wtorek, 18 marca 2014

Powód ( E. Den - LC9)



Szłaś pustym szkolnym korytarzem, gdy usłyszałaś dzwoniący telefon na jednym z parapetów. Rozejrzałaś się, ale nikogo nie było w pobliżu. Postanowiłaś, więc odebrać telefon, żeby nie mieć później zmartwienia, co mogłoby się stać z urządzeniem.

- Yoboseyo? - odebrałaś z lekką niepewnością – Przepraszam, że odbieram ten telefon, ale znalazłam go na parapecie w szkole i nie wiem do kogo należy.
- Nic się nie stało dziecko – po drugiej stronie usłyszałaś ciepły, kobiecy głos – Ten dzieciak mnie wykończy. I tak rzadko chodzi do tej szkoły – mówiła do siebie – Czy mogłabyś mi odnieść ten telefon? - zapytała.
- Nie ma problemu. Za godzinę kończę lekcje.

Kobieta podała Ci adres, a ty pobiegłaś na lekcje, gdyż i tak byłaś już spóźniona.

- Przepraszam za spóźnienie – ukłoniłaś się nauczycielowi wchodząc na lekcję.

Mężczyzna machnął tylko na Ciebie ręką, po czym przeniósł wzrok na koniec klasy, gdzie siedzieli Jaedyn Park i Joong Jong Hyo, czy jak kto woli – E. Den i J-Hyo. Dla tych, którzy nie znają ich nawet z ksywek są najpopularniejszymi chłopakami w szkole, na których widok niemal każda dziewczyna mdleje, a chłopaki chcą kumplować się tylko z nimi. Przez to, że byłaś z nimi w jednej klasie nie mogłaś ich tak po prostu ignorować, tym bardziej że byłaś przewodniczącą, co wiązało się, z tym że niekiedy musiałaś przymusowo podejść do nich i o coś prosić.

Wasza ogólna relacja była dość burzliwa. Nie zdarzyło się byście doszli do porozumienia. Aczkolwiek ci dwaj tylko z nielicznymi ze szkoły byli blisko. Zazwyczaj się po prostu wywyższali, a niektóre dziewczyny zniżały się do takiego poziomu traktowania ze względu na ich wygląd i sławę, gdyż należeli oni do jednego z koreańskich zespołów – LC9.

Musiałaś się przyznać, że mimo dość niemiło zachowania chłopaka względem Ciebie ty też należałaś do dziewczyn, które wzdychały do Jaedyn'a jednak robiłaś to po cichu. Miałaś jeszcze trochę rozumu w głowie i swoją dumą, która nie pozwalała Ci być traktowaną jak śmieć, a tak zazwyczaj chłopak traktował dziewczyny.

Usiadłaś w swojej ławce obok przyjaciółki. Z -_-_- przyjaźnisz się od małego, a wszystko przez waszych rodziców, którzy razem studiowali. Była ona Twoją przyjaciółką i siostrą jednocześnie. I tylko ona znała Twoje wszystkie sekrety.

- Co się stało? - zapytałaś cicho.

Nie odpowiedziała Ci, bo rozległ się głos nauczyciela.

- Panowie jak tak dalej pójdzie to albo ponownie będziemy widzieć się w ostatniej klasie, ewentualnie w tej szkole się już nie zobaczymy.

Nie wspomniałaś o tym, że chłopaki nie zdali już dwukrotnie dlatego byli w Twojej klasie. Obejrzałaś się do tyłu i spojrzałaś na kolegów z klasy z lekką pogardą w oczach. Mimo swoich uczuć do jednego z nich potrafiłaś patrzeć realnie na świat i wiedziałaś, że on nigdy ich nie odwzajemni, dlatego zazwyczaj bardzo Cię nie bolało, gdy sprawiał Ci swoimi słowami ból.

- A może mamy być tak przykładni, jak nasza pani przewodnicząca? – spokojny przepełniony ironią głos E. Den'a rozległ się po klasie.

Zacisnęłaś ręce w pięści. Nie lubiłaś, gdy ktoś mówił o Twojej postawie względem szkoły. Taka po prostu jesteś. To -_-_- jest tą towarzyską, a ty spokojniejszą, dlatego wasza przyjaźń jest tak udana.

- Myślę, że nawet nie powinieneś porównywać się do ____ - odezwała się Twoja przyjaciółka – Nawet nie sięgasz jej do pięt – byłaś jej wdzięczna, że stanęła w Twojej obronie. Ty mogłaś powiedzieć o kilka słów za dużo, a potem żałowałabyś tego.

Widziałaś, że J-Hyo chce coś dodać, ale nie pozwolił u na to nauczyciel.

- Nie oczekuję od Was idealności, ale moglibyście choć trochę się postarać zważywszy na to, że i tak często się w szkole nie pojawicie – stwierdził – Za to jeszcze dziś zostajecie godzinę po lekcjach. Reszta może już iść.

Wstałaś z miejsca i po wyjściu z sali podziękowałaś przyjaciółce, która machnęła tylko ręką i pobiegła tłumacząc się dodatkowymi zajęciami. Ty udałaś się do swojej szafki, gdzie schowałaś niepotrzebne książki i wyszłaś ze szkoły.

* * *

Zadzwoniłaś dzwonkiem do mieszkania kobiety, z która umówiłaś się w sprawie oddania telefonu. Gdy drzwi się otworzyły ujrzałaś przed sobą kobietę średnio po czterdziestce. Ukłoniłaś się lekko na jej widok i przedstawiłaś, na co zaprosiła Cię do mieszkania. Zareagowałaś protestami, gdyż nie chciałaś sprawiać kłopotu, co jednak nie robiło problemu Ahjummie.

Mieszkanie było przestronne i ładnie urządzone. Kobieta zaprowadziła Cię jak przypuszczałaś do salonu, po czym zniknęła. Usiadłaś, z chwilę później wróciła ona z ciastem i herbatą.

- Nie trzeba było – uśmiechnęłaś się niepewnie.
- Jak to nie trzeba było? Znalazłaś telefon tego rozrabiaki. Ja to się z nim mam.
- Ano właśnie telefon – otworzyłaś torbę i wyjęłaś z niego zgubę.

Kobieta podziękowała Ci bardzo, po czym zaczęłyście rozmawiać. Więcej mówiła Ahjumma opowiadając o swoim synu, między wierszami narzekając. Dziwiłaś się, jak dobrze o nim mówiła, mimo że zachowywał się on czasami dosyć buntowniczo. Chodź kobieta powtarzała, że to dobre dziecko, które trochę zgubiło drogę.

- Jestem mamo – usłyszałaś znajomy głos – Mam nadzieję, że nie dzwoniłaś, bo zgubiłem gdzieś telefon.
- Jestem w salonie – odparła kobieta – nie wiem czy się znacie z moim synem, ale jeśli nie to poznacie – uśmiechnęła się.

Chłopak wszedł do salonu, a ty popatrzyłaś na niego z lekkim strachem. Tak to był obiekt Twoich westchnień i wróg zarazem – E. Den.

- Yah! Co ty tu robisz? - wydarł się – Przyszłaś naopowiadać mojej matce jak to ja się w szkole zachowuję? Nauczyciel Ci kazał, czy sama z siebie postanowiłaś zagrać przykładną uczennicę, która miesza się w sprawy kolegi z klasy? Wyjdź stąd natychmiast – zaczął wypraszać Cię z domu, no co lekko przestraszona wybuchem złości chłopaka wstałaś chwyciłaś torbę i wyszłaś z mieszkania nie żegnając się z kobietą.

Idąc chodnikiem potarłaś delikatnie ramiona. Dopiero teraz zaczął doskwierać ci chłód, co przypomniało ci o Twoim swetrze, który zostawiłaś w domu chłopaka, na co cicho zaklęłaś. Po kwadransie wchodziłaś do swojego domu lekko przemarznięta. Wzięłaś jakieś tabletki i poszłaś się położyć, bo nie czułaś się najlepiej.

Kolejnego dnia obudziłaś się z gorączką i katarem.

- Bądź tu dobry dla ludzi – warknęłaś pod nosem robiąc sobie herbatę.

Stwierdziłaś, że nic się nie stanie, jeżeli nie pójdziesz do szkoły. Rodzice wyszli już do pracy, więc powiesz im wieczorem, że nie było Cię w szkole. Wolałaś odpuścić sobie jeden dzień, kiedy choroba jeszcze się nie rozwinęła niż leżeć potem w łóżku przez tydzień.

* * *

Idąc po dniu nieobecności do szkoły zastanawiałaś się jak to możliwe, że E. Den jest takim człowiekiem mając tak przemiłą mamę. Teraz wcale już nie rozumiałaś zachowania chłopaka, nie wiedziałaś nawet jak je wytłumaczyć.

Pewnym krokiem weszłaś do szkoły i skierowałaś się w stronę swojej szafki, z której wyjęłaś książki, po czym udałaś się do sali. Przywitałaś się z klasą, po czym rozpoczęłaś rozmowę z kilkoma koleżankami. Stałaś tyłem do drzwi, więc nie zauważyłaś, gdy do klasy wszedł Jaedyn, który zauważając Cię przy jednej z ławek podszedł do Ciebie i chwycił z nadgarstek wyprowadzając z sali. Szarpałaś się jednak sprawiało Ci to ból, więc przestałaś.

Zaprowadził Cię na szkolną salę gimnastyczną. Po czym puścił Twoją rękę.

- Zaraz wracam – powiedział i zniknął.
- No chyba to jakieś żarty – prychnęłaś pod nosem i już chciałaś wychodzić, kiedy przed Tobą pojawił się chłopak z kwiatami. Zaniemówiłaś. Nie wiedziałaś jak się zachować, co zrobić.
- Chciałbym Cię przeprosić, że wtedy tak się zachowałem. Niepotrzebnie się uniosłem. Naprawdę jestem ci wdzięczny, że to ty znalazłaś ten telefon. I jeszcze zaniosłaś go do mojego domu – widziałaś w jego oczach szczerość, gdy to mówił – Naprawdę niepotrzebnie się uniosłem i zrozumiem, jeśli zignorujesz teraz moje słowa. Jednak mam nadzieję, że ...
- Przestań tyle gadać – przerwałaś mu uśmiechając się. Nigdy nie gniewałaś się długo na ludzi, zwyczajnie nie potrafiłaś, dlatego teraz gdy stał on przed Tobą z kwiatami tym bardziej nie mogłaś powiedzieć nic złego.
- Czyli nie gniewasz się? - zapytał patrząc na Ciebie.
- Jestem bardzo przekupna na kwiaty – uśmiechnęłaś się patrząc na niego.
- A mógłbym mieć do Ciebie jeszcze jedną prośbę? - zaczął tym razem bardzo niepewnie.
- To zależy, o co chcesz mnie prosić – odparłaś zastanawiając się, o co może mu chodzić.
- Chciałbym w końcu skończyć tę szkołę, bo nie będzie już powodu, żebym w niej zostawał – powiedział spokojnie patrząc na Ciebie – I w związku z tym czy mogłabyś mi pomóc nadrobić materiał. Oczywiście, jeśli będziesz miała czas.
- Pewnie, że Ci pomogę. W końcu jestem przykładna przewodniczącą – powiedziałaś patrząc na niego.
- Za to tez Cię przepraszam – jęknął – Więc kiedy masz czas?
- Zacznijmy korepetycje jutro po lekcjach w bibliotece, a potem będziemy dogadywać się na bieżąco odpowiada Ci?
- Oczywiście pani profesor – zasalutował – A teraz chodźmy, bo chyba nie chcesz się spóźnić na lekcje?

Ruszyłaś za nim trzymając w rękach kwiaty, które zwracały uwagę każdego napotkanego ucznia. Kiedy zobaczyła je Twoja przyjaciółka odparłaś tylko, że opowiesz jej wszystko później, gdyż do sali weszła nauczycielka.

* * *

Minęło pół roku, a ty jak co drugi dzień pomagałaś Jeadyn'owi w lekcjach. Zaległości już prawie nie miał, a i w szkole zaczął zachowywać się odpowiedniej – nie spóźniał się, a nawet przestał się wywyższać. Cieszyłaś się, że chłopak zmienia się na lepsze. Wszystko to sprawiało też, że Twoje serce, kiedy był obok biło niebezpiecznie szybko, dlatego z czasem starałaś się spotykać z nim w bardziej publicznych miejscach, bo nie chciałaś doprowadzać do niezręcznych sytuacji, które czasami miały miejsce, kiedy uczyliście się u któregoś z Was w domu.

Siedziałaś czekając na ostatnia lekcję w ławce, kiedy podszedł do Ciebie E. Den.

- Co robisz dzisiaj? - zapytał po prostu.
- Miałam zamiar obejrzeć zaległe odcinki dram, bo nie muszę douczać jakiegoś typka – zaśmiałaś się widząc jego minę.
- Ej to nie było zabawne – jęknął – Sama widzisz, że idzie mi lepiej. Nie sądzisz, że mogę dostać jakąś nagrodę?
- A co byś chciał?
- Mam takie dwie zachcianki – powiedział uśmiechnięty, na co spojrzałaś na niego pytająco – Chodźmy dzisiaj do kina – zaproponował – Drugą zachciankę powiem Ci kiedy indziej.
- I dobrze, co za dużo to niezdrowo – wystawiłaś mu język.
- Czyli się zgadzasz na to kino?
- Tylko, jeżeli pójdziemy na komedię – odparłaś – A teraz znikaj mi z oczu.
- Będę o 17 i już znikam – zasalutował i oddalił się do ławki, w której siedział z przyjacielem.

Tak swoja drogą J-Hyo też postanowił się zmienić. Nawet przychodził do Ciebie z prośba o pomoc, ale stwierdziłaś, że gdybyś pomagała też mu nie miałabyś czasu dla siebie, dlatego poprosiłaś swoją przyjaciółkę, by mu pomogła. Dziewczyna zgodziła się z wielkimi oporami, ponieważ nie była wielką fanka chłopaka, a wręcz przeciwnie. Nienawidziła go. O ile ty nie trzymałaś nigdy urazy długo, to -_-_- była strasznie pamiętliwa i uparta. Do tej pory pamiętasz ich pierwsze wspólne spotkania w bibliotece, kiedy to siedzieli przy sąsiednim stoliku i kłócili się o wszystko. Ostatnio zauważyłaś, że zaczynają się porozumiewać. E. Den zdradził Ci, że to wszystko dzięki temu, że jego przyjaciel pomaga -_-_- w tańcu, czym Twoim zdaniem niewątpliwie zapunktował, ponieważ dziewczyna od zawsze chciała nauczyć się jakkolwiek tańczyć.

* * *

Gdy do drzwi zadzwonił dzwonek zeszłaś na dół ubrana w ulubione czarne rurki i biały sweter, by otworzyć drzwi.

- Cześć. To dla Ciebie – chłopak uśmiechnął się podając ci różowego tulipana.
- Nie trzeba była – mogłaś się założyć, że się zarumieniłaś – Wejdź. Ja tylko zaniosę go na górę i możemy wychodzić – powiedziałaś biorąc od niego kwiat.

Wlewając do małego flakoniku wodę zastanawiałaś się, po co zgadzałaś się na to spotkanie. Zaczęłaś martwić się, że w jakiś sposób wydasz co do niego czujesz, a tego nie chciałaś. Nie chciałaś stracić przyjaźni chłopaka. Wzięłaś kilka głębokich wdechów, po czym zeszłaś na dół.

- Możemy iść – uśmiechnęłaś się i zaczęłaś nakładać buty, a potem płaszcz.
- Gotowa? - zapytał patrząc na Ciebie uśmiechnięty, no co tylko skinęłaś twierdząco głową.

* * *

Wyszliście z sali śmiejąc się. Byłaś zadowolona, że podczas filmu nie doszło do żadnej niezręcznej sytuacji. Cieszyłaś się w duchu, że powiedziałaś, żeby pójść na komedię. Horrorów się bałaś, a romansidła oglądałaś tylko w domu, bo strasznie się podczas nich rozklejałaś.

- Masz jeszcze czas? - zapytał niepewnie chłopak.
- Zależy na co?
- Na spacer? Chodźmy do parku – wpadł na pomysł.
- Chodźmy – roześmiałaś się. Nie chciałaś kończyć jeszcze tego spotkania.

Szliście rozmawiając o wszystkim. Bardzo dobrze czułaś się w jego towarzystwie. Rozejrzałaś się po parku, w którym byliście i zobaczyłaś znajome postaci.

- A tak się zarzekała, że go nienawidzi – zaśmiałaś się pod nosem.
- Ale, o co chodzi? - zapytał chłopak.

Wskazałaś mu ręką na całującą się parę no co chłopak zaśmiał się po chwili.

- A tak narzekał na nią, że jest strasznie uparta.
- Trafił swój na swego – stwierdziłaś – Nie idźmy tamtędy. Tylko się zawstydzą.
- Masz rację. Nie jest ci zimno? - spojrzał na Ciebie uważnie – Może chodźmy gdzieś wypić coś ciepłego?
- Nie miałabym nic przeciwko – odparłaś.
- Chodźmy. Niedaleko stąd jest najlepsze, jakie znam miejsce, gdzie robią najlepszą na świecie gorącą czekoladę – uśmiechnął się.

Szliście jakiś kwadrans, żeby zatrzymać się przed jego blokiem. Spojrzałaś na niego pytająco, no co on się zaśmiał.

- Moja mama robi najlepszą gorącą czekoladę na świecie. Chodź – pociągnął Cię za rękę – Dawno Cię nie widziała. Na pewno się ucieszy.

Z lekkimi oporami poszłaś za nim. Tak jak mówił chłopak jego mama bardzo się ucieszyła, że Cię widzi. Posiedzieliście chwilę z nią, po czym chłopak zaprowadził Cię do swojego pokoju, w którym mimo kilkukrotnego pobytu u niego w mieszkaniu jeszcze nie byłaś. Zawsze uczyliście się w salonie.

- Ładnie tu masz – stwierdziłaś.
- Dziękuję – uśmiechnął się – Co powiesz na jeszcze jeden film? - zaproponował.
- W porządku – odparłaś – Wybierzesz coś? Ja muszę iść skorzystać z toalety.

Chłopak skinął głową, a ty opuściłaś jego pokój. Patrząc na swoje odbicie zastanawiałaś się, dlaczego jeszcze tu jesteś. Nie chciałaś żadnych niezręcznych sytuacji, a tu zanosiło się na taką. Chyba jednak miałaś nadzieję, że chłopak lubi Cię bardziej niż przyjaciółkę.

- Co oglądamy? - zapytałaś, gdy weszłaś ponownie do jego pokoju.
- Znalazłem jakąś komedię romantyczną. Podobno bardzo dobra.
- Oglądasz romansidła? - zapytałaś zdziwiona.
- Zdarza mi się. No chodź – pociągnął Cię za rękę, żebyś usiadła obok niego, na co lekko się zrumieniłaś.

* * *

Film okazał się być bardziej komedią niż jakimkolwiek łzawym romansem, z czego się cieszyłaś. Po kolejnej scenie, kiedy to główny bohater tym razem oberwał od swojej dziewczyny rybą w twarz zaśmiałaś się lekko.

- Lubię, gdy się uśmiechasz – usłyszałaś szept przy uchu.

Odwróciłaś się lekko w stronę chłopaka, który siedział bardzo blisko Ciebie, na co Twoje serce zaczęło bić bardzo szybko.

- Nie wiem ile jeszcze będę w stanie utrzymywać w sekrecie, że Cię lubię, że bardzo Cię lubię – spuścił głowę w dół – Chyba już nie ma żadnego sekretu.

Nie wiedziałaś co odpowiedzieć. Patrzyłaś na niego zdumionym wzrokiem.

- Kiedy po raz pierwszy zaczynałem ostatnią klasę ty pojawiłaś się w szkole – podniósł lekko głowę – Jednak miałem już wyrobiona opinię o sobie i wiedziałem, że taka osoba jak ty nie spojrzy na mnie, dlatego zacząłem ci trochę dogadywać. Jednak starałem się mieć jakieś granice.

- Nie powiem, że nie byłam zaskoczona, gdy zacząłeś z niewiadomego powodu mnie zaczepiać. Potem się dowiedziałam, że masz tak w zwyczaju, więc zignorowałam Twoją osobę.

- Zauważyłem to, dlatego po prostu nie zdałem. Pierwszy rok, potem drugi. Później zrobiłem wszystko, żeby wylądować z Tobą w jednej klasie – patrzyłaś na niego zaskoczona – Nie patrz tak mnie – jęknął – Powiedz coś.

Nie wiedziałaś co masz odpowiedzieć, dlatego odwróciłaś się całym ciałem w jego stronę, zbliżyłaś do niego lekko i musnęłaś delikatnie jego wargi. Patrzył na Ciebie zdziwiony, gdy odsunęłaś się od niego, po czym delikatnie Cię przytulił i ucałował Twoje czoło.

- Więc to ja jestem ty powodem, dla którego chcesz w końcu skończyć szkołę?
- Ne. Nie miałbym powodu, by w ogóle przychodzić do tej szkoły. Ty ją skończysz, więc co mi pozostaje? Też muszę, żebym nie wyszedł na frajera – zaśmiał się.
- Nie jesteś frajerem, Oppa – odparłaś patrząc na niego – I ja też Cię lubię, nawet bardzo.

Nigdy nie sądziłaś, że chłopak lubi Cię dłużej niż ty jego. Nigdy nawet w najmniejszym stopniu tego nie okazał. Domyślałaś się, że się wstydził, ale nie chciałaś go o to pytać. Po prostu wtuliłaś się w niego.

- ____?
- Ne? - oderwałaś się od niego przypatrując mu się uważnie.
- Spełnisz więc moją drugą zachciankę?
- Yah! To ja poświęcałam Ci swój czas, więc może ty byś spełnił jakąś moją?
- Ile będziesz chciała.
- Więc co mam tym razem zrobić?
- Zostań moją dziewczyną – powiedział patrząc na Ciebie z powagą.
- Arraso – powiedziałaś z uśmiechem.
- Chincha? - zapytał z niedowierzaniem, po czym mocno Cię przytulił – Mam najpiękniejszą dziewczynę na świecie – powiedział z uśmiechem.
- Jaedyn? - popatrzyłaś na chłopaka jak na idiotę.
- Ne?
- Zamknij się i pocałuj swoją dziewczynę.

Nie musiałaś długo czekać, bo moment później czułaś jak Wasze usta łączą się w czułym pocałunku.


Dziękuję za miłe słowa pod poprzednim scenariuszem. Moja kolejna praca zostaje oddana w Wasze ręce. Mam nadzieję, że się spodoba. I przepraszam za wszystkie błędy.
Pozdrawiam serdecznie,
Troublemaker

4 komentarze:

  1. Agvrefsfdhlvnvvg *o*
    Jakie to świetne! Bardzo mi się podoba ten scenariusz! ;3
    Weny życzę. ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. asdfghjkl. <3
    Naprawdę przesłodki, uroczy i zabawny scenariusz. I like it! C:

    OdpowiedzUsuń
  3. Nominowałam cię do Libster award. Tutaj info:http://k-poplifestories.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej nominowałam cię do libster Award. :*
    Więcej informacji tutaj : http://click-and-love.blogspot.com/2014/03/libster-aword-ii.html

    OdpowiedzUsuń