynajmniej wysłuchaj co mam do powiedzenia.
Spojrzałaś na niego.
- To mów. Przecież słucham.
Uśmiechnął się do ciebie lekko.
- Wszystko źle zrozumiałaś… Nie pomogłem ci wtedy, bo byłaś zbyt słaba. Chciałem żebyś była ze mną w wytwórni, ale to nie ma ze sobą nic wspólnego. Wiedziałem, że masz talent, ale potrzebowałaś kogoś kto ci w tym pomoże. Dlatego chciałem żebyś dołączyła do naszej wytwórni, nie dlatego, że się nad tobą litowałem, bo byliśmy przyjaciółmi.
- Oppa… - powiedziałaś cicho, nie patrząc na niego. – Teraz… Byłam dziś na przesłuchaniu.
- Wiem. – uśmiechnął się szerzej. – Słyszałem też, że twoje umiejętności się o wiele poprawiły.
Nic nie powiedziałaś, tylko patrzyłaś na niego w ciszy.
- Wierzę, że tym razem ci się uda. Bez mojej niepotrzebnej pomocy.
Wypiłaś szybko kawę do końca i chciałaś wstać, ale cię zatrzymał.
- Chciałem ci powiedzieć coś jeszcze.
- Mów.
- Nie teraz. Po wynikach przesłuchania. Będę czekał tutaj, więc jak się już dowiesz czy się dostałaś to przyjdź tu.
Skinęłaś głową, chociaż tak naprawdę nie miałaś zamiaru przyjść.
- Będę tu czekać. Aż przyjdziesz, więc nie myśl nawet o tym, żeby mnie olać.
Nic nie mówiąc wyszłaś z kawiarni. Poszłaś do pokoju gdzie mieli ogłosić wyniki. Bardzo się denerwowałaś. Od tego przesłuchania zależało wszystko. Wcześniej postanowiłaś sobie, że jeżeli ci się nie uda, to odpuścisz. Jury weszli do środka.
- _____. – zwrócił się do ciebie przewodniczący. – Twoje umiejętności mimo poprawy nadal pozostawiają wiele do życzenia. Jednak jest w tobie coś, czego u wielu osób nie widzę. Ten sam błysk w oku, co w tamtym roku. Od razu widać u ciebie pasję. Dlatego właśnie chcę zobaczyć czy dasz sobie radę. W tamtym roku zdecydowałaś się nie przyjąć propozycji. Sądzę, że był to dobry wybór, ale jest coś co muszę ci powiedzieć.  Masz rację, rozmawiałem wtedy z Shinem, jednak jego słowa upewniły mnie tylko o twojej determinacji i tym, że jesteś jak diament, który trzeba oszlifować. Myślę, że zrozumiałaś to wtedy omylnie i sądziłaś, że dostałaś się tylko dzięki niemu. Shin nie prosiłby mnie o to, gdyby nie znał twojej wartości. – uśmiechnął się do ciebie. – Gratuluję przyjęcia i zapraszam jutro na 8 rano, aby porozmawiać o szczegółach.
Skłoniłaś się i wyszłaś. Nie wiedziałaś co robić. Przez cały czas myślałaś, że to jego zasługa, ale się myliłaś. Dostałaś się tam uczciwie, a co gorsza zraniłaś uczucia osoby, która była ci bardzo bliska. Bez zastanowienia pobiegłaś do kawiarni, gdzie miał czekać na ciebie chłopak.
- Oppa! Chodź ze mną na chwilę. – powiedziałaś zdyszana i wyprowadziłaś go na zewnątrz.
Zatrzymałaś się dopiero w ustronnym miejscu, gdzie nie musieliście się martwić, że ktoś was usłyszy czy zobaczy.
- Tak mi przykro Oppa… - zaczęłaś i mimowolnie się rozpłakałaś. – Powiedziałam ci tyle niepotrzebnych rzeczy i nie chciałam słuchać twoich wyjaśnień. Na dodatek ignorowałam cię przez tak długi czas.
Chłopak przyciągnął cię do siebie i przytulił.
- Nie szkodzi _____. Ważne, że w końcu mnie wysłuchałaś i uwierzyłaś. – wytarł delikatnie twoje łzy. – Ale nie ignoruj mnie już więcej, nie zniosę tego.
Skinęłaś głową i spojrzałaś na niego, uśmiechając się przy tym.
- Dostałam się Oppa. Udało mi się.
- Oczywiście. W końcu dużo się poprawiłaś od poprzedniego razu.
- Dziękuję. Za to, że mimo wszystko nadal we mnie wierzyłeś.
- To dlatego, że wiem jaka jesteś. Zawsze dawałaś z siebie wszystko, dlatego musiałaś się dostać, nie było innego wyjścia. – potargał twoje włosy z uśmiechem na ustach. – Od dziś za karę będziesz mi codziennie robiła śniadanie!  - zaśmiał się.
- O nie! – walnęłaś go lekko w ramię.
Resztę dnia spędziliście na wspólnym wspominaniu.

