wtorek, 15 kwietnia 2014

Kolega? ( P.O - Block B )

Siedziałaś w klasie czekając. Zaraz miał zabrzmieć dzwonek, by ogłosić pierwszą lekcję, jednak ty nie czekałaś na alarm. Oczekiwałaś swoich przyjaciół. Jihoon i Minjae mieli za chwilę się zjawić.
- O! – momentalnie drgnęłaś widząc dwójkę.– Minjae! Kto to?! – szybko znalazłaś się przy brunecie.
- Przecież powiedziałem, że poznacie ją po lekcjach. – zaśmiał się zawstydzony.
- Nawet nie licz na to, że ci powie. Próbowałem wyciągnąć z niego informację całą drogę. – powiedział oburzony Pyo. Zachichotałaś lekko z jego miny. Chłopak widząc twoją reakcję chciał coś powiedzieć, jednak dzwonek na lekcje skutecznie mu przerwał.
- Co jest? – spytałaś, gdy znowu nastała cisza.
- Nie, nic. – machnął ręką i usiadł do swojej ławki.
- A więc na pewno nic mi nie powiesz? – zwróciłaś się znowu do drugiego przyjaciela
- A wyglądam jakbym miał zamiar? – uniósł lekko brwi i poszedł na swoje miejsce. Prychnęłaś oburzona jego tajemniczością, jednak nauczyciel, który wszedł właśnie do klasy skutecznie uniemożliwił ci dalszą wymianę zdań z Minjae. Grzecznie wróciłaś do swojej ławki, myśląc jakimi argumentami mogłabyś skłonić chłopaka do powiedzenia więcej.
***
- Ładna jest? – przysunęłaś się do chłopaka.
- Bardzo. – odparł z uśmiechem, gdy tylko przegryzł kęs kanapki.
- Pewnie tak tylko mówi. – stwierdził sceptycznie Jihoon.
- Sam się przekonasz. Jest naprawdę śliczna. – Minjae pokazał mu język
- Tak jak twoje dotychczasowe fanki? – Pyo uśmiechnął się wrednie, a ty zaczęłaś się śmiać na wspomnienie „fanek” Minjae. Chłopak miał bowiem dziwne szczęście, że podobał się wielu starszym kobietom. Tak jak co najmniej trzem sprzątaczkom w szkole, kasjerce z osiedlowego sklepiku, przy jego bloku, czy nauczycielce od biologii.
- Jesteście okropni, wiecie? – mruknął lustrując waszą dwójkę wzrokiem.
- Oh, nie gniewaj się~. Przecież wiesz, że cię kochamy. Prawda, Jihoon? – zachichotałaś uwieszając się na ramieniu urażonego kolegi.
- Pewnie. Ale nie wiem czy mamy szanse z tą kucharką, która co chwile na ciebie zerka. – zarechotał wskazując dyskretnie na kobietę przy ladzie. Faktycznie wpatrywała się w Minjae maślanym wzrokiem. Chłopak tylko westchnął cierpiętniczo mrucząc coś pod nosem a ty ponownie wybuchłaś gromkim śmiechem.
***
- A więc, macie zachowywać się przyzwoicie, zrozumiano? – spytał poważnie Minjae
- Zawsze jesteśmy poważni. – oburzyłaś się.
- Mam przypomnieć co robiliście z zeszłym tygodniu? – chłopak spojrzał na was z politowaniem.
- Niby co? Akurat w tamtym tygodniu byliśmy wyjątkowo grzeczni~. – uśmiechnęłaś się uroczo.
- A kto zaczął tańczyć na krześle, gdy przyszedł nauczyciel w zastępstwie za pana Kima? – wzrok bruneta od razu skierował się na Jihoona. Ten tylko wzruszył ramionami.
- Ale wiesz jaki był dobry obiad, który kupiłem za pieniądze z tego zakładu? – zachichotał.
- Żałuj, że nie widziałeś miny Sungyeona. Naprawdę był pewny, że Jihoon tego nie zrobi. – wybuchłaś śmiechem na wspomnienie tamtej sytuacji.
- I właśnie o tym mówię. Żadnych kompromitujących sytuacji. – uśmiechnął się lekko widząc, jak mu zasalutowałaś.
- Minjae~! – nagle usłyszeliście czyjś głos. Spojrzałaś na dziewczynę, która machała do was z jakichś trzydziestu metrów. Twój przyjaciel odmachał jej i pokazał gestem, by do was podeszła.
- Cześć, jestem Soomi. – dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie, gdy tylko do nas podeszła. Minjae miał rację, była ładną dziewczyną i wyglądała na niesamowicie uprzejmą.
- Miło mi cię poznać, jestem ____. – skłoniłaś się lekko.
- Pyo Jihoon. – przedstawił się chłopak obok ciebie.
- No to może pójdziemy się napić jakiegoś shake? – zaproponował twój drugi przyjaciel. Wszyscy zgodnie przytaknęliście, więc zaraz również ruszyliście w stronę najbliższej kawiarni.
***
Z Soomi w końcu jakoś złapaliście wspólny język. Była ona odrobinę spokojniejsza i stonowana niż ty i Jihoon. Co prawda Minjae także nie był wyjątkowo szaloną osobą, więc była duża szansa, że i z nią się dogadacie.
- Hey, zobaczcie. – Jihoon wskazał nagle w jakimś kierunku. – Kolejna fanka Minjae.
Gdy powiodłaś wzrokiem za wskazanym miejscem momentalnie wybuchłaś śmiechem. Starsza kobieta, koło pięćdziesiątki, gdy tylko zorientowała się, że cała czwórka na was patrzy, puściła oczko w stronę biednego Minjae.
- Po prostu nie mogę, czy ty masz jakiś magnez w sobie? – zarechotał Pyo.
- Co jest? – zapytała zdezorientowana Soomi.
- Na Minjae lecą tylko stare babcie, które straciły już nadzieję. – wypaliłaś odruchowo. Wtedy nastąpiła cisza, a ty dopiero po chwili zorientowałaś się, co powiedziałaś. Już chciałaś zacząć przepraszać, kiedy przerwał ci rechot Jihoo. Śmiał się tak szaleńczo, że za chwilę i pozostała dwójka przy stole zaczęła chichotać. Kiedy spojrzałaś zaskoczona na Pyo, ten tylko dyskretnie puścił ci oczko. Już wiedziałaś, że specjalnie to zrobił.
- Jesteś zabawna ____. – stwierdziła wesoło Soomi, gdy tylko złapała oddech.
- Prawda? Nasza ____ zawsze wie co powiedzieć, żeby kogoś rozweselić. – Jihoo objął cię ramieniem, a ty tylko zaśmiałaś się skrępowana.
- Tak~. Moje żarty.. Są śmieszne.. Hehe.. – przytaknęłaś i zaraz złapałaś za swój napój. Piłaś zachłannie tylko po to, by zająć usta i ponownie nie wypalić czegoś głupiego.
***
- Dzięki za to w kawiarni. – mruknęłaś, gdy wracaliście razem z Jihoonem do domu. Chłopak odprowadzał cię, jak to miał w zwyczaju, kiedy wybieraliście się gdzieś razem.
- Nie ma za co. – uśmiechnął się. – Poza tym, byłem na to przygotowany. Zawsze powiesz coś głupiego w najmniej odpowiedniej chwili.
- Nie przesadzaj. – prychnęłaś szturchając go lekko w ramię. – Tylko czasami.
- Pewnie. – w jego głosie wyczułaś ironię, jednak tylko się uśmiechnęłaś.
- Soomi wydaję się być fajną dziewczyną. – zaczęłaś. – Też powinieneś sobie znaleźć kogoś takiego.
- Ja? – chłopak momentalnie spojrzał na ciebie. – Po co?
- Jak to po co? Dziwne pytania zadajesz. Tak po prostu.
- Dodali ci czegoś do tego shake, że gadasz takie głupoty, czy co? – zmarszczył brwi udając, że poważnie się nad tym zastanawia.
- Pf. Jesteś po prostu okropnie przyziemny. – prychnęłaś. - Bierz przykład ze mnie, ja ciągle czekam na swojego ukochanego.
- I nie potrzebnie. – burknął, odwracając tym samym wzrok.
- Niby dlaczego? – oburzyłaś się, a kiedy chłopak nie odpowiadał, pociągnęłaś go za rękę by się zatrzymał. – Czyżbyś był zazdrosny?
- Niby o co? – zaśmiał się szybko.
- Oczywiście, że o mnie. – odparłaś z uśmiechem. – Ale nie martw się na zapas Jihoon~. Mam zamiar cię jeszcze trochę pomęczyć swoją osobą. – poklepałaś go delikatnie po ramieniu i poszłaś dalej. Chłopak bez słów ruszył za tobą, jednak, gdy tylko się odwróciłaś, widziałaś, jak się uśmiecha. Wykrzywiłaś zatem twarz w dziwnym grymasie, na co Jihoo odpowiedział ci podobną miną i śmiejąc się z siebie nawzajem, przemierzaliście ulicę.
***
Ty i Jihoon zaczęliście wychodzić już tylko we dwójkę. Jeśli spotykaliście się z Minjae, to tylko w obecności jego dziewczyny. Wiedzieliście jednak dobrze, że chłopak był zakochany bez pamięci i nie robiliście o to żadnej awantury. Po prostu dzieliliście wspólnie czas, stopniowo się do siebie zbliżając.
Dzisiaj również spędzaliście popołudnie razem. Była ładna pogoda, więc siedząc na ławce w parku, rozmawialiście o bzdurach.
- Według mnie, niebieskie były by lepsze. – stwierdził chłopak, patrząc uważnie na posadzone niedaleko kwiaty.
- Bo nie masz gustu. Proste i logiczne. – odparłaś, przymykając oczy przez oślepiające promienie słońca.
- Mam idealny gust.. Chociaż są pewne wyjątki. – westchnął.
- Tak, jak myślałam. – zaśmiałaś się lekko, wciąż nie otwierając oczu. – Weź. Zrób coś z tym, świeci mi prosto w twarz. – jęknęłaś mrużąc mocniej oczy. Za chwilę jednak irytujące światło zniknęło a ty spojrzałaś na przyczynę. Pyo stał teraz przed tobą lekko się schylając, dając tym samym cień. – Dzięki. – uśmiechnęłaś się. Chłopak mimo to wciąż się od ciebie nie odsuwał. – Co jest? Robisz dzisiaj za parasol?
- Mogę. – wzruszył ramionami.
- Ohoho. A co to za nagły wolontariat? – zachichotałaś.
- A kto powiedział, że wolontariat? – poruszał komicznie brwiami.
- Co chcesz? – zapytałaś rozbawiona.
- Kup mi shake’a. – zażądał po chwili namysłu.
- No to chodźmy. – wstałaś powoli z ławki, i nie czekając na chłopaka, ruszyłaś do znanej wam dobrze kawiarni.
Park znajdował się niedaleko niej, więc byliście na miejscu po jakichś pięciu minutach. Usiedliście przy waszym ulubionym stoliku w kącie, a zaraz podeszła do was kelnerka.
- Dzień dobry, mogę przyjąć zamówienie? – uśmiechnęła się lekko.
- Dwa shake czekoladowe. – powiedział chłopak.
- Może wezmą państwo opcję dla par? Ilość napoju odpowiada dwóm i jedyną różnicą jest w to, że jest rozlewany w znacznie większym kubku. Akurat mamy zniżkę dla par. – powiedziała nagle.
- Nie, dzięku..
- Pewnie! Weźmiemy opcję dla par. – szybko przerwałaś Jihoonowi. Kelnerka przytaknęła i szybko poszła w stronę baru.
- Co? – chłopak spojrzał na ciebie oszołomiony.
- Nie patrz tak. Ja płacę a każda zniżka jest mi na rękę. – wzruszyłaś ramionami. – Oj nie martw się~. Przecież jesteśmy przyjaciółmi. – dodałaś widząc jego niepewną.
- No właśnie. – burknął speszony.
- Aż tak ci to przeszkadza? – jęknęłaś.
- Tak! Fakt, że jesteśmy przyjaciółmi bardzo mi przeszkadza! – wybuchł nagle i szybko wyszedł z kawiarni. Ciebie krótko mówiąc zatkało.
- A ten co? Menopauza go dopadła? – westchnęłaś i zostawiwszy pieniądze za zamówione napoje, wyszłaś za Pyo.
Nie szedł tak szybko, więc nie zajęło ci długo dogonienie go. Gdy tylko to zrobiłaś, stanęłaś prosto na jego drodze i spojrzałaś mu uparcie w oczy.
- Mógłbyś wyjaśnić dlaczego przed chwilą się tak uniosłeś? – spytałaś.
- Naprawdę nic nie zauważyłaś? – odezwał się w końcu po chwili ciszy.
- Co? Twoje ostatnie dziwne zachowanie? – oparłaś ręce na talii.
- Ah! Sam już nie wiem, co jest nie tak! Czy ty jesteś głupia czy ja beznadziejny w okazywaniu uczuć. – jęknął nagle i przykucnął.
- Wal prosto z mostu. – kucnęłaś na przeciwko niego. Jihoo podniósł na ciebie wzrok. W jego oczach widziałaś niepewność.
- Prosto z mostu? – upewnił się.
- Tak jak zawsze.
- Chyba cię lubię. – wydusił z siebie.
- C-Co? – zarumieniłaś się.
- Zaczęliśmy się częściej spotykać i nawet nie wiem kiedy, ale chciałem, żeby to były randki, a nie spotkania zwykłych znajomych. Uświadomiłem sobie, że chcę być z tobą cały czas, chcę chodzić trzymając się za ręce lub tak po prostu cię przytulić. I nie chcę być czekała dłużej na swojego ukochanego, skoro to ja mogę nim być. – widziałaś na jego policzkach rumieńce, a jego lekko zdenerwowany ton cię rozczulił.
- Dlaczego nie powiedziałeś tego wcześniej? – uśmiechnęłaś się lekko.
- Bo zawsze byłaś tylko przyjaciółką, ale nagle chciałem cię widzieć w roli mojej dziewczyny. – odparł.
- Pewnie zauważyłeś, że mam niesamowitą podzielność uwagi. – zaczęłaś powoli, na co chłopak przytaknął. – A więc mogę pełnić obie funkcje naraz.
- Naprawdę? – na jego twarzy momentalnie pojawił się szeroki uśmiech. Kiwnęłaś twierdząco głową, a Jihoon niepewnie przytulił cię do siebie. – Myślisz, że dadzą nam tamten zamówiony shake?
- Zapomnij o tej kawiarni. Już nigdy tam nie wrócę! Wiesz jak kelnerka i klienci się na mnie patrzyli, gdy mnie zostawiłeś? – oburzyłaś się nagle i odsunęłaś go od siebie.
- Musimy znaleźć nowe miejsce. – stwierdził.
- I to ty stawiasz. – mruknęłaś, po czym wstałaś. Pyo również szybko się wyprostował i splótł wasze dłonie razem. – Nie za szybko? – spytałaś z uniesioną brwią.
- Ile się już znamy? – zaczął nagle.
- Jakieś trzy lata?
- No to powiedzmy, że jesteśmy parą od trzech lat. To najwyższa pora na trzymanie się za ręce. – zaśmiał się i pociągnął za sobą. 


Wyszło mi więcej niż zazwyczaj, ale mam nadzieję, że się podoba ^^. Dziękuję za przeczytanie i liczę na komentarze.
~ Koszka 

5 komentarzy:

  1. Boziu *_*
    Koszka,to chyba Twój pierwszy scenariusz,który przeczytałam,ale już chcę więcej! ;D ;)
    Zwłaszcza,że uwielbiam Block B ;3 ;)
    Pisz więcej dziewczyno,bo cudnie Ci to wychodzi <3 ;)
    Powodzenia ;* ;)

    www.exo-imagines-polska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahh.. Dziewczyno rozwijasz się :D nie wiem czy tylko ja tak to odbieram, ale mam wrażenie, że każdy kolejny twój scenariusz jest lepszy od poprzedniego, a skoro ten jest genialny to aż się boje jaki będzie następny :P
    Czekam z niecierpliwością <3 i życzę duuużo weny :*

    ~Alice

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż mi się przypomniało jak kolega dzisiaj rozłożył parasol na lekcji i se tak siedział pod parasolem i rozmawiał przez komórkę xDD
    niezła bekę wtedy z niego mieliśmy
    A scenariusz boski ; 3

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie to jest boskie*.*
    Świetny pomysł, bardzo fajnie się czyta takie scenariusze. ^^
    Życzę Ci zdrowych, wesołych, rodzinnych świąt i mokrego poniedziałku. ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Mamuniu to było piękne! *___*
    W tekście znalazło sie kilka błędów, ale i tak było cudnie, a do tego ta końcówka! To było mega słodkie <3

    OdpowiedzUsuń