~ Angel

P.S. Jeżeli dużo osób będzie za drugą częścią to postaram się coś napisać, bo krótki wpis i moim zdaniem lekki niedosyt ^^

P.S.2 - zapraszam do zakładki "AKTUALNOŚCI". Tam będą podawane wszystkie informacje na bieżąco i tam możecie pisać komentarze typu "kiedy będzie następny scenariusz". 

niedziela, 15 września 2013

Urodziny ( U-KISS - rozdział 6 )




Każdy kolejny dzień był jak nowa przygoda. Poznawałaś dokładnie uroki i wady koreańskiego show biznesu, byłaś coraz bliżej z chłopcami i zaczęłaś powoli przyzwyczajać się do swojej pracy.  Chłopcy w końcu przestali traktować cię jak gościa, a bardziej jak członka rodziny. Wszystko szło w miarę gładko, oczywiście dużo pracowałaś i często wracałaś późno do domu, całkiem przemęczona i myśląc jedynie o wypoczynku. Zaczęłaś się nawet przyzwyczajać do tego, że jesteś jedyną dziewczyną w domu pełnym chłopaków.
Dziś były twoje urodziny, a ty byłaś zalatana cały dzień. Stwierdziłaś, że to najgorsze urodziny w twoim życiu. Nikt nie złożył ci życzeń, a gdy tylko wróciłaś do domu po tylu męczarniach, menadżer wysłał cię jeszcze do sklepu. Byłaś bardzo wkurzona, ale bez sprzeciwów poszłaś. Po zakupach wróciłaś do domu. Wszędzie było ciemno, co oznaczało, że chłopcy nie wrócili jeszcze z treningu.  Zapaliłaś światło, rozebrałaś się i poszłaś do kuchni rozpakować zakupy. Miałaś już iść do pokoju gdy nagle wszystkie światła się zgasiły. Zatrzymałaś się zdezorientowana na środku pokoju i zobaczyłaś zbliżające się postacie w twoją stronę. Po chwili zaczęli śpiewać piosenkę urodzinową, a Dongho wyszedł zza kanapy z tortem, na którym było 20 świeczek. Uśmiechnęłaś się mimowolnie. Cała złość i smutek odpłynęły. Bardzo się cieszyłaś, że jednak o tobie nie zapomnieli. Gdy skończyli śpiewać zapalili światła.
- No _____! Wszystkiego najlepszego! A teraz pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczki! – powiedział radośnie AJ.
Wszyscy patrzyli na ciebie z oczekiwaniem. W końcu zamknęłaś na chwilę oczy, zastanawiając się nad życzeniem i zdmuchnęłaś świeczki. Chłopcy zaczęli klaskać, a potem każdy po kolei zaczął ci składać życzenia. Usiedliście wszyscy do stołu i zaczęliście rozkoszować się tortem. Na koniec każdy dał ci prezent. Byłaś bardzo szczęśliwa, chociaż nie liczyłaś na żadne prezenty. Dla ciebie była ważna sama pamięć o tym, że masz urodziny. Po całej imprezie poszłaś się wykąpać. Wyszłaś jeszcze z mokrymi włosami i od razu udałaś się do pokoju. Usiadłaś i chciałaś już włączyć suszarkę, ale ktoś zapukał do drzwi. Wstałaś i otworzyłaś drzwi.
- Przeszkadzam? – spytał Eli, a ty pokręciłaś głową. – Mogę wejść?
Wpuściłaś go do środka, a on zamknął za sobą drzwi.
- Coś się stało? – spytałaś, nie wiedząc za bardzo czego może od ciebie chcieć.
- Chciałem porozmawiać. A raczej o coś zapytać.
- Więc pytaj. – uśmiechnęłaś się.
- Wiem, że znamy się dość krótko, ale od początku cię polubiłem.  Może za wcześnie o to pytam, ale… Czy zostałabyś moją dziewczyną?
Byłaś zdziwiona i przez chwilę patrzyłaś na niego w ciszy. Nie czułaś nic do niego i traktowałaś jak zwykłego przyjaciela, dlatego nie wiedziałaś co mu powiedzieć.
- Ja… - zaczęłaś, ale ci przerwał.
- Domyślam się, że powiedziałem to zbyt nagle. Nie śpiesz się z odpowiedzią. Jak będziesz gotowa to dasz mi znać. – uśmiechnął się i otworzył drzwi. – Chociaż mam nadzieję, że nie będziesz się długo zastanawiać. Dobranoc _____.
- Do-dobranoc. – chciałaś powiedzieć coś jeszcze, ale byłaś tak zmieszana, że nie wiedziałaś co.
Chłopak zamknął za sobą drzwi, a ty usiadłaś i zaczęłaś suszyć włosy.  Próbując nie myśleć o tym co ci powiedział położyłaś się spać. Długo nie mogłaś zasnąć, jednak w końcu zmęczenie wzięło górę. Gdy rano się obudziłaś niechętnie wstałaś z łóżka i poszłaś się wykąpać.  Dziś chłopcy mieli wolne, więc postanowiłaś pozwolić im na odrobinę więcej snu. Zaczęłaś przygotowywać śniadanie.
- Oh Noona… - powiedział Dongho, przecierając oczy i zaraz po tym ziewnął. – Dlaczego nas nie obudziłaś?
- Macie dziś wolne. A trening dopiero na 12, więc możecie chwilę jeszcze pospać.  – powiedziałaś krojąc warzywa.
Dongho pokiwał głową i podszedł do ciebie. Przez chwilę patrzył na to co robisz.
- Pomóc ci?
- Możesz wyjąć talerze i szklanki.
Posłusznie wyjął talerze i rozłożył po stole, potem ze szklankami zrobił to samo. Wyjął też duży talerz na kanapki i położył obok dziewczyny.
- Dzięki. – zaczęłaś kłaść gotowe kanapki na talerz. – Co do picia?
- Ja się tym zajmę Noona. Wiem co zazwyczaj piją. – uśmiechnął się i wyjął kilka napoi i położył je na stole. – Pójdę ich obudzić.
Położyłaś gotowe jedzenia na stole i usiadłaś na jednym z krzeseł. Poczekałaś aż wszyscy przyjdą i wspólnie zjedliście śniadanie. Potem chłopcy poszli się wykąpać oraz przebrać i przed 12 poszliście na trening. Przez cały trening nie mogłaś oderwać wzroku od Elia. Myślałaś o tym co ci wczoraj powiedział i nadal nie wiedziałaś co mu odpowiedzieć.  Z zamyśleń wyrwał cię Kiseop. Usiadł obok ciebie na ławeczce.
- ____... O czym tak myślisz?
Spojrzałaś na niego lekko zaskoczona, bo nawet nie zauważyłaś, że jest tuż obok.
- O niczym szczególnym…
- Myślałaś o Eliu?
- Co? Skąd wiesz?
- Trudno się nie domyśleć, skoro cały czas na niego patrzyłaś.
Przygryzłaś lekko wargę, nie wiedząc co powiedzieć.
- Coś się stało między wami?
- Wczoraj zapytał mnie o coś i po prostu zastanawiam się co powinnam odpowiedzieć.
- A o co cię zapytał?
- Przepraszam… Nie mogę powiedzieć… - powiedziałaś cicho. Nie chciałaś żeby ktoś się dowiedział zanim podejmiesz decyzję.
- Nie ma sprawy. – uśmiechnął się i poklepał cię po plecach. – Tak czy siak powodzenia. – wstał, bo przerwa się już skończyła i wrócił do treningu.
Gdy wróciliście do domu od razu poszłaś do pokoju i zamknęłaś się w nim. Chciałaś pobyć trochę sama, ale chwilę później usłyszałaś pukanie do drzwi.
- _____... Wszystko w porządku? – zapytał Kevin.
- Nic mi nie jest. Po prostu muszę coś przemyśleć.
- Może mogę ci jakoś pomóc?
Westchnęłaś. Nie chciałeś teraz niczyjej pomocy. Chciałaś pobyć sama.
- Dam sobie radę Kevin… Chcę to przemyśleć sama.
Przez chwilę nie usłyszałaś odpowiedzi, więc pomyślałaś, że sobie poszedł.
- Rozumiem… Gdybyś zmieniła zdanie to wiesz gdzie mnie szukać.
Wiedziałaś, że jest zawiedziony, bo nie przyjęłaś jego pomocy, ale nie miałaś czasu teraz nad tym rozmyślać. Położyłaś się na łóżku i patrząc w sufit zastanawiałaś się jakiej odpowiedzi udzielić Eliowi.



~Angel

sobota, 7 września 2013

Reklama ( Kim Bum )




Od jakiegoś czasu mieszkałaś w Korei.  Ciężko było znaleźć ci pracę, a pieniędzy było coraz mniej. Jako, że w Polsce wystąpiłaś w kilku reklamach, postanowiłaś spróbować i tutaj. W Internecie znalazłaś kilka firm i powysyłałaś zgłoszenia. Nie miałaś wielkich oczekiwań, wręcz myślałaś, że nikt się nie zainteresuje, ale na twoje szczęście jedna z firm się odezwała. Napisali żebyś przyjechała na casting i tak też zrobiłaś.  Ku twojemu zaskoczeniu przeszłaś go i dzięki temu przyjęli cię do reklamy nowej coli. Ucieszyłaś się bardzo, ponieważ firma oferowała dość sporą sumkę, a ty potrzebowałaś pilnie pieniędzy.
W końcu przyszła pora na dzień nagrań. Reklama miała trwać około 30 sekund. Wiedziałaś jedynie, że będziesz reklamować colę, a ty i jakiś podobno znany aktor będziecie grać w niej główne role. Przeczytałaś na spokojnie scenariusz. Zdziwiła cię scena pocałunku, ale jeden z pomocników zapewnił cię, że będzie to udawana scena.  Westchnęłaś z ulgą i poszłaś do garderoby. Tam zajęli się tobą specjaliści. Po przebraniu się, zrobieniu odpowiedniej fryzury i makijażu, byłaś gotowa do kręcenia.
W końcu mogłaś poznać swojego współpracownika, był nim wysoki brunet, oczywiście Azjata. Wyglądał przystojnie i od razu przyszedł się z tobą przywitać.
- Cześć jestem Kim Bum. Miło mi poznać. – uśmiechnął się szeroko i wystawił rękę w twoją stronę.
- Mi też miło. Jestem _____. – przedstawiłaś się, odwzajemniając jego uśmiech i uścisnęłaś jego dłoń.
- Pierwszy raz w reklamie? Nie widziałem cię wcześniej, chyba że coś przegapiłem.
- W Korei pierwszy raz. Brałam udział w kilku w Polsce.
- Ah więc jesteś z Polski? –znowu się uśmiechnął, a ty zdążyłaś tylko skinąć głową,  gdyż reżyser krzyknął, że zaraz zaczynacie.
Całość poszła gładko, w przerwach dużo ze sobą rozmawialiście. Została tylko jedna scena, której zresztą najbardziej się obawiałaś. Wiedziałaś, że pocałunek ma być udawany, ale jednak sama bliskość chłopaka cię onieśmielała, a co dopiero „pocałunek”. Próbowałaś zachowywać się normalnie i najwyraźniej ci  się to udało, ponieważ nikt nie zwrócił na ciebie uwagi. Gdy byliście gotowi i reżyser wszystko wam wyjaśnił zaczęliście ostatnią scenę. 
Podeszłaś do chłopaka, a ten objął cię lekko w talii. Było wam trochę niewygodnie, gdyż musiałaś trzymać colę pomiędzy waszymi ciałami, choć w pewnym sensie czułaś się dzięki temu bezpieczniej. Azjata powoli zaczął nachylać się w twoją stronę. Trochę spanikowałaś i mimowolnie odsunęłaś głowę.
- Cięcie! – krzyknął reżyser - _____ nie odsuwaj się.
- Przepraszam… -powiedziałaś i lekko się skłoniłaś.
Wzięłaś kilka głębokich oddechów. Chłopak czuł, że się denerwujesz i postanowił cię pocieszyć. Podniosło cię to trochę na duchu. Wiedziałaś, że tym razem się uda. Skinęłaś głową, że jesteś już gotowa i zaczęliście drugie podejście.
Tym razem szło o wiele lepiej. Nie czułaś już skrępowania. Chłopak znowu nachylił się w twoją stronę. Powoli zaczęliście przekręcać głowy, żeby wyglądało to jak prawdziwy pocałunek.  Sądziłaś, że jest idealnie, wczułaś się w swoją rolę. Nawet nie zauważyłaś kiedy jego usta dotknęły twoich. Zamarłaś i nie ruszyłaś się nawet o milimetr. Brunet przyciągnął cię trochę bliżej, pogłębiając pocałunek.
- Cięcie! Znakomicie! – krzyknął reżyser.
Kim Bum odsunął się od ciebie z uśmiechem. Nie wiedziałaś jak masz zareagować. Przecież to nie było w planach, ale nikt nawet nie zwrócił na to uwagi. Chłopak znowu nachylił się w twoją stronę, ale tym razem tylko po to, żeby szepnąć ci coś na ucho.
- Mam nadzieję, że się podobało. Naprawdę mi się podobasz _____.  Mam nadzieję, że to nie będzie koniec naszej znajomości. - znowu się odsunął i patrzył na ciebie z uśmiechem. – Pozwoliłem sobie wziąć twój numer telefonu od reżysera. Napiszę do ciebie niedługo. – nachylił się w twoją stronę i pocałował w policzek. – Więc do następnego. – pomachał ci i poszedł.
Przez chwilę patrzyłaś jak odchodzi. W końcu jednak oprzytomniałaś i poszłaś podziękować reszcie za współpracę. Jednak to nie był koniec twoich przygód, gdyż za kilka dni miała się odbyć sesja. Byłaś ciekawa o co dokładnie mu chodziło i miałaś nadzieję, że te kilka dni zleci szybko.


A tu mniej więcej jak wyglądała reklama:




~Angel


piątek, 6 września 2013

Powrót~!





Na początku chciałam przeprosić za tak długą nieobecność na blogu, niestety ciągłe wyjazdy sprawiły, ze nie miałam czasu na zajęcie się pisaniem...

Ponieważ nie wiem od jakiego scenariusza zacząć (pierwszy idzie Kim Bum, bo wiem, że jest dość długo w kolejce, ale chodzi mi o następny) to chciałam zapytać was na który z wymienionych u mnie czekacie najbardziej.
Dodatkowo kolejka jest zamknięta jak na razie więc proszę o nie pisanie próśb o nowe scenariusze. Chcę najpierw skończyć te co mam i dopiero wtedy zacznę zbierać nowe.
Chciałem tez dodać, że zaczynam studia i też będę musiała się zaaklimatyzować z nowym "życiem", że tak powiem, więc na początku mogę dodawać posty niesystematycznie. Mam nadzieję jednak, że to zrozumiecie.

Postaram się dziś dokończyć Kim Buma i mam nadzieję, że w następnym tygodniu dokończę nowy rozdział "I wanna love". To tych dwóch prawdopodobnie wezmę się za U-KISS lub jeden ze scenariuszy ^^


Pozdrawiam i mam nadzieję, że mi wybaczycie to zaniedbanie ;;

~Angel


P.S. Takie krótkie info od ~Dżasty
Wybaczcie za zaniedbanie z mojej strony, jednak dłuższe wakacje były strasznie pracowite.
W tym roku również będziemy dla was pisać.
Wyczekujcie bonusu z B.A.P który niebawem się pojawi na blogu.
Dla ciekawskich dodam, że następne opowiadanie ode mnie będzie z EXO.

Dziękuję za wsparcie i ciepłe słowa od was. Mam nadzieję, że i w tym roku będziecie chętnie czytać i komentować naszego bloga